Posty

Kącik

Obraz
  Na zdjęciu kwiaty jabłoni, już powoli przekwitają, zamiast nich pojawiają się milimetrowe owocki. Na jabłoni mam ich pełno. Na śliwkach jest niewiele owocków, w tamtym roku tak pięknie obrodziły. Niestety gdy kwitły było zimno i wietrznie, nie było pszczół. Przy remoncie okazało się, że legary leżą na gruncie i zgniły. Trzeba było usunąć ziemię spod domu i zastąpić ją przez ocieplenie i dać nowa podłogę. Ziemię usuwali chłopcy z ekipy i sypali w zakatek między ogrodzeniem sąsiadów, oborą i piwnica ziemną. To było dobre miejsce taki zakątek z boku. To było z 25 metrów sześciennych. Nie było czasu tym się zająć, kat zarósł zielskiem. Nie daje się tego wykosić, bo jak sypali z taczki, to powstały takie malutkie pagórki. Teraz się za to wziąłem i próbuję ucywilizować ten zakątek. Jakoś to przekopuje, próbuje to wyrównać. Część ziemi dosypuję  na piwnicę. Problem stanowi zwłaszcza korzenie pokrzywym bo w nie płaczą się narzędzia. Dwa dni robię za koparkę i jeszcze jeden będę potr...

Wyścig zaprzęgów

Obraz
 W niedzielę odbył się rokroczny wyścigi zaprzęgów konnych, które odwiedziłem i przeżywałem emocje sportowe. Okazuje się, że w sporcie nie tyle idzie o możliwości fizyczne. Nie najsilniejsze konie i nie najsilniejszy woźnica, a ten co najlepiej radzi sobie psychicznie. Na trasie przejazdu był dołek z wodą (urządzony przez strażaków) okazał się dla wielu koni przeszkodą i nie fizyczną bo był płytki, a psychiczną. Regulamin dopuszczał przejechanie bokiem, ale tu psychika woźniców nie pozwalała pojechać okrężnie i tracić czas, a za mało znali swoje konie by wiedzieć, czy to dla nich będzie problemem. Lepiej  wychodziło w kategorii pojedynczego zaprzęgu jak podwójnego, lęki jednego konia wpływają na drugiego. Przed zawodami był czas przyjrzeć się zaprzęgom, koniom. Spokojniejsze konie dawały sobie radę lepiej, niż te z wydawało by się kipiącą energią. Podziwiam uczestników wyścigów, bo to duży wysiłek stała opieka nad zwierzętami, a potem dostarczenie na wyścigi zwierząt i br...

Sieję

Obraz
  Pień z jesiona. Żona chce go użyć na stół, ale nie wiem jak i o co chodzi. Na razie ja siekierką ociosuję go z kory. Drewno jest piękne. Sieję cztery rządki: koper, roszpunka, sałata masłowa, rzodkiewka. A wygrywam perz, który po deszczu wyskoczył jak diabeł z pudełka. Dzięki deszczowi ziemia zmiękła i daje się wyciągać kłącza.  W sadzie podwiązuje drzewa. Jedna grusza wypadła, ale całkiem nie jestem pewien co do morwy, czy jeszcze nie wypuściła listków, czy też uschła. Trzy dni temu wycinałem odbijający rzepak, specjalnie przed deszczem, żeby szybko schnął. Dziś to wygląda jak dorodna plantacja rzepaku. Tego jest 4x tyle co było. To mocno zniechęcające, jak praca okazuje się jałowa. Rozumiem czemu rolnicy leją tyle chemii, opleć pole byłoby niemożliwością.

Deszcz

Obraz
 Spadł deszcz. Deszcz długo wyczekiwany, chyba nigdy nie czekałem tak na deszcz. Jeden deszcz, a już zmiany, choc nie wiem czy wszystkie korzystne, po pierwsze wyskoczyło zielsko. Jeszcze wczoraj patrzyłem i się cieszyłem, że taka czysta ziemia, a dziś jak zasiał. Ziemniaki już w ziemi ponad 2 tygodnie i nic, mam nadzieję, że teraz ruszą, że jeszcze nie stracone. Od dziś widać buraki. A na zdjęciu ślimak, jeden z licznych, trudno czasem przejść by nie rozdeptać. Wczoraj  zakręciłem kran z podziałem na wąż i wylewkę. Hydrauliki nie lubię, ale się udało wszystko skręcić jak trzeba i nic nie kapie. Na ścianie wisi wąż, kupiliśmy fajny elastyczny i bardzo długi, jak znów przyjdzie susza, to się okaże gdzie sięga. Pomalowałem deski do ławki, no 3 dzień szukamy śrub. Przewrócone wszystko, nie ma! Trudno, poszedłem do sklepu kupić jeszcze raz, ale sklep był zamknięty. Deszcz pomógł ugasić pożar w puszczy Solskiej, kilkaset hektarów poszło z dymem. Nad Zamościem wisiała chmura dymu. O...

Wielki cięcie

Obraz
 Trudny dzień, ciężkie prace, a dzień upalny. Z pomocą sąsiada wycielismy jesion. 2 tygodnie temu odwiedzała nas pani z urżedu gminy w związku z moim zgłoszeniem w sprawie wycięcia drzewa. Niestety jesion całkiem usechł, nie było rady, a zagrażał budynkom i moim i sąsiada. Mam piłę łańcuchową, akumulatorową.  Jest użyteczna, ale ma za słabą moc by użyć ją przy dużym drzewie. Sąsiad ciął, a my ściągaliśmy drzewo liną. Upadło nie do końca gdzie chcieliśmy, ale w bezpiecznym kierunku, z dystansem do budynków. Potem całe poszło na kawałki które oddałem sąsiadowi.  Przedtem przekopałem kompost. Raz, że co jakiś czas dobrze przerzucić, a dwa potrzebowałem kompost do budowanej grządki podwyższonej. Kompostowi nie służy obecna susza, a że trzeba i tak dźwigać wodę na ratowanie ogrodu, to już na kompost nie ma czasu. Teraz to troszkę sobie podlałem i tu była możliwość, żeby podlać w środku pryzmy. Zamknął mi się pierwszy rok blogowania. Teraz będę mógł sobie sprawdzać co działo si...

Dentystka.

Obraz
 Byłem dziś u dentystki i bardzo mnie to stresuje. Może to przez wspomnienie pierwszej wizyty dentystycznej. Jeszcze w dawnych czasach mlecznych zębów. Mleczny ale bolał, całą noc ryczałem, cała noc rodzina nie spała.   Mieszkaliśmy wtedy na wsi, a Mama była kierowniczką małej 4 klasowej szkoły. Raz w tygodniu przyjmowała dentystka i na szczęście to był ten dzień. Mama zaprowadziła mnie o godzinie 11:30. Pani dentystka była już w płaszczu i powiedziała - już nie przyjmuje. Mama - na drzwiach napisane, że do 12:00. - ale mi ucieknie PKS, trzeba było wcześniej - wcześniej miałam kilkadziesiąt dzieci, którymi przecież musiałam się zaopiekować Była awantura, która zajęła więcej czasu niż pewnie potrzeba na usunięcie mleczaka. Dentystka uległa. Na prośbę by znieczulić (schładzało się wówczas dwutlenkiem węgla) powiedziała, że nie ma. Kolejne spięcie. Już się nie przebierała w fartuch i w płaszczu chwyciła się za cęgi. W pośpiechu i nerwach tak jednak nieszczęśliwie,...

Kapuściany łeb

Obraz
 Posadziłem rozsady kapusty i kalafiora. Po 4 dniach zrobiły się białe. Zdechły. Ogrodnik od którego kupiłem rozsady mówił, że mogę teraz sadzić. Sąsiad mówi, ze wg kalendarza rolniczego po 3 maja dopiero będzie można. Drugi sąsiad, że można było już, ale trzeba je było  zahartować i przyzwyczaić do zimna i słońca, że to zbielenie to spalenie słońcem.  Ja myślałem, że wyschły bo jest od dawna bez opadów, że i podlewanie nie pomoże. Mam więc łacznie z moją 4 opinie, co jest z tego prawdą? Nie wiem, mam kapuściany łeb, ale nie mam kapusty. Przy odbudowie paryskiej katedry Notre Dame odtworzono dębową konstrukcję dachu. Mało tego, że zachowano oryginalny materiał (a były krzyki, że nie ma tyle dębów w całej Europie, w rzeczywistości trzeba było 2% produkcji Francji) to całość wykonano ręcznie wg tradycji ciesielskich. Zachwyciłem się gdy widziałem zdjęcia cieśli ciosających belki toporami i efekty ich pracy na koniec. Miałem taki pień na podwórzu, chciałem spróbować go ocios...