Druk 3D: Awarie się zdarzają
No właśnie… Puszczony w nocy wydruk który miał trwać ~12h, skończył się kropkami filamentu na płycie, zamiast dużego wydrukowanego obiektu. Okazało się, że z jakiegoś powodu dysza się zakleiła/zapchała, i cały hotend uwalony był filamentem. Próba naprawy skończyła rozebraniem sporej części drukarki, uszkodzeniem dyszy wewnątrz hotendu i zamówieniem nowego hotendu. Cena? ~60PLN. Do tego dokupiłem z Aliexpress bi-metalowy heat breaker i lepszy wentylator. Ale. Wspominam o tym ze względu na może nie do końca wprost podaną tezę w osobnej notce że druk 3d jest spoko i fajny, ale ciągle nie jest czymś “pod każdą strzechę”. I być może nigdy w tej postaci nie będzie. Wcześniej pisałem o tym że jednak sporo wiedzy i pracy trzeba włożyć w to żeby sensownie wykorzystać drukarki 3d w domu. Teraz dokładam to, że oprócz tego trzeba to jeszcze serwisować na poziomie w jaki nie każdy chce się zagłębiać. Niby wymiana hotendu to nie taka straszna sprawa, ale musiałem sporą część drukarki rozebrać. Mało znam osób które nie miałyby z tym problemu (narzędzi, umiejętności, odwagę). Większość moich znajomych w tej sytuacji będzie… szukać mnie :P ...