Opowieść o szanowanym chirurgu, profesorze Rafale Wilczurze, który traci rodzinę i pamięć. Wiele lat później, zapomniany i ubogi, spotyka swoją córkę. Historia o miłości, która pokonuje wszelkie przeszkody i sprawia, że ludzie, którzy są sobie przeznaczeni - zawsze się odnajdują. opis dystrybutora
Uwspółcześniona wersja, aktorstwo z paroma wyjątkami takie sobie, fabuła odarta z dramatyzmu i czasami nielogiczna chociaż niektóre kadry są ładne. Obejrzałem tę adaptację i raczej nie zapadnie mi w pamięć. Swoją drogą ciekawe czy pokuszą się o sequel.
Gdyby nie Leszek, to wyłączyłbym i zapomniał po 23minutach – tania, tępa intryga na potrzeby inteligencji współczesnej młodzieży, no i Maćka. Gdyby ktoś mi powiedział, że scenariusz pisałby osoby odpowiedzialne za Polskie komedie "listy do M", to uwierzyłbym na słowo, nie czując potrzeby weryfikowania tego gdziekolwiek – Najpierw Marysia jest niedostępna, później dostępna, niedostępna, a ostatecznie jak najbardziej dostępna – w naszym, prawdziwym Znachorze wyglądało to dużo dojrzalej i dostojniej. Muzyka raniła moje uszy – co jest standardem od filmu "Potop", gdzie Polacy są sto lat za Afroamerykanami, bo nie można już napisać "murzynami". Duży plus za Anne Dymną w pociągu – poznałem po głosie, bo lata zrobiły swoje. Obejrzeć można, ale wrócić, to wrócę do starszej wersji.
Pierwsza wersja Znachora, zapewne zaraz wyleją się na mnie pomyje, nie trafia do mnie zupełnie. Nie ta stylistyka. Aktorzy genialni, ale oglądanie Znachora, Nad Niemnem czy Nocy i Dni w wersji lat 70-tych/80-tych mnie męczy. Nowy Znachor mnie, może nie tyle co zachwycił, co przykuł do ekranu na te ponad 2 godziny. Oczywiście jest inny od oryginału i wg mnie to dobrze. Nowe spojrzenie na opowiadaną historię, z innej perspektywy, troszkę zmienione zakończenie, ale dzięki temu nie miałem wrażenia, że oglądam odgrzewanego kotleta w jedynie nowej panierce. Mnie się podobał i już
Pozostałe
Nie będę się z Maćkiem kłócił, ale Znachor z Bińczyckim jest dla mnie po prostu arcydziełem. Natomiast muszę koniecznie nadrobić wersję z Lichotą, którego bardzo lubię i cenię wysoko. Tylko jakoś trafić nie mogę.