
Ale psikus. Ledwo co sprzątnęłam z widoku sanki ,bo zupełnie przestały pasować do temperatur a tu zrobiło się nieoczekiwanie biało. Bardzo nieoczekiwanie ,bo przecież pierwsze zasiewy już poczynione, zioła z zimowej przechowalni wyniesione na zewnątrz , cebulki mocno wystające z ziemi. Wiem ,że lepszy śnieg niż siarczysty mróz i tylko taka myśl mnie pociesza. Niestety roślinek moich chyba nic nie pociesza. Szukają światła wyciągając swoje długie i wiotkie szyjki ku słońcu a słońca braki okrutne. Miałam kiedyś zrobić posta zimowego ale się mocno zdezaktualizował bo zima tego roku wydawała się być bardzo krótka. W zasadzie tylko jeden dzień był taki ,że dało się jeździć na sankach. Czekałam ja na ten śnieg ,oj bardzo .Ale wtedy , w lutym a nie teraz. Wyszło jak zwykle na opak i właściwie nie powinno mnie to nic a nic dziwić. Mało ostatnio fotografuję. Światło ciągle nie takie a jak takie , to skupiam się na innych rzeczach . W ubiegły piątek wyszłam do ogrodu przed ósmą a wróciłam po 16 . Bez jedzenia, bez picia , bez siku i bez ani jednego zdjęcia chociaż zabrałam ze sobą aparat. Ziemia mnie pochłonęła zupełnie. Siałam , przesadzałam ,nawoziłam . Cieszy to ,gdy odhaczam z listy rzeczy do zrobienia kolejne punkty ale ciągle przybywa nowych. Wczoraj dostałam od Kasi B szkic ścieżki w moim kąciku leśnym ( ten kącik to poplon lutowej wizyty Kasi u mnie) . Idę wytyczać. W śniegu będzie łatwiej. W sumie to nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło.
 |
| I to był ten jedyny dzień prawdziwej zimy, kiedy spadło dużo mokrego puchu i można było wykorzystać sanki i ulepić bałwana |
 |
| Przygotowania do przyjazdu blogowych koleżanek. To był dokładnie tłusty czwartek |
 |
| Kasia, widząc to miejsce po psim kojcu od razu wpadła na pomysł leśnego zakątka. Od razu pomysł mi się spodobał. Podstawa już jest w postaci starych drzew . Trzeba to koniecznie czymś podszyć. Czekam na plan nasadzeń od Kasi ale póki co już czekają lilie martagon . Nie mogę się doczekać. |
 |
| Kasia szkicuje. |
W tym czasie maleństwo Kasi siedzi na drzewie i redukuje bluszcz za pomocą wypatrzonej motyczki.A potem wziął się za grabienie śniegu. Niesamowicie rwie się do pracy. Widać wrodzoną pasje. Patrząc na niego ubolewam ,że żadne z mojej trójcy nie podziela matczynej pasji . Całą nadzieja w tych co się wżenią
 |
| A tu już rozmyślania na temat koncepcji ogrodu Agi Bramasole. |
 |
| Bałwan tymczasem się zmniejsza |
 |
| Zaklinanie wiosny |
 |
| te nitki to groszek pachnący ha ha |
 |
| Dziś ich zupełnie nie widać pod śnieżną pokrywą ale ja wiem ,że tam są i bardzo mnie to cieszy. Kasia obcięła im stare liście . Faktycznie o niebo lepiej się prezentują. |