Wydawało mi się wiosną, że nie ma piękniejszego czasu w roku, niż ten, gdy ziemia zaczyna pachnieć odwilżą, gdy słońce razi mocno w oczy i gdy wreszcie zakwitają magnolie. A potem w błyskawicznym tempie na nogi wsuwam japonki i mam wrażenie, że nie może być przecież nic pięknejszego niż lato, niż otwarte na oścież okna i długie ciepłe wieczory... To samo jesienią, nie chcę już Was zanudzać, ale wiadomo przecież, że jesień to najpiękniejsza i najbardziej malownicza pora roku... Ech, nic z tego. Wybija godzina zero, czyli zbiorowe odliczanie, Adwent i wreszcie Święta... Nie wiem skąd bierze się ta euforia, która towarzyszy temu oczekiwaniu i przygotowaniom. Wszędzie aż kipi od światecznych dekoracji, ulegamy stopniowo atmosferze pośpiechu i podekscytowania, a czasem i nerwowości. Bo trzeba zdążyć. No tak. Jest w tym jakiś sens.
Jakaś reguła, której nijak nie da się zmienić.
Jakaś reguła, której nijak nie da się zmienić.
To zdecydowanie nie jest s l o w l i v i n g... Ale to PRZEpiękny czas. Uwielbiam.
Kochani w sklepie u mnie można jeszcze składać ostatnie zamówienia z gwarancją realizacji przed Świętami. Po weekendzie najprawdopodobniej nie będzie już tej możliwości i terminy oczekiwania mogą już przeskoczyć na przyszły rok.
Zatem, jeśli jeszcze chcielibyście coś zakupić, to serdecznie zapraszam KLIK :)
NA ZDJĘCIACH:
Zapraszam Was również serdecznie na moją tablicę CHRISTMAS na Pinterest, gdzie znajdziecie całkiem sporo świątecznych inspiracji:
Spokojnego wieczoru!
l o v e
a g a