Pisałam posta o Zlocie.
Wywaliło mi go.
A chciałam napisać,że sympatyczne momenty również były.
Nasza koleżanka całą sobotę ćwiczyła z dziećmi Zumbę ,co by na koniec dnia zaprezentować pokaz tańca.Wzrusza mnie to za każdym razem i podziwiam ją za ten wysiłek.
Moje dzieci zapewne będą niepocieszone, to był zlot na który czekają już od początku wakacji, cóż myślę, że w Bułgarii z exem równie miło spędzają czas.
Dziś dopiero odczuwam skutki dwudniowego śmiania się, bolą mnie mięśnie, to fajne uczucie.
Na koniec zlotu odpowiednią dawkę kolejnych wybuchów histerycznego śmiechu zapewnił nam miejscowy PAKER, hihi.
Wjechał facet starym oplem, z zimnym łokciem za oknem, z głośników huczało disco techno trans, zrobił pseudodrifta na parkingu , zatrzymał się i srogim wzrokiem twarzy nieskalanej myśleniem rozejrzał się czy go wszyscy widzą.
A my babajagi zaczęłyśmy się wygłupiać i tańczyć parodiując wiejską imprezę.
Koleś urósł chyba o metr, wysiadł z auta napiął mięśnie, a szczególnie piwny i udał się na obchód zlotu.
Przywitany kolejną dawką śmiechu, przeszedł koło nas jak paw, wsiadł powrotem do auta, odpalił muzę i zaczął kręcić autem kolejne bezsensowne bączki.
A wszyscy mu dopingowali WOW, ale super :PPPP Głupota nie zna granic.
To był mój ostatni zlot w tym sezonie, teraz już przerzucamy się na sezon koncertowy.