Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

Kawa z Frankiem

Frank Sinatra to w mojej kuchni pozycja tak samo obowiązkowa jak oliwa i kawa. Zakochuję się w nim co roku jak tylko temperatura spada poniżej 20 stopni. Jak dla mnie przy żadnej innej muzyce kawa nie smakuje tak, jak z Frankiem. I nie ma lepszego "ocieplacza" w zimie.

Dzisiaj jeszcze mamy sierpień, ale pogoda już bardziej sprzyja gorącym napojom niż w ostatnich tygodniach, więc mam dla Was coś od Franka. The Coffee Song. W dwóch wersjach. Osobiście jestem fanką wersji pierwszej, z cudownym kontrabasem w tle. Sinatra pierwszy raz wykonał tę piosenkę w 1946 roku. Autorem dowcipnego tekstu jest Bill Hillard. Oczywiście nie zwracajcie uwagi na radosną twórczość autorów pierwszego materiału (doprawdy, nie wiem, co tam robi "Dziewczyna z perłą" Vermeera ;)))))
Have a good cup of coffee!




dodajdo.com

Jak brzmi włoska ulica

Oczywiście pierwszym dźwiękiem, jaki przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o Italii, jest grzechot filiżanki stawianej na spodku. Ten odgłos jest wszechobecny, słyszalny niezależnie od tego, czy jesteśmy na stacji benzynowej, czy w przytulnej kawiarni. Łatwo jednak wyobrazić, że Włochy mogłyby brzmieć tak:


Kiedy przymykam oczy, widzę Triest, kawiarnię w bocznej uliczce i stolik z widokiem na bezpańskie koty grzejące się na murku starej kamienicy. Kiedy tam byłam, przy sąsiednim stoliku dwóch dziadków grało w karty, czas sączył się leniwie, i gdyby to był film, ta piosenka mogłaby być tłem dla takiego obrazka. Kto by pomyślał, że tak gra austriacki zespół?

Kilkanaście lat temu, w Salzburgu, spotkało się kilku muzyków: gitarzysta Robert Wolf (do tej pory stale koncertował z zespołem Paco de Lucia), saksofonista Mulo Francel (uznany jazzman i członek większych zespołów filharmonicznych), basista D.D. Lowka (wprawiony w muzyce latynoamerykańskiej), oraz Andreas Hinterseher (kultywujący ludową muzykę akordeonową Paryża). Spotkanie było przypadkowe, zaaranżowane na potrzeby telewizji. Wkrótce jednak wspomniana czwórka rozpoczęła bliższą współpracę i powstało Quadro Nuevo. Tango, muzyka orientalna, francuski walc musette, flamenco, muzyka filmowa, włoskie canzony. Wszystkie te gatunki wykonują ze smakiem, wszystkie wydane przez nich albumy (a jest ich ponad 10) otrzymywały Niemiecką Nagrodę Jazzową oraz osiągały wysokie miejsca w pierwszej dziesiątce wydawnictw jazzowych na świecie. Mimo to nigdy o tym kwartecie nie słyszałam, tym bardziej więc dziękuję Tilo za podesłanie "kawowego" swingu, a Wam polecam posłuchanie również innych utworów tej grupy.

Przy okazji ciekawa jestem, czy są takie piosenki, które kojarzą Wam się z jakimś konkretnym miejscem?
dodajdo.com

Piosenka na niedzielę

Roberto Murolo (1912-2003) był jednym z najsłynniejszych włoskich pieśniarzy. Nagrywał niemal do końca długiego życia, pod koniec którego został uhonorowany najwyższym cywilnym odznaczeniem we Włoszech. Kiedy umierał w wieku 91 lat, płakała cała Italia, z jego rodzinnym Neapolem na czele. Właśnie muzyce neapolitańskiej Murolo poświęcił całe życie. Nie tylko odnajdywał, aranżował i nagrywał utwory, stworzone nawet w XVI wieku, ale jeszcze potrafił je sprzedać w milionowych nakładach. Poniżej jeden z jego przebojów.

dodajdo.com

"Matin du café"


Fail-Better podrzucił nam tak piękny utworek, że nie sposób się nim nie podzielić. Zwłaszcza, że za oknem zaczyna padać śnieg i o wiośnie lepiej na razie zapomnieć. Zachęcamy zatem do posłuchania "Matin du Cafe" francuskiego zespołu Felipecha. Ponieważ znacznie lepiej brzmi to w oryginale niż w wersjach na żywo - odwiedźcie stronę Felipechi na MySpace. Matin du Cafe to utwór pierwszy.
Miłego bujania.
dodajdo.com

Cup of Coffee

Dziś jeszcze trochę nostalgicznie - ale jak za chwilę buchnie wiosna, to nie będzie wypadało się dołować taką muzyką...

Garbage, Cup of Coffee:

dodajdo.com

Borys Szyc zaczyna od kawy

Chwilowo mamy z I.nną gorący okres - ona ma ręce pełne roboty, a ja każdą chwilę poświęcam na czytanie Millenium (pretensje proszę zgłaszać do Kabamaiga i M.odF.!). Czytam wolno, ruszając przy tym językiem, tzn. każde przeczytane słowo jakbym mówiła przy zamkniętych ustach (tak mam od dziecka i nie mogę się tego pozbyć), przez co mam tempo czytającego na głos. Toteż nie zapowiada się, żeby dzisiaj wpadło tu coś nowego. A żeby Wam nie było tęskno, wrzucam kawałek do posłuchania.

Bory Szyc nagrał swoją pierwszą płytę "Feelin' Good". Oczywiście nie ma co go podejrzewać o szczególny talent. Ale mam do tego dużego chłopca jakąś szczególną słabość, chociaż zwany enfant terrible środowiska aktorskiego, ma jednak niezaprzeczalnie talent aktorski i dużo wdzięku. Dlatego z ciekawością posłuchałam pierwszego utworu z płyty. Nie jest to majstersztyk ani pod względem tekstu, ani muzyki, a teledysk to już w ogóle osobliwy, ale przyjemnie kołysze, robi się cieplutko, no i na początku jest kawa, więc pomyślałam, że Wam podrzucę. Przyjemnego:)

dodajdo.com

Prywatna kolekcja muzyczno-kawowa

Jakiej muzyki słuchasz "do kawy"? Masz swój ulubiony gatunek albo wykonawcę? Wolisz się pobujać w rytm łagodnych dźwięków, czy może lubisz, kiedy muzyka dodaje Ci energii?

Odpowiedź na tego typu pytania zawsze sprawiała mi trudność. Tak naprawdę nie mam jednego ulubionego gatunku, wykonawcy czy języka. Jest tylko jedna reguła: irytują mnie wysokie dźwięki. Poza tym? Mam słabość do hiszpańskojęzycznych wykonawców, do "zachrypniętych" głosów, i wolę męskie od kobiecych (na wykłady też chodziłam tylko do facetów). Lubię fortepian. Lubię się od czasu do czasu poalienować ze słuchawkami na uszach. Lubię się wykwintnie posmęcić. Zwłaszcza o tej porze roku nachodzi mnie na fado, chillout czy smooth jazz. I tego typu muzykę preferuję w kawiarniach. Albo w domu, pod kocykiem, kiedy mam czas na delektowanie się kawą. Zdarza się, że bywam w jakiejś kawiarni tylko raz - nie wracam, jeśli jest tak głośno,że nie słyszę własnych myśli, albo kiedy rodzaj granej muzyki zupełnie mi nie odpowiada. Bywa też odwrotnie. Cappuccino Cafe w Jastarni wspominam bardzo miło głównie ze względu na Boba Marleya z głośników.

Ostatnio na okrągło "chodzą" u mnie trzy płyty - Anthologia Fado, Get Lucky Marka Knopflera i East Meets East grupy Kroke. Na liście ulubionych kawałków niezależnie od pory roku wysoko znajduje się Gotan Project z "Santa Maria"Feels Like Home Phontaine, Bebe i jej Siempre Me Quedera, Jehro i "Continuando" (kolejność przypadkowa). Czasem myślę sobie, że "trudno nie wierzyć w nic" i włączam Raz Dwa Trzy. A potem jeszcze Moralne salto (Strachy na Lachy). Zdarza się, że w pudełkach z płytami znajduję coś, o istnieniu czego zupełnie zapomniałam, i odkrywam na nowo, zachwycając się jakby to był pierwszy raz. Ostatnio przypomniałam sobie o istnieniu Yugotonu i katuję sąsiadów Falochronem, który chyba już zawsze będzie dla mnie "piosenką o Sopocie".



dodajdo.com

I love coffee, I love tea...

I love coffee, I love tea
I love the java jive and it loves me
Coffee and tea and the jivin and me

A cup, a cup, a cup, a cup, a cup!



Prawda, że wpada w ucho?
To utwór zespołu Ink Spots z 1940 roku. Czasy największej popularności ma już za sobą - przypadły na  II wojnę światową. Podobno szczególnie podobało się nawiązanie do przebiegłego japońskiego detektywa Pana Moto (druga zwrotka: I love java, sweet and hot/Whoops! Mr. Moto, I'm a coffee pot/Shoot me the pot and I'll pour me a shot/A cup, a cup, a cup, a cup, a cup!), który był głównym bohaterem serii filmów. Pierwsza zwrotka znana jest w kilkunastu wersjach, dziewczyny często nuciły ją tak: I love coffee, I love tea, I love the boys and boys love me.
Animacja jest współczesna, i choć z treścią piosenki nie ma wiele wspólnego, podoba mi się takie zobrazowanie "życia" kawowego ziarenka.
dodajdo.com

Bo na imię mam Młynek, a nazwisko Kawowy

Absurdalnie, z przymrużeniem oka...

dodajdo.com

Instrumentalnie

Mówi się, że niektóre fotografie wyrażają więcej, niż tysiąc słów. O kawie też wcale nie trzeba pisać poematów ;) Czasem wystarczy... zagrać.

Panie i Panowie, dziś na Kawowym nietypowo, bo instrumentalnie.

Trochę jazzu, czyli Galt MacDermot i Coffee Cold


oraz tzw. flamenco nuevo w wykonaniu Jessego Cooka.

dodajdo.com

Cuando tomes tu café...

Eksperyment na weekend: spróbujcie posłuchać tej piosenki i jednocześnie się NIE KIWAĆ. Ja dochodzę do wniosku, że jest to absolutnie niewykonalne. Podobnie, jak się nie uśmiechać i nie mieć ochoty na kawę.

dodajdo.com

Bananowa mañana

Kiedy jest gorąco nie mam ochoty na jedzenie. Przestawiam się na południowy tryb życia - rano kawa i coś lekkiego, w południe mała przekąska, a dopiero wieczorem, kiedy pogoda staje się "do życia", mam ochotę zjeść coś konkretnego. Z przyjemnością rozsiadam się na balkonie, wącham bazylię, i mogę tak siedzieć, prowadzić długie rozmowy, czytać, myśleć, planować etc. Kawa mile widziana.

Mrożona kawa z bananami
(2 porcje)

Składniki:
  • 1 dojrzały banan
  • 100 ml zimnej, mocnej kawy
  • 2 gałki lodów waniliowych
  • kilka kostek lodu
Wszystkie składniki dokładnie zmiksować, rozlać do wysokich szklanek. Napój wychodzi dość gęsty, można więc dodać mleka lub/i malibu. Świetnie komponuje się z tego rodzaju muzyką:

dodajdo.com

Z dedykacją dla miłośników kawy!

Kochani, nie mogłam się temu oprzeć - dzisiaj cały dzień nucę tą rozkoszną pioseneczkę i dedykuję ją wszystkim, którzy traktują kawę jak panaceum...;) A za podesłanie utworku dziękuję Fili:)
dodajdo.com