Dzień dobry:)
Przyszła moja ulubiona pora roku:)
Czas, w którym żegna się lato i wita jesień.
Czas, w którym promienie słońca są dla mnie najprzyjemniejsze,
bo grzeją tylko, a nie palą mocno.
Czas z najpiękniejszymi moimi kolorami -
zgaszoną zielenią i wszelkimi odmianami złota, brązu, rudości.
Czas, w którym mocno wydłużają się cienie.
Przelatują stada gęsi, krzyczą żurawie i ryczą jelenie.
Mogłabym wymieniać i wymieniać:)
Teraz do tego czasu dołączyły emeryckie chwile...
jeszcze nie wiem, czy też piękne...
przypuszczam, że tak:)
Kocham i już.
Podczas wakacji niewiele tworzyłam.
To znaczy tworzyłam, ale raczej "podniebne" smaki:)
Co się dało, zamykałam w słoikach i słojach.
Też lubię:)
Wstawiłam dużo zdjęć ze spacerów z psiurem,
moich zachwycajek.
Wstawiłam jedną "izabelkę" - Matkę Bożą Anielską,
kilka "rysołków"...
Taki misz-masz.
Wybaczcie, że chaotyczny.
Ślę moc uścisków!
Iza