śpiewają jak najęte, brzoza i dąb wypuszczają zielone listeczki, słońce grzeje od samego rana- jest cudnie. W ogródku w tym roku się nie przemęczam, postawiłam raczej na leżakowanie ( a jaki wyczynowy leżak zmajstrowałam sobie ze starego metalowego leżaka i nowiuśkiego łóżkowego wkładu listwowego !) Wreszcie mam wygodne, szerokie łoże , gdzie mieści się swobodnie materac, dwa koty i mp z książką i sokawką :)
W Kurniku możecie przeczytać piękną opowieść Hany o Hali i sokawce .
Ażeby nie zmarznąć, wystarczy okryć się skończonym już Szalonym Pledem - bardzo mi przypasował, tyle że nie do końca zrealizowałam marzenie o pozbyciu się sterty dziwacznych, zachomikowanych włóczek. Okazało się, że z pewnością mogę wydziergać z nich kolejny pled...
Nie omieszkam, bo chęć utylizacji zapasów szczęśliwie jeszcze mi nie przeszła.
A to pierwszy Szalony Resztkowiec- wymiar ma w sam raz do otulenia się, bo jakieś 160 na 190 cm.
Następny będzie z kwadratów, bo sporo motków zamieniło się w maleńkie kłębuszki i na pewno nie wystarczyłoby ich na całe pasy, jak w tym pledzie.
Pled może również służyć zimą za antydepresyjną narzutę na łóżko :)
A teraz z austermannowej cienizny dłubię szal- również resztkowiec. Na drutach 3,25 trochę mi jeszcze na to dzierganie zejdzie...
I jeszcze ku pamięci- zrobione w tym roku pisanki dla leniwych , pomysł znalazłam tutaj
I wiosenny festiwal tulipanów w ogródku :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
środa, 22 kwietnia 2015
sobota, 12 kwietnia 2014
Jakoś z wiekiem
czas się kurczy, zbiega i zachowuje jak sfilcowany sweterek- nijak nie da się rozciągnąć, by wystarczyło go na to, co chcę zrobić.
Coś tam dłubię pomalutku, ale oszałamiających efektów nie ma, grunt to się nie stresować bzdurami i pozwolić sobie smakować przyjemności, a nie tylko dreptać w kieracie obowiązków. Próbuję :)
Parę wiosennych akcentów znalazło swoje miejsce w domu- z resztkowych, folklorystycznych serwetek, po dorobieniu kilku żółtych, powstała dekoracja lampy nad stół w jadalni, fajnie dopasowała się do kolorowego bieżnika.
Wydziergane przy okazji robienia serwetki serduszka i ubiegłoroczne karczochowe jajka wylądowały tym razem na kuchennym wianuszku i świeczniku.
Kokoszka dostała nowe jajka do pilnowania :
Wreszcie doczekał się wykończenia wyciągnięty z dna szafy UFOk- miała to być zrobiona z kolorowych resztek poduszka wg tego wzoru , ale źle go rozczytałam i ponieważ zaczęła za bardzo falować, skazana została na wygnanie do szafy. Ulitowałam się nad nią teraz, dorobiłam parę rządków i obrzeże i awansowała na pokrycie okrągłego stołka . Niestety, po zamontowaniu okazało się, że jasne nóżki wyglądają rachitycznie i nieproporcjonalnie, więc jeszcze one pójdą do wymiany, ale i tak się cieszę, że jeden UFOk zniknął :)
A teraz zmykam do roboty, bo wiosenny ogród i parapetowe plantacje czekają.
Coś tam dłubię pomalutku, ale oszałamiających efektów nie ma, grunt to się nie stresować bzdurami i pozwolić sobie smakować przyjemności, a nie tylko dreptać w kieracie obowiązków. Próbuję :)
Parę wiosennych akcentów znalazło swoje miejsce w domu- z resztkowych, folklorystycznych serwetek, po dorobieniu kilku żółtych, powstała dekoracja lampy nad stół w jadalni, fajnie dopasowała się do kolorowego bieżnika.
Wydziergane przy okazji robienia serwetki serduszka i ubiegłoroczne karczochowe jajka wylądowały tym razem na kuchennym wianuszku i świeczniku.
Kokoszka dostała nowe jajka do pilnowania :
Wreszcie doczekał się wykończenia wyciągnięty z dna szafy UFOk- miała to być zrobiona z kolorowych resztek poduszka wg tego wzoru , ale źle go rozczytałam i ponieważ zaczęła za bardzo falować, skazana została na wygnanie do szafy. Ulitowałam się nad nią teraz, dorobiłam parę rządków i obrzeże i awansowała na pokrycie okrągłego stołka . Niestety, po zamontowaniu okazało się, że jasne nóżki wyglądają rachitycznie i nieproporcjonalnie, więc jeszcze one pójdą do wymiany, ale i tak się cieszę, że jeden UFOk zniknął :)
A teraz zmykam do roboty, bo wiosenny ogród i parapetowe plantacje czekają.
środa, 26 marca 2014
I udało się niemal do końca
wyrobić motek kordonka, wystarczył na jeszcze jedno jajko i trzy koślawe serduszka, które pójdą pewnie do jakiegoś wianka czy bukietu.
A teraz w ramach umartwiania się kończę pewnego wściekle kolorowego i akrylowatego UFOka, jednego z najstarszych w mojej szafie z robótkowymi porażkami :)
Może po nim nadejdzie pora kończenia swetra, zaczętego grubo ponad rok temu ? Oby nie zapeszyć...
No dobra, to z kronikarskiego obowiązku "resztkowce":
I coś z ogródkowej wiosny :) W moim mieście już zaczynają kwitnąć tulipany.
A teraz w ramach umartwiania się kończę pewnego wściekle kolorowego i akrylowatego UFOka, jednego z najstarszych w mojej szafie z robótkowymi porażkami :)
Może po nim nadejdzie pora kończenia swetra, zaczętego grubo ponad rok temu ? Oby nie zapeszyć...
No dobra, to z kronikarskiego obowiązku "resztkowce":
I coś z ogródkowej wiosny :) W moim mieście już zaczynają kwitnąć tulipany.
niedziela, 23 marca 2014
Zaczęłam kolejny eteryczny szal z merino, ale
chyba przedawkowałam ostatnio "drutowanie" cieniuteńką nitką, więc dla odmiany sięgnęłam po szydełko i motek kordonka no name z zapasów .
I znów pouczyłam się czegoś nowego :)
To moja pierwsza serwetka wydziergana wg schematu znalezionego u Rose et crochet , cieszę się, że udało mi się dobrnąć do końca, bo bliska byłam stworzenia kolejnego UFO-ka :)
Kordonek był niezbyt cienki, dziergałam szydełkiem 1,5 , więc moja serwetka nie jest taka delikatna, ale i tak jestem z niej zadowolona.
Ponieważ kordonek się nie skończył, a nie chciałam zostawiać resztki, postanowiłam zmierzyć się ze schematem kurki od Splocika , a potem powstała jeszcze pierwsza tegoroczna pisanka, inspirowana również wzorkami Rose. W schemacie kurki coś namieszałam, bo ogon wyszedł mi o jeden element szerszy, a grubość kordonka i słabe usztywnienie spowodowało, że jest mało stabilna, przypięłam ją więc do podstawki i na razie się trzyma . No dobra, to już się pochwalę :)
A kordonek, skubany, nadal się nie skończył- biorę się więc za kolejną pisankę :)
I znów pouczyłam się czegoś nowego :)
To moja pierwsza serwetka wydziergana wg schematu znalezionego u Rose et crochet , cieszę się, że udało mi się dobrnąć do końca, bo bliska byłam stworzenia kolejnego UFO-ka :)
Kordonek był niezbyt cienki, dziergałam szydełkiem 1,5 , więc moja serwetka nie jest taka delikatna, ale i tak jestem z niej zadowolona.
Ponieważ kordonek się nie skończył, a nie chciałam zostawiać resztki, postanowiłam zmierzyć się ze schematem kurki od Splocika , a potem powstała jeszcze pierwsza tegoroczna pisanka, inspirowana również wzorkami Rose. W schemacie kurki coś namieszałam, bo ogon wyszedł mi o jeden element szerszy, a grubość kordonka i słabe usztywnienie spowodowało, że jest mało stabilna, przypięłam ją więc do podstawki i na razie się trzyma . No dobra, to już się pochwalę :)
A kordonek, skubany, nadal się nie skończył- biorę się więc za kolejną pisankę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)