środa, 7 grudnia 2011

Nowy numer "Między Regałami"

Kocham was wszystkich (a raczej wszystkie), zwłaszcza tych, którzy pytają, czy wszystko w porządku i czy wciąż żyję. Żyję, żyję. Zdążyłam się w międzyczasie trochę nachorować, trochę napracować i trochę zakopać pod stosem różnych spraw. Bywa i tak.

W międzyczasie pozwolę sobie polecić drogim czytaczom nowy numer "Między Regałami", pisma wydawanego przez Prasoznawcze Koło Naukowe, którego od tego roku jestem przewodniczącą. Co ma pewien związek z powyższym akapitem.

Tym niemniej zapraszam: http://pkn-umk.blogspot.com/. Naprawdę warto zajrzeć i dowiedzieć się, czym zwykli zajmować się studenci specyficznego kierunku, jakim jest informacja naukowa i bibliotekoznawstwo :).

niedziela, 30 października 2011

Obsypać ich złotem...!

...czyli kolejna seria zdjęć z prawej nogi Borów Tucholskich. Niech zdjęcia mówią same za siebie :)










Uwaga, bonus: tak wyglądam teraz. Słodko i uroczo, ot co.

piątek, 21 października 2011

Przerywnik sfrustrowany

Uwaga. Poniższa notka nie ma żadnego związku z handmade'ami i kto chce, może ją pominąć. Ale może też poświęcić kilka minut ze swojego życia i pomóc mi zrozumieć jedną rzecz.

BlizzCon w trakcie. Zapowiedź nowego dodatku do World of Warcraft - w porządku. Mists of Pandaria - okej, tytuł jak tytuł. Maksymalny level 90 - to było do przewidzenia. Zmiana systemu talentów - nic, do czego gracze nie byliby przyzwyczajeni.

Może mi ktoś jednak wyjaśnić, dlaczego nowy dodatek do WoWa wygląda jak Kung Fu Panda 3?

środa, 19 października 2011

Toruńskie berety

Mieszkanie w Toruniu ma wiele zalet. Skoro Agnieszka (krakowianka z umiłowania, ale torunianka z trzyletniej przeszłości) może wypisywać, co takiego w Toruniu lubi, to ja też mogę.

A ja najbardziej lubię berety.

Nie jest tajemnicą, że Toruń moherowymi beretami stoi. Mniejsza z tym, jaki ma to związek z rzeczywistością (bo właściwie zagęszczenie moherowych beretów jest takie samo jak w każdym innym mieście), grunt, że bereciki są równie związane z Toruniem, jak pierniki, Kopernik i Padre Direttore (mamy taką restaurację, wiecie?).

Dlatego też ostatnio dziergam bereciki. Zrobiłam ich już całkiem sporo, część bardziej przewiewną, część mniej przewiewną. Czerwone, niebieskie, szare, białe. Wciąż szukam idealnej dla nich formy, wielkości, wzoru i koncepcji. Chociaż odnoszę wrażenie - zwłaszcza o siódmej rano na tramwajowym przystanku - że czas przerzucić się z ażurów na wełny i warkocze.


(Kto wie, do jakiego malarza/obrazu chciałam tu nawiązać, tylko wiatr mi zawiał złośliwy? Przewidziane nagrody! ^^)

niedziela, 16 października 2011

Gwałt na hafcie kaszubskim

Drodzy Czytelnicy!

W dzisiejszym odcinku zajmiemy się spędzającym sen z oczu zagadnieniem, jakim jest kwestia wykonywania haftu kaszubskiego tak, żeby kaszubskie hafciarki za głowę się łapały (ew. zachowywały jak Jean-Luc Picard - ten w czerwonym, jakby ktoś nie znał Star Treka).

Potrzebne są nam:

  • Nudna torba, kupiona gdziekolwiek, najlepiej na wyprzedaży, coby nam żal nie było. Sięgamy z pełną świadomością czynu po książkę p. Barbary Rezmer "Jak haftować po kaszubsku" lub inną o tejże tematyce. Wzgardzamy rozdziałami poświęconymi szkołom haftu, doborowi nici, kolorów, ściegów etc., przerysowujemy z tyłu książki co ładniejsze wzory, nie zapominając o oddaniu hołdu własnej nieskromnej osobie.


  •  Wybieramy z naszych wielkich kolekcji nici kolory, jakie najbardziej nam odpowiadają. W moim przypadku były to kolory jak najbardziej podstawowe, żeby nikt nie miał wątpliwości, do jakiego typu haftu zamierzam nawiązać. Gdyby ktoś miał ochotę uwiecznić lub sprofanować jakąś konkretną szkołę, zapraszam do poszukiwań w odpowiedniej literaturze. Biorąc pod uwagę moje pochodzenie, powinnam profanować szkołę borowiacką, ale w niej używa się brązów, żółcieni i złota, co jednak zupełnie nie jest moją kolorystyką. 

  • Najdłuższa część zabawy - wyszywamy. Ściegiem atłaskowym, sznureczkiem, jakkolwiek nam przyjdzie do głowy. Robimy to gdzie tylko się nam zachce, kwadrans przerwy między zajęciami nie może być wyjątkiem. Doprawdy, kto mi zabroni wnieść igłę na teren uczelni? 


(Koleżanka Karolina twierdzi, że poniższy motyw wygląda jak szczurek. Ale ona ma chomika, więc jest spaczona na tym punkcie)


(Na poniższym obrazku występuje coś, co po zajęciach z grafiki książki dawnej należałoby nazwać arabeską z niebizantyńskim perełkowaniem. Obawiam się, że w hafcie kaszubskim toto powinna być gałązka z wisienką)


(Jak mówił Stanisław Jerzy Lec, "skromność jest zaletą tylko przy braku innych zalet". Chwalmy się!)

  •  Najlepsza część zabawy - chwalimy się wszem i wobec. A co sobie będziemy żałować :).