Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serwetniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serwetniki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Kuchennie...

Weekend zleciał mi w dzikim tempie. Ani się obejrzałam jak poniedziałek mnie zbudził...
Po przebudzeniu musiał minąć dobry moment, aby zatrybić, że to wakacje!!!!
Szkoda tylko, że aura za oknem przeczy moim odczuciom:) Na to nie jestem w stanie wpłynąć, ale wkurzyć się wkurzyłam. Podobno całe lato ma być takie...i zgadzałoby się z tym co mówiła zawsze moja babcia: "jaka zima takie lato"... strach pomyśleć! Z wytęsknieniem czekam na sierpień, aby zacząć się pakować na urlop. Chyba mnie pokręci do tego czasu...
Aby zabić czas, szyje i maluję dla moich miłych Pań:)
Dzięki Ani z bloga "Brzezina moja" klik wróciłam do tematu kuchennego.


Uszyłam Ani trzy ściereczki do kuchni z grafiką.


Życzeniem Ani było, aby na ściereczkach była grafika przypominająca etykiety win.


Do ściereczek zamówiony był też serwetnik:


Na dzisiaj tyle by było, życzę wszystkim miłego poniedziałku, bo jak mówią: jaki poniedziałek taki cały tydzień:)

P.S.
Dziękuję za wszystkie polubienia na FB. Mam nadzieję, że pomalutku konto się rozbuja:) Dla chętnych klik

piątek, 8 lutego 2013

Walczę dalej:)

Chandra nie przeszła, siły nowe nie zapukały u drzwi, a pomimo braku sił witalnych walczę dalej z zamówieniami. W sumie to dobrze, że są (zamówienia), bo w przeciwnym wypadku siedziałabym w fotelu z książką  i nic nie robiła...a tak, jestem zmuszona do działania:)


To zamówienie spłynęło od Pani Renaty, która po przejrzeniu dokładnie bloga zamówiła oprócz podkładek pod kubki, fartuszek w białym kolorze:


A to zrobiłam na prośbę Pani Kingi:


Jest to: chustecznik, skrzynka na kwiaty i pudełeczko na waciki. Wszystkie te rzeczy, maja zdobić świeżo wyremontowaną łazienkę:)
Zamówienie obejmowało również serca, wszystkie miały być z innym nadrukiem:


Uwierzcie mi, że naprawdę opadłam z sił, a jeszcze dzisiaj muszę Zuzę spakować na ferie...no a od jutra szturm na jej pokój! Najpierw pakowanie wszystkiego w kartony, później segregacja (czego ja tam nie znajdę), wynoszenie mebli i ...akcja pędzel!!!
Póki co idąc za Waszą radą regeneruję się wieczorkami.


Uwielbiam światła lampek i świec pozapalanych w całym mieszkaniu. Działa to na mnie bardzo wiciszająco.
Tylko kominka mi brak. O! teraz tak sobie myślę, że jak bym miała kominek to żadna chandra by mnie nie dopadła!!! A tak, pozostaje mi palić świece:(
 Siedzę sobie na kanapie, czytam po kilka razy tą samą stronę w książce (naprawdę nie mogę się skupić) i popijam Ajer. 

Olu dzięki Ci za niego, jest wart grzechu!!!
Dziękuję Wam kochane za miłe słowa dodające otuchy i ślące energię:)))
A ode mnie światełko dla Was :)))


BUZIAKI!!!

piątek, 1 lutego 2013

Dużo się dzieje


Czy zauważyłyście, ze doba ma dziwną tendencje do rozciągania się lub kurczenia?
Np. u dentysty w poczekalni, człowiek chce mieć to jak najszybciej z głowy, a tu masz! Czas się wlecze jak żółw. Albo jak jest dużo pracy do zrobienia, to kurczy się i czasu brak na wszystko...
Złośliwa jakaś jest czy co?
To właśnie mam tak teraz, zamówień trochę mi spadło, człowiek chciałby piąty bieg włączyć, a tu dupa! Nie dość, że baterie słoneczne powoli rozładowują się, to doba się skurczyła i czasu na wszystko brak!
No ale co mi pozostało? Pożalę się, pożalę i jazda do pracy!
Pamiętacie moje poduszki z lnu, te co niedawno szyłam? Nie? to klik Otóż zakupiła dwie na Allegro, pewna miła Pani Justyna.


 I jak to typowa kobieta, chciała jeszcze inne rzeczy, których nie miałam wystawionych na aukcjach. Napisała e-maila z pytaniem czy mam ? A że ja miałam, tylko nie pomalowane, to raz ciach i gotowe.


Jest to taca, podkładki pod kubek z pudełeczkiem i chustecznik. Motyw, na życzenie Pani Justyny:)
Do tego zamówione były jeszcze poszewki lniane, w kolorze ekri. Motywy na nie też wybrała sobie Pani Justyna, po przejrzeniu dokładnie bloga. Piszę dokładnie bo motyw "rogacza" Pani Justyna dopatrzyła się na małym serduszku z początkowych blogów klik.
Że Ona go tam zobaczyła to dziw:)


 Pani Justyno ma nadzieję, ze paczuszka doszła i - dziękuję:)

***
W między czasie, Ania zamówiła dwa pudełeczka ozdobione metodą decoupage. Jedno miało być z różami, drugie motyw przewodni to lawenda.





Poszły dzisiaj rano do nowego właściciela :)
Jeszcze jedna miła Pani, przez Allegro zamówiła serwetnik i podkładki pod kubek, ale z innym motywem:


Pani Martyno: dziękuję ;)
Robiłam jeszcze jeden komplet: taca, podkładki i szkatułka z motywem jak powyżej, ale gapa ze mnie straszna, bo po wydaniu zorientowałam się, ze nie mam zdjęcia! Zła jestem na siebie, bo zależało mi na pokazaniu go na blogu ze względu na zamawiającą. Wiem, że Pani Halina systematycznie wchodzi na mojego bloga.
Cóż za gapowe się płaci!
Ale Pani Halino, może będzie kiedyś jeszcze jakaś okazja:)))
A teraz kochane zmykam, bo goni mnie następne zamówieni...powiem tajemniczo: lecę szyć, ale nie poszeki. Tym razem to coś innego:)))
Trzymajcie się zdrowo, bo grypa się bardzo panoszy:))))

niedziela, 14 października 2012

Nowe wyzwania...

Jakiś czas temu pisałam, że praktycznie nie odrywam się od igły i pędzla. Stało się to za sprawą moich klientek które zasypały mnie zleceniami, z czego broń Boże nie użalam się:). Bardzo lubię takie wyzwania, tylko doba jest zdecydowanie wtedy za krótka!!! Jestem taką bestią, która jak sobie coś wymyśli to musi to mieć już! Odnosi się to do rzeczy które mają służyć mnie, jak i do przedmiotów które są przeznaczone dla kogoś.
Zamówienia sypnęły się wszystkie w jednym czasie i siedziałam tak całe dnie (dosłownie) przy maszynie i pędzlu. W pewnym momencie doszło do tego, że moje dziecko jadło na obiad zupkę z papierka!!!
Jeżeli myślicie, że to była to dla niej kara to jesteście w błędzie. Zuzka była zachwycona!
Jadła z takim apetytem, a na koniec zapytała:
- Jutro też będzie taki obiad?
- Boże broń!!! - odpowiedziałam
-Szkoda - mówi - A nie możesz takiej pomidorowej ugotować? - pyta.
I masz (myślę sobie), i od razu przypomniały mi się moje godziny spędzone w kuchni przy przecierze z działkowych pomidorów. Człowiek dnie całe spędza przy wekach żeby było smacznie i zdrowo,a dziecko mówi, że zupka z papierka jest smaczniejsza!!! Niewdzięcznica jedna!!!
No więc, wracając do tematu to część prac jest już wysłanych, druga część czeka na akceptację klientek.
Do póki nie dostanę "cynku", że prace dotarły do klientek nie będę zamieszczała ich zdjęć (żeby nie zapeszyć). Na pocieszenie pokażę zdjęcia wcześniejszych prac.
Na pierwszy rzut idą  poszewki:



Tutaj chciałam Wam pokazać komplet który kiedyś zamówiła u mnie Pani Wanda: taca, podkładki
 pod kubki i poducha - mój ulubiony motyw ;)


Z kolei ten zestaw przeznaczony był pod młotek na Allegro:


I okrągłe pudełka których dawno już nie zamawiałam i chyba muszę naprawić ten błąd:


Te rameczki z kolei długo leżały i czekały aż wpadnie mi do głowy pomysł na nie. Kupiłam je bo bardzo spodobała mi się ich faktura, ale był jeden problem - były w kolorze czarnym. Na początku powkładałam do nich zdjęcia, ale to nie było to. Zdjęcia poszły z powrotem do albumu, a ramki do głębokiej szuflady. Leżałyby tak zapomniane gdybym nie szukała kolorowych tasiemek (zakupionych też zresztą jakiś czas temu). Pomysł zrodził mi się w głowie natychmiast, postanowiłam je potraktować pędzlem, a w środek włożyłam materiał ozdobiony transferem.
I co, może być?



Na koniec muszę Wam pokazać mojego storczyka, zakwitł po półtora roku od przesadzenia!!! (fimery miał najwyraźniej jakieś). Patrzę tak sobie na niego i myślę, że warto było czekać:)
W tle widać moje zasłonki, uszyłam je sobie w chwili kiedy nie miałam kompletnie żadnych zamówień, krótko mówiąc z nudów. 
Wiem, wiem, straszna ze mnie chwalipięta!!! Ale to już ostanie zdjęcia;)



DO ZOBACZENIA :)))