nie da sie ukryc, ze blog powoli umiera powoli jak moje bywanie w sl
to pierwszy wpis w tym roku
:o
:)
Kawałek koca, by się owinąć
Myśli zebrać w komforcie
Tu kamyk, tu łza, tu uśmiech
Wszystko razem
Na dnie gardła – żółć z miodem
gęste
Należałoby czymś popić
lekarstwo
To chyba pełnia
Gdy jednym okiem ostre
A drugim, rozmyte obrazy zbierasz
Wstrząśnięte – nie mieszane
Mówisz ból
Gdy powietrze stygnie
I dzwoniąc kryształkami spada
A przepona pompuje jałowo
Usiądź wygodnie
To twoje
Nie cofaj dotyku
własne łzy badaj pod światło
I strzepuj
albo z procy strzelaj
czwartek, 1 marca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)