Trutnov – pierwszy przystanek w drodze. Brak parkingów leśnych, więc zatrzymujemy się na boisku. Tak to już jest w Czechach, że albo zatrzymasz się na łowisku albo boisku…
Na pożegnanie niebieskich, zamszowych butów. Wciąż wyglądały bardzo dobrze, ale nikt już nie chciał ich naprawić (nawet w Bośni). Jedno jest pewne – przewędrowały wiele lat.