niedziela, 30 sierpnia 2009

Spacerologia...

...jest moja idealogia:)
Dzis niedziela, wiec na chwilke wpadlismy do kosciola....calej Mszy by mnie wytrzymala.
Pojechalismy - juz chyba 20 raz - do Cobh, do katedry. Jest piekna, majestatycznie polozona na wysokiej skarpie u wejcia do zatoki.
Ta olbrzymia swiatynia o dziwo administracyjnie podlega pod parafie w naszym malenkim Cloyne...tak jak Poznań pod Gniezno:)


Zdjecia jak zwykle ostatnio by L....dla mnie nadal wszystko co wazy wiecej niz kilogam (procz mojej wlasnej torebki, bo jakies zasady trezba miec!) ...jest za ciezkie!

..i jeszcze Wam chcialam pokazac taki maly "kwiatek"...male swastyki (a moze swastyczki:) jako element dekoracyjny mozaiki na posadzce.

Wikipedia podaje:
Swastyka może mieć ramiona zgięte w prawo albo w lewo. Postać "prawoskrętna", naśladująca kształtem ramion ruch Słońca (widziany z półkuli północnej Ziemi), kojarzona jest najczęściej z kultami solarnymi, jako symbol ognia i Słońca (krąg promieni); jest talizmanem przynoszącym szczęście; bywała symbolem bogiń, a więc płodności.
Na skutek zaanektowania symbolu swastyki przez III Rzeszę , symbol ten czasami błędnie uważa się za znak germański. Swastyka występuje jednak na całym świecie (poza Australią) od pradawnych czasów. Jedno z najstarszych malowideł z motywem swastyki pochodzi z paleolitu – ma więc około 10 000 lat.


Tak ladnie mi te swastyki przypasily dzis rocznicowo, bo w koncu we wtorek 1 wrzesnia i okragla rocznica wybuchu II wojny swiatowej.

niedziela, 23 sierpnia 2009

sobota, 22 sierpnia 2009

Zyskalam zaufanie spoleczne!

L wlasnie wrocil ze spceru i kolejnego lowienia ciekwych ujec fotograficznych naszej okolicy. Ja nadal nie nadaje sie na bieganie z aparatem szczegolnie, gdy trzeba wejsc pod jakomkolwiek najmniejsza nawet gorke, przytrzymac sie reka poreczy, albo wdrapac sie na maly klifek...wiec zostalam w domu...pogoda tez nie nastraja do wychodzenia.
Na spacerze, w malutkiej wiosce nad brzegiem oceanu, 5 km od naszego Cloyne L spotkal nieznajomego Irlanczyka i wymienil z nim kilak kurtuazyjnych zdan jak to tutaj - szcegolnie na wsi- jest w zwyczaju. Irlandczycy maja ciekawe podejscie do zycia a co za tym idzie do np swiatowego kryzysu. Gdy caly swiat szaleje, nowojorska gielda targaja rekordowe spadki, cale Narody popadaja w depresje, swiatu grozi jesienna epidemia swinskiej grypy ow spokojny obywatwl Republiki Irlandi z godnym podziwu filozoficznym zadumaniem tlumaczyl dzis L, ze teraz jest po prostu gorszy rok, no moze dwa i nie ma co wlosow z glowy rwac, bo to taka naturalna kolej rzeczy...sa spadki...znaczy sie beda wzrosty...trzeba poczekac :)

Przypuszczam, ze dokladnie na tej samej filozofii jest oparta strategia dzialalnosci glownego irlandzkiego banku AIB, ktorego to klientka mam zaszczyt byc od konca kwietnia 2005 roku kiedy to zawitalam na Zielonej Wyspie. Do zeszlego tygodnia bylam tez posiadaczka tylko karty platniczej tego Banku, ktora to AIB w swej dobroci nagle i bez moich prosb wymienil mi na karte debetowa...widac uznali, ze pobieranie przeze mnie od prawie roku najpierw zasilku dla bezrobotnych a obecnie chorobowego wyplacanego przez Panstwo jest gwarantem stalych i regularnych wplywow. Takich gwarancji nie dawala mi uprzednia praca i ilekroc staralam sie o karte kredytowa albo debetowa w czasie gdy mialam regularny etat otrzymywalam od stosownego departamentu w AIB decyzje odmowna. ...a teraz jestem osoba godna zaufania i karta debetowa mi sie nalezy :)

wtorek, 18 sierpnia 2009

...powolutku

Ja nadal jestem bardzo slaba, ale minelo dopiero 5 tyg od operacji a podobno 8 to absolutne minimum, zeby poczuc sie lepiej. Mam problemy z zoladkiem i ogolnie snuje sie z kata w kat, bo na nic innego nie mam sily:)...wczoraj bylismy na spacerze, to dzis juz caly dzien musze odpoczywca. No trudno...:)
..troche mi tylko szkoda ...wlasciwie to bardzo:(...bo dzis w koncu po roku staran przyszlo pismo,ze mnie zakwalifikowali na kurs komputerowy sponsorowany przez Urzedu Pracy....pol roku fajnej szkoly, ale bede musial podziekowac, bo nie dam rady siedziec 8 h w szkole codziennie o dojazdach nie wspomne:(Zreszta z formalnego punktu widzenia tez sie teraz nie nadaje, bo jestem na irlandzkim L4 a chorym kursy nie przysluguja. Sprobuje sie z nimi skontaktowac i poprosic, zeby mnie przesuneli na kolejna "edycje"...moze na wiosne....a teraz musze dokonczyc to co zaczelam, czyli rehabilitacja i rekonstrukcjai i dojsc do siebie, nie zarazic sie grypa na jesien..swinska, ani zadna inna:) i odbudowac sily witalne oraz nadwatlona psyche :)

piątek, 7 sierpnia 2009

Trudne slowo...rekonwalescencja.

Dla poprawienia nastroju bierzemy udzial w konkursie fotograficznym:)

... tutaj zdjecia L :)

http://www.lumisfera.pl/photoSession/71718/Dawno+temu.html

a tutaj moje

http://www.lumisfera.pl/photo/496746/mama+i+ja.html

---------------------------------
Na jakies bardziej energetyczne dzialania nie mam w tej chwili sily...na przyklad zrobienie herbaty to wyczyn - bo czajnik jak sie okazalo jest bardzo ciezki.
Pan doktor mowi, zebym odpoczywala, "nicnierobila", realaksowala sie...co niniejszym czynie:)