Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 listopada 2015

Zakątkowo warsztatowo

Zakątek Inki w osobie mojej osobistej ;) zaktywizował się ostatnio nieco i wraz ze szkołą języka angielskiego w postaci sympatycznej koleżanki Ani zorganizował Warsztaty Kreatywne dla wszystkich, którzy mają "syndrom niespokojnych rąk".
Na pierwszy ogień poszło malowanie kubków - ozdabialiśmy je specjalnym markerami do porcelany.



Wszystko zależało od wyobraźni uczestników. Najpierw było projektowanie na papierze, potem przeniesienie projektu pisakiem na kubek, co wcale nie było takie proste.
Atmosfera była bardzo twórcza :)



Marta z Domu w kratkę, która również wzięła udział w warsztatach, obdarowała mnie takim pysznym kubasem. Co prawda, mój dom nie ma tylu pięter, ale taka była wizja artystki i ja się z nią zgadzam. Tu mieszka Inka :)



Generalnie, zrobił się szał i mnóstwo osób pytało "co/jak/gdzie", więc Marta - która też się nieźle wciągnęła - na szybko przygotowała przejrzysty tutorial pod roboczym tytułem "Jak zmienić zwykły kubek w niezwykłe dzieło" (na zdjęciach poniżej widzicie brata bliźniaka mojego kubka):

Źródło: Dom w kratkę

A to już zadowolone stadko ze swoimi tworami w dłoniach.

Źródło: eOsielsko.pl

Powodzenia w malowaniu :) I do następnego!


 

piątek, 3 października 2014

Trudne pytanie i rozwiązanie zagadki

Pozwólcie, że zacznę nieco po prezydencku...  
Kiedy pytają mnie gdzie jestem, gdy mnie nie ma, odpowiadam: "tutaj" i macham ręką z dna średniej głębokości dołu. Kończące się lato i nadchodząca jesień wyżarły mi z głowy pozytywne myśli i wepchnęły w jakiś ciemny kąt.  Na szczęście, dzięki kilku dobrym duszom (buziaki dla Was, dziewczyny!), udało mi się z niego wydostać i odtajać trochę. 

So... here I am. Z nową robótką, której zapowiedź niektóre z Was widziały wczoraj na fejsowym Zakątku.
Niestety, żadna z Was nie zgadła co to takiego...


... a jest to po prostu malutka portmonetka :)
Wydziergałam ją z resztek włóczki, a wnętrze podszyłam kawałkiem cieniutkiego filcu, który przypadkowo był w pasującym kolorze i oto jest.


W tego typu portmonetkach zakochałam się na blogu Creaturra (reniari tworzy tak genialne egzemplarze, że nie można przejść obok nich obojętnie) i od tamtego czasu nie mogłam się pozbyć myśli o zrobieniu własnej. Postanowiłam spróbować, efekt widzicie na załączonych obrazkach.
Niestety, jest jeden minus - w obawie przed pobrudzeniem i zniszczeniem podczas użytkowania, z namaszczeniem złożyłam ją w szufladzie i czekam, aż mi to nabożeństwo przejdzie i będę mogła jej normalnie używać ;)))


Jak Wam się podoba?


 

wtorek, 19 sierpnia 2014

Kuchenne słoje i coś (nie tylko) dla moli książkowych

Ostatnie dni urlopu (to już dwa tygodnie temu ;\) starałam się wykorzystać z dala od włóczki i szydełka...
Zrealizowałam wreszcie zamiar, z którym nosiłam się od dawna, czyli zrobienie porządku z przechowywaniem kuchennych produktów typu cukier, mąka, kasza etc.
Upatrzyłam sobie w Ikei fajne słoje pt. Burken i zakupiłam w ilości sztuk 8 (teraz stwierdzam, że przydałoby się ich więcej).

Źródło: Ikea

Żeby mi się nie mylił cukier puder z mąką ziemniaczaną, tudzież sól z cukrem, trzeba to było jakoś "spersonalizować".
Ze strony dafont ściągnęłam darmową czcionkę o nazwie dymofontinvers i użyłam jej do wydrukowania etykiet na słoje (niestety, nie ma polskich znaków, ale specjalnie mi to nie przeszkadza).

poniedziałek, 14 lipca 2014

Prosta zakładka do książki - tutorial

Pomimo wakacji, dziś zrobię Wam lekcję ZPT, WT, czy jak to się teraz zwie :), na której pokażę, jak wykonać prostą zakładkę do książki w stylu tych, jakie mogłyście zobaczyć TUTAJ.

Do wykonania zakładki potrzebujemy:
  • grafikę lub zdjęcie wydrukowane na kartce, 
  • kartonik (np. z pudełka po chusteczkach, kosmetykach), 
  • sznurek, 
  • drewniany koralik, 
  • klej, 
  • nożyczki, 
  • dziurkacz, 
  • ciemną farbę akrylową, 
  • pędzel gąbkowy.


Znajdujemy grafikę lub zdjęcie, które chcemy umieścić na zakładce - u mnie grafika z The Graphics Fairy, ale macie pełną dowolność w tym zakresie.

piątek, 11 lipca 2014

Pieczemy chleb na zakwasie

Lubicie chleb? Ja bardzo! Szczególnie ten świeży, chrupiący. Niestety, zewsząd się słyszy, że pieczywo figurze nie służy... więc jeśli już je jemy, to warto zjeść coś zdrowego, smacznego i w dodatku wykonanego własnoręcznie, czyż nie? :)
Właśnie ta myśl przyświecała mi, gdy szukałam w necie prostych przepisów na domowy chleb. Zaczęłam od chlebów drożdżowych. Niczego sobie, nie powiem, ale frapowały mnie opinie, że "chleb na zakwasie to jest dopiero coś". Szukałam, testowałam, aż wreszcie... mam i ja!

No, ale dość gadania, zabieramy się do roboty.

Na początek zakwas... Robimy go z mąki żytniej, najlepiej pełnoziarnistej typ 2000, i wody. To wszystko! Przepis na niego znalazłam u MaGdy na Gotuj.Skutecznie.Tv, jest bardzo jasno opisany, nie będziecie mieli z nim problemu.


Gdy zakwas jest gotowy, czas upiec chleb :)
Dziś pokażę Wam ulubiony chleb mojego męża - chleb żytni jasny, z mąki żytniej chlebowej typ 720.

czwartek, 19 czerwca 2014

Marker handmade

Jakiś czas temu spotkałam się na którymś z "zaknitowanych" blogów z pojęciem markera. Te z Was, które dziergają na drutach, doskonale wiedzą, o co chodzi. Dla niewtajemniczonych - jest to rzecz, za pomocą której zaznaczamy sobie w robótce miejsca, gdzie np. dodajemy oczka. Bardzo użyteczny drobiazg. Można sobie kupić plastikowe gotowce (np. takie), można też zrobić je samemu.

Właśnie na takie ręcznie wykonane markery trafiłam na blogu szyleczko i stwierdziłam, że nic nie stoi na przeszkodzie, abym i ja sobie takie sprawiła. Brak odpowiedniej wielkości kółek wcale mnie nie zniechęcił, zastąpiłam je zwykłą linką jubilerską. Do tego koraliki i elementy, które ostały mi się po mega korbie na punkcie robienia biżuterii - i gotowe!


sobota, 24 maja 2014

Kosz ze sznurka

Melduję, że skończyłam wreszcie szydełkowanie sznurkowego kosza, ufff...! Okupiłam to dużym wysiłkiem, wręcz bólem. Ale było warto, zdecydowanie :) Jego fragment pokazałam TU przy okazji pomysłów racjonalizatorskich, a teraz możecie go obejrzeć w całej okazałości.


Wzór na szydełkowy koszyk ze sznurka zaczerpnęłam od Lorki z jej Dziergalni. Właściwie przepis jest prosty i już wcześniej robiłam "na oko" podobne koszyczki z włóczki, ale dzięki Lorce nauczyłam się jednej genialnej rzeczy - półsłupka reliefowego dzierganego od tyłu, który fajnie modeluje kształt kosza. Fantastyczny pomysł, do wykorzystania również przy innych projektach.
W materiałach Lorka podała sznurek o grubości 5 mm, szydełko - 6 mm. Ja miałam sznurek tej samej grubości, ale szydełko 9 mm. Nie wiem, czemu taka różnica, być może kwestia producenta sznurka...


Już chyba nie zabraknie mi miejsca na włóczki... Przynajmniej na razie ;)

Ściskam Was mocno,
Inka

środa, 7 maja 2014

Wysyp koszyków

Pomyślicie sobie "jakaś plaga z tymi koszami!"...
No, niestety, z nałogami nie ma żartów, jak się raz zaczęło, to ciężko skończyć.
Nie chcę Was zamęczyć, więc wrzucam tylko parę zdjęć i zmykam.

Mały koszyk ze sznurka bawełnianego (oj, jest walka z tym sznurkiem... ale nie poddajemy się, no nie, Agusia? :))



I mały włóczkowy koszyk na tajemnicze butelki...


... lub torba na zakupy dla małej krasnoludki ;)


Mała aktualizacja dla anuk i nie tylko :)

Jak zrobić serce na szydełku
Robimy 4 oczka łańcuszka i zamykamy w pierścień oczkiem ścisłym.
Przerabiamy  4 oczka łańcuszka, następnie – wbijając szydełko w pierścień – przerabiamy dookoła: 4 podwójne słupki, 4 słupki, 1 oczko łańcuszka, 1 podwójny słupek, 1 oczko łańcuszka, 4 słupki, 4 podwójne słupki, 4 oczka łańcuszka, zamykamy oczkiem ścisłym. 
Gotowe! :)

Oryginalny przepis pochodzi ze strony Drops Design, moja wersja jest uproszczona.

To tyle na dziś.
Ściskam Was mocno i życzę dużo wiosennego słońca,
Inka

poniedziałek, 5 maja 2014

Dziś post kulinarny :)~

Nie samym dzierganiem człowiek żyje, od czasu do czasu musi coś zjeść, nieprawdaż... Dlatego dzisiejszy post będzie typowo kulinarny, a konkretnie obiadowy.
Proponuję Wam przepisy na ulubione przez nasze stadko dania. Zupa jest nowym odkryciem i, o dziwo, bardzo smakuje nawet moim chłopakom, drugie danie natomiast zajmuje czołowe miejsce na naszej liście kulinarnych przebojów.
A więc...

...dziś szef kuchni poleca...


sobota, 3 maja 2014

W przerwie od sznurkowego mega kosza...

... zajęłam się mniejszymi formami.
Jestem w nastroju bojowym, dlatego w dzisiejszym poście będzie minimum prozy, maksimum obrazu :)
Na pierwszy ogień - podkładki pod kubek z kordonka w kolorze ecru...


wtorek, 29 kwietnia 2014

Domowe patenty i kosz ze sznurka in spe

Potrzeba - matką wynalazków. To chyba wie każda z nas, hendmejdówek, że się tak wyrażę :) Czasami znienacka wpadamy na świetne pomysły "racjonalizatorskie", które - myślę - warto sobie przekazywać.

Dziś chcę się z Wami podzielić moimi patentami na uciekające kłębki włóczki. Sprawa dość banalna może, ale jednak takie nieskoordynowane kule potrafią być czasem bardzo irytujące.

Zaczęłam właśnie szydełkować kosz (nota bene na włóczki) ze sznurka bawełnianego. Swoją drogą, powiem Wam, że to jest niezły hardcore - po przerobieniu kilku okrążeń myślałam, że mi dłonie z bólu odpadną.
Nie wspomnę o dwukrotnym pruciu dna i zaczynaniu od początku...
Sznurek bawełniany a'la grube sznurowadło o średnicy 5 mm, szydełko - 9 mm. Ciężkie jak sto bandytów.
W dodatku ten rozbestwiony wielki kłębek sznurka...
No, i wymyśliłam.
Wpakowałam go do miski, którą kiedyś kupiłam w Lidlu za jedyne... no, nie pamiętam za ile, pewnie jakieś 15 zł, zaaresztowałam pokrywką z otworem (oryginalnie w ten otwór jeszcze wchodzi mała pokryweczka) i ujarzmiłam sznurkowego potwora!


środa, 9 kwietnia 2014

Mini torba listonoszka + rekomendacja

Przyszła wiosna, zrobiło się słonecznie i ciepło i, niestety, muszę na klika miesięcy odłożyć moją ukochaną filcową torbę od Kasi (klik). Jakoś filc mi się nie bardzo komponuje z wiosną i latem. Może niesłusznie...
W każdym brzdąc razie, jako małą namiastkę zrobiłam sobie mini torbę z włóczki, która wyglądem nieco nawiązuje do Kasiowego torbiszona. Oto ona (rozmiar mniej więcej A5):


czwartek, 23 stycznia 2014

Prezent dla sis

Jakiś czas temu zaprezentowałam Wam na blogu mały fragment prezentu imieninowego dla mojej siostry (KLIK). Zgadywałyście, że to szal, poducha, rękawiczki... a to po prostu kalendarz w sweterkowym ubranku :) Dorobiłam do niego sowę z filcu (jakaś korba z tymi sowami, nie sądzicie? ;)) i voila!

Przepraszam za jakość zdjęć, coś mi ostatnio nie wychodzą...

poniedziałek, 28 października 2013

Łosoś po gesslersku

Lubicie ryby? Ja jakoś nigdy za nimi nie przepadałam... ale ten łosoś z przepisu Magdy Gessler, to po prostu niebo w gębie :) Spróbujcie kiedyś, polecam.

Poniższy przepis to trochę nasza wariacja na temat, nie jest w 100% zgodny z recepturą Pani Gessler, ale taki nam najbardziej smakuje.

Potrzebujemy:
  • świeżego łososia (u mnie trzy kawałki po 250 g)
  • jogurt naturalny (mały kubek, ok. 200 g)
  • musztardę dijon (3 łyżeczki)
  • świeży koperek
  • sól, pieprz
  • papier do pieczenia
Łososia myjemy i osuszamy ręcznikiem papierowym. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia skórą do dołu. Lekko solimy.


Jogurt naturalny przekładamy do miseczki, wrzucamy do niego posiekany koperek (ilość wg uznania), dodajemy sól i pieprz, wszystko razem mieszamy.


Łososia pokrywamy warstewką musztardy dijon, a następnie grubą warstwą jogurtu z koperkiem.


W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 220 stopni (góra-dół). Gdy już osiągnie właściwą temperaturę wstawiamy łososia na 16 minut.
Po upieczeniu zgrabnie oddzielamy mięsko łososia od skóry za pomocą łopatki i przekładamy na talerz.


Nigdy nie umiem ucelować we właściwą ilość sosu koperkowo - jogurtowego, zwykle robię go za dużo. Ale nie szkodzi, bo świetnie pasuje do ziemniaków w mundurach i brokułów.
Mniam :)

Czego i Wam życzę,
Inka

czwartek, 17 października 2013

Serce na dłoni

A właściwie na książce :)
W dodatku nie byle jakiej, bo wydanej pod koniec XIX w., "Bracia Zmartwychwstańcy" Kraszewskiego.
Ale o tym później...

Do zrobienia takiego serca potrzebujemy:
  • 1 drewniane serce,
  •  klej (np. vicol),
  •  laserowy wydruk grafiki - użyłam tej z Graphics Fairy,
  •  nożyczki,
  •  papier ścierny,
  •  wykałaczkę,
  •  dodatki w postaci wstążek, sznurków, koronek i co tylko jeszcze przyjdzie Wam do głowy :)
  •  ciemną farbę akrylową,
  •  pędzelek gąbkowy.


Do wydrukowanej grafiki przykładamy drewniane serduszko i odrysowujemy jego kształt, wycinamy. Powierzchnię serca pokrywamy klejem i równo przykładamy wyciętą część, wygładzamy. Nadmiar papieru po bokach ścieramy papierem ściernym, wygładzamy brzegi serca. Przy pomocy brązowej farby akrylowej i pędzelka gąbkowego postarzamy brzegi. Można także wyciąć z kartki szablon (np. serduszko) i tym samym pędzlem odbić taki "stempel". Wykałaczką robimy dziurkę w papierze. Przewiązujemy wstążką lub sznurkiem.
I serducho gotowe :)




A teraz o książkach...
Odziedziczyliśmy je po babci mojego męża.
Szczerze przyznam, że jeszcze żadnej nie przeczytałam. Póki co, delektuję się samą ich obecnością w moim domu :)
Zwróćcie uwagę na notki wydawnicze i pozwolenie rosyjskiej cenzury (!).




Jakie to szczęście, że teraz możemy sobie czytać wszystko to, co nam się żywnie podoba, prawda? :)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za miłe komentarze.
Do następnego napisania!
Inka

niedziela, 8 września 2013

Pomysł na świeczkę

Próbowałyście już kiedyś ozdobić świeczkę za pomocą serwetki?
Jeśli nie, polecam ten mega prosty sposób. Małym kosztem, duży efekt.
Wystarczy kupić świeczkę i serwetki. Przyda się również papier do pieczenia oraz suszarka do włosów.


Genialny pomysł na prezent, a także na stylową dekorację nie tylko stołu :)
Ta świeczka powstała z myślą o Myszce, dla której zrobiłam kiedyś szkatułkę z tym samym oliwkowym motywem (pisałam o niej TUTAJ).


Obejrzyjcie filmik, a wszystko stanie się jasne jak słońce:



Pozdrawiam,
Inka zaInspirellowana ;)

środa, 21 sierpnia 2013

Serducho dla Haneczki

Mała Asiowa Hania (właścicielka szkatułki, o której pisałam tutaj) wkrótce dostanie od swoich rodziców i dziadków śliczny domek w ogrodzie. Pomyślałam, że przyda jej się w nim jakaś ozdóbka od ciotki Inki ;)
Inspiracja przyszła szybko za sprawą (a jakże :)) Inspirello.pl... i powstało serduszko z papierowej wikliny:


Swoją drogą, fajna sprawa z tą papierową wikliną, można zrobić taaakie cuda...
Czuję, że na serduszku się nie skończy :)

Jeśli macie ochotę spróbować, obejrzyjcie ten filmik:


Ściskam recyklingowo :)
Inka

czwartek, 18 lipca 2013

Biała kiełbacha hendmejd ;)

Ostatnimi czasy mamy z małżonkiem ciąg na szeroko pojęte domowe wyroby :) Tym razem postanowiliśmy spróbować własnoręcznie zrobić białą kiełbasę. Przepisów na nią w internecie jest mnóstwo, my skorzystaliśmy z tego, lekko go modyfikując.

Do wyprodukowania ok. 2,5 kg domowej białej kiełbasy potrzebujemy:
  • 1 kg łopatki
  • 1 kg karkówki
  • 1/2 kg boczku 
  • 4 łyżki majeranku
  • 2 łyżki czarnego pieprzu zmielonego
  • 1 łyżkę pieprzu ziołowego (daliśmy Zioła Małgosi)
  • 1/2 główki czosnku
  • 40 g soli
  • 250 ml zimnej wody, uprzednio przegotowanej
  • jelita naturalne 


Jelita należy dokładnie przepłukać, a następnie zamoczyć w ciepłej wodzie na ok. 2 - 3 godziny. Mięsko myjemy i oczyszczamy z wszelkich farfocli i chrząstek, kroimy na kawałki do zmielenia. Chude mięso przepuszczamy przez maszynkę zakładając uprzednio sito o dużych oczkach, a tłuste - przez sito o małych otworach.


Czosnek należy obrać i rozgnieść lub przecisnąć przez praskę.
Do dużej misy wrzucamy zmielone mięso, czosnek, sól, przyprawy i zimną wodę.


Teraz musimy się zdrowo przyłożyć do wyrobienia, aby powstała w miarę jednorodna, kleista masa. Trwa to jakieś 15 - 20 minut.

 

Do maszynki do mięsa przymocowujemy nakładkę masarską, smarujemy olejem, naciągamy na nią jelito (oczywiście, po 2 - 3 godzinach moczenia) i zabieramy się do napełniania go masą kiełbaskową :)

Formowanie kiełbasek to już jest jazda bez trzymanki, nasze debiutanckie białe kiełbaski wyszły tak:


Zakładam, że ćwiczenia czynią mistrza i następnym razem będą się prezentowały dużo lepiej i bardziej foremnie :)
Tak przygotowaną kiełbasę można zamrozić lub sparzyć (nie gotować).


Jak widzicie, przygotowanie własnej białej kiełbasy wymaga trochę pracy i czasu, ale zapewniam - warto. Nie jestem fanką białej kiełbasy, a ta wyjątkowo mi smakuje, wyszła przepysznie.
Polecam :)

Uwaga! Aktualizacja :)
Jesteśmy już po drugiej produkcji białej kiełbasy. Trochę poszło do mrożenia, trochę na grilla.
Część została uwędzona osobiście przez małżonka mego :)


Kilka wykorzystaliśmy też do potrawy wg przepisu Nigela Slatera.
Szybki sposób na prosty i sycący obiad :)
Kiełbaski trzeba podpiec w piekarniku do lekkiego zrumienienia, następnie zalać sosem składającym się z musztardy ziarnistej, musztardy dijon i miodu, i piec dalej do momentu, aż sos się zredukuje, a kiełbaski będą wołały "zjedzcie nas, już jesteśmy gotowe!" ;)
W międzyczasie ugotować marchewkę w osolonej wodzie, po odcedzeniu wrzucić masło, posiekaną pietruszkę i ugnieść na puree (nie musi być gładkie, mogą być widoczne kawałeczki).
Podawać i szybko zajadać. Pychotka :)