Kończą się powoli wakacje, a w powietrzu czuć jesień. Niby w ciągu dnia słonecznie, ale rano potrafię nieźle wymarznąć czekając na autobus do pracy. Najbardziej szkoda mi kurczących się wieczorów. Szybciej robi się ciemno i odpadają mi niestety wieczorne przejażdżki rolkowe, bo ja przecież ślepa jak kret i o zmierzchu już niewiele widzę. A że czas przed zmierzchem skutecznie wypełnia mi 1,5 letnia łobuzica, to już zupełnie brakuje okazji na rolkowanie. Ale w każdej sytuacji trzeba znajdywać plusy - dłuższe wieczory w domu to i więcej czasu na tworzenie ;) A wam kiedy najlepiej się tworzy?