wtorek, 5 października 2021

zdrowie

 rypło u ojca.


18 września miał drobny wypadek. trochę rozwalił drzwi samochodu, przy wyprzedzaniu nie zauważył wysepki na  środku jezdni, przerysował bok słupkiem, trochę poszarpał blachę. jemu nic się nie stało.

ale od tego momenty zdrowie mu poleciało po równi pochyłej.

byliśmy przekonani, że to cukrzyca przyatakowała. ojciec ma  w dupie pilnowanie diety, leków, mierzenie cukru glukometrem.  gdy mama mu o wszystkim przypomina, to reakcją zazwyczaj był atak: co? już?!! mam wszystko rzucić?! (wszystko, czyli siedzenie przed kompem, spanie, oglądanie tv) - tak było zawsze.

mama powiedziała, że od roku zauważyła, że ojciec inaczej jeździł samochodem. zaczynał wjeżdżać na krawężniki, myliły mu się pasy. ... kilka miesięcy temu zauważyła, że zmienił mu się sposób w jaki kaszle.

po wypadku już miał bardzo zaburzoną równowagę i koordynację ruchów, wszystko mu się myliło, nie rozpoznawał przedmiotów, ciągle zapominał gdzie co jest.. jak mama dała mu jajecznicę i położyła łyżkę obok talerza - zaczął jeść palcami.

już ponad tydzień jest w szpitalu.

okazało się, że ma guza mózgu.

dzisiaj dowiedzieliśmy się, że to jest przerzut z płuc.  

po niedzieli będzie miał operację głowy.

.... zobaczymy.... jak długo....


generalnie robię teraz za szofera.


wtorek, 21 września 2021

udany wyjazd

wyjechałyśmy w czwartek popołudniu.

noclegi miałyśmy w Chorzowie.

w piątek - pałac w Pszczynie i kino, film "Mistrz" - polecam, super

w sobotę - Tarnowskie Góry -  kopalnia srebra i sztolnia czarnego pstrąga - polecam, kino, film "Najmro". reklamują to jako komedię - zdecydowanie tak bym tego filmu nie określiła, lekki, przyjemny, fajna muzyczka, z seansu wyszłam zadowolona.

w niedzielę - zwiedzanie obozu Auschwitz-Birkenau. każdy powinien odwiedzić to miejsce. choć prawdę mówiąc bardziej dramatyczne wrażenie zrobił na mnie obóz w Majdanku. ... 

i słowa przewodniczki: najpierw demokratycznie wygrane wybory... i to się zaczęło od drobnych rzeczy... od wykluczania.... nie pozwalano określonym ludziom siadać na ławeczkach, nie pozwalano kupować w określonych sklepach, ograniczano możliwość pracy w konkretnych miejscach.... wykluczanie z drobnych spraw, potem wskazanie jako przyczynę niepowodzeń narodu, potem jako wroga....

powrót w niedzielę w nocy.


samochodem jechało mi się wyśmienicie! przejechane prawie 1100 km. dla mnie pełnia relaksu! :)














sobota, 11 września 2021

zły wpływ

 na początek muzyka, która przyprawia mnie o ciarki!

coś fantastycznego!!!!





jak sobie byłam w sanatorium to córa sobie sama w domciu gospodarowała.

sama pilnowała porządku, wszystko było ogarnianie na bieżąco.

moja mama zaglądała do nas i bardzo chwaliła moją D. za ogarnianie wszystkiego.

no i tak sobie rozmawiałam z D., że warto się sprężyć i nie robić tyłów w sprzątaniu, tak jak to zazwyczaj u nas bywało. a w pewnych "tematach" moja D. była mistrzynią.

no cóż....

wszystko wróciło do standardziku.

moja D. podsumowała: jak Ciebie nie było to ogarniałam. a teraz już tak dobrze nie idzie! ty masz na mnie zły wpływ!


no cóż.... córciu... mam się wyprowadzić na stałe??? :)


a w mojej codzienności... pracuję dalej, co umyję samochód to pada deszcz.

generalnie humor mi w miarę dopisuje. leków wciąż nie potrzebuję, choć w pewnych tematach ustawicznie jest fatalnie. i tak się zastanawiam, czy przypadkiem wyzbycie się nadziei na poprawę nie stanowi tu dobrego leku. im mniejszą mam nadzieję w pewnych tematach - tym bardziej , powolutku dociera do mnie spokój.

niestety. czasami chce się wyć.

niedziela, 1 sierpnia 2021

praca

i wróciłam do pracy.

dwa pierwsze dni to był luzik, bo większość czasu czytałam aktualności, zmiany w procedurach, zmiany do zmian.

niby luzik a jednak stres. 

przygniatają mnie te wszystkie zmiany w przepisach, ciśnienie odnośnie czujności w sprawach bezpieczeństwa, weryfikacji, zgód marketingowych..... dużo tego. za dużo. ciężko ogarnąć. a szefostwo ciągle straszy konsekwencjami. tylko to potrafią.


pozytyw - dostałam "awans" i "podwyżkę".

awans - dochrapałam się po 11 latach pracy.... szkoda słów.

podwyżka - początkowo się ucieszyłam... ale jak sobie to zestawiłam z podwyższeniem pensji minimalnej od stycznia... i jak się dowiedziałam, jaką pensję będą dostawać osoby świeżo przyjęte do mojego wydziału, bez najmniejszej wiedzy na temat pracy..... to mi się przykro zrobiło. 

w wydziale szaleje rotacja. doszło już do tego, że z mojej grupy zwalniają się osoby, których jeszcze nie zdążyłam poznać. :/


... na wysyłane aplikacje do innych firm - standardowo brak jakichkolwiek odpowiedzi.

czwartek, 22 lipca 2021

nocne rozmowy

 co jakiś czas mam nocne rozmowy.

rozmowy z córą na tematy przeróżne.

ostatnio córa wróciła ze spotkania z koleżankami około 1 w nocy.

na rozmowy nam się zebrało.

... poszłyśmy spać po 3 w nocy.


moja córa stwierdziła w pewnym momencie: mamuń, bo ty za dobra dla wszystkich jesteś.



jestem na L4 do 28 lipca.

potem medycyna pracy .

aż mnie telepie na myśl powrotu do pracy.....

niedziela, 11 lipca 2021

irytacja

 jestem jakaś wkurzona, podirytowana.

coś mi się zdaje, że to w związku z powrotem do pracy.


dowiedziałam się, że planują podwyżki dla niektórych konsultantów.

ahaaaa...

ile razy już to słyszałam. i tylko jakoś nigdy nie udało mi się być tym "niektórym". od wielu lat udaje mi się załapać jedynie na wymuszone podwyżki w związku ze wzrostem pensji minimalnej.


... co jakiś czas wysyłam CV do różnych firm.....

nawet nie dostaję odpowiedzi: a pocałuj nas w dupę.

wczoraj też wysłałam aplikację. pewnie też będzie cisza.


chciałabym coś zmienić. chciałabym zarabiać jak człowiek.

zmiana pracodawcy to bardzo duże ryzyko .... to bardzo duży stres. ale ze stresem dotyczącym zmiany jako takiej, to sobie na spokojnie poradzę.... stres dotyczy czego innego....

dlaczego?

... bo jeżeli w nowej firmie  po kilku miesiącach, roku czy dwóch nie przedłużą mi umowy.... to będzie dramat.

czułabym się bezpieczniej, gdybym miała partnera życiowego, który do momentu znalezienia kolejnej pracy, mógł by mnie utrzymywać. a nie okłamujmy się.... co raz bliżej mi 50-tki.... (kurwa, jak to brzmi.....)  a kto będzie chciał zatrudnić kogoś w tym  wieku? ... jeszcze gdybym miała jakieś znajomości....

na znalezienie faceta do stałego związku - też już nie mam nadziei. generalnie, choć jest to ciągle dla mnie przykre, to oswoiłam się z tym, że będę już sama.


jakiś czas temu zaczęłam rozważać pracę w oddziałach innych banków. .... cóż..... niedawno przeczytałam artykuł o planowanych zwolnieniach właśnie w tych bankach....

tak więc pracuję tu, gdzie pracuję... bez perspektyw na poprawę... co raz bardziej sfrustrowana.... robiąc dobrą minę do fatalnej gry.


ale tak sobie pomyślałam, że zajmę się bardziej swoim zdrowiem i będę się starała raz do roku wykombionować pobyt w sanatorium.

szykuje mi się operacja żołądka - więc sanatorium będzie.

dowiedziałam się też, że do sanatorium można też pojechać w związku z chorobami psychosomatycznymi. a że jakiś czas temu chodziłam na L4 z powodu depresji to za jakiś czas mogę znowu chodzić - historię choroby będę miała. - i też będzie sanatorium.

mam też problem z kręgosłupem - czas zacząć się leczyć. i też można się potem postarać o sanatorium.

wiadomo - przesadzać z L4 nie można..... ale w mojej pracy trzeba się "zasłużyć"  i to nieźle, aby kogoś zwolnili. a że na nic dobrego liczyć tu nie mogę... to trzeba to w inny sposób wykorzystać.

w zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że nasi kierownicy muszą się tłumaczyć przed menaGierami dlaczego jest taka duża rotacja pracowników, dlaczego ludzie się zwalniają. .... debile nie wiedzą.

niedziela, 4 lipca 2021

mazidła

 na wizycie kontrolnej u ortopedy - od razu zdjął mi z nogi  bandaże i skorupę.

przepisał rehabilitację, ortezę i L4 do 14 lipca. :)


dodatkowo smaruję stopę dwoma rodzajami maści:

- borowinowa

 - z żywokostu i sadła gęsi


rewelacyjnie to działa! czuję super poprawę. jeżeli będziecie mieli jakieś urazy, stłuczenia, albo ze starości gnaty będą Was boleć - polecam!

bardzo dobrze działa też maść zawierająca ekstrakt z konopii.  też polecam!  :D