jestem jakaś wkurzona, podirytowana.
coś mi się zdaje, że to w związku z powrotem do pracy.
dowiedziałam się, że planują podwyżki dla niektórych konsultantów.
ahaaaa...
ile razy już to słyszałam. i tylko jakoś nigdy nie udało mi się być tym "niektórym". od wielu lat udaje mi się załapać jedynie na wymuszone podwyżki w związku ze wzrostem pensji minimalnej.
... co jakiś czas wysyłam CV do różnych firm.....
nawet nie dostaję odpowiedzi: a pocałuj nas w dupę.
wczoraj też wysłałam aplikację. pewnie też będzie cisza.
chciałabym coś zmienić. chciałabym zarabiać jak człowiek.
zmiana pracodawcy to bardzo duże ryzyko .... to bardzo duży stres. ale ze stresem dotyczącym zmiany jako takiej, to sobie na spokojnie poradzę.... stres dotyczy czego innego....
dlaczego?
... bo jeżeli w nowej firmie po kilku miesiącach, roku czy dwóch nie przedłużą mi umowy.... to będzie dramat.
czułabym się bezpieczniej, gdybym miała partnera życiowego, który do momentu znalezienia kolejnej pracy, mógł by mnie utrzymywać. a nie okłamujmy się.... co raz bliżej mi 50-tki.... (kurwa, jak to brzmi.....) a kto będzie chciał zatrudnić kogoś w tym wieku? ... jeszcze gdybym miała jakieś znajomości....
na znalezienie faceta do stałego związku - też już nie mam nadziei. generalnie, choć jest to ciągle dla mnie przykre, to oswoiłam się z tym, że będę już sama.
jakiś czas temu zaczęłam rozważać pracę w oddziałach innych banków. .... cóż..... niedawno przeczytałam artykuł o planowanych zwolnieniach właśnie w tych bankach....
tak więc pracuję tu, gdzie pracuję... bez perspektyw na poprawę... co raz bardziej sfrustrowana.... robiąc dobrą minę do fatalnej gry.
ale tak sobie pomyślałam, że zajmę się bardziej swoim zdrowiem i będę się starała raz do roku wykombionować pobyt w sanatorium.
szykuje mi się operacja żołądka - więc sanatorium będzie.
dowiedziałam się też, że do sanatorium można też pojechać w związku z chorobami psychosomatycznymi. a że jakiś czas temu chodziłam na L4 z powodu depresji to za jakiś czas mogę znowu chodzić - historię choroby będę miała. - i też będzie sanatorium.
mam też problem z kręgosłupem - czas zacząć się leczyć. i też można się potem postarać o sanatorium.
wiadomo - przesadzać z L4 nie można..... ale w mojej pracy trzeba się "zasłużyć" i to nieźle, aby kogoś zwolnili. a że na nic dobrego liczyć tu nie mogę... to trzeba to w inny sposób wykorzystać.
w zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że nasi kierownicy muszą się tłumaczyć przed menaGierami dlaczego jest taka duża rotacja pracowników, dlaczego ludzie się zwalniają. .... debile nie wiedzą.