Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje renowacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje renowacje. Pokaż wszystkie posty

22 marca 2019

Wielkanocne jaja - odcinek 3.

Mówiłam Wam kiedyś, że uwielbiam jajka? Wszystkie bez wyjątku. Sadzone, w koszulkach, na miękko, na twardo i jakie tam jeszcze wymyślicie. Faktycznie zjadam ich sporo i niech nie straszą cholesterolem, bo ten akurat mam na zdecydowanie niskim poziomie. W związku z tymi jajami, wielkanocnymi jajami,zmalowałam znowu kilka sztuk drewienek. Są to zawieszki o wysokości 20 cm. Pierwsze dość proste w wykonaniu. Wystarczyło pomalować i pokleić. 






Kolor jakoś nie chciał się zgrać z aparatem. 
W rzeczywistości jest szarość i biel.
Zrobione dla pewnej młodej osóbki.

Drugie jajeczka drewieneczka to czysta przyjemność.
Chciałam ponownie zmierzyć się trochę z mix mediami, bo moja ostatnia i zresztą jedyna próba była taka sobie. Tym razem, choć nie jest jeszcze doskonała, to jestem z niej już zadowolona. Powoli łapię o co w tym wszystkim chodzi i być może powstaną jeszcze kiedyś jakieś inne prace, bo przyznam, że to mnie kręci. Moje jajeczka wyglądają tak.










Myślę, że postęp jest. Nie ma to jak trening i próby. 
Jutro ma być ładna pogoda. Wybieram się do ogrodu na porządki. Roboty sporo, jak to wiosną, a rąk do pracy już jest mniej. 
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wspaniałego, cieplutkiego weekendu.

13 kwietnia 2018

Kuferek i półeczka decu.

Witam wszystkich serdecznie.

 Nareszcie mogę spokojnie zasiąść do komputera i nadrobić zaległości. Wiem. Bywam tu tylko czasami. Pora taka, że większość mojego wolnego czasu spędzam w ogrodzie i na nim skupiam teraz całą uwagę. Czas zajął mi również video montaż ślubnej prezentacji, o który zostałam poproszona,
a ponieważ to mój bratanek, bardzo chciałam by było ekstra. 
Na tę ślubną okoliczność, na prośbę młodych przygotowałam też kuferek na ślubne życzenia. Dość sporych rozmiarów, bo i życzeń spodziewają się sporo. Miało być romantycznie więc postawiłam na znany wszystkim wzór serwetki, szablony od Agnieszki z bloga http://shabbychic-hagart.blogspot.com/, i koniecznie biały kolor. 
Mój, nie mój kuferek spodobał się romantycznej Pani młodej
 i ciekawa jestem czy wam tez się spodoba. 




Szablon kwiatowy otrzymałam od Agnieszki jako dodatek do zakupionych farb, które są rzeczywiście wspaniałe. 
Wzór kładłam pastą zrobioną własnoręcznie z wikolu, pudru dla dzieci i farby z wodą. 


 Ten szablon wycięła dla mnie również Agnieszka na specjalną prośbę.
 Cytat jest wypukły.




Jak już tak w decu się zabawiałam, to teraz przyszła kolej na coś praktycznego. 
Tym razem padło na niedużą półeczkę drewnianą, którą wypatrzyłam u sąsiada w piwniczce.
 Cos takiego potrzeba mi w ogrodowym domku do kuchni na przyprawy.
Kolor nir do końca prawdziwy. owszem jest wrzos, ale jakby spokojniejszy z odrobina szarości.


Tu już ciut lepiej to wygląda. 


Oczywiście lawendowo musi być.




 

Półeczkę zgłaszam do zabawy u Reni i Justynki 



Z tego mini mebelka jestem bardzo zadowolona, bo przynajmniej mam teraz porządek z przyprawami i co najważniejsze stoją "pod ręką."

U nas w ogrodzie wciąż krokusowo. Teraz dopiero widać, że wiosna się obudziła. Każdego dnia odkrywam coś nowego, wszystko się zieleni, a trawnik czeka na wertykulację. Pracy jeszcze dużo, ale już widać koniec tych pierwszych wiosennych porządków.


Moje faworytki.



Wrzosy troszkę podmarzły, ale mam nadzieję, że dadzą radę i będą cieszyć oczy jasienią.


Przylaszczki nieśmiało pokazały swoje kwiatki.


To wszystko na dziś. Pozdrawiam Was kochani bardzo serdecznie i życzę Wam wspaniałego, pełnego słońca wekendu. 

16 października 2017

Kuchenny recykling

Witajcie kochani.

  Muszę powiedzieć, że dziś w końcu jestem zadowolona
 z minionego dnia. Gnaciki czuję wszystkie dokładnie, a to oznacza, że pracowałam w ogrodzie. Była dziś piękna, iście letnia pogoda. Można było w końcu mówić o babim lecie. 
Taki październik to rozumiem. W ogrodzie chciałam zrobić sporo, bo przecież nie wiadomo jak długo taka ładna pogoda raczy nas rozpieszczać. Dopiero po powrocie, mogłam porobić fotki mojej pracy, którą przygotowałam na kolejną 26 już lekcję decoupage. Zdjęcia nie są najlepszej jakości, wiadomo, bez słoneczka kiepsko, a specjalnej lampy brak. Myślę sobie jednak, że nie o jakość zdjęć chodzi, tylko o samą pracę. Temat bardzo mi podpasował. Lubię odświeżać stare przedmioty. Byłam pewna, że będzie łatwo 
i przyjemnie. No i nie było. Zbyt wiele pomysłów na tę jedną rzecz sprawiło, że w końcu sama nie wiedziałam czego chcę.
W moje łapki dostał się stary młynek do kawy. 


Po przejściach mój młynek wygląda tak.






Banerek do lekcji



W sumie jestem zadowolona, choć początkowo czegoś mi brakowało. 
Jak myślicie? Może stanąć na półce?

W ogrodzie za to jesiennie, choć wciąż urokliwie.


Piórkówka z mnóstwem kwiatów,


Ognik obsypany koralami,


Irga nie chce być gorsza,


Powojnik pozostawił po kwiatach nasienniki, niczym małe peruczki.


Tylko róże jakby zapomniały, że to już jesień.










Na dziś to wszystko. Życzę wam kochani jeszcze pięknych dni, pełnych słońca i ciepełka. 
Dziękuję wszystkim, którzy do mnie zaglądają i zostawiają jakieś dobre słówko.