W zbiorach archiwalnych Instytutu Józefa Piłsudskiego w Ameryce przechowywany jest anonimowy donos na Komendanturę Stacji Zbornej w Granicy, datowany najprawdopodobniej na 1919 rok. Pomijając pojawiające się w nim liczne oszczerstwa i kalumnie, dokument ten stanowi niezwykle cenne źródło dla historii Maczek – pozwala nam poznać personalia osób, które w pierwszych miesiącach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zarządzały dworcem w Granicy. 

Na niepełnych 6 stronach rękopisu (3 strony maszynopisu) anonimowy autor w dość chaotyczny sposób zaprezentował skład osobowy Komendy Stacji Zbornej w Granicy oraz tutejszego dworca. W dokumencie pojawiają się personalia 11 osób, są to kolejno:

  • pułkownik Söhnel
  • kapitan Karol Stienbach
  • podporucznik Karol Lazarewicz
  • podporucznik Roman Knauer
  • chorąży Jan Kozaczka
  • chorąży Józef Waydowicz
  • doktor Schenker
  • kapitan Stanisław Józef Krzepiński
  • szeregowy Zając
  • kapitan Rudolf
  • porucznik Hildebrand

Większość z wymienionych osób została ukazana przez anonimowego autora w pejoratywny sposób. Co więcej – gęsto rzucane oskarżenia wydają się absurdalne. I tak:

Pułkownik Söhnel jawi nam się jako Niemiec, nie mówiący po polsku, dosyć zaawansowany wiekowo, a przez to nieporadny i niedołężny, chętnie rozdający nie swoje pieniądze.

Doktor Schenker, będący lekarzem dla jeńców na stacji w Granicy, został przedstawiony jako osoba, która nieustannie zaniedbuje swoje obowiązki, przebywając na urlopie w Krakowie. Autor donosu posługując się przykładem, przytacza opowieść, jakoby doktor Schenker wyjechał, pozostawiwszy bez opieki dwóch jeńców rosyjskich, z których jeden zmarł, a drugi został odnaleziony w stanie agonalnym. Schenker również ponoć zawyżał koszty podróży, przez co szkodził odrodzonej i przeżywającej poważne problemy finansowe Rzeczpospolitej. W innym miejscu został porównany do „obskurnego żyda„.

Niewątpliwie osobą najpoważniej spotwarzoną został kapitan Stanisław Józef Krzepiński (więcej na jego temat można przeczytać tutaj). Nie sposób streścić tak absurdalnych oskarżeń, zatem oddajmy głos bezpośrednio źródłu:


rusin, był on tu w Granicy tajnym szpiegiem na rzecz Niemiec i Austrji oraz cenzurował listy. Jest żydowskim benjaminkiem i różne machinacje z żydami prowadzi. Niebezpieczny gość. Niedbający o dobro Państwa. Rządzi niszczycielsko, trzyma 8 dziewek płatnych, które nic nie robią, a dobrze płatne i jeszcze więcej kradną na niekorzyść Państwa i jeńców„.


W dalszej części pojawia się oskarżenie o nieuczciwe praktyki prowadzone przez Krzepińskiego, który jakoby miał kwitować odbiór obiadów, a następnie sprzedawać je Żydom.

Szeregowy Zając został przedstawiony jako złodziej żywności, który uniknął jakiejkolwiek odpowiedzialności jedynie dzięki znajomości z Krzepińskim.

Kapitan Rudolf, będący, jak wynika z donosu, komendantem dworca w Granicy, podobnie jak Krzepiński został przedstawiony z bardzo złym świetle:


ten gość ma dużo na sumieniu, o nim tu można kroniki pisać. Był on wspólnikiem kapitana Krzepińskiego w szczególności w sprawach szpiegowskich za austryjackich czasów. Stary 60-cio paro-letni chłop – powinno go się już dawno usunąć, gdyż już porządny majątek zbił„.


Autor krytycznie odniósł się również do zastępcy Rudolfa – porucznika Hildebranda, zarzucając mu zachłanność oraz arywizm. W konkluzji dokumentu stwierdził, że całą komendę należałoby usunąć, a „tych gości puścić na zieloną”.

Zreferowany tu dokument jest, jak już zostało zasygnalizowane, anonimowym donosem i treści w nim zawartych nie należy raczej traktować poważnie. Dla lokalnej historii jest szczególnie cenny, bowiem zdradza nam personalia osób, które pod koniec 1918 i w pierwszych miesiącach 1919 roku pełniły istotne funkcje w Granicy. W kontekście społecznym – udowadnia, że potwarz, oszczerstwo i kalumnia były wszechobecne, nawet w tak radosnym dla Polaków okresie jakim była jesień 1918 roku.

 

Autor portalu pragnie złożyć serdeczne podziękowania p. Marcinowi Ladkowi za udostępnienie treści donosu, którą prezentujemy na zdjęciach poniżej w wersji maszynopisowej.