wtorek, 26 grudnia 2023

Koniec roku i koniec blogu

Kochani !

Właśnie mijają Święta. Mam nadzieję że spędziliście je w najmilszym, rodzinnym i przyjacielskim, gronie. Zapewne Mikołaj wszystkim przyniósł świetne prezenty, jako że przecież byliśmy bardzo grzeczni w tym roku, licznie poszliśmy na wybory i wybraliśmy, kogo trzeba było wybrać :-).

Życzę wszystkim, by nadchodzący rok przyniósł same dobre dni, dobre decyzje, dużo szczęścia i wiele zdrowia, by rzeczywistość przerosła nasze marzenia.

Do Siego roku !

Ania

P.S.

Dziś nieodwołanie kończę zapiski na tym blogu. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali za życzliwą obecność i miłe komentarze.

Jakoś ta formuła się przeżyła, teraz wszyscy jesteśmy obecni na innych mediach społecznościowych. 

Jestem zdrowa, moje małe gospodarstwo i ogród nadal mnie cieszą , nadal staram się pielęgnować moje kwiaty i opiekować zwierzętami, których zostało niewiele. Towarzyszą mi tylko kotka Fruzia i suczka Trusia. 

Zegnam Was i zachowam wszystkich we wdzięcznej pamięci. 




czwartek, 1 czerwca 2023

Międzynarodowy Dzień Dziecka

 Dziś najmilsze święto - święto naszych dzieci.

Kochane dzieciaki ! 

Życzę Wam, byście mogły żyć w pokoju, spokoju i miłości !

Przesyłam moc buziaków ! 



sobota, 8 kwietnia 2023

Wesołego Alleluja!

Kochani,

Życzę Wszystkim spokojnych, radosnych, słonecznych i ciepłych Świąt w gronie rodziny i przyjaciół a w lany poniedziałek dużo śmiechu i zabawy. 

Wesołego Alleluja! 

Dziękuję Wszystkim za życzenia 😘



czwartek, 6 kwietnia 2023

Rijksmuseum

 Wiosna nadal zwleka z nadejściem, mroźne noce wykańczają mi delikatne cesarskie korony, przygniatają do ziemi tulipany i żonkile i powodują coraz gorszy nastrój. Najlepiej wrócić do wspomnień z lata, z pobytu w Amsterdamie.

Kolejny dzień przeznaczyłyśmy na wizytę w Rijksmuseum. Piękny, monumentalny budynek mieści kolekcję cudownych obrazów, mebli i książek. Oczywiście największe powodzenie ma piętro, mieszczące kolekcję obrazów XVII- wiecznych mistrzów. Rembrandt, Veermer i inni, mniej znani ale też doskonali, gromadzą całe tłumy. 





Biblioteka






















Dom dla lalek

Dużo luźniej jest piętro wyżej, gdzie można oglądać XVIII -wiecznych malarzy. 

Tam właśnie odnalazłam mały obraz Jana Ekelsa młodszego "Pisarz, który ostrzy swoje pióro".  Pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi, napatrzona na wielkie, sławne dzieła, gdyby nie książka, którą czytałam parę miesięcy wcześniej. Książka nosi tytuł "Pocztówka z Mokum" Piotra Oczko. Tak holenderscy Żydzi nazywali Amsterdam. To świetne opowieści o mieście i ludziach. I właśnie tym obrazem zachwycał się autor i tak interesująco o nim napisał, że po prostu musiałam go odszukać.



W muzeum tym można spędzić dnie, tygodnie, nawet lata, oglądając dokładnie jego zbiory. Tych kilka godzin, które tam spędziłam, tylko zaostrzyły mój apetyt. Zaspokoić go teraz muszą albumy. 

A na koniec zagadka : do czego służy taka chińska wieża ?



niedziela, 26 marca 2023

Wspomnienie lata - ciąg dalszy

 Wiosna znowu gra z nami w ciuciubabkę - raz zachęca nas ciepłem i słońcem do zrzucenia zimowych ciuchów i rozkoszowania się widokiem pierwszych kwiatów, a zaraz potem przywołuje nas do porządku ostrym chłodem i potokami lodowatego deszczu, dając do zrozumienia, że jeszcze trzeba na prawdziwą wiosenkę poczekać. No to cóż pozostaje - czekamy, chowając się w domach i wspominając letnie klimaty i wakacje.

A ja wracam do Van Gogha. W Jego muzeum wiszą te słynne Słoneczniki. W czasach PRL-u reprodukcje tego obrazu wisiały w większości mieszkań, w towarzystwie meblościanki Kowalskiego i ławy jamniczka. W moim rodzinnym domu były dość ciężkie, solidne, przedwojenne meble i zupełnie inne obrazy, w tym okrągły obraz w stylu starych mistrzów z martwą naturą z obowiązkowym kielichem o ozdobnej nóżce. 

Uwielbiałam go, choć jako dziecko nie miałam pojęcia o istnieniu siedemnastowiecznych, holenderskich  mistrzów. Była w nim jakaś tajemnica i to mnie pociągało. Akurat gdy zdawałam egzaminy na politechnikę, kułam nocami i dniami, moja rodzina wyprowadzała się z domu mojego szczęśliwego dzieciństwa do bloków. Dosłownie rano jechałam na egzamin z domu, a po jego zdaniu już wracałam do nowego mieszkania. Od razu zauważyłam brak ulubionej martwej natury. Jestem na ogół spokojną osobą ale wtedy nerwy mi puściły. Gromy posypały się na rodzinę , która tłumaczyła się, że obraz pękł podczas zdejmowania ze ściany i nowa właścicielka prosiła, by go jej zostawić. No i zostawili. A mnie został płacz i zgrzytanie zębów.

  O Słonecznikach Van Gogha juz wiedziałam i wydawało mi się, że to musi być płonący żółcią łan tych kwiatów. Jakież było moje rozczarowania, gdy u znajomych zobaczyłam obraz -  tylko bukiet tych cudownych kwiatów w wazonie. Do tej pory jakoś za nim nie przepadam.

Wolę Jego irysy, cesarskie korony i inne kwiaty. Ale to moje subiektywne zdanie.

Amsterdam zachwycił mnie swoją swobodną, radosną atmosferą, tłumami młodzieży z całego świata. Nie są to już hippisi, którzy kiedyś okupowali plac Dam i eksperymentowali z wszelkiego rodzaju używkami, aczkolwiek nadal powszechnie dostępne są niektóre z nich. Nawet miałam ochotę spróbować któregoś z nich ale odstręczył mnie niezbyt przyjemny ich zapach. Nigdy nie paliłam papierosów i myśl, że miałabym wciągnąć do płuc coś tak paskudnego, otrzeżwiła mnie szybciutko. Ja, wychowana co najwyżej na Winku Patykiem Pisanym ( to były niewinne czasy - królowało ono na prywatkach w liceum, a na studiach rarytasem był Riesling) nie miałam pojęcia, że to tak nieapetyczne świństwo. Nie ma to, jak żyć pod kamieniem :-).

Ale Amsterdam to przecież miasto kanałów i rowerów. W naszym hotelu stały sobie dwa pradawne, drewniane rowery. Nie próbowałam na ich jeżdzić ale zdjęcie z nimi mam, a jakże.

Dziś tylko tyle. O wizycie w Rijskmuzeum napiszę następnym razem.

Czekając na termiczną wiosnę, pozdrawiam Was serdecznie !

Taki kielich widniał na naszym obrazie martwej natury z owocami.










czwartek, 9 marca 2023

Niezapomniane wakacje 2022

 Po przemiłych kilku dniach, spędzonych w Krakowie, wróciłyśmy na wieś, by, dla odmiany, ponapawać się ciszą i sielskością Naszej Okolicy. A tu czekała mnie niespodzianka - wyjazd na pięć dni do Amsterdamu ! Coś cudownego ! Zobaczę na własne oczy obrazy Van Gogha ! Zwiedzimy Rijskmuzeum, popływamy kanałami i nasycimy się atmosferą tego miasta. Hotel, bilety - wszystko załatwione online.

Pakujemy walizki i jedziemy na lotnisko. Ale się cieszę !

Van Gogh jest od dawna moim ulubionym malarzem. Znajomość z nim zawarłąm w szkole podstawowej. Na lekcji rysunku malowaliśmy małą konewkę.  Nie mam pojęcia, co mi przyszło do głowy, że namalowałam ją krótkimi pociągnięciami pędzelka i to w rożnych kolorach. Nauczycielka spojrzałą na moje "dzieło" i powiedziała : O, namalowałaś to techniką Van Gogha. Były to czasy (straszne !) przedinternetowe więc szybko sprawdziłąm w encyklopedii, kto zacz.  Przepytałam mamę, a mama kupiła mi Jego album. Nie mogłam się od niego oderwać. Gwiażdzista Noc, Cyprysy, rożne kwiaty - przepiękne obrazy. Te pierwsze dzieła - typu Jedzący Kartofle nie bardzo mnie zachwycily, ale te późniejsze, nawet w okresu zaawansowanej choroby, są do tej pory moimi ulubionymi.

Muzeum Van Gogha jest pięknym, nowoczesnym obiektem. Obrazy są świetnie eksponowane. Ludzi mnóstwo, wiadomo ale nie ma przesadnego tłoku, bo ilość biletów jest ograniczona. 

Mieszkałyśmy w świetnym hotelu , nad kanałem, w centrum miasta. Amsterdam zadziwił mnie swą urodą. Piękne, zadbane kamieniczki, mnóstwo knajpeczek, skwerów, zieleni - raj dla turystów. 

Na pierwszym zdjęciu nasz hotel chyba 100 lat temu, na drugim - współczesnie.

Jedynym niebezpieczeństwem są mieszkańcy na rowerach :-). Jeżdżą jak szaleni po swych ścieżkach i trzeba naprawdę uważać, by nie znaleźć się na ich drodze.

Dziś tylko trochę zdjęć, reszta będzie niedługo.








ten rysunek strasznie mi się podoba. bardzo się odróżnia od innych dzieł. To Kingfisher-maleńki ptaszek, prawie niewidoczny wśród zarośli.




wtorek, 28 lutego 2023

Bardzo długa nieobecność

 Długo mnie tu nie było. 

Ta się jakoś stało, że gdy już wakacje się skończyły i miałam wrócić do pisania, trudno było mi usiąść do komputera i odkładałam to z dnia na dzień. Tak minęły Święta, Nowy Rok, nawet Walentynki i wreszcie otworzyłam laptopa, by przypomnieć się wszystkim odwiedzającym mój ogród.

Opowiem, co się działo w tzw międzyczasie. Zaraz na początku lipca przyleciała z oddali starsza córka. Nie sama, co się okazało po trzech dniach. Przywiozła ze sobą Covid. Na szczęście nikogo nie zaraziła, bo od razu po przylocie zamieszkała w domku gościnnym. Dwa tygodnie spędziłyśmy z dala od siebie i dopiero po tym czasie mogłam ją przyzwoicie powitać i ukochać. Na szczęście przebieg choroby nie był zbyt ciężki ( choć była gorączka i ból gardła) i wreszcie mogłyśmy zacząć wakacje. 

Zaczęłyśmy od wizyty w Krakowie. Był okropny upał ale nam to nie przeszkadzało. Biegałyśmy po mieście, odwiedzając ulubione kąty, spotykając się z przyjaciółmi i odwiedzając ciekawe miejsca. Spotkałyśmy się z Damą Z Gronostajem, z wystawą kotów w Maandze, a nawet (jak to turystki) popłynęłyśmy stateczkiem po Wiśle :-). 

Faajnie było z córeczką, której ponad dwa lata nie widziałam ( paskudny Covid!). 

Wróciłyśmy na wieś pełne wrażeń.

C.d. nastąpi :-)








piątek, 17 lutego 2023

Dzień Kota

 Luty przynosi kilka miłych dni - Walentynki, Tłusty Czwartek i... Międzynarodowy Dzień Kota.

Nasze mruczusie doceniają to, że mają ciepłe mieszkanka, pełne miseczki i własnych ludzi, którzy nie skąpią pieszczot. Bardzo przyjemnie przytulić takiego miłego futrzaka i słuchać jego mruczenia.

Wszystkim bezdomnym biedakom życzę, by los im się odmienił, by i do nich ktoś wyciągnął przyjazną rękę, by zapewnił im dobre życie. Naprawdę zasługuje na to każde zwierzątko. 

Nasza Fruzia całą zimę spędza na swoim ulubionym, cieplutkim miejscu. Staruszka Dusia już nie jest w stanie wskoczyć na cokolwiek i z konieczności przesypia całe dnie na posłanku w parterze. 

Dziś z okazji ich święta dostały dobry obiadek z dodatkiem ulubionej szyneczki.


  

wtorek, 28 czerwca 2022

Upał

 Niedawno narzekałam, ze zimno, że deszcz, że nie tak powinno zaczynać się lato, no to teraz mam - palące słońce, gorący wiatr prosto z Sahary i ani kropli deszczu. Mądrzy ludzie powiadają, że trzeba uważać, o czym się marzy, bo to marzenie może się spełnić i...kłopot gotowy.

Życie w temperaturze 32 st.C łatwe nie jest. Nie wiadomo, co robić rankiem, gdy ponocny chłodek jeszcze przyjemnie owiewa ciało - czy podlewać ogrodowe rośliny, czy jechać do miasteczka po konieczne zakupy. Cokolwiek się wybierze i tak trzeba zamknąć się w domu najpóźniej o 11.00, zgarniając po drodze koty i psa. Przymusowy wypoczynek przykry nie jest. Można poczytać, podrzemać, coś tam skubnąć do jedzenia. Co prawda przyjemność psuje myśl, że różne roboty leżą odłogiem, że nawarstwiają się nam zaległości ale myśl tę spychamy głęboko i orzeźwiamy się rozmaitymi płynami oraz widokiem białych kwiatów, które też działają chłodząco.











wtorek, 21 czerwca 2022

Lato czeka

Od dziś panuje lato. Co prawda wita nas deszczem i chłodem ale to tylko początek - dalej na pewno będzie cieplej, słonecznej i pogodniej. Deszcze niech padają sobie nocą, bo przecież są konieczne - i dla nas, ogrodników (nie trzeba godzinami podlewać) i dla rolników (wiadomo) ale i dla zapalonych grzybiarzy, których nigdzie nie brakuje.

Życzmy więc sobie wspaniałego, pełnego miłych zdarzeń, spokojnego lata!