Wiosenne spotkania

Wraz z wiosną, spragnieni ludzie wychylili nosy do słońca. Zapełniły się parki, pojawiły się jarmarki w plenerze (miodek z pasieki kupiony) i majowe grille na polanach. Wróciła energia i chęci do spotkań. Pierwsze nad jeziorem z rodziną, kolejne w kawiarni z koleżankami na pogaduchy. Udało się też wyskoczyć w piątkę do kina, na drugą część Diabła ubierającego się u Prady (Meryl Streep – mistrzostwo świata) 🙂 Tęskniłam za takimi spontanami i za tą energią.

Wiosna cieszy też oko kwiatami, które uwielbiam pasjami i ekscytacją na samą myśl o podróżach, które już w planach:)

Ówka

Majówkę rozpoczęłam od mycia okien. Pogoda jak dzwon, wreszcie trochę czasu. Chęci i siły były, to kiedy, jak nie teraz? Było więc teraz, ale po tym heroicznym wyczynie myślę, nie no stop. Wolne mam, relaks po stresach i wysiłku się należy.

Był więc relaks, w plenerze, z grillem i przy letniej pogodzie. Wszyscy spragnieni słońca, a część, nie wiem jakim cudem – już opalona. My na biało, choć po trzech dniach w słońcu kolorów trochę przybyło. Sezon uważam za rozpoczęty.

Wystawa

Nie będzie to Luwr z Moną, bo już był. Nie będzie to Klimt, który do niedawna w mieście się ‚wystawiał’. Tym razem wystawa była dla dziecka, choć i dorosłych bardzo przyciągała:)

Naturalnych wielkości budowle z klocków Lego, a i te najmniejsze na każdym odwiedzającym robiły wrażenie. Zwłaszcza, że tematyka i dla panów i dla pań mogła być atrakcyjna.

Był np. Batman stojący obok swojego ogromnego pojazdu (ile godzin to budowano?). Był Profesor z Domu z papieru, były renifery jak żywe. Były i gabloty tematyczne z filmem, budową człowieka lub z historią w tle..

Albo z bajką, która w kolorowy świat przenosiła..

Każdy znalazł coś dla siebie, co zachwyt wzbudziło i uśmiech przywołało.

Można było nawet zagraniczne budowle zobaczyć i trochę świata pozwiedzać..

A na deser usiąść przy stołach wypełnionych po brzegi klockami i zbudować własną konstrukcję. Podobało się:)

Byle do majówki

Przedłużyłam sobie wielkanocne wolne, o jeden dzień. I choć spędziłam go na ogarnianiu chaosu po powrocie ze świątecznego wyjazdu, było warto. Miałam czas na trzy prania, gotowanie i zapełnianie lodówki, wyczyszczonej wcześniej do zera. Nie miałam już niestety czasu dla siebie, ale relaks, spacery i łapanie oddechu zaliczyliśmy podczas Wielkanocy. Było smakowicie, spokojnie i nawet Zając przyszedł, choć z racji katarów u MK i sztormów za oknem nie do gniazdka w ogrodzie, tylko w tajemne miejsca poukrywane w domu.

Tak poukrywane, że jedno zostało przeoczone i zapomniane. Dopiero babcia szukając czegoś w kuchni natknęła się na kolejne zającowe drobiazgi.

Po powrocie tydzień pracy miałam krótszy i naprawdę duża różnica pomiędzy 3, a 5 dniami. Mniej stresu, mniejsze zmęczenie i więcej energii na sobotnie sprzątanie.

Po sprzątaniu spacer w słońcu i wystawa, na życzenie MK. Ale jaka, o tym w następnym odcinku..

WielkaNoc

Wielki tydzień w toku, niektórzy nawet post wdrożyli – jeden posiłek dziennie i zero słodyczy. Podziwiam, bo jakoś mnie się nie udaje. Inni już mieszkanie pięknie przystroili – u nas tylko dwa  zające i tradycyjnie pisanki wyskrobane przez tatę..

Ja za to, jak co roku, mniej te święta przeżywam, bardziej ciesząc się jasnym dniem i nadchodzącym dłuższym weekendem.

Miłych Świąt dla wszystkich!

Niech ten czas przyniesie chwilę wytchnienia, trochę zadumy nad Boskim planem, ale więcej radości i dobrych chwil z bliskimi, bo to cenny czas..

Kwiecisty czas

Jasne poranki i dłuższe dni dodają energii, pogoda z początkiem wiosny też zrobiła się całkiem przyjemna (choć już zmienia swe oblicze na zimniejsze), nic więc dziwnego, że krokusy i inne kwiatki zaczęły spod ziemi nosy wystawiać i kwitnąć, jak to wiosną…

Dla wielu  nosów wiosna to jednak też czas katarów, ale prawie już wybrnęliśmy z przeziębień.. Z  małą pomocą naturalnych olejków. Jeszcze tylko Mężu musi wrócić do formy i może wreszcie odetchniemy, bo nie obyło się  bez wizyt u pediatry i bez odkładania dalszych spotkań i wyjazdu  na lepszy termin.

Udały się za to spotkania  z rodzicami, które są coraz cenniejsze i coraz trudniejsze do zrealizowania. Tym bardziej cieszą i jak te kwiaty dodają energii.. Niech kwitną na potęgę, w domu i poza nim. Natura ma wielką moc.

Kameleony i inne stwory

W tamten weekend odwiedziliśmy wystawę terrariów z różnymi jaszczurkami, żabami, wężami, skorpionami, pająkami, świerszczami, mrówkami i ślimakami. Zaskakujące ile dziwnych stworów ludzie hodują, trzymają w domach i zachwycają się nimi. Mnie najbardziej urzekł kameleon, choć cena jego niebagatelna (1200 zł), a moi panowie najchętniej przysposobili by jaszczurkę w pokoju. Wrażenie zrobiły też sokoły i inne ptaki, ale te jednak wolałabym oglądać latające na wolności, choć spotkać się z nimi oko w oko nie bardzo. Mają naprawdę duże i ostre dzioby.

Co przyniesie ten weekend, zobaczmy. Na razie przyniósł mi gratulacje i niedowierzanie, że jak to? To już 7 lat odkąd przeniosłam się z bloxa? A tam też 7 lat pisałam.. więc razem już niezły kawałek życia we wspomnieniach blogowych mam uwieczniony i dziękuję tym, którzy tu ze mną nadal są:)

8 marca i wreszcie Praga

Trochę dłużej niż tydzień się zeszło.. ten czas tak zasuwa, że nie nadążam..

Wycieczkę zaległą zrobiliśmy do pięknej Pragi, w której już z 5 razy byłam, ale zawsze chętnie wracam. Tym bardziej, że chciałam, by i MK zobaczył Most Karola z niespodziewanym mieszkańcem Wełtawy,

Hradczany i słynny zegar na Starym Mieście. Mieliśmy wspaniałe przeżycia i ogrom radości, przy zabawnym przewodniku, który raczył nas czeskimi anegdotami. Do tego na obiad ichni gulasz z knedlikami, na deser trdelnik z lodami i oczywiście wędrówka po sklepikach w poszukiwaniu magnesu lodówkowego na pamiątkę..

Praga, ze swoją wieżą Eiffla i ulicą Paryską momentami przypominała nam Paryż. Tym bardziej nam się podobało:)

Wraz z rozpoczęciem astronomicznej wiosny pojawiła się chęć kolejnych podróży (póki nas jeszcze stać na paliwo), ruszyliśmy więc nad jezioro i jeśli się uda jeszcze więcej takich chciałabym w okolicy odwiedzić..

Ale na razie świętujemy kobiecy dzień, ciesząc się, że za oknem słońce i że kwiatów wraz z wiosną będzie coraz więcej (skrzynki na balkonie już przygotowane na przyjęcie sadzonek).

Miłego Dnia Kobiet dla wszystkich kobietek tego świata! :)🌸

Tydzień

Tydzień czasu zajęło mi ogarnianie się, po tygodniu feriowych wywczasów.. Mieliśmy spędzić je gdzieś w ciepłym kraju, ale że ceny z kosmosu, wybraliśmy nasze rejony.

I było fantastycznie. Nie sądziłam, że tyle pozwiedzamy, że  tysiące kroków narobimy, że odwiedzimy i Świeradów, papugarnię po drodze do Karpacza..

i sam Karpacz, zaporę Łomnicką, chyboczącego Chybotka kamiennego..

i na tłusty czwartek się załapiemy, bez dantejskich kolejek, które w Szklarskiej widzieliśmy..

i piękną krajobrazowo wyprawę do Zamku Księcia Henryka zaliczymy, gdzie się w mapę zamków naszego kraju zaopatrzymy..

Było intensywnie i smakowicie, bo zjeść w górach dają solidnie i wybierać można z samych pyszności..

Jeszcze jedną wycieczkę udało się zrealizować, ale o tym w następnym odcinku.. który pewnie z braku czasu.. za tydzień;)