Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poduszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poduszka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lutego 2022

590. Poduszki dla dzieciaków (panel).

Hej, hej!

    Jakiś czas temu, od mojej kochanej Dorotki przyleciały świetne tkaniny, a wśród nich także cudne, kolorowe panele.

   Nie muszę chyba mówić, że kiedy tylko moje dzieciaki zobaczyły swoich ulubionych bohaterów - już było 'pozamiatane' ;)

   Tym samym powstały poduszki kształtki, dla każdego z moich dzieci, a przy okazji jedna z lalek stała się dodatkiem do prezentu dla bratanicy.

   Dodam tylko, że plecki każdej z poduszek, to przyjemny, dobrany odpowiednio kolorem, minky. Wypełnienie stanowi mięciutka, sprężysta kulka silikonowa. 







    
   Poduszki powstały już jakiś czas temu, więc dzieci testowały je w różnych warunkach. Świetnie nam się sprawdziły nie tylko jako towarzysz nocnego snu, ale także w podróży samochodem, spacerze, wizycie u babci, a nawet podczas rejsu statkiem :) Pomimo, że poduszeczki są gabarytowo dość spore, to jednak są przy tym tak leciutkie, że trzymanie ich w rączkach nie sprawia problemu.


Pozdrawiam cieplutko,
Ania :)

środa, 3 listopada 2021

577. Poduszki z wieczorną modlitwą.

Hej, hej!

   Jakiś czas temu dość niespodziewanie wypadła nam wizyta u Przyjaciół. Pandemia sprawiła, że ominęło nas niestety kilka wspólnych okazji do świętowania, np. urodzinki dzieciaków. I tym razem, mimo, że bez okazji, postanowiłam Chłopakom coś podarować :) 

   Postawiłam na coś praktycznego!

   Uszyłam poduszki, które z przodu mają panel z modlitwą, a tył stanowi miękki, brązowy minky. Ponieważ nasi Przyjaciele są rodzicami trzech chłopaków w różnym wieku, starałam się, żeby każdy z chłopców miał na swojej poduszce odpowiednio dobraną modlitwę - od takiej najprostszej dla malucha, po bardziej rozbudowaną dla starszaka. Poduszki wypełnia przyjemna, sprężysta kulka silikonowa. 

  




 

   Myślę, że poduszki są nie tylko praktyczne, ale także fajnie zdobią "męskie" pokoje chłopców. 


Pozdrawiam cieplutko!
Ania.

poniedziałek, 22 marca 2021

549. Ozdobna poduszka dla dziewczynki

 

Hej, hej!

     Jak wiecie, w mojej rodzinie, święta obchodzi się podwójnie. Zazwyczaj te pierwsze, grudniowe Boże Narodzenie obfituje w 'bogatsze' prezenty, a to styczniowe, przynosi raczej drobniejsze upominki.

W tym roku do słodkości dołączyły jeszcze niespodzianki stworzone przeze mnie - mowa tu oczywiście o różowo - beżowych bombkach dla dwóch siostrzyczek, oraz czerwono - zielonej bombce dla chłopczyka. A ponieważ jedna z dziewczynek, już taką bombeczkę otrzymała kiedyś, dla niej tym razem postała, prosta dziewczęca poduszka :)

   Poduszka ma standardowe wymiary 'jaśka'. Wypełniona jest kulką sylikonową, która sprawia, że jest przyjemna w dotyku, ale jednocześnie sprężysta, na tyle, że ładnie się układa. 

Jedna strona poduszki, to różowe minky tłoczone w serduszka, druga, to przyjemny w dotyku materiał - taki trochę pluszowy, trochę 'misiowy', z fajnym nadrukiem żyrafek :) Żeby jeszcze zaakcentować dziewczęcość i upodobanie do różu i brokatu, poduszka zyskała ozdobną kokardkę (z różowej i brokatowej wstążki), oraz koralik w kształcie kwiatuszka. 

Wiem, że poduszeczka zdobi łóżeczko malej właścicielki, więc wygląda na to, że prezent był faktycznie trafiony :)







Pozdrawiam serdecznie,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki :)

poniedziałek, 24 lipca 2017

380. Poduszki do nowej sypialni.


Witajcie!
 
   Dziś na blogu ponownie poduszki, ale tym razem, bez haftu. 
 
  Chwaliłam się ostatnio, że w Jacewiczówce miała miejsce przeprowadzka do nowiutkiej sypialni :) 
Nasza sypialnia na dole była w różnych odcieniach fioletu. W ramach odmiany, na górze postawiliśmy na bordo, biel i szarości. Dlatego dodatki, typu poduszki, trzeba było stworzyć od nowa. 
 
Poduszki, które powstały są proste, ale miały być tylko akcentem. 
 Za to tkanina, z których zostały uszyte, to czysty recycling :) Kilkanaście lat temu, za moich studniówkowych czasów, modne były sukienki składające się z długich spódnic i gorsetów. Z takiej właśnie spódnicy (nie, nie mojej, bo ta wisi sobie nadal w szafie) powstały właśnie ozdobne poduszki. Materiał, to przepięknie mieniąca się tafta, która idealnie dopasowała się do wybranej przez nas tapety. Obie (i tkanina i tapeta) zmieniają się w zależności od kąta padania światła :)

W dwóch poduchach, dodałam paseczki tkaniny, w kolorze zimnego beżu, trochę wpadającego w szarość. Te paseczki, także pochodzą 'z odzysku', ponieważ to pozostałość po dopasowywaniu długości, nowych sypialnianych zasłon. Jak widać na zdjęciach, poduchy można układać na obie ich strony, zależnie od potrzeb i humoru :)
Trzecia poducha jest odrobinę bardziej skomplikowana, ponieważ pokusiłam się o dodanie falbanki. Ot taki kobiecy akcent :) Jako falbanki użyłam dołu sukienki, a konkretniej paseczka około 7 cm, wraz z tą obrębioną częścią spódnicy.

W planach jeszcze dwie poduszki, na które akurat jeszcze wystarczy tej 'balowej' sukni. Tym razem dodam wstawkę z aidowej dziesięciocentymetrowej taśmy, czyli pojawi się haft. I tu właśnie nieco utknęłam, bo trochę blokuje mnie wybór odpowiedniego schematu. Imiona szanownych małżonków? Zabawne napisy? Ciąg purpurowych róż? A może blackwork, który ostatnio 'za mną chodzi'? Przydałaby się Wasza pomoc :) Co wiele głów, to nie jedna :)






 
 

 





Pozdrawiam serdecznie :)

wtorek, 18 lipca 2017

379. Poduszka z truskawkową panienką.


Witajcie!

   Niestety sezon na pyszne, pachnące i słodkie truskawki dobiega końca... Nie pozostaje nic innego, jak znaleźć sposób na zatrzymanie tych owocków na dłużej. Dokładnie tak jak ja!
Po pierwsze, schowałam truskawki w słoiczkach, w postaci soków i konfitur - palce lizać!
Po drugie, utrwaliłam je na hafcie ;) I o tym właśnie będzie dzisiejszy post!

   Od dawna nosiłam się z zamiarem wyhaftowania dziewczynki Sarah Kay. 
Jakiś czas temu nadarzyła się ku temu świetna okazja, bo w ramach prezentu od Ewy, przyleciał do Jacewiczówki świetny zestaw DMC "Yellow hat with white peas", z wymarzoną przeze mnie dziewczynką!

Przygotowałam się do pracy z tym haftem i ... pojawiło się truskawkowe wyzwanie u Moniki. Ostatnio rzadko biorę udział w blogowych zabawach, ale ta akurat mnie skusiła ;) Tym bardziej, że pomysł  na wyzwanie pojawił niemal od razu! Oczywiście wymagał zmian w oryginalnym schemacie, ale owe zmiany szalenie mi się podobają ;)


   Zamiast dziewczynki w żółtym kapelusiku, powstała truskawkowa panienka ;) Całość wyhaftowana dwiema nitkami muliny Dmc oraz Ariadny, na białej aidzie 54/10. Oryginalną, musztardową żółć zamieniłam na czerwień. Białe kropki z kapelusza, na dostępną w zestawie, wspomnianą wcześniej - żółć. Dodałam kwiat i owoc truskawki, wykorzystując część schematu znalezionego w internecie. Całości dopełniają blackworkowe motylki, tworząc ramkę wokół panienki, oraz trzy truskawki wg mojego pomysłu. Zrezygnowałam z konturów wokół kropek na kapeluszu. Za to pojawił się napis, gdyż haft jest oczywiście dedykowany dla konkretnej osóbki ;)

Truskawkowa panienka, wraz z całą oprawą zagościła na poduszce ;) 

Do uszycia poszewki użyłam tkaninę z fajnym, dziecięcym motywem, która już kiedyś gościła na jednej z poduszek i na blogu. Całość haftu obszyta czerwoną 2,5 cm wstążką w białe kropeczki. Przy tej wstążce było chyba najwięcej pracy, gdyż starałam się jakoś ciekawie obszyć nią kawałek kanwy z haftem. Całości dopełnia jeszcze kokardka w prawym dolnym rogu.

Poduszka obiecana Pauli już dawno, tylko nie było okazji by ją stworzyć. Teraz okazja sama się nasunęła, tym bardziej, że urodzinki nowej właścicielki tuż tuż ;)





  


 




   Tak jak wspomniałam, moją truskawkową panienkę zgłaszam na Wyzwanie #1 - Lubię Truskawki u Igiełki :) Mam nadzieję, że moja  dziewczynka całą sobą udowadnia, że jej autorka naprawdę lubi, a wręcz kocha truskawki! 

A Was proszę o trzymanie kciukasów, dziękując przy okazji za pozytywne myśli!




Pozdrawiam serdecznie!


wtorek, 9 maja 2017

365. Poduszka Barbie.


Witajcie!
   Mamy maj, a tu pogoda robi nam niezłe psikusy.
Dziś było już słonko i deszcz i śnieg (śnieżyca!) i wiatr (wichura!).
Robi się to wszystko odrobinę przerażające, szczególnie gdy w kilka minut woda zalewa nam centrum miasta, czy gdy rolnicy i sadownicy bezradnie rozkładają ręce...
Ale głowa do góry i czekamy na słonko, te prawdziwe - grzejące i opalające :)

   A tymczasem zapraszam Was dziś na podusiowy post.

  Niedawno moja siostrzenica świętowała urodzinki. Isia jest, od jakiegoś czasu, miłośniczką lalki Barbie, więc decyzja, co do wzoru, zupełnie nie stanowiła problemu. Ja miałam ochotę na haft płaski, a siostra wybrała formę poduszki.
W taki oto sposób, przy udziale mieszanki mulin, białej pościelowej bawełny z haftem płaskim (prostymi ściegami, głównie łańcuszkiem), oraz wstążek, powstała poduszeczka dla Isi. Schemat samego haftu to oczywiście kolorowanka dla dzieci :)
Małej Jubilatce prezent przypadł do gustu, a ja mam nadzieję, że będzie dobrze służył.






   Poduszka, to projekt jeszcze z początków kwietnia. Ale nie oznacza to, że w Jacewiczówce nic się nie dzieje, wręcz odwrotnie! Ostatnio ukończyłam jedną metryczkę i właśnie haftuję kolejną. Pojawiło się kilkadziesiąt nowych mono(tonnych) krzyżyków na "Młodej Parze", a dokładnie na jednokolorowym garniturze Pana Młodego :) Pojawił się także wstępny plan kartek dla Mam, no i kilkanaście słoiczków miodku z mniszka :)

Jak widać, kreatywne ręce (wszystkie w domu, ale o tym innym razem) pełne roboty :p

Pozdrawiam serdecznie!
 

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

361. Skutki pewnej współpracy :)


Witajcie!
   Nim się obejrzałam, ni stąd ni zowąd, pojawiły się zaległości na blogu. Świąteczny czas sprawił, że było mnie tu troszkę mniej, ale zawsze, chociaż chwilka, na robótki się znalazła, więc kolejka postów się wydłużyła :) 
 
   Dziś zapraszam Was na post o skutkach pewnej koleżeńskiej współpracy :)

   Jakiś czas Temu Weronika ze "Świata nicią malowanego" (klik) zaproponowała mi współudział w swoim projekcie :) Wyszyła lalę, a moim zadaniem było wkomponowanie haftu w poszewkę. Dobrałyśmy materiały, "dogadałyśmy" szczegóły i nim się obejrzałam wszystko, co potrzebne było już u mnie. A tak naprawdę wszystko i dużo, dużo więcej! 
Cała Weronika! 


   Nie pozostało nic innego, jak brać się do pracy. Oczywiście krawcowa ze mnie no...taki samouk, ale chyba nie jest tak źle :) Postawiłam na różne rodzaje szwów, dopasowane do całości. Plecki poszewki uszyłam "na zakładkę" i to bardzo głęboką, by poduszka nie miała szansy się z niej wysunąć. Całość powstała z jednego kawałka tkaniny, na którą naszyłam haft i tasiemkę ozdobną.

I takim sposobem powstała pierwsza poszewka na poduszkę z haftem stworzonym przez Weronikę.




    Tak jak napisałam na początku, Weronika wysłała duży zapas tkaniny i stwierdziła, że "reszta jest dla mnie". Ja jednak tak nie potrafię, bo przecież z własnej kieszeni zapłaciła za materiały, postanowiłam więc uszyć jeszcze jedną poszewkę dla Zuzi. Dziś już wiem, że Weronika postanowiła wykorzystać tę dodatkową poszewkę w inny sposób. A w jaki to się pewnie wkrótce dowiemy śledząc bloga Weroniki :) A ja dodam tylko, że tkaniny w kropeczki nadal został spory zapas, więc i ja na pewno z niego skorzystam :) Już z czystym sumieniem :)

 Także tutaj postanowiłam wykorzystać ozdobne szwy, a plecki poszewki uszyłam, podobnie jak poprzednio, czyli "na zakładkę". Ta poszewka powstała już z kilku kawałków tkaniny - czterech fragmentów materiału i jednego kawałka kanwy (pozostał po odcięciu części z haftem Weroniki). Tu kanwa jest wszyta w całość, a nie jak poprzednio naszyta na tkaninę. Dzięki temu, mimo, że poszewka jest już gotowa, jeśli chodzi o część krawiecką, można będzie ją ozdobić dowolnym haftem.
 



   Nasza współpraca była dla mnie wyzwaniem, bo bardzo mi zależało by Weroniki nie zawieść! 
Ale jednocześnie przyznaję, że bardzo mi się podobało tego typu wyzwanie!

A co Wy myślicie o skutkach naszej współpracy? 

Pozdrawiam serdecznie z chłodnego Podlasia :)

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

265. wierzyć w swoje marzenia..., czyli poduszka dla Piotrka ;)

   Na Podlasiu od kilku dni wiosna pełną parą! Prawie cały weekend spędziliśmy na podwórku :) Przepraszam, więc, że nie doczekaliście się kolejnego wywiadu, ale naprawdę ogromną stratą byłoby nie skorzystać z takiej pięknej pogody! Obiecuję się poprawić już w najbliższy weekend :)
   Tymczasem dzisiaj zapraszam Was serdecznie na obiecany post o tym co powstało dla Piotrusia.
Jak nietrudno się domyślić, dla synka również powstała poduszka :) Dodam, że długo oczekiwana, bo schematu ulubionego bohatera szukałam od dawna bez powodzenia. Aż w końcu Dobra Duszyczka podzieliła się zupełnie bezinteresownie. Violetta - dziękuję jeszcze raz, dzięki Tobie spełniło się marzenie mego synka :)

   Na tamborek trafił Dusty Popylacz.
Oczywiście po weryfikacji kolorystycznej Piotrka :) Bo kto jak nie największy fan, zna ten samolocik lepiej :)
   Prawdę powiedziawszy, ja sama lubię Dusty'ego :) Mały samolot rolniczy, który ma ogromne marzenie, by wziąć udział w wyścigu "Lot Wokół Globu". Pozytywna postać, która uczy dzieciaki wiary w siebie i w swoje marzenia. Tego, że warto zawalczyć, o coś, co czasem wydaje się niemożliwe i nie poddawać się nawet jeśli zdarzy nam się potknąć!

   Sam haft powstał na kawałeczku kanwy, który wraz z wędrującą książką, przyleciał do mnie od Rudej Mamy :) Te kółeczka od razu skojarzyły mi się z chmurkami, więc Dusty dostał swoje własne niebo :)
Całość haftowana jedną nitką mieszaniny mulin z zapasów (odry i ariadny oraz jakiejś bez nr).
A sam haft powędrował na poduszkę, którą oczywiście sama uszyłam. Materiał na poszewkę jest bawełniany, w żółte małe słoneczka ;) Plecki "na zakładkę".
Haftowany Dusty nie wiele różni się od oryginału, który w wyniku zaleceń mojego małego szefa, musiał pozować zarówno z samym Dusty'im jak i ze Śmigłym - drugiej ulubionej postaci z bajki "Samoloty". 
Śmigły to drugie marzenie, więc gdyby komuś przypadkiem wpadł w oko schemat tego czerwonego helikoptera, bardzo proszę o "namiary" :)
A oto i bohater dzisiejszego posta - poznajcie Dusty'ego ...



































W kolejce małych haftów czeka jeszcze "Dzika róża", o której więcej pewnie następnym razem.

Pozdrawiam Was serdecznie!

środa, 13 kwietnia 2016

264. Oczko w głowie taty i skarb mamusi... , czyli poduszka dla Hani ;)

    Witajcie, dziś deszczowo, co prawda, ale i tak przyjemnie. Powietrze pachnie właśnie wschodzącym zbożem - taki lekko słodkawy, delikatny i świeży zapach, znacie go?
   Ostatnio składa się tak, że nie mam zbyt wiele czasu na duży haft. Fuksje leżą nietknięte od ostatniej prezentacji, nad czym naprawdę ubolewam. Wystarczy, że rozłożę się z całym (niemałym) kramem i już jest "coś". Pozostają, więc małe hafty i nadzieja, że gdy zrobi się cieplej i więcej czasu będziemy z dziećmi spędzać na podwórku, to i znajdzie się czas nie tylko na fuksje :)

 A wśród małych haftów zagościł znany Wam pewnie bobasek. Znany i nie znany, bo powszechnie dostępny wzór to raczej bobas chłopiec, a u mnie, po niewielkich przeróbkach, powstał bobas dziewczynka ;) Oczywiście nie przypadkowo wybrany akurat ten schemat, skoro haft powstawał z przeznaczeniem dla mojej córeczki. Pamiętacie dlaczego?
Całość wyhaftowana dwiema nitkami (kontury jedną) mieszanki mulin (ariadny i odry), na taśmie hafciarskiej, z kolorystyką dobraną samodzielnie. 
Zależało mi na fajnej i pasującej sentencji, więc ... wymyśliłam ją sama. I wszystko się zgadza, bo Hania to i oczko w głowie taty i skarb mamusi i w dodatku śmiechotka z uroczym uśmiechem ;)
A sam haft powędrował na poduszkę, którą oczywiście sama uszyłam. Materiał na poszewkę jest bawełniany i ma kolorowy, dziecięcy nadruk ;)
A oto i bohaterka dzisiejszego posta ...

 


 



 
 



 




















    Nie jest tajemnicą, że moja "trzódka" liczy dwoje dzieci, więc jak łatwo się domyślić, po weekendzie zapraszam na post o tym, co powstało dla Piotrusia :)
Pozdrawiam Was serdecznie i do poczytania już w weekend!