Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2015

Eksperymenty z farbami - turkus, czerwień i złoto

Ostatnio niewiele przyjemnych rzeczy mnie spotkało - jak chociażby choróbsko, które dopadło mnie znienacka. Bardzo rzadko choruję, ale tym razem organizm chyba już nie miał zasobów do obrony przed bakteriami i rozłożyło mnie całkowicie. Często słyszałam, że zdrowie zależy w dużym stopniu od samopoczucia - nie sądziłam, że aż w tak bardzo. Jak to się dzieje, że wystarczy kolejna przykra wiadomość, a temperatura wzrasta do niebotycznych wysokości... mimo, że było już lepiej.

Tak więc nie miałam jeszcze okazji pokazać ostatnich eksperymentów z farbami.


niedziela, 16 czerwca 2013

Prezent

Dawno już nie robiłam niczego w tej technice. Poniżej prezent, który zrobiłam na ślub przyjaciółki.



sobota, 26 listopada 2011

Taca w rajskie ptaki

Bardzo lubię tak ozdabiać przedmioty, by wyglądały na postarzone. Kiedy więc otrzymałam zamówienie na tacę w tym stylu, zrobienie jej było samą przyjemnością:)







sobota, 13 sierpnia 2011

DIY - Jak samemu zrobić ozdobny wieszak?


Właśnie, jak - otóż nie jest to takie trudne, jakby się mogło zdawać.
Zaczynamy od wykrojenia za pomocą wyrzynarki samego kształtu wieszaka z deski o szerokości ok. 2,5 cm przywiezionej z marketu budowlanego. Następnie będziemy potrzebować kilku rzeczy:

- białej farby akrylowej do drewna i metalu (ja używam Duluxa, do którego dodaję trochę żółtej farby by uzyskać odcień ecru),

- primer do metalu - ułatwi nakładanie farby na haczyki (jeśli nie planujemy malowania haczyków, nie będzie potrzebny),

- papier do decoupage lub scrabookingu,

- klej do decoupage lub po prostu vikol,

- miękki pędzelek ok 2- 2,5 cm szerokości,

- lakier akrylowy - używam lakieru V33 do parkietów formuła niekapiącego żelu - świetnie się rozprowadza,

- i jeszcze ze trzy haczyki (swoje kupiłam na targu staroci wraz z rozpadającym się wieszakiem, który może doczeka się renowacji, ale obecny jego kształt mi nie pasował). Można takie spotkać też w marketach budowlanych albo w sklepach dla majsterkowiczów.


Wycięty wieszak malujemy farbą cienko trzy razy. Za każdym razem czekamy z pół godziny, aż wyschnie poprzednia warstwa.
Po wyschnięciu farby na papierze do decoupage lub scrapbookingu odrysowujemy wieszak i wycinamy jego kształt.


Teraz będziemy przyklejać papier do wieszaka. Na wieszaku rozsmarowujemy cienką równą warstwą klej.


Zanim wyschnie klej trzeba działać szybko - papier delikatnie zamaczamy w zimnej wodzie. Następnie po chwili odsączamy na ręczniku papierowym lub z braku tego, na papierze toaletowym.


Papier delikatnie nakładamy na wieszak i pędzelkiem z klejem lub palcami (palcami zawsze lepiej mi się udaje ta sztuka) przyklejamy papier, dajemy klej na wierzch papieru i wygładzamy go delikatnie, tak by nie było pęcherzyków.


Jeśli papier się rozciągnął trochę i wystaje z krawędzi wieszaka, po wyschnięciu kleju przycinamy go małymi nożyczkami, albo jak podpowiedziała Flydot - przecieramy delikatnie kanty papierem ściernym.


Możemy jeszcze wieszak trochę pocieniować na krawędziach, zrobić taką subtelną, lekką mgiełkę.
Farbę w kolorze ecru rozprowadzamy cienką warstwą np. na talerzu, lekko zamaczamy pędzel, odsączamy tapując na papierze, a następnie tapujemy pędzlem na wieszaku. Najpierw jedną warstwą tapujemy najszerzej, dwie pozostałe coraz bardziej przy brzegach wieszaka.


Na koniec trzeba jeszcze zająć się haczykami. Moje były złote, porysowane, nie pasowały takim wyglądem do wieszaka. Pomalowałam je więc najpierw primerem do metalu.Po jego wschnięciu nałożyłam kilka cienkich warstw farby. Łatwiej jest malować metalowe rzeczy przy pomocy farby w sprayu, ale ja akurat jej nie miałam.


A oto widziany już na początku efekt:


Oprócz tego zrobiłam jeszcze w podobny sposób pudełko na przydasie - jako że była to pierwotnie metalowa puszka, najpierw potraktowałam ją primerem do metalu, pomalowałam na biało, przykleiłam papier i pocieniowałam.

sobota, 23 października 2010

Zegar i efekt nabycia nowej maszyny!



Oj długo zabierałam się za nowy zegar do kuchni, a jak już się zabrałam to trzy razy szlifowałam do surowego drewna. Za trzecim stwierdziłam dość wydziwiania, zrobię coś prostego;)

Zrobienie nowego zegara przeciągnęło się jeszcze bardziej kiedy mój kochany m. mając dość mojego narzekania na starego wysłużonego Singera zaproponował, że mi za sponsoruje nową maszynę:) Na początku w ogóle nie brałam tego pod uwagę, ale w końcu mnie skusił:) I tak po kilku nieprzespanych nocach spędzonych na wahaniach jaką maszynę wybrać w końcu mam swoją wymarzoną Jenome :) I znów po kilku, tym razem godzinach spędzonych nad instrukcją i pierwszych próbach stwierdziłam, że nowa maszyna to po prostu cud techniki, uwielbiam ją. Jest cicha, równiutko, precyzyjnie szyje, nic nie ucieka, ma kilka ładnych ozdobnych ściegów, nie chwieje się jak mój wiecznie pijany Singer. Nie mówiąc już o różnych stopkach, które dostałam wraz z maszyną.


Oczywiście musiałam wypróbować jej możliwości, więc na pierwszy ogień uszyłam aplikację na nowy panel do mei taia z konikiem często spotykanych na skandynawskich blogach:


Materiał spodni to jeden z wielu, które dostałam od koleżanki z pracy, za co jej niniejszym jeszcze raz dziękuję:)

M. Jak zobaczył konika stwierdził, że ładny, tylko... ogona mu brakuje... no tak jak zwykle o czymś zapomniałam;) Ech, jutro doszyję.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Rocznicowe Candy!







Witam serdecznie!
Niedługo, bo 11 września (wiem, wiem niefortunna data) będę obchodzić rocznicę mojego blogowania. W związku z tym przygotowałam słodkości do rozdania - niewielką skrzyneczkę.
Zasady są takie jak zazwyczaj - wystarczy zamieścić pod tym postem komentarz i informację o candy, czyli link ze zdjęciem u siebie na blogu. Oczywiście osoby, które nie mają bloga też mogą wziąć udział w zabawie - proszę tylko o podanie nicka w komentarzu. Candy trwa do 11 września, 12 odbędzie się losowanie i dowiemy się do kogo powędruje skrzyneczka:)
Zapraszam!

czwartek, 25 lutego 2010

Komplet w purpurze


Taca
Trochę szczegółów - to moje pierwsze, trochę nieporadne zetknięcie się z konturówką.



Psota jakby trochę zainteresowana...


Mam wrażenie, że wiosna juz u progu czeka, dziś tak wiosennie było. Niedawno wróciliśmy ze ślubu przyjaciół, tak dobrych rzeczy już dawno nie smakowałam, dobra zabawa, świetna atmosfera. Było cudownie.
Powyższy komplet to oczywiście prezent na ten ślub - dużo czerwieni, postarzany papier i wykończenie. Dlaczego czerwień z okazji ślubu? - Przyjaciółka bardzo ją lubi i mam wrażenie, że będzie pasować do wystroju wnętrza mieszkania:)

piątek, 11 września 2009

Witam się

Witam wszystkich, którzy zabłądzili na mój blog. Zamierzam od czasu do czasu Was zaskoczyć jakimiś nowym przedmiotem ozdobionym metodą decoupage albo odnowionym starociem lub też nosidełkiem mei tai i innymi uszytymi rzeczami. Czas się przedstawić - na imię mam Ala ale od lat w na forach o rękodziele używam nicku Riona1, a w galeriach internetowych Lavendula. Mam teraz już czternastomiesięcznego szkraba i to od niego i od pracy będzie zależało jak często będę was zasypywać nowymi postami.

Na początek może kilka wieszaków które zdobiłam jakiś czas temu:



Wymyśliłam sobie taki kształt wieszaka więc wizielam wyrzynarkę i tak powstał. Zastanawiałam się czy może nie zrobić go w całości malowanego białą farbą, ale ostatecznie motywy namalowałam czarne. Z rozpędu powstał także drugi do kompletu oraz jeszcze kolejna wariacja na temat lawendy i podobnych przedmiotów w stylu prowansalskim:



Lawendowy wieszak:


Powstała jeszcze taca ozdobiona papierem z kolekcji Decorera, nie mogę oderwać się od tych papierów, każdy jest tak piękny, że aż szkoda je wykorzystywać do czegoś innego niż oglądanie:)


Przez długi czas chodziła za mną chęć ozdobienia czegoś motywem drobiu i tak podczas jednej z "przekarmionych" nocy podstał pomysł na deseczkę pod kalendarz:

I jeszcze na koniec dwa niedawno uszyte nosidełka mei tai - pierwsze podobne zrobiłam dla mojego synka, a zaraz potem posypały się zamówienia. Niestety nie wszystkie nosidełka udało mi się sfotografować przed wysłaniem, dlatego prezentuję tylko kilka ostatnich. Dwa pierwsze jeszcze nie znalazły dla siebie maluszka do noszenia, więc jak ktoś potrzebuje, to mogą się znaleźć w jego rękach.

Najpierw mei tai "Kwiaty"



Mei tai "Serce"


I mój pierwszy, na którym namalowałam napis, który wymyślił m., świetnie się w nim nosi.





Lawendowy wieszak szybko mnie opuścił, postanowiłam więc także sobie zrobić podobny:


A to jest skrzynka na drobiazgi dla mojego siostrzeńca, dawno nie robiłam nic z motywem dziecięcym: