Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blood Bowl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blood Bowl. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 kwietnia 2026

Hobby Update: Marzec 2026 - Twighlight Struggle, kampania w Black Seas: Smuggler's Run, Mediateka w Tychach oraz Liga Blood Bowl w Tychach

Ruszyliśmy z kampanią Smuggler's Run - myślę, że eksperymentalnie. Kampania zakłada, że pływamy mniejszymi okrętami - brygi, kutry, szkunery, a w porywie szaleństwa fregaty. Zmagania wyglądają tak, że rozgrywamy ten sam scenariusz, raz swoją flotą a raz flotą straży przybrzeżnej. Naszym zadaniem jest szmuglowanie różnych ryzykownych towarów i upłynnianie ich z ominię
ciem ceł, tak aby zarobić możliwie jak najwięcej w określonym czasie. Przeciwnik, stara się to nam utrudnić za wszelką cenę. To co wydaje się tu najciekawsze, to granie tchórza nastawionego na zysk, który chce przetrwać. Przeciwnik zaś, jest desperatem, który za wszelką cenę, ryzykując wiele, chce udaremnić nasze zamiary - wszak grając strażą przybrzeżną czy inną służbą ochrony wybrzeża, nie musi liczyć się przeżywalnością załóg i przetrwaniem okrętów. Mój współgracz, spogląda na to dosyć krytycznym okiem, mnie zaś takie podejście na razie się podoba. Po pierwszej potyczce, moja kompania przemytnicza zarobiła 1200, zaś kolegi 800 funciaków. Obaj jesteśmy na drugi lub może trzecim poziomie niesławy. 

W Tychach od dłuższego czasu mamy miejsce do grania w bitewniaki. Znajduje się ono w Mediatece. Towarzystwo dysponuje pięknymi stołami i z tego co wypatrzyłem gra się tam solidnie w Mordhaima (leci jakaś gruba kampania na kilku graczy co najmniej), LOTR'a oraz Star Wars Legion Skirmish (tak na moje niewprawne oko). Ekipa wydaje się bardzo przyjemna, a i jacyś starzy znajomi z różnych czasów się trafiają. 



Tamże, mogłem też zagrać w Twighlight Struggle - uwierzycie, że dopiero drugi raz w życiu? Miałem paręnaście lat temu brutalne zderzenie z tą grą - pierwsza rozgrywka z doświadczonym graczem pozwoliła mnie dobrze zrozumieć termin Seal Clubber. Tym razem sytuacja była diametralnie inna - oto dwójka graczy, o tym samym, zerowym poziomie znajomości kart, taktyk i strategii, mogła odkrywać fascynujący świat zimnej wojny płynąc razem w niemal dziewiczy rejs przez kilka dekad. 



W Tychach i okolicach jednego z pobliskich serwerów discorodowych, pośród wielu innych gier, toczy się mała dziesięcioosobowa liga Blood Bowl - wydaje się, że po za jednym walkowerem wciągu trzech kolejek nie wydarzyło nic, co jakoś specjalnie zakłócałoby przebieg rozgrywek. Muszę przyznać, że śledzę rozgrywki jako kibic, i doceniam zaangażowanie i wolę walki trenerów. Szczególnie kibicują underdogom, którzy z zerowym dorobkiem punktowym dzielnie stawiają czoła silniejszym oponentom.   








poniedziałek, 1 grudnia 2025

Hobby Update - Listopad 2025: Blood Bowl i Star Wars

Tydzień z Blood Bowl

Ale mnie Blood Bowl zaskoczył. Muszę przyznać, że to prawdziwa perełka pośród figurowych bitewniaków. Rozegrałem na prawdziwym stole tylko jedną połowę co prawda, ale usiadłem zaraz po tym do komputerowej wersji i wprost nie mogę się oderwać. Jakie to jest fajne. Szkoda, że pełna rozgrywka zajmuje tyle czasu - jednak dwie połowy po 8 rund na stronę, przy jedenastu figurkach w meczu, to jakby nie liczyć minimum 3 godziny, jeśli nie 4. Mogę sobie jednak wyobrazić, że czas leci szybko, bo każda akcja pochłania bez reszty. 


Zresztą na stole dużo się dzieje, jest sporo rozkminek, szukanie optymalnych zagrań i ciągłe szacowanie ryzyka. Jeśli miałbym do czegoś tę grę porównać, to prawdopodobnie do szachów z kostkami, w których nie tylko liczy się kogo atakujesz, ale też z czyją pomocą. Z jednej strony trzeba budować akcje, myśleć jak plansza ma wyglądać podczas ataku, ale z drugiej pilnować szyków, żeby w razie przejęcia inicjatywy przez przeciwnika, nie zostać z opuszczonymi gaciami i to w przykucu.

Obawiam się jednak, że ta niesamowita gra, pozostanie mi strawną, jedynie na ekranie komputera. Trudno mi będzie wygospodarować 3-4 godziny, a może nawet 5-6 licząc dojazdy, żeby się jej oddać, podczas gdy komputerowa wersja to maks godzinka na meczyk. 

Możliwe jednak, ze wariant Sevens - na mniejszej planszy, przeznaczonej dla drużyn liczących siedmiu zawodników, przy 6 rundach na połowę uda się zamknąć w podobnym czasie. Bardzo na to liczę, bo to byłoby naprawdę coś. 

Źle się dzieje na Hoth

Jakiś czas temu kupiłem sobie Bitwę o Hoth, gwiezdnowojenne wcielenie wojennego Memoir'44. Polowałem pierwotną grę, z którą Hoth dzieli wiele zasad, myśląc o rozgrywkach z synem, ale nigdzie nie mogłem dostać. BoH spadło mi jak z nieba pod koniec wakacji. Dzieciakowi siadło. Ale to co zaskoczyło mnie najbardziej, to fakt, że przypadło do gustu też mojej małżonce. Przypadło tak, że dostaję regularne bęcki - wygrała ze mną 2/3 bitew i do tego pierwszą kampanię.  

Ciaśniejszy obszar gry (niż ten z Memoir'44) sprawia, że przeciwne strony bardzo szybko rzucają się sobie do gardeł. Scenariusze są zróżnicowane, jednostki i karty Rebelii różnią się od Imperialnych zapewniając poczucie pewnej asymetrii, a losowość dodaje pieprzności rozgrywce (zdarza się, że i goryczy).

Statki w porcie

Początek roku szkolnego przynosi sztormową pogodę i wiele zawirowań związanych z koniecznością połapania rzeczywistości na nowo. Stąd brygi, fregaty i trzcioklasowce zawinęły do portu. Jedyne co warto nadmienić, że zabrałem się do pomalowania okrętu 1st rate - na razie zapodkładowany. Co prawda sztormy przetrwałem, lecz okazję do grania poświęciłem na zapoznanie się z Blood Bowlem.   

 

  

sobota, 1 listopada 2025

Blood Bowl, a więc Cyniczny Brytol czyli Totalny Halibut i Biszkopt zarazem

 A bo kumpel gra w Blood Bowla. Też chciałem, ale wiem, że rozgrywki toczę się długo - te na stole. A do tego figurki, które musiałbym pomalować. Nie no, nigdy się to nie wydarzy. Chyba, że... zaraz, zaraz... Przecież mam to na Steamie. Jedynkę, kupioną w bundlu. Instaluję, próbuję grać, nic nie rozumiem. Szukam porad na youtubie. Ale trudna rada - przecież wyszedł Blood Bowl 3, wyniki odnoszą więc do najnowszej odsłony. 

I wówczas coś mi się przypomina. Nieodżałowany John Peter Bain - najwspanialszy recenzent gier komputerowych, znany jako TotalBiscuit grywał kiedyś turnieje w jedynkę. Szukam. Jest! Ach, ta czołówka, ach ten głos, ach ten wspaniały akcent. Jest turniej, ale jest też wprowadzenie do gry, wyjaśnienie zasad Blood Bowla. Mam wszystko co chcę. 

TotalBiscuit był 4 lata młodszy ode mnie - odszedł 7 lat temu, po ciężkiej chorobie, w wieku 34 lat. Dziś jest 1 listopada i warto wspomnieć sobie chłopa. Brakuje takich recenzentów.