Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klamoty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klamoty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 kwietnia 2016

PPP: nietypowe kolekcje

Tydzień leci za tygodniem, ani się obejrzałam, a kolejny piątek w kalendarzu.
Dzisiaj w piątkowej porcji inspiracji kilka nietypowych kolekcji, które są ozdobami wnętrza.
Źródło: Country Living 2009/03
Jestem fanką takich dziwactw, daleko im do kopiowania akurat modnego jedynie słusznego stylu wnętrzarskiego. Powyżej imponująca kolekcja trzepaczek do dywanów, zamiast oklepanej galerii obrazków na klatce schodowej. Genialne!
Poniżej kolekcja starych, ciekawych kluczy. Kiedyś nawet o tym sama myślałam, ale obiektów do kolekcji nie posiadałam, a wszystkie stare, małe klucze na stanie, mają swoje meble i ciągle są w użyciu.
Źródło: Country Living 2009/03
Sama nie posiadam jakiejś wyraźnej kolekcji, u mnie jest więcej chaosu. Może kiedyś dopadnie mnie taki konkretny świr, wtedy na pewno się tym pochwalę.
Kilka bardzo interesujących pomysłów na COŚ na ścianę:

1. Fantastyczna kolekcja metalowych tac, mają wspólny mianownik: są czarne i we wzory kwiatowe. Pomysł na piątkę z plusem!

Źródło: Country Living USA 2014/10

2. Galeria obrazkowa - nic wymyślnego ani odkrywczego, ale podoba mi się kolorystyka całości - bardzo przemyślana i styl: wszystkie obrazki nawiązują do orientu. Bardzo klasyczne i spokojne wnętrze.

3. Kapelusze w holu zdecydowanie ożywiają pomieszczenie, całość bardzo w moim ulubionym stylu angielskim. Podoba mi się idea antycznego biurka jako konsoli pod lustro.
źródło: Homes & Antiques 2014/12
4. Ciekawa sypialnia: proste meble, do których fantastycznie pasuje barwny quilt z etnicznych tkanin. Kolekcja luster w delikatnych ramkach bardzo na miejscu, wszystko dopasowane i dopracowane. 
źródło: House Beautiful UK 2014/03
5.....i na deser pomysł na "cosie" ozdobne..... 
Któż by nie chciał przygarnąć kolekcji skórzanych pudeł, teczek i kuferków??? Zdjęcie zachowałam głównie jako pomysł na urządzenie konsoli. Moja konsola stoi za sofą, na niej rośliny, pod spodem trochę czasopism, kosz, poduchy i koc. Kiedyś zmieni miejsce użytkowania, kufrów nie będę miała, ale lampa na pewno się na niej znajdzie.
źródło: House & Antiques 2015/03
A Wy? Zbieracie coś nietypowego, jak odnosicie się do kolekcjonowania przedmiotów? Jestem ciekawa Waszych opinii.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Przedpokój z ławką

Mówi się, ze przedpokój jest wizytówką domu. Niezależnie od jego wielkości, urządzając go, trzeba połączyć dwie funkcje: reprezentacyjną oraz praktyczną.
~~~~~~~~~~
Dobrze jest, gdy znajdzie się w nim wydzielone miejsce na odzież wierzchnią, stojak na parasole, miejsce do siedzenia, by można było wygodnie zmienić buty. Przyda się stolik (konsola) lub półka na klucze, a także duże lustro.

To była teoria, a to, co udało się zrealizować. Poza klasycznymi sprzętami ulubiony akcent etno - czyli kolorowy, wełniany pasiak i haftowane poduszki, a poza tym:

  • Lustro - praktyczne, pokazujące całą sylwetkę antyczne tremo. Chyba jeden z pierwszych meblowych zakupów na nowy dom. Dosyć wąskie, dobrze się wpasowało w przestrzeń. Dodatkowym plusem jest zamontowane po bokach oświetlenie.


  • Konsola - brak. Jej funkcje częściowo zastępuje tremo oraz wstawiona tuż przy wejściu szafka nocna, która chowa we wnętrzu nadmiar rękawiczek, czapek, szalików etc. Na wierzchu można odstawić torbę z zakupami. Klucze przeważnie lądują na haczyku na wieszaku.


  • Parasolnik - zdobycz z targowiska. Świetny do przechowywania zarówno długich łyżek do butów, parasoli jak i innych kijopodobnych przedmiotów (przykładowo: palcatów) ;-)



  • Wieszak - ponieważ nie mogłam upolować nic stylowego z hakami i półką, postawiłam na eklektyzm. W roli wieszaka półka Portis z IKEA. Wygodna w obsłudze, bardzo pojemna i funkcjonalna; Żałuję tylko, że nie mam zgrabnych, oryginalnych haczyków (kupowana z drugiej ręki na pchlim targu). Musiałam je zastąpić mało atrakcyjnymi, stalowymi hakami kuchennymi. Wymaga nieco dyscypliny, aby nie był ciągle przeładowany (to samo z butami). Bezcenny, jeżeli przychodzi stadko przyjaciół w zimowych okryciach.




  • Ławka - kupiłam ją dawno temu w sklepie ze starociami. Kiedyś myślałam, że to jakaś przerabiana ławka kościelna. Teraz już mam pewność, że to "samoróba", wykonana z secesyjnego łóżka. Przy odrobinie chęci, samozaparcia i smykałki do prac ręcznych, każdy może ją wykonać. Gdybym wcześniej o tym wiedziała, pokusiłabym się o projekt DIY. Koszt starego łóżka secesyjnego na allegro jest sporo mniejszy niż gotowych (autentycznie starych) ławek ze schowkiem. O zaletach posiadania ławki nie ma co dyskutować. Miło zmienić obuwie siedząc, łatwiej także posadzić i obsłużyć wiercącego się malucha.



  • brak chodnika - mimo, że podobają mi się na inspiracjach różne etniczne chodniki, przy wnoszonej ciągle tonie piachu i błota niemożliwe by było utrzymanie go w czystości; Bez specjalnego żalu pożegnałam myśl o chodniczkach.
A tak to wygląda na co dzień, bez specjalnych zabiegów stylizacyjnych :-) (no dobra, trochę butów zgarnęłam).

A przede mną jeszcze (w nieznanej przyszłości):

  • Schody z barierką - tymczasowo klatka schodowa zamknięta prowizorycznymi drzwiami. Na istniejące, betonowe schody rzucony kawałek wykładziny;
Prawdopodobnie będą obłożone drewnem a podstopnice białe, ale jak zwykle kusi, żeby zrealizować coś szalonego w tym stylu?.....
via: Pinterest
lub coś takiego - w sam raz dla mola książkowego....?
via

  • galeria obrazkowa - trochę sztuki, trochę inspiracji trochę rodzinnych fotografii; Na razie w ostatniej kolejności odśnieżania. Praktycznie w żadnym miejscu w domu nie zabrałam się za wbijanie kołków w ściany. Gdzieniegdzie widać obrazy podpierające ściany, czekają aż coś się zacznie w tym temacie dziać.

via: Pinterest

  • Chciałabym upolować ładną, krótką firankę (kołkową, tzw. filet). Obecna to zapchajdziura. Może z czasem znajdę tą jedyną....

poniedziałek, 13 października 2014

Duży kosz (na pranie)?

Jakiś czas temu wpadły mi w oko pięknie, wyplatane kosze w TK Maxx-ie (rękodzieło z Ugandy). Nie kupiłam, cenowo mnie nie zachęciły, a i potrzeby zbytniej nie widziałam, żeby chciejstwo zrealizować.
Po przeprowadzce okazało się, że za bardzo nie ma gdzie trzymać rzeczy przeznaczonych do prania. Z racji mikroskopijnej wielkości łazienki trzeba było "brudnik" umieścić gdzieś pod ręką w korytarzu. I tak stanął wątpliwej urody plastik, w wątpliwej urody kącie. Niespecjalnie się tym przejmowałam, ale trafiła się fajna okazja i nowy-stary, wielgachny nabytek z targowiska wpasował się idealnie we wnękę w korytarzu. Nie sądziłam że będzie pasował prawie do centymetra. Trafiło się ślepej kurze ziarno. Kosz solidny (spokojnie wytrzymuje siedzącego brzdąca), bardzo (!) pojemny, bo ma prawie 60cm średnicy i dodatkowo miły dla oka.
 Nie mogłam sobie odmówić małej sesji zdjęciowej ;-)
Myślę, że w przyszłości wyląduje jako brudnik w większej łazience lub w pokoju Młodszego na wszędobylskie zabawki lub ...my starsi przytulimy go do swojej sypialni lub...coś się wymyśli.
Kilka wyłowionych z sieci inspiracji zastosowań takiego kosza:
...w łazience
via
via
...w pokoju dziecięcym
via
via

poniedziałek, 29 września 2014

Boho pełną gębą

Doszłam do etapu jeżdżenia meblami po salonie. W końcu doczekałam się reszty mebli. Ponieważ nie jest tak, jak sobie wymarzyłam, trzeba było wszystkie meble jakoś rozmieścić w pomieszczeniach na dole, co spowodowało lekką klaustrofobię (głównie u mojego męża).
Zbliżam się do środka pokoju, sofa wyjechała spod ściany, konsolę ustawiłam za sofą. Mąż w pocie czoła złożył szafiszcze do kupy - może w końcu ogarnę trochę chaos pudełkowo-przeprowadzkowy? Hmmm, gdzie to ja wcisnęłam te poszewki na poduszki? ;-))
Młodszy korzysta z okazji, że z sofy można dostać się na dotychczas niedostępną konsolę - mam nadzieję, że szał na "nowe" mu przejdzie. Mam dziecko chodzące po meblach. Najtrudniej pozbyć się go z kuchennego stołu. Strach pomyśleć co by było gdybym ustawiła tam lampy...
oswajanie kanapy i nowej strefy wpływów
Uosobienie niewinności
 
Pomysł na ustawienie konsoli nie nowy. Można w sieci znaleźć inspiracje, np.:
via
via
Docelowo będzie stała KIEDYŚ w jadalni lub przedpokoju lub.....:D
via
via
Jak widać na załączonych obrazkach, styl zgoła odmienny od tego co teraz jest na czasie. Jakoś mi to nie przeszkadza ;-)

poniedziałek, 22 września 2014

Gdy kota nie ma

Chyba tylko po to, żeby nie wyjść z wprawy blogowania (hau hau, miau miau...jak to było?)... wrzucam kilka (zbyt) szybkich ujęć z pokoju Starszaka. 
Za chwilę pies z kulawą nogą tutaj nie zajrzy, nawet moja Przyjaciółka, która już przestała pytać kiedy wrzucę coś nowego na bloga ;-) (ściskam mocno Kaśku!) Każdy wie, że podstawą blogowania jest regularność, dyscyplina (i czas), których mi niestety brakuje. No nic, jeszcze się nie poddałam.
Wracając do dzisiejszej skromnej porcji zdjęć...wspomnianego w tytule kota akurat nie było, więc wykorzystałam okazję do cna. Gdyby jeszcze światło było lepsze, a może więcej czasu na bardziej wysmakowane i zaaranżowane kadry...no nic. Jest jak jest - sauté!
Miłego dnia wszystkim, którzy to (przypadkiem) wstąpili :-)


typowy groch z kapustą :-)

sobota, 3 maja 2014

Moje kolory

Nie! jeszcze nie ;-))... pomieszkujemy tylko. Ciągle jedną nogą tam, a jedną tu (dzisiaj klepię z nowego - przenośny internet to jest to!). Powolutku urządzam wolne kąty. Tu przesunę, tam przestawię. W salonie oprócz królującego na środku zdemontowanego wkładu kominkowego pojawiają się małe oazy koloru. Właśnie o kolorach chciałam napisać.
Wbrew obecnym trendom, bieli w meblach u mnie jak na lekarstwo. W łazience będzie 1 szt. (słownie JEDNA). Dominuje ciężki brąz, czasami trafi się jaśniejszy dąb (to w tymczasowym pokoju Starszaka). Dodatki trochę orientalne, może passe, ale ja się dobrze z nimi czuję.
 
W dopełnieniu dużo niebieskiego - dosyć ciemne zasłony nadal mi się podobają. Zamiast modnego srebra lub miedzi jako metal występuje u mnie mosiądz (od klamek po karnisze). Ogromna lampa z brązu też się wpisuje w tą stylistykę. Podsumowując: stare, dobre, (nudne?) mieszczańskie wnętrze.
mój ołtarzyk :-)
.....aaa zapomniałam o zaskakujących czerwieniach ;-)))))) i żywym srebrze....
    
o zieleniach innym razem...
Pozdrawiam słonecznie!

niedziela, 2 marca 2014

...pojawiło się coś nowego

W kredensach pojawili się pierwsi mieszkańcy. Powoli kurczy się miejsce na półkach. Jeden zapycham skorupami, drugi szmatkami. Porcelanę z Lubiany kupiłam kiedyś na wakacjach nad morzem. Uwielbiam kaszubskie wzory. Nawet nie wiedziałam, że tyle różności nakupiłam, pudło otwierałam po kilku ładnych latach - znowu "jajko niespodzianka" a moja mina bezcenna....kupiłam świeczniki i serwetnik?!!!! OOO jest maselniczka! Jak dobrze, bo stara się stłukła.

Każda nowa rzecz pojawiająca się na budowie cieszy mnie jak dziecko. Już coraz bliżej Tego Wielkiego Dnia. Na tarasie także zmiany, niewielkie ale jednak....
Lampa Upplid z widokiem na malowniczy ugór ;-)
Nie znaleźliśmy wymarzonych lamp na taras w wymarzonej cenie :-(, drogą kompromisu stanęło na produkcie ze starej, dobrej IKEA...Lampa jest na sztywnym łączu i metalowa (spełnia więc wymagane kryteria), cena także zdecydowanie milsza dla portfela (UPPLID, 99,99zł).
 A na deser kolejna deska z kolekcji "Butcher Shop"..
Deseczka "The Butcher Shop: Pork"
Pozdrawiam i do miłego!


wtorek, 25 lutego 2014

Dylematy i małe DIY

W pokoju Młodego zawisły zasłonki. Tytułowe dylematy dotyczą - z firanką czy bez, a może jakaś roleta? Karnisze zakupiłam z opcją na firankę, ale sama nie wiem czy chcę je zawiesić (nawet nie mam pomysłu na to jakie by pasowały). Może doradzicie?
Póki co podobają mi się takie na wpół łyse okna. Zasłonki wbrew trendom - tylko do parapetu. Będzie łatwiej Młodemu nimi manewrować w okolicy biurka i łóżka, które jest prawie dosunięte do ściany.
Pierwsza zasłonka, karnisze w kolorze mosiądz antyczny, na szafie oryginalny chiński lampion.
Nie zrezygnowaliśmy z projektu "chińskiego smoka". Tu i ówdzie pojawiają się orientalne akcenty.
Szerszy widok na "włości"
Z firanką czy bez?
A w kuchni ....inny folk, już nie chiński, a nasz rodzimy. 
Dawno temu kupiłam 3 wycinanki łowickie. Dopiero w ten weekend dokupiłam pasujące ramki (IKEA, Stromby, 50x50). Po przyjeździe na budowę okazało się, że nie wzięłam papieru na passe partout (co za gapiostwo!). Gorączkowo przeszukałam wszystkie graty i znalazłam rozwiązanie. 
Zamiast papieru użyłam kawałka szarej tkaniny. Przycięte naprędce, tył zabezpieczony taśmą izolacyjną. Po prostu MUSIAŁAM zrobić to do końca.
Kręciłam się z tymi ramkami po całej kuchni, ale stwierdziłam, że nad kredensem będzie im najlepiej. Zapełnią pustą przestrzeń i będą miłym akcentem kolorystycznym w ciemniejszym kącie. Póki co zostały postawione na kredensie dla oswojenia. Docelowo zawisną na ścianie.

A teraz uśmiech numeru....mój salon ;-))
A! ...i trochę prywaty - chłopaki z szafy. Dla takich uśmiechów warto żyć.
Pozdrawiam i zapraszam do "Nowego domu w starym stylu 2" - kilka słów o renowacji stołu kuchennego i dylematach z wyborem (znowu).