Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułki. Pokaż wszystkie posty

Bagietki i "panino Anna"

We Włoszech bardzo popularne są bary kanapkowe (tzw. „paninoteca”), w których można kupić różne „panini” czyli kanapki, na ciepło lub na zimno, nadziewane różnymi składnikami (wędliny, sery, warzywa, smarowidła...) i przyrządzone z różnego pieczywa (ciabatta, bagietka, focaccia, tost, bułeczki itp.). Kanapki kupuje się zazwyczaj na wynos, ale część lokali ma też stoliki, przy których można spokojnie usiąść i spałaszować wybraną kanapkę. Mieliśmy kiedyś ulubioną „paninoteca” w Pizie - jedną z jej cech charakterystycznych było to, że kanapki nazywane były różnymi imionami męskimi i żeńskimi. Do dziś pamiętam, że moja ulubiona kanapka to było „panino Marco”:) Niestety, kilka lat temu zmienił się właściciel lokalu i cóż, kanapki niby zostały te same, ale ceny poszybowały mooocno w górę! Od tamtej pory omijamy ten lokal szerokim łukiem, wybierając inne bary... Na szczęście „panini” można łatwo przygotować w domu. Wystarczy ulubiony rodzaj bułki, odpowiednie „nadzienie” i gotowe! A jeśli do przyrządzenia kanapki użyjemy domowego pieczywa, to robi się z tego iście królewska przekąska – lub główne danie, zależności od apetytu i okoliczności:). Poniżej przedstawiam nasze „panino Anna”: domową bagietkę z serem „scamorza affumicata”, mortadelą bolońską, pomidorami i sałatą. Przepis na bagietki podpatrzyłam na blogu „Spiżarnia”. Kanapka "all'italiana": pyszna, prosta i smaczna.


kanapka


Przepis na bagietki pochodzi z książki „Exceptional breads” duetu Dan Lepard & Richard Whittington, a znalazłam go na blogu „Spiżarnia”.
 
Składniki:
 
Sponge:
· 1/2 (3,5 g) saszetki suchych drożdży
· 175ml wody (temp.około 20 st C)
· 75g zwykłej, białej mąki
· 100g mąki chlebowej
Ciasto:
· 175ml chłodnej wody (temp.około 10 st C)
· 1/2 (3,5g) saszetki suchych drożdży
· 250g mąki chlebowej
· 125g zwykłej, białej mąki
· 10g soli
 
Sponge: W misce, rozpuścić drożdże w wodzie, dodać mąkę, wymieszać. Przykryć folią spożywczą i pozostawić w ciepłym miejscu na 2 godziny. Po tym czasie sponge powinno podnieść się co najmniej o jedną trzecią i mieć dużą ilość bąbelków.
Ciasto: Do miski ze sponge dodać drożdże i zimną wodę. Zmiksować. Dodać mąkę i dobrze wymieszać. Dodać sól i zagnieść. Gładkie i elastyczne ciasto przenieść do naoliwionej miski, przykryć folią i pozostawić w ciepłym miejscu do odpoczynku, na 30-40 minut. Następnie przełożyć ciasto na lekko obsypany mąką blat i podzielić na cztery części. Każdy kawałek uformować w lekko owalną kulę i zostawić złączeniem w górę, pod przykryciem na 15 minut. Następnie uformować bagietki, ułożyć między płótnem piekarskim złączeniem w górę. Przykryć i zostawić do do wyrośnięcia na 2 godziny. Rozgrzać piekarnik do 250 st C. Wyrośnięte bagietki naciąć i piec z parą, przez 10 minut. Następnie zmniejszyć temperaturę do 200 st C i piec jeszcze 15-20 minut. Studzić na kratce.
 
„Panino Anna”:
 
· świeże, chrupiące bagietki
· plasterki sera scamorza affumicata
· plasterki mortadeli bolońskiej
· plasterki pomidora
· liście sałaty
 
Bagietki przeciąć wzdłuż. Do środka włożyć warstwami ser, mortadelę, pomidor i sałatę. Jeśli kanapka jest wysoka, można ją „spiąć” długą wykałaczką. Podgrzać przez chwilę w mikrofali lub w piekarniku albo pałaszować na zimno (moja wersja: bez podgrzewania).
 

Posted in Etichette: | 6 commenti

Panini

Przepis na pyszne bułeczki pochodzący z książki "Bourke Street Bakery" autorstwa P.Allam & D.Mcguinness, a wyszperany na blogu Spiżarnia. Te bułki to ostatnio hit w naszym domu, znikają bardzo szybko ze stołu:) Polecam!


panini


Zaczyn:
· 100 g mąki pszennej, chlebowej
· 2g świeżych drożdży
· 1/2 łyżeczki mleka
· 3/4 łyżeczki oliwy extravergine
· 70 ml wody
· 2 i 1/2g soli morskiej
 
Wymieszać w misce wszystkie składniki na gładkie i elastyczne ciasto. Przełożyć do naoliwionego pojemnika, przykryć folią kuchenną i odstawić, najlepiej na całą noc do lodówki.
 
Ciasto:
 
· 600 g mąki chlebowej
· 13 g świeżych drożdży
· 400 ml wody
· 20 ml oliwy extravergine
· 20 ml mleka
· 15 g (1 i 1/2 łyżeczki) soli morskiej
· 180 g zaczynu
 
Do dużej miski wsypać mąkę, drożdże, dolać wodę i wymieszać łyżką, aż składniki dobrze się połączą. Odstawić na 10 min. Dodać oliwę, mleko, sól, wymieszać. Wyłożyć ciasto na lekko posypany mąką blat i zagniatać przez około 10 min. Następnie zostawić do odpoczynku na 10 min, dodać zaczyn i ponownie zagniatać przez 10 min. Jeśli korzystamy z miksera z hakiem, mieszać na niskich obrotach przez 2 min. następnie zwiększyć prędkość i kontynuować mieszanie przez 5 minut. Następnie zmniejszyć obroty na jedną minutę, dodawać po kawałku zaczynu i ponownie zwiększyć prędkość na około 5 minut. Uformować kulę i umieścić ciasto w naczyniu, spryskanym oliwą z oliwek, przykryć folią, odstawić na 1 i 1 / 2 godziny. Co 30 min. ciasto należy odgazować. Kiedy ciasto jest gotowe, przełożyć na lekko posypany mąką blat. Rozwałkować na grubość około 2 cm - ciasto powinno być gładkie, bez wgłębień na powierzchni. Zostawić na 5-10 minut. Następnie pokroić ciasto na 4cm kwadraty lub inny kształt i rozmiar (skrawki można zostawić jako przyszły zaczyn), ułożyć na blachach wyłożonych papierem do pieczenia i lekko podsypanych mąką lub semoliną. Odstawić do wyrośnięcia, w ciepłym i wilgotnym miejscu na 20-30 minut. Wyrośnięte bułki powinny wyglądać jak poduszeczki, wzrosnąć o 1/3, po naciśnięciu palcem, ciasto powinno odskoczyć z powrotem. Rozgrzać piekarnik do najwyższej temperatury. Piec z parą przez 10 minut, do momentu wyrośnięcia o 1/3 i złotego koloru (w zależności od wielkości, może potrzeba piec dłużej, kolejne o 5-10 minut; u mnie pieczenie trwało 20 minut).
 
 

Posted in Etichette: | 8 commenti

Bułki z przedziałkiem i domowy serek do smarowania pieczywa

Bułeczki z przedziałkiem znają chyba wszyscy, ale co tam, warto je przypomnieć, zwłaszcza że przepis z blogu Twoje&Moje jest naprawdę godny polecenia. Receptura jest prosta (wypiek na drożdżach) i powinna przypaść do gustu przede wszystkim początkującym piekarzom spragnionym domowego pieczywa:) Drugi prezentowany dziś wytwór rąk moich to serowe mazidełko do chleba: wystarczy jogurt, odrobina soli i trochę cierpliwości, a w efekcie otrzymujemy smakowity serek do smarowania, świeży i bez żadnych konserwantów. Warto spróbować!






Bułki z przedziałkiem (12-14 szt.) (przepis znalazłam tutaj)

• 12 g świeżych drożdży
• 2 płaskie łyżeczki cukru
• ok. 200-240 ml ciepłego mleka
• 500 g mąki pszennej + mąka do podsypywania (ja dałam 350 g mąki manitoba i 150 g semola rimacinata)
• 1 płaska łyżeczka soli
• 1 jajko
• 20g miękkiego masła
u mnie dodatkowo siemię lniane

Drożdże zasypać cukrem, dodać 50ml mleka i 2 łyżki mąki. Dokładnie wymieszać i odstawić na chwilę. W misce wymieszać mąkę z solą, dodać jajko i masło, wlać drożde. Powoli wlewając resztę mleka miksować lub wyrabiać ręcznie, aż ciasto będzie gładkie i sprężyste (możemy nie wykorzystać całego mleka). Pod koniec wyrabiania dodać siemię lniane. Przykryć miskę folią i odstawić na 1 godzinę. Z wyrośniętego ciasta uformować 12-14 kulek, każda po ok. 60g. Obtoczyć w mące (ja nie obtaczałam, zapomniałam) i ułożyć na przygotowanej blasze złączeniami do dołu. Odstawić na ok. 40 minut do wyrośnięcia. Tępą stroną noża oprószoną mąką zrobić przedziałki prawie do samego dołu bułeczek. Piec w temperaturze 200 stopni ok. 15 minut, aż do zrumienienia. Studzić na kratce.


Domowy serek do smarowania pieczywa (przepis znalazłam tutaj)

Składniki:

• 250 ml gęstego jogurtu naturalnego o wysokiej zawartości tłuszczu
• szczypta soli
• gęsta gaza lub pielucha tetrowa albo biała lniana ściereczka (utkana niezbyt gęsto)
• patyk albo długa drewniana łyżka
• dowolne naczynie do zbierania płynu

Wymieszać jogurt z solą, dobrze wymieszać. Wyłożyć jogurt na gazę, związać w węzełek, przywiązać do patyka i powiesić nad naczyniem: z jogurtu zacznie oddzielać się płyn (serwatka). Gdy część płynu porządnie ścieknie (po mniej więcej godzinie), wstawić węzełek z naczyniem do lodówki na przynajmniej 24 godziny (u mnie: ok. 30 godzin). Po tym czasie wyjąć węzełek z lodówki i rozwiązać: w środku powinniśmy znaleźć piękną porcyjkę „serka”:). Można do niego dodać dowolne zioła, czosnek, cebulę, szcypiorek, zmieloną szynkę itp. (moje smarowidło doprawiłam czosnkiem); smarowidło bez dodatków jest jednak równie smakowite, niektórzy co więksi entuzjaści porównują go nawet do serka Philadelphia, ale to chyba przesada:). Przełożyć mazidło do plastikowego pojemniczka. Przechowywać w lodówce (nie wiem, jaki jest najdłuższy okres przechowywania, u mnie to były 3 dni).


Posted in Etichette: , , | 6 commenti

Bułeczki z rodzynkami

Od kilku dni „chodziły” za mną bułeczki z rodzynkami. Oj, miałam na nie smaka... Starałam się o nich zapomnieć, bo ostatnio zdecydowanie brakowało mi czasu na pitraszenie w kuchni. W końcu uległam jednak pokusie, zakasałam rękawy i upiekłam takie oto brązowe, rodzynkowe cudeńka:





Składniki:

· 150 g białej mąki pszennej
· 150 g mąki pszennej razowej
· 1 żółtko
· 1 całe jajko
· 125 ml ciepłego mleka
· 100 g cukru
· 3 łyżki oleju
· 10 g drożdży
· 50 g rodzynek (wcześniej namoczonych i osuszonych)
· szczypta soli
· jogurt naturalny (do smarowania bułeczek)

Z mleka, drożdży, odrobiny cukru i odrobiny mąki zrobić zaczyn i odstawić do wyrastania. Do miski przesiać mąkę, dodać sól. Żółtka i jajko ubić z pozostałym cukrem, dodać do mąki wraz z wyrośniętym zaczynem. Wyrobić dobrze ciasto. Dodać olej i ponownie wyrabiać, aż cały olej zostanie wchłonięty przez ciasto a ciasto będzie odchodziło od dłoni. Wyrobione ciasto posypać odrobiną mąki, wierzch miski z ciastem przykryć folią spożywczą i zostawić do wyrastania. Ciasto powinno wyrosnąć przynajmniej dwukrotnie. Z kawałków wyrośniętego ciasta uformować dowolnej wielkości bułeczki (u mnie wyszło 10 bułeczek). Zostawić pod przykryciem do wyrastania. Tuż przed wstawieniem do piekarnika posmarować bułeczki jogurtem i posypać odrobiną cukru. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez ok. 30 min. w temp. 180°C.










Bułeczki ciotki Jane Dalgliesh

Pisarka P.D.James (urodzona w 1920 r.) to Phyllis Dorothy James White, baronessa Holland Park, parlamentarzystka Izby Lordów; ma sześć doktoratów honorowych oraz jest członkinią Royal Society of Literature i Royal Society of Arts. Pani ta, jakże zasłużona i utytułowana, od początku lat 60-tych publikuje arcyciekawe, obszerne powieści kryminalne z mocno zarysowanym tłem obyczajowym i psychologicznym: istotne jest w nich nie tylko "kto zabił?", ale i "dlaczego?". Psychologia zbrodni i życie wewnętrzne bohaterów (policjanta, zbrodniarza, ofiary...) odgrywają w jej tekstach najważniejszą rolę, ludzki umysł i osobowość są tu zdecydowanie na pierwszym miejscu.
Sztandarowym detektywem P.D. James jest sympatyczny, inteligentny i wrażliwy nadinspektor Adam Dalgliesh ze Scotland Yardu, w życiu prywatnym subtelny poeta i samotny wilk stepowy:). W książce "Z nienaturalnych przyczyn" nadinspektor Dalgliesh wyjeżdża na zasłużony urlop do ciotki Jane: ma zamiar porządnie odpocząć w jej domu na wsi w hrabstwie Suffolk. Ma nadzieję, że wreszcie uda mu się zapomnieć o morderstwach i innych nieprzyjemnych aspektach policyjnej pracy:

Pół godziny pózniej cicho zamknął drzwi kościoła i wyruszył w ostatni etap drogi do Monksmere. Napisał do ciotki, że zapewne przyjedzie około wpół do trzeciej i miał nadzieję dotrzymać obietnicy. (…) Ciepło pomyślał o jej wysokiej, kanciastej sylwetce. Jej życie nie obfitowało w niezwykłe zdarzenia; większości domyślił się z urywków nieostrożnych rozmów matki albo też poznał je jeszcze w dzieciństwie. (…) Nieco ponad pięć lat temu sprzedała dom rodzinny w Lincolnshire, po czym kupiła Pentlands, kamienny domek na końcu cypla Monksmere i tutaj Dalgliesh odwiedzał ja przynajmniej dwa razy do roku. Nie były to jedynie wizyty obowiązkowe; jeśli nawet czuł się za nią odpowiedzialny, była tak samowystarczalna, ze czasem nawet okazanie serdeczności zakrawało na obelgę. Niemniej istniała między nimi serdeczność i oboje byli tego świadomi. Już teraz z zadowoleniem myślał o tym, że ją zobaczy i cieszył się z góry na przyjemności pobytu w Monksmere. Zobaczy ogień na szerokim palenisku, płonace polana wyrzuconego przez morze drewna, napełniające cały domek wonnym dymem, a przed kominkiem pachnący dzieciństwem fotel o wysokim oparciu, jedyna pamiątka z plebanii dziadka. Jak zwykle zajmie swój skąpo umeblowany pokój z widokiem na niebo i morze, z wąskim, lecz wygodnym lóżkiem o pachnącej lawendą pościeli, oraz łazienka, gdzie jest w bród gorącej wody, wanna zaś dość długa, by duży mężczyzna mógł się wyciągnąć; jego ciotka, sama mierząca prawie metr osiemdziesiąt, po męsku doceniała wszystkie istotne wygody. Jeszcze przedtem czeka go herbata przy ogniu i gorące grzanki z domową konfiturą. A co najważniejsze, nie będzie trupów ani żadnej o nich wzmianki. Podejrzewał, że Jane Dalgliesh uważa za niepoważne, aby inteligentny człowiek zarabiał na życie uganiając się za mordercami, a nie była to osoba, która uprzejmie udaje zainteresowanie, kiedy go nie odczuwa.

Ciotka Jane świetnie więc sobie radzi w kuchni i nadinspektor wcale nie ukrywa, że bardzo ceni jej proste, niewyszukane, ale jakże smakowite potrawy. Kojarzą mu się z domem, ciepłem i spokojem…

Kiedy Dalgliesh dotarł do Pentlands, mijała dziewiąta. Domek zastał pusty i przez chwilę znów poczuł nocny niepokój. Wtedy jednak zobaczył kartkę na kuchennym stole; ciotka zjadła śniadanie wcześniej i poszła wzdłuż brzegu w stronę Sizewell. Na odgrzanie czekał dzbanek kawy, a stół był nakryty na jedną osobę. Dalgliesh uśmiechnął się. Jakież to typowe dla ciotki! Miała zwyczaj co rano zażywać spaceru i nie widziała powodu, aby to zmieniać tylko dlatego, że jej bratanek, miotający sie między Londynem i Monksmere w poszukiwaniu mordercy, chciał być może podzielić się z nią nowinami. Ale, jak zwykle w Pentlands, sprawy zasadnicze nie pozostawiały nic do życzenia: kuchnia była ciepła i gościnna, kawa mocna, zaś obok niebieskiej miski, pełnej świeżo zniesionych jaj, piętrzyły się bułeczki prosto z pieca. Ciotka najwyraźniej wstała bardzo rano.

Nie wiem dokładnie, z jakiej receptury korzystała ciotka Jane, ale ja, zainspirowana tym fragmentem, postanowiłam upiec aromatyczne, lekko słodkie bułeczki kornwalijskie (A.grey, dziękuję za przepis!). Wyobrażam sobie, że takie właśnie pyszności mogły znajdować się na stole w Pentlands… A jeśli chodzi o nadinspektora Dalgliesha – no cóż, jak to było do przewidzenia, niedługo było mu dane cieszyć się spokojem angielskiej wsi. W okolicy zostają odkryte zwłoki znanego pisarza Maurice’a Setona: autor kryminałów nie żyje już od jakiegoś czasu, a obie dłonie ma ucięte w nadgarstkach. Dalgliesh musi przerwać urlop i znaleźć mordercę…







Bułeczki kornwalijskie (przepis z książki "Wielka księga chleba" L. Collister i A. Blake'a, znaleziony na blogu Spiżarnia)

Składniki:

  • 15g świeżych drożdży lub 7g suchych
  • 430ml letniego mleka
  • 1 łyżeczka cukru
  • 680g mocnej mąki pszennej
  • 110g masła, pokrojonego w kostkę
  • 15g soli morskiej
  • cukier puder, do oprószenia bułeczek

Z drożdży zrobić rozczyn, odstawić. W misce, wymieszać mąkę z solą, następnie dodać masło. Rozetrzeć palcami mąkę z masłem, aż uzyska konsystencję drobnych zacierek. Wlać gotowy rozczyn i zarobić miękkie ciasto. Jeśli jest za suche, dodać odrobinę mleka, jeśli nie odchodzi od rąk, trzeba dodać mąki. Wyjąć ciasto na posypaną mąką stolnicę i wyrabiać przez 10 minut, aż stanie się gładkie i elastyczne. Przełożyć do naoliwionej miski, przykryć folią kuchenną i odstawić do wyrośnięcia w chłodnym miejscu na 1-1,5 godziny, aż podwoi objętość. Wyrośnięte ciasto przebić, przełożyć na stolnicę i krótko zagnieść, nie dłużej niż 10 sekund. Podzielić na 22 równe części. Uformować bułeczki, lekko spłaszczyć i ułożyć na blasze tak, aby prawie się dotykały. Przykryć wilgotną ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 45 minut.
Nagrzać piekarnik do 220 st C. Piec 15-20 minut, aż się zrumienią na złoto. Po upieczeniu natychmiast posypać bułki cukrem pudrem. Przykryć ściereczką, aby skórka pozostała miękka.

Autorka radzi, aby najlepiej zjeść je tego samego dnia, lekko ciepłe, posmarowane śmietanką i melasą, dżemem malinowym albo syropem. Można też zamrozić.







W kuchni panny Marple II

Posted in Etichette: | 8 commenti

Kurze wątróbki w sosie musztardowym zapiekane w bułce

Minęła już dekada, odkąd opuściłam mury warszawskiego uniwersytetu, a pewne wspomnienia pozostają wciąż zaskakująco żywe. Taki np. bar na Powiślu, który odkryłam przypadkowo podczas mojej pierwszej wizyty w dopiero co otwartym nowym BUWie… Szacowna bilblioteka nie miała jeszcze tego całego zaplecza komercyjnego w nowym gmachu, nic, ino książki, więc w poszukiwaniu jedzenia trzeba było wędrować po okolicy. I tak trafiłam do bardzo warszawskiego baru (niestety, nazwa wyleciała mi z głowy), w którym smunti panowie zamawiali “setę i galaretę”, pani kelnerka miała imponującą trwałą i równie imponujący biust, piwo było z pianą i zimne jak się należy, golonka mówiła, że jest świeżutka, a flaki obowiązkowo pływały w zupie po warszawsku. Charakterystyczną cechą karty dań (wypisanej na tablicy) była mnogość potraw z podrobów. I słusznie: każdy warszawiak z krwi i kości zapytany, co mu się kojarzy ze stołeczną kuchnią, wymieniłby wspomniane flaki po warszawsku, nòżki w galarecie, grzanki z móżdżkiem, ozór cielęcy peklowany, pierogi z dudkami (płuckami wieprzowymi), watróbkę smażoną z cebulą i jabłkami, kaszankę z patelni… Od razu zaznaczam: choć jestem warszawianką od pokoleń, to za podrobami nie przepadam, ale mimo to czasem trafiam na danie tego typu, które zjadam ze smakiem. Tak się zdarzyło w barze na Powiślu, gdzie z krwawej karty dań wybrałam “kurze wątróbki w sosie musztardowym zapiekane w bułce”... do tego zimne piwo… jeden łyk, jeden gryz… i przepadłam:) To było dobre, tak dobre, że jeszcze nie raz wracałam w tamto miejsce, zawsze zamawiając to samo. Lata płyną, baru już nie ma, nie mieszkam w Warszawie, tylko w Pizie, ale co z tego… I tak tęsknie za moim pokracznie pięknym miastem, za niedocenianą przez przyjezdnych stolicą, za moim domem, warszawskim domem. Czasem więc przywołuję w myślach Teosia Piecyka i proponuję mu na obiad nostalgiczne wątróbki w bulce:) “Wiadomo-stolica!”, panie Teoś:)


Zdjęcie tylko jedne i nienajlepsze, ale byłam zbyt głodna, aby zdobyć się na więcej…




(Uwaga! Receptura odtworzona metodą wspomnieniową!)
Składniki:


· 6-8 dużych bułek
· 250 g kurzych wątróbek
· 1 mała cebula
· 100 g ugotowanej kapusty
· 4 łyżki ugotowanego zielonego groszku (może być z puszki)
· 1 łyżka miodu
· 2-3 łyżki dobrej musztardy (użyłam Dijon)
· 1 łyżka octu jabłkowego
· sok z cytryny (do smaku)
· sól i pieprz
· masło (do smażenia)
· odrobina dowolnego pokrojonego sera i poszatkowanego szczypiorku (opcjonalnie)


Cebulę zeszklić na maśle, dodać kapustę, groszek i drobno pokrojone kurze wątróbki. Smażyć na małym ogniu przez ok. 10 min. Następnie dodać miód i musztradę, dobrze wymieszać, doprawić octem, sokiem z cytryny, solą i pieprzem (zalecane jest szczególnie hojne dozowanie pieprzu, całość powinna być dość mocna w smaku). Podgrzewać wszystko przez chwilę. Bułki poprzekrajać na pół, wydrążyć. Do “dolnej” części włożyć wątróbkowe nadzienie, posypać odrobiną żółtego sera i szczypiorkiem, przykryć "gòrną" częścią bułki. Włożyć do nagrzanego piekarnika i zapiekać przez 5-10 min, aż bułka lekko zbrązowieje. Podawać z dobrze schłodzoną wódką lub piwem:)


W odpowiednich okolicznościach przyrody jest to niebo w gębie, proszę szanownych Państwa:)


Urodziny Warszawy


Posted in Etichette: , | 8 commenti

Bułki z semoliny na zakwasie pszennym

Ponieważ dysponuję pięknym, silnym zakwasem pszennym, to często, aby pozbyć się jego nadmiaru, piekę bułki. Te z semoliny to jedne z naszych ulubionych. Zazwyczaj robię je „na oko”, ale ostatnio spisałam wszystkie składniki, bo prosiła mnie o to koleżanka. Bułeczki są bardzo smaczne, delikatne i dzięki zakwasowi długo pozostają świeże.




Składniki (na 10-12 bułek):

· 30 dkg semoliny
· 10 dkg mąki pszennej o wysokiej zawartości protein
· pół szklanki ciepłego mleka
· 150 g jogurtu naturalnego
· 1,5 łyżeczki soli
· pół łyżeczki cukru
· 2 łyżki oliwy
· 3 łyżki zakwasu pszennego (uaktywnionego kilkanaście godzin wcześniej)
· gruba sòl do posypania bułek

Przesianą mąkę wymieszać z mlekiem i jogurtem. Dodać zakwas i zacząć wyrabiać ciasto. Jeśli ciasto jest za luźne, dosypać mąki pszennej. Pod koniec wyrabiania dodać cukier, sól i oliwę. Gładkie i elastyczne ciasto odstawić do wyrośnięcia (u mnie: 4 godz, po 2 godz. odgazowałam ciasto). Gdy podwoi swoją objętość, uformować bułeczki. Przykryć, odstawić na 1-2 godziny. Wyrośnięte bułki można posmarować mlekiem, jogurtem lub rozbełtanym jajkiem i posypać solą. Wstawić do nagrzanego piekarnika (ok. 220°C) i piec przez 25 minut, aż się ładnie zrumienią.

Posted in Etichette: | 13 commenti

Pszenne bułeczki na zakwasie

Bardzo smaczne pieczywo: delikatne, miękkie bułeczki pszenne, które dzięki zakwasowi długo zachowują świeżość. Na zdjęciu: pokazowa, przekrojona bułka z domowym dżemem jabłkowo-śliwkowym:). Po prostu pycha!



Składniki (na ok. 12 bułek):

Na zaczyn:
· 2 łyżki zakwasu pszennego
· 50 g letniej wosy
· 80 g mąki pszennej o wysokiej zawartości protein

Wszystkie składniki wymieszać, odstawić do przefermentowania na ok. 12 godzin.

Na ciasto właściwe:
· zaczyn
· 40 dkg mąki
· 10 g sera ricotta
· 1 łyżka oliwy
· 1 łyżeczka soli
· ok. 220 g ciepłej wody

Wymieszać mąkę z letnią wodą, odstawić na ok. 30 minut. Dodać zaczyn i ricottę, wyrobić elastyczne ciasto. Pod koniec wyrabiania dodać sól i oliwę. Jeśli ciasto wydaje się za rzadkie, dosypać mąki, jeśli za twarde, dodać trochę wody. Wyrobione, sprężyste ciasto uformować w kulę i odstawić pod przykryciem do wyrośnięcia na 4-5 godzin (przy czym po 2 godzinach należy odgazować ciasto!). Gdy ciasto wyrośnie, uformować bułeczki. Przykryć, odstawić na 1-2 godziny. Wyrośnięte bułki można posmarować mlekiem, jogurtem lub rozbełtanym jajkiem. Wstawić do nagrzanego piekarnika (ok. 220°C) i piec przez 25 minut, aż się ładnie zrumienią.


Posted in Etichette: | 12 commenti

Bułeczki z grzybami

Pyszne, drożdżowe bułeczki nadziewane grzybami i pachnące oregano. Z podobnego przepisu robiłam juz kiedyś kapuśniaczki i dochodzę do wniosku, że receptura na to ciasto jest po prostu niezawodna. Nadziewane bułeczki z tego przepisu zawsze wychodzą znakomite i zawsze szybko znikają ze stołu...




Składniki na ciasto (na ok. 20 bułeczek):
· 30 dkg mąki
· 1 jajk0
· 50 g masła
· 2 łyżki cukru
· 15 g drożdży
· pół szklanki ciepłego mleka
· sól do smaku

Składniki na farsz:

· pół szklanki kaszy jęczmiennej
· 30 dkg grzybów
· 1 cebula
· sól, pieprz i oregano


Przygotować farsz. Kaszę jęczmienną ugotować w osolonej wodzie, a grzyby i cebulę posiekać i podsmażyć na patelni. Gdy będą gotowe, dodać do nich kaszę, wymieszać, doprawić solą, pieprzem i oregano, dusić wszystko na wolnym ogniu przez chwilę. Odstawić do ostygnięcia. Uwaga: jeśli farsz będzie się wydawał za rzadki, należy go zagęścić 2-3 łyżkami bułki tartej.
Przygotować ciasto. Rozetrzeć drożdże z 1 łyżką cukru i odrobiną mąki, zalać mlekiem i odstawić do wyrośnięcia, aż rozczyn podwoi objętość. Jajko wymieszać z resztą cukru, dodać do rozczynu razem z mąką i solą, wyrobić ciasto. Potem dodać roztopiony, ostudzony tłuszcz i jeszcze raz wyrobić. Jeśli ciasto będzie za gęste, dodać odrobinę ciepłej wody, jeśli wyjdzie za rzadkie, dosypać mąki. Odstawić w ciepłe miejsce na 2-3 godziny. Gdy ciasto wyrośnie, rozwałkować je na grubość nie więcej niż 1 cm i wycinać kółka dowolnej wielkości. Nakładać farsz i formować bułeczki. Posmarować mlekiem, posypać oregano i piec ok. 25 minut w temp. 220-240°C.


Posted in Etichette: , | 8 commenti

Ałtajskie rożki Mariany

W tym tygodniu w Weekendowej Piekarni gospodarzy Tatter, która zaproponowała dwa przepisy: jeden na chleb, drugi na bułki. Ja zdecydowałam się na ałtajskie rożki Mariany, tak by dać pole do popisu świeżo wyhodowanemu zakwasowi pszennemu:) Z przyjemnością donoszę, że mój zakwasowy bohater spisał się w kuchni na medal i bułeczki wyszły bardzo smakowite: moje mają bardzo chrupiącą skórkę i puszysty miąższ. Irytuje mnie jedynie ich niejednolity kolor, ale cóż, piekarnik jest stareńki i czasem kaprysi: tym razem postanowił, że jedne bułeczki będą mocno brązowe, a inne urokliwie kremowe:) Na szczęście smak mają wszystkie ten sam: wyśmienity!


Składniki (na ok. 8-10 sztuk)
  • 100 g dojrzałego białego zakwasu pszennego (100% hydracji)
  • 450 g maki (u mnie: manitoba)
  • 5 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka soli
  • 12 g cukru
  • 10g masła
  • 350g wody
Wszystkie składniki wymieszać dokładnie, następnie zagnieść elastyczne, nieco lepkie ciasto (moje było mało gęste, ale jakoś z nim sobie poradziłam przy wyrabianiu). Zostawić do wyrośnięcia na 3 godziny, składając ciasto w tym czasie dwukrotnie. Wyrośnięte odpowietrzyć i podzielić na kawałki . Z każdej części uformować kule i zostawić na kolejne 10 minut. Następnie za pomocą drewnianego walka rozwałkować cienkie placki o owalnym kształcie i zwinąć je w rulon, ułożyć na blasze złączeniem w dół. Zostawić do ponownego wyrośnięcia. Gdy prawie podwoją objętość (u mnie po ok. 30 min.) wstawić je do pieca rozgrzanego do 240°C i piec z parą przez 10 minut, potem obniżyć temperaturę do 220C i dopiekać jeszcze 10- 15 minut. Wystudzić na kratce.



Posted in Etichette: | 3 commenti

Parówki w cieście drożdżowym

Na pewno też tak macie, że czasami nachodzi Was chętka na jakieś danie i nie możecie usiedzieć spokojnie, dopóki nie zjecie chociażby kawałeczka owego upragnionego smakołyku, prawda? Ja ostatnio byłam opętana wizją świeżej, pachnącej buły z parówką w środku, no po prostu miałam olbrzymią ochotę na apetycznego hot doga, ale takiego prostego, niewyszukanego i najlepiej domowej produkcji:) A że jak dotąd nigdy czegoś takiego nie stworzyłam, to najpierw kupiłam pyszną musztardę i parówki, a potem zagłębiłam sie w gąszcz internetowych przepisów w poszukiwaniu odpowiedniej receptury. I znalazłam u Izy takie oto fantastyczne parówki w cieście drożdżowym...


Składniki (na moje 12 sztuk; ciasto zrobiłam z połowy proporcji podanych u Izy i tak też podaję poniżej; nadzienie, pod wpływem Kalabryjczyka, wzbogaciłam o odrobinę oliwek i suszonych pomidorów):

· 400 g mąki pszennej
· 1,5 łyżeczki soli
· 1 łyżeczka cukru
· 20 g świeżych drożdży
· ok. 250 ml ciepłej wody
· 1 łyżka oliwy
· 10 parówek
· 1 mozzarella pokrojona na kawałki
· kilka oliwek i suszonych pomidorów

Rozetrzeć drożdże z cukrem i odrobiną mąki, rozrobić połową wody i odstawić w ciepłe miejsce, aż rozczyn podrośnie. Wymieszać mąkę z solą, dodać rozczyn i zacząć wyrabiać ciasto, dodając stopniowo wodę i oliwę. Gładkie i elastyczne ciasto odstawić do wyrośnięcia na mniej więcej godzinę. Wyrośnięte ciasto rozwałkować i kroić na dowolnej wielkości prostokąty, oczywiście o wymiarach dostosowanych do długości i szerokości parówek. Na każdy prostokąt ciasta ułożyć na długość parówkę, kawałki mozzarelli oraz posiekanych oliwek i suszonych pomidorów. Delikatnie formować podłużne bułki, zamykając we wnętrzu nadzienie. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 40-45 minut. Układać na przygotowanej blasze, posmarować lekko mlekiem lub wodą (ja swoje bułki dodatkowo ponacinałam na powierzchni, ale nie jest to konieczne). Piec w nagrzanym piekarniku ok. 25 minut w temperaturze 200°C. Pałaszować z musztardą (to w moim przypadku) lub bez (tę opcję wybrał mój wybredny Kalabryjczyk, który nie wie, co to dobra bułka z parówką z dodatkiem znakomitej musztardy, ach... Cóż, nobody is perfect:) ).
Powiem krótko: te parówki w cieście są pyszne! Izo, dziękuję za inspirację!


Posted in Etichette: , | 15 commenti

Pszenno-razowe bułeczki zawijane

Ten przepis sama sobie wykoncypowałam, doszłam do niego metodą prób i błedów. Są to zdecydowanie ulubione bułki Kalabryjczyka, zresztą oboje przepadamy za tymi zawijańcami z sezamem... Mają miękki miąższ i chrupiącą skórkę, świetnie smakują zarówno z serami i wędlinami, jak i z marmoladą, a przy odpowiednim przechowywaniu dość długo zachowują świeżość. To akurat rzadko udaje mi się sprawdzić, bo zazwyczaj już na drugi dzień po bułeczkach nie ma śladu:). Polecam!


Składniki:

· 150 ml ciepłego mleka
· 100 ml ciepłej wody
· 20 g świeżych drożdży
· 350 g mąki pszennej (najlepiej chlebowej)
· 150 g mąki razowej
· 3 łyżki oliwy
· 1 łyżeczka soli
· 1 łyżeczka cukru
· sezam
· odrobina jogurtu naturalnego (do posmarowania bułek)


Rozetrzeć drożdże z cukrem i odrobiną mąki, rozrobić połową mleka i odstawić w ciepłe miejsce, aż rozczyn podrośnie. Wymieszać mąkę z solą, dodać rozczyn i zacząć wyrabiać ciasto, dodając stopniowo resztę mleka, wodę, oliwę i sól. Pod koniec wyrabiania wsypać część ziaren sezamu. Gładkie i elastyczne ciasto odstawić do wyrośnięcia na mniej więcej godzinę, aż podwoi swoją objętość. Z wyrośniętego ciasto formować bułki w kształcie zapętlonego zawijańca i odstawić je w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 40 minut. Układać na przygotowanej blasze, posmarować jogurtem i posypać sezamem. Piec w nagrzanym piekarniku przez ok. 20-25 minut w temperaturze 200°C.


Posted in Etichette: | 8 commenti

Bułeczki z twarożkiem wiejskim

To chyba najlepsze bułeczki, jakie kiedykolwiek zrobiłam: puszyste, z chrupiącą skórką, o delikatnym, a jednocześnie charakterystycznym smaku, jaki uzyskuje się poprzez dodanie do mąki twarożku wiejskiego.Są łatwe w przygotowaniu i długo zachowują świeżość. Po prostu fantastyczne! Przepis (nieznacznie przeze mnie zmodyfikowany) pochodzi z niezawodnego blogu „Moje wypieki”.

Składniki:

· 25 g świeżych drożdży
· pół szklanki ciepłej wody
· 2 łyżeczki soli
· 1/4 szklanki brązowego cukru
· 2 łyżki oleju słonecznikowego
· 1 szklanka twarożku wiejskiego
· 2 jajka
· 2 szklanki pełnoziarnistej mąki pszennej (ja dałam farina di grano duro)
· 2,5 szklanki zwykłej mąki pszennej
· pół szklanki ziaren słonecznika
· do posypania: sezam, mak, siemię lniane itp. (u mnie: płatki owsiane)

Drożdże rozetrzeć z wodą, cukrem i dwoma łyżkami mąki. Odstawić w ciepłe miejsce i poczekać aż rozczyn podrośnie. Mąkę wymieszać z serkiem, solą, olejem i jajkami. Dodać rozczyn drożdżowy i wyrobić elastyczne ciasto. Pod koniec wyrabiania dodać ziarna słonecznika. Ciasto uformować w kulę i włożyć do miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce. Gdy ciasto podwoi objętość, formować bułeczki (mnie wyszło 16 bułeczek o wadze ok 80 g każda). Bułeczki ponacinać i odstawić na 30-40 min. do wyrośnięcia. Przed wstawieniem do piekarnika posmarować wodą\mlekiem\jogurtem\jajkiem i posypać płatkami owsianymi. Piec ok. 20 min. w temp. 200°C.

Posted in Etichette: | 7 commenti

Bułeczki z sezamem na jogurcie

W tym przypadku inspircją był dlamnie przepis znaleziony na blogu Tatter i zatytułowany „Amerykańskie bułeczki jogurtowe”, tyle że po kilku eksperymentach dokonałam w nich pewnych zmian i trochę oddaliłam sie od oryginalnej receptury. Główna idea, czyli podgrzewanie wymieszanego masła i jogurtu, pozostaje jednak bez zmian, a poza tym efekt końcowy jest też taki sam jak w pierwotnym przepisie: z pieca wyłaniają sie przepyszne, złotawe bułeczki o chrupiącej skórce i miękkim miąższu. Pozwolę też sobie zaznaczyć, że produkt ten ma pieczątkę ACCETTATO od mojej prywatnej Kalabryjskiej Izby Kontroli Jakości i Smaku:)


Składniki:

  • 60 g masła
  • 150 g jogurtu
  • 1 jajko
  • 60 dkg mąki
  • 15 g drożdży
  • 1 lyżeczka cukru
  • 2 lyżeczki soli
  • ciepła woda (na oko)
  • sezam (wedle uznania)

Drożdże rozrobić z odrobiną ciepłej wody i cukrem, odstawić do wyrośnięcia. Do rondelka włożyć masło, podgrzewać na małym ogniu. Gdy się całkowicie rozpuści, dodać jogurt i podgrzewać tak długo, aż płyn osiągnie temperaturę ok. 40°C. W dużej misce połączyć mąkę z drożdżami, a potem zalać ciepłą mieszanką jogurtową. Wbić jajko i wszystko dobrze wymieszać. Zagnieść gładkie ciasto, dodając trochę wody, jeśli zachodzi taka potrzeba. Wsypać dowolną ilość ziaren sezamu i jeszcze raz wyrobić. Odstawić do wyrośnięcia na 1-1,5 godz., potem ukształtować ok. 12 bułeczek i znów odstawić do wyrośnięcia na miniej więcej 30-40 min. Przed wstawieniem do pieca ponacinać bułeczki i posypać sezamem. Piec ok. 20-25 min. w temp 200°C, aż się zezłocą.

Posted in Etichette: | 0 commenti