O mnie

Moje zdjęcie
kontakt: bellaiblizniaki@gmail.com

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 marca 2012

Wiosennie


Na wiosnę... tęsknię za kolorem...
Na wiosnę... jestem znów podlotkiem;)
Na wiosnę... jestem infantylna i romantyczna, a co?!
Na wiosnę... robię kolorowe dekoracje..

Na wiosnę... plotę trzy po trzy:)) i plotę wianki:)
To znaczy uplotłam JEDEN (!)



I choć wiem, że dziś jest 18, ja już jestem trzy dni dalej, bo dlaczego nie?!
NA WIOSNĘ LUBIĘ JAK JEST TAK, JAK CHCĘ:)) (ach ta skorpionia natura!!!)



Na wiosnę... wyciągam wszystkie nagromadzone SKARBY: pocięte sianko z koszyków upominkowych (tym oplotłam formę pod wianek; otulinę do rur pozostałą z budowy ( z tego powstała forma wianka), resztki z wiązanek (to cudo zielone, do którego przyczepiłam klamerki)


Na wiosnę daję się skusić na zakupy różności : klamerki z kwiatkami z filcu (fajowe, co?), słodziutkie serwetki, drewniany kalendarz i pudła w kolorach WIOSNY:)


Na wiosnę maluję na biało to, czego jeszcze nie pomalowałam. Dziś w biel ubrałam konewkę, którą dostałam kiedyś w prezencie.


Na wiosnę uwielbiam robić zdjęcia, bo światło czyni cuda, więc dzisiejszy post jest bardziej do oglądania niż czytania, bo nie mogę powstrzymać się od kolejnych fotek:)




Pozdrawiam Was wiosennie i mówię Wam :  KOLORY WIOSNY CZYNIĄ CUDA:) Otulcie się kolorami na wiosnę, kupcie kwiaty do wazonu (albo lepiej niech przyboczny facet to zrobi:)) uplećcie wianek i poczujcie się jak rozchichotane dziewczątka.

czwartek, 17 listopada 2011

Dążenie do ideału...;)

Zniknęłam na trzy tygodnie... długo... A miało być tak pięknie, że ja matka polka z bliźniakami, domem na głowie, studiami podyplomowymi, które właśnie zaczęłam(!!), czterema psami jeszcze dekoruję, urządzam, robię zdjęcia i piszę bloga... No po prostu cud miód, nie kobieta. Taaa... to teoria, ideał, do którego już nie dążę..., bo: jest 13.30, a ja nie umyłam jeszcze zębów, mam na sobie plamę z kaszki na golfie, plamy z papki dyniowej na spodniach i włos nie czesany już ze dwa dni. Przestało mi to nawet przeszkadzać, gdyż nie oglądałam się w lustrze dobry tydzień, co nie ukrywam ma swoje dobre strony (nowych zmarszczek ani siwych włosów nie mam szans dostrzec). Poza tym ostatni czas to był niezły sport ekstremalny: ja chora, zaraziłam chłopaków, Stasiek ząbkuje, Michał w pracy od rana do wieczora, i jeszcze na dodatek prawie uciachałam sobie palca trzykrotnie wcześniej zaostrzonym nożem, nie, nie nożem, tasakiem!!! I moje psy, które dostały jakiejś przedzimowej nadaktywności i ja nic innego nie robię tylko:


I tak oto cudnie czas mi upływa. Aha! I jeszcze po nocach czytam Wasze blogi i wzdycham: ta zrobiła nowe poduszki, ta nowe serduszka, a jeszcze inna wymyśliła nowe dekoracje na święta (już???). I wtedy wszystkie moje niedoskonałości widzę jak na dłoni, a moja główna cecha - lenistwo (odważmy się nazwać rzecz po imieniu) migoczę mi na czerwono przed oczami jak jakiś neon z klubu "go go"...

Obiecałam, że zdjęcia przodków zawisną w godziwym miejscu i co? Wstyd mnie ogarnął, że nic nie zrobiłam... A to ramki nie takie, a to farby zabrakło, a to palec boli... W końcu uwiłam jaki taki, lichawy wianek i w kwiecie suszone wstawiłam przodków (z całym dla nich szacunkiem, oczywiście), niech zaczekają na lepsze czasy i miejsce nieco bardziej stabilne:) Grunt, że z pudła wyszli i ujrzeli światło dzienne.







Dzisiaj chyba za bardzo się nie rozpiszę, bo chłopaki śpią, a ja wykorzystam czas i spróbuję się nieco ogarnąć - kąpiel mi dobrze zrobi... Na koniec chciałam się z Wami jeszcze podzielić widoczkiem na mój ogród sprzed 3 tygodni i z dzisiejszego poranka. 






Hortensje były fotografowane dawniej niż trzy tygodnie temu:



To może oznaczać tylko jedno: ZIMA IDZIE...