Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

DIY

Gdyby nie wyjazd na wakacje, ten top powędrowałby najkrótszą drogą do śmietnika. No ewentualnie do kontenera na używaną odzież. Kupione toto było w rozmiarze S na wyprzedaży w Orsay. Po jakimś miesiącu noszenia osiągnęło rozmiar L. Z racji tego, że kasę trzeba oszczędzać, żeby potem móc ją wydać na nadmorskich straganach, przystąpiłam do operacji “druga szansa” ;)

 

page

 

Ręka w górę, kto mi podarował te tkaninki :D Ja pamiętam ;)

Jutro rozpoczynam wakacje “właściwe”. Lepiej późno niż wcale ;)

Spokojnej nocki :)

piątek, 19 lipca 2013

Uszyłam wig :D

W zaskakująco szybkim tempie przyszła z Włoch zamówiona skórka. Kolor jest przypadkowy – widzę Faye w rudym. Po prostu ten brąz był najmożliwszy do zaakceptowania w całej aukcji. To tylko prototyp – wig testowy przed uszyciem wiga docelowego, ale i tak przez jakiś czas Maluch go ponosi :)

Przy okazji Faye pokazuje się w zielonej sukience capniętej na wyprzedaży u Bovary i pasujących do niej butach i bolerku.

 

DSCN1187

 

Zawsze chciałam ją tak uczesać :D

 

DSCN1198

 

I jeszcze jedna sukienka :)

 

DSCN1204

 

Ile razy można się zakochać w tej samej lalce? ;)

Chyba podświadomie zawsze chciałam ją mieć z kręconymi włosami :)

Miłego dnia :)

wtorek, 6 listopada 2012

Tajemny projekt w końcu ukończony :)

Dawno, dawno temu wspomniałam Wam o swoim projekcie związanym z tematem lalek, choć nie mającym związku z Faye. Leżał sobie “rozgrzebany” i porastał kurzem. Dziś go ukończyłam :) Nie wiem co to za dziwaczna prawidłowość, ale zawsze kiedy bolą mnie zatoki pomaga mi odgłos pracy maszyny do szycia :D A żeby nie pracowała na darmo, to skorzystałam z okazji i dokończyłam to, co dokończone zostać musiało :)

Przedstawiam “Rudzielca” :)

page

 

Odkąd weszłam na blog Stokrotki a później Coraline marzyłam o własnej szydełkowo – materiałowej lalce. Robiłam co prawda 7-11cm “maluchy” dla lalek BJD, ale zawsze chciałam mieć większą.  Rudzielec ma 24 cm wzrostu :) Na razie zamieszkał na moim kuchennym parapecie. Dotrzyma towarzystwa Alojzemu, który po terapii ściskaniem, wykonanej przez moją córkę, też tam w końcu trafił :) Mam jeszcze sporo tej rudej czesanki, więc na pewno powstaną kolejne lalki :)

Tak się prezentuje przy moich hojach:

DSCN0109

 

Miłego dnia :)

piątek, 13 lipca 2012

Wpis zupełnie nie lalkowy

Ostatnio nie mam weny na lalkowe ubranka. Nawet paczuszka z nowymi kordonkami, którą dzisiaj przyniósł Pan Listonosz nie zmieniła mojego stanu rozleniwienia.

Postanowiłam, że “nic na siłę” i zajęłam się … sobą :D Przeczytałam książkę, spędziłam (mam na myśli, że na zabawie, a nie na obecności w jej pobliżu) więcej czasu z moją córką, poszłam na “ciuchowe” zakupy i przejrzałam swoja szafę w poszukiwaniu czegoś do "ulepszenia”.  Do tej pory odkładałam “ubieranie się” na “kiedy schudnę”.  W końcu dojrzałam do tego, że najwyższy czas pogodzić się z prawdą: ja nigdy nie schudnę :D Lubię jeść, więc dietą się katować nie będę, mam “stateczne” hobby, więc ruchu też nie zażywam. W końcu na świecie jest tyle puszystych, lecz atrakcyjnych kobiet… ;)  No i nie ma co udawać, że wciąż mogę wyglądać tak, jak na studiach i odbierać sobie życiowych przyjemności.

Na pierwszy ogień poszła prosta tunika z kapturem. Przy moim obecnym rozmiarze hmm.. stanika… dekolt pod brodę wyglądał niezbyt korzystnie, oględnie rzecz nazywając. No to zrobiłam sobie znacznie większy dekolt :D Nie przejmowałam się zbytnio nierównymi szwami, bo nie od dziś wiem, że nie radzę sobie z rozciągliwymi tkaninami ;) Kwiatek powstał z kawałków kaptura i jestem, nieskromnie mówiąc, bardzo z niego zadowolona.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA         OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Miłego wieczoru :)

środa, 20 czerwca 2012

Myślenie to moja słaba strona…

… bo myślę za dużo :D Na przykład ubranka z dzisiejszego postu. Sukienka została uszyta zanim Faye w ogóle do mnie przyjechała, ale do wczoraj zastanawiałam się nad ramiączkami. Wstążeczki, koronka, a może koraliki? Ostatecznie stanęło na wersji najprostszej  -  materiał. Z zamiarem zrobienia kapelusika nosiłam się od kilku tygodni. Koniecznie z rondkiem, bo trzeba przecież jakoś chronić piegowatą buzię przed słońcem ;) Pierwotnie miał być uszyty, ale trzeba by było zrobić wykrój, a na to jestem za leniwa :D No to bach, testowy kordonek, prucie ze cztery razy no i gotowy… trzy dni temu. Trzeba go było ozdobić. Może filcowe kwiatki, a może guziki (tylko duże czy małe), a może wstążeczka ?  Dziś rano stwierdziłam, że jednak myślenie mnie męczy i wzięłam to, co akurat było pod ręką. I co? I jestem zadowolona :D

Uwaga, ogródkowy spam :D

P6200040P6200039P6200038P6200035P6200034

Czyż nie jest słodka? :D

Miłego dnia :)

piątek, 15 czerwca 2012

***

Nie mam pomysłu na tytuł :) 

Wczoraj dopadła mnie refleksja, jak mało Faye ma zdjęć. Tak mała ilość absolutnie nie świadczy o tym, że nie darzę jej silnym uczuciem :D Uwielbiam ją bezgranicznie! Jestem ślepa na inne lalki. Żadnej więcej już nie potrzebuję :) Nie miałam po prostu ostatnio czasu ani na zdjęcia ani na nowe ubranka, bo zajęły mnie… szydełkowe lalki :D Łącznie zrobiłam ich trzy i powstaje czwarta na zamówienie. Pracochłonne są skubane :D Mam co prawda rozpoczęte dwie sukieneczki dla Faye, ale obie są z różnych względów nieudane. Nie wiem, czy je w ogóle skończę.

Nie miałam pomysłów na sesję, ale postanowiłam przynajmniej pokazać Wam zaległe prezenty, które Faye dostała. Zdjęcia ciemne, bo i w domu ciemno ;)

Sukieneczka od Edyty, którą swego czasu zapomniałam obfocić.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Faye ma też na sobie skarpetki, które o dziwo, udało mi się uszyć ze znienawidzonej rozciągliwej bawełny.

Skrzyneczka od Pauliny, której wieczka Wam jeszcze nie pokazałam.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

… i wszystko razem plus kot :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak ja się cieszę, że Ją mam :D :D :D

Miłego dnia :)

sobota, 26 maja 2012

Dla Mam :)

Mój mąż miłosiernie zabrał nasze dziecko na plac zabaw, więc miałam chwilkę czasu. Swoją drogą, nie potrafię zrozumieć dlaczego zabiera gdzieś córcię, tylko wtedy, kiedy jest jakieś święto związane ze mną :/  W każdym razie miałam trochę czasu i dokończyłam sukienkę dla Faye :) Była uszyta tydzień temu, ale nie miałam czasu jej wykończyć. Przy okazji zabrałam malucha do ogródka. Do kompletu z sukienką jest już prawie gotowy sweterek :)

Faye: Ojej! A co to jest to wielkie i żółte ?
Ja: To słońce :D

P5260023

Słabo widać sukienkę, więc jeszcze jedno ujęcie ;)

P5260022

I bonusik

z życzeniami dla Wszystkich mam:
przyszłych i obecnych, prawdziwych i lalkowych :)

P5260025

poniedziałek, 21 maja 2012

Odzyskana radość (sz)ycia

Już kilka razy wspominałam Wam, że nie znoszę szyć z bawełny. Dla Faye pokonałam swoją niechęć i spróbowałam jej uszyć legginsy. Pierwsza próba – koszmar! Źle zabrałam się do sprawy. Druga próba, kiedy wykonywałam czynności w odpowiedniej kolejności, okazała się całkiem udana  :) Jedyne, co spartoliłam, to gumka w pasie. Jest za gruba i znać ją pod tuniką. Następnym razem użyję cienkiej okrągłej lub daruję sobie gumkę całkowicie.

P5210017

Ku mojemu zdziwieniu całkiem nieźle odnalazłam się w rozmiarze Pukifee :) Po roku robienia malutkich ubranek spodziewałam się, że praca przy pukisiowych będzie mi się dłużyć. Nic z tych rzeczy :) Doszłam już, podobnie jak przy legginsach za drugim razem, do odpowiedniego schematu na tuniki, a to oznacza, że wkrótce pojawią się też sweterki ;) Zakupiłam sobie w tym celu 3 nowe duże kordonki w kolorach, które mi się już kończą. Zielony – obowiązkowo :D

Faye jest niestety nadal bosa. Butki zamówiłam dość późno, więc na razie znajdują się gdzieś pomiędzy Hong Kongiem a Kielcami.

Miałam w planach na dziś ogrodową sesję z konewką, ale niestety moja córcia znów jest chora :( Nie mogę wyjść na dwór, bo ona też będzie chciała. A poza tym utrzymuję swoją latorośl w błogiej nieświadomości o istnieniu Faye ;) Tak jest lepiej dla obu :D Jest mi podwójnie źle z powodu córciowej choroby, bo dzisiaj w przedszkolu miały być występy z okazji Dnia Matki i Ojca. Bardzo chciałam zobaczyć, jak córcia śpiewa i tańczy, ale z gorączką przecież do przedszkola pójść nie mogła :/

Zmykam :) Może uda mi się dziś coś nowego uszyć.

czwartek, 26 stycznia 2012

A ja ciągle “lalkuję” ;)

Uszycie córci fartuszka odnowiło moją przyjaźń z maszyną do szycia. Tym razem nowe ciuszki dostały się jednej z moich pupilek :)

Powstała tunika, rajstopy i getry. A także opaska do włosów z kwiatem z filcu.

P1262288OLYMPUS DIGITAL CAMERA         OLYMPUS DIGITAL CAMERA         OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pomysł opaski zaczerpnęłam z tutorialu, który zamieściła na swoim blogu Jess .

czwartek, 5 stycznia 2012

Jak uszczęśliwić trzylatkę ?

Przekształcić starą poszewkę na “jaśka” (stary top ostatecznie nie został użyty)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

w to:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jakość zdjęć nie powala, a i modelka nie współpracuje, więc wyjaśniam: to jest fartuszek kuchenny :)

Jest to zarazem moment historyczny, bo fartuszek jest chyba pierwszą rzeczą uszytą przeze mnie, którą pokazuję na blogu.

Miłego wieczoru :)

wtorek, 31 maja 2011

No to klops …

Moja nowiutka maszyna do szycia poszła do reklamacji :( Sklep nie mógł mi jej wymienić na nową, bo kupiłam ostatnią. Teraz muszę sobie poczekać jakieś 21 dni. Przeprosiłam się ze starą i uszyłam rodzicom nowe leżaki. Nie pokazuję, bo są takie zwyczajne, najzwyczajniejsze.

Kończę zielony sweterek dla córci. Rękawy wyszły mi za długie, ale za to efekt bufek został osiągnięty :) Pokażę niebawem …

Ogólnie ostatnio nie mam weny twórczej. Wyprodukowałam kilka ubranek dla lalek, szyłam wspomniane leżaki, a reszta to praca “umysłowa”, czyli myślenie o szyciu i o tym, co ewentualnie mogłabym zrobić na drutach lub na szydełku.

Jutro Dzień Dziecka i moja córcia dostanie wózek dla lalek (który jeszcze jest gdzieś w drodze). Zastanawiałam się nad zrobieniem do owego wózka jakiegoś sympatycznego kocyka …

To ja wracam do myślenia, a Wam życzę miłego wieczoru :)

poniedziałek, 23 maja 2011

Nowa lokatorka w moim domu ;)

Niedawno uświadomiłam sobie, że w tytule bloga jest wzmianka “o szyciu”, a ja od początku istnienia bloga niczego uszytego przez siebie Wam nie pokazałam :) Myślę, że to przez moją wysłużoną, psującą się maszynę, która zniechęcała mnie go szycia. Hmm … jest coś, czego o mnie niewiecie, otóż jestem z wykształcenia również krawcową :) “Szewc bez butów chodzi” jak mówią :) Ale do sedna: od dziś mam nowa maszynę. Zamieszkała pod moim dachem “Zofia”, więc pewnie wkrótce coś uszytego własnoręcznie Wam pokażę.

A teraz wybaczcie, ale muszę iść ową maszynę “ogarnąć”. Przez ponad 30 lat technika w maszynach “Łucznik” poszła naprzód, więc trochę się jeszcze w obsłudze “Zochy” gubię :)