Dzisiaj miałam iście roboczy dzień. Wczoraj zorientowałam się, że pod koniec tygodnia
mróz ma zagościć nawet we Wrocławiu, więc muszę zrobić
porządek na balkonie.
Miałam masę kwiatów, pomidorów, ziół, teraz niektóre rośliny są do wyrzucenia, niektóre zostaną na przyszły rok. Wyniosłam sama 3 duże wory na śmieci ze starą ziemią i badylami, a mieszkam na 4 piętrze... Ale zrobiłam wszystko. Niektóre zaniosłam na korytarz, niektóre stawiam na meblach... Nie mam w ogóle już miejsca na nic!
Tak sobie pomyślałam, bo mam zdjęcia z wiosny jeszcze, kiedy dopiero co sadziłam rośliny i dopiero co zakwitały :) potem już miałam busz na balkonie :D
Chciałabym je Wam pokazać, bo to jedyne co zostało mi do wiosny, te zdjęcia :)
 |
| bazylka - miałam 8 doniczek i zrobiłam zapasy |
 |
| dalia, widać jak kiełkuje słonecznik i dynia :) |
 |
| werbena i lobelia, uwielbiam werbeny |
 |
| widać krzaczki pomidorów :) |
 |
| miałam taką piękną petunię, która się przebarwiała od różu do zieleni |
 |
| bardzo efektowna, a były tam też ogóreczniki :) |
 |
| pelargonie rabatowe |
 |
| pelargonia bluszczolistna |
 |
| sundavilla różowa, sporo urosła w tym sezonie, teraz czeka na wiosnę :) |
Teraz na balkonie została tylko
bakopa pnąca, która wydaje się nie być poruszona chłodem na dworze i kwitnie piękniej niż w czasie wakacji :) zastanawiające :)
Żałuję, że nie mam więcej zdjęć, bo miałam jeszcze
różową surfinię,
słonecznik,
batata,
pelargonię angielską,
komarzycę,
rozmaryn,
lawendę,
maki syberyjskie,
aktinidię ostrolistną,
orliki,
rukolę i tak dalej, i tak dalej...
A teraz to wygląda tak, został tylko
bluszcz na zimę i obdarty balkon :P
Dosyć podły widok, co?
Pozdrawiam w te chłodne dni :*