I znowu wrzesień, i znowu "pierwszego". Słyszałam, że w Polsce dzieciaki pójdą do szkoły dopiero w poniedziałek. U nas zaś, na Litwie, już w piątek mieliśmy w szkołach i na uczelniach uroczyste inauguracje nowego roku szkolnego. Od poniedziałku zaś mamy zajęcia. W tym roku moja wychowawcza klasa "pierwszego września" w szkole przeżywa ostatni raz, bo mam klasę maturalną. Czwarty raz stanęłam w tym roku przed swoimi "najdroższymi i najlepszymi" i byłam bardzo wzruszona widząc znowu ich i ich uśmiechy.
Czyż młodzież nie jest piękna?
Jak widac ze zdjęć u nas każdy uczeń przychodzi tego dnia do szkoły z kwiatkiem dla swojej pani. Oczywiście , że moje mieszkanie teraz tonie w kwiatach.
Spotkanie z moimi "najlepszymi" napomniało mi, że muszę przykładać się do dziergania zabawek-prezentów, bo czas upływa. Ostatnio jeszcze dwa misie dopełniły naszą maskotkową rodzinkę. Więc, ktoś z tych, uśmiechających się w ławce szkolnej, dostanie w maju właśnie ich:
Mam na dzień dzisiejszy 12 i dzierga się 13-ty.
Tak teraz prezentuje się część mojej "klasy".
W czytaniu małe postępy, bo "filozofia" mimo iż napisana dla dzieci czyta się bardzo powoli. W charakterze "przerywnika" wzięłam "Kasację" Remigiusza Mroza. Lubię tego autora i już.
Życzę wszystkim, kogo do pracy zwołuje dzwonek , dużo sił i wytrwałości, dobrych, kreatywnych, żądnych wiedzy uczni, wyrozumiałej i mądrze postępującej administracji, wychowanych i grzecznych rodzicieli.