Pages

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lepienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lepienie. Pokaż wszystkie posty

16 października 2012

Się Porobiło - cz. 55 - Kropka nad 'i', czyli guzik.

Ten guzik.

Może ktoś z Was pamięta, że kiedyś wiosną (w ramach zbiorowego wiosennego farbowania z Prząśniczką) pomalowałam na ostro zielono-żółto merynosa. Czy to na pewno jest merynos, dziś - po kontakcie z merynosami z WofW powątpiewam, że jeśli, to w skrzyżowaniu z dziką świnią, bo jednak ostry trochę jest. Ale nie to jest istotne.
Pofarbowałam i uprzędłam. Było o tym tutaj.
Dość szybko wydziergała się kamizelka taka, jak planowałam, czyli kolor za kolorem. Może nie ma zbytniego gradientu, kolory nie przenikają się jak w programie graficznym, ale to mi kompletnie nie przeszkadza. 
Czemu nie pokazywałam dokonania wcześniej ? Informowałam, że czekam na guzik. I faktycznie. Nie mogłam niczego dobrać. Z guzikami szału nie ma, to nie od dziś wiadomo. Już wówczas pomyślałam o posiadanej masie, ale dopiero teraz sfinalizowałam temat.
Całość wygląda więc tak. Jest banalna, ale śmiem twierdzić, ze ten guzik, to jest to ! :-) Bohater guzik, fajnie się błyszczy w świetle lamp i mam nadzieję spełni się w nowej roli.
Dopiero po ściągnięciu zdjęć i obróbce zobaczyłam, że ubranko krzywo wisi. No trudno, samo życie, niech tak pozostanie.






14 października 2012

Się Porobiło - cz. 54. Podsumowanie tygodnia

Jak tytuł wskazuje, poniżej to, co się urodziło w ciągu tygodnia. Rozmaitości, jak widać poniżej. Niestety, nie wszystkie mogłam uwiecznić na zdjęciu, bo niektóre już sobie pojechały ode mnie. ;-) Ale kilka pozostało i są poniżej. Niewypałki w fazie, hmm... no właśnie, jakiej ? Skończonej, czy nieskończonej ? Sama nie wiem. Przecież ostatecznie będą czymś innym, nie tylko samym niewypałkiem, więc może jadnak nieskończona forma.


W temacie kołowrotka natomiast, to mam 101 metrów jakiejś (nie znam pochodzenia) przędzy podwójnie skręconej. Tej granatowo-filoletowej zostało jeszcze - też nie wiem ile, bo nawinięta. Muszę przyznać, że niestety, pomimo, że single wyglądały na mocno skręcone, to zdarzyło się, ze podczas łączenia w 2ply, naciągając przerwałam je dwukrotnie. :-( Pewnie wszystko przez skarpety, jak wnioskuję z komentarzy pod poprzednim postem. :-))) Ale i tak się chwalę, a co. Dumna jestem, że mam. Bladego pojęcia nie mam do czego, ale mam. :-)

 I już czysto niedzielna produkcja spożywcza. Muffinki z kawałkami gruszki. Chciałam koniecznie ciasto z gruszką. W necie rożne, tzw 'mieszane łyżka', murzynki, czy tarty, czasami jakby na siłę z tym owocem. Ale jakoś nic do mnie nie przemówiło, a do tarty, którą ewentualnie chętnie bym upiekła, nie miałam kremówki, więc... muffiny. Zdecydowanie więcej mogłam dać tej gruszki. Obawiałam się, że się rozciapcia, ale nie ! I powiem szczerze, że po 3 h, gdy już dobrze ostygły, nawet gruszka w całości była lepiej wyczuwalna. Tak więc na zachętę kilka zdjęć.
 Przepis umieszczam na Chochelce.





4 października 2012

Się Porobiło - cz 53. Testowanie niewypałów.

Stało się. 
Kupiłam klej, banalny... do kamienia, w tubie. Chciałam kupić zwykły pistolet do kleju i wkłady, by mieć na dłużej. No ale jakoś cena (49,99) skutecznie mnie odstraszyła. Tak więc, po doklejeniu zapinki, powstała broszka. Dziś ją testowałam. Zapięcie na razie jest ok. Filon nawet później stracił ją ze stołu, upadła na podłogę poruszając się ruchem jednostajnie przyspieszonym, ponad metr od stołu. Jest cała !

 Broszka ozdobiła, sweterek z alpaki, o którym mowa była tutaj.

A to już komplecik, naszyjnik i kolczyki, które też potestuję sobie sama. :-) I poniżej kolczyki, których testerką będzie koleżanka z pracy. Właściwie, to ona zmotywowała mnie do wyciągnięcia glinki z opakowania, bo uszczerbił się jej kolczyk z ceramiki i przyszła do mnie, by coś zaradzić.




23 września 2012

Się Porobiło - cz. 51 Niewypały i reszta

Skąd tytuł posta ? A jak nazwać moje rękoczyny z niby gliny, czyli masy samoutwardzalnej ? ;-) Muszę się przyznać, że krótko przed wyjazdem z letniej zieleni (działki), poczyniłam jeszcze jedno spotkanie z ową masą. Jednak z przyczyn zamieszania jakoś nie pojawił się wpis na blogu. Na uwagę zasługuje jedynie fakt, że największy kawałek gliny, mający być rustykalnym wisiorkiem zwinęła mi sroka, jak wysychał. Znalazłam go później w trawie. Albo się jej nie podobał i wyrzuciła (w końcu nie musi mieć imienia na literę 'J', bo takowa na nim widniała), albo zwyczajnie zgubiła. Wisior jest więc dodatkową rąbnięty mechanicznie przez złodziejkę. Malowałam jednego popołudnia, dwa kolejne dni było lakierowanie.
Nie wiem, jak się sprawdzą w użyciu, na razie cześć mi spadła na płytki podłogowe w kuchni i jest bez szkody.
 Zdjęcia skąpane słońcem. To pierwsze promienie jesienne. Wczoraj było wrednie zimno, wilgotno ale szaro i buro. Dziś piękne słońce. Kupiony niedawno wrzos jakoś niespecjalnie zamierza rozkwitnąć.
Na balkonie kolorowo, pelargonie i bakopa doszły do siebie po głodowych dawkach wody, jakie im zafundowałam w to lato. Już na przyszłe mam umówioną sąsiadkę do podlewania. To jest przedsiębiorczość, prawda ? ;-)
 Dziś wieje bardziej niż wczoraj. Chciałam jechać na działkę, ale to bez sensu, bo mimo, że w słońcu przepięknie i leniwie, to przenikliwy wiatr jest praktycznie wszędzie. Poniżej zobaczycie, jak pomiatata bakopą.

Ale jak się ma masę zbliżoną do setki, to przecież powiewy wiatru groźne nie są. Można zlec bezpiecznie w pozycji 'zwisa mi to'. Pozycja prawie właściwa, bo ta najwłaściwsza z właściwych, to z dwiema łapami poza balkonem, zwisającymi od samych łokci. Kładzie się tak na tej węższej częsci balkonowej, na wprost bramy wjazdowej i niejeden ma ubaw, jak go z dołu widzi. Luz totalny i tylko pozazdrościć. ;-)
 Niestety, nie leniuchuję, jak Filon. Jak każdy rękodzielnik (rękoczyńca), zbyt długo bezczynnie nie posiedzę. Wrzeciono się pokręciło i skręciło w cieniutkiego singielka około 1/3 darów od Alicji, czyli mieszanki merynosa i czarnogłówki. Strzyża podczesana psim grzebieniem, więc nie było mowy, by próbować na niej zastosować dziadka Finextry, pokazanego w linku powyżej, bo przecież jeszcze nie umiem dobrze pedałować. Przędło mi się bardzo przyjemnie. Kusi skręcić w navajo (jeszcze nigdy nie robiłam i tak nie do końca wiem, jak z tą pętlą), kusi też zostawić w singlu. Zobaczę ostatecznie, jak skręcę resztę.

Trochę z przymusu (na czas ostatnich wydarzeń poprosiłam Unikalnych.pl, by zawiesili moje konto), poczyniłam jeszcze broszkę - kotka, bo pojawiło się zamówienie. Miałam straszny opór do wykonania, bo ciągnie mnie do drutowania, a nie lubię wbrew sobie robić, jednak po chwili mi przeszło i to efekt.
Co będzie się działo teraz ? Jeszcze nie wiem. Najgorzej, jak się chce wiele na raz i w głowie ma się niepoukładane, prawda ? ;-)

Dobrej niedzieli życzę.





19 sierpnia 2012

Się Porobiło cz. 46 - Z dziurką

W końcu odważyłam się otworzyć masę ceramiczną. Skąd obawy ? Bo tak naprawdę, zbyt wiele rzeczy chciałabym z niej mieć, nie bardzo wiem, jak się zachowa, czy otwarta i odłożona na bok, zbyt szybko nie zaschnie. A czemu masa ? Bo na glinę nie mam warunków. Masa utwardza się sama, bo ona z tych samoutwardzalnych. Z gliną byłoby więcej zabawy, bo jej barwienie, to też inna bajka, no ale realia... brak możliwości wypału, ot cała prawda. Gdzieś mi mignęło w necie, że można glinę wypalać w kominku, czy ognisku, no ale jak ? Zero więcej informacji. Tylko była taka notka jako odpowiedź na czyjeś zapytanie. Pytałam nieśmiało na blogach u osób tworzących, ale niestety... nie podjęto tematu. Rozumiem, że każdy ma swe małe tajemnice, że nie wszyscy chcą się dzielić swą wiedzą i doświadczeniem. Części zależy na pokazie wyrobów, ewentualnych klientach, czy uczestnikach warsztatów. Pod tym względem świat blogów dziewiarsko-szyjących jest nieco inny. Owszem, są li tylko pokazowe, ale jest też cała masa przesympatycznych osób, które dzielą się swym doświadczeniem i wiedzą. I dzięki za nich !
To tyle, tytułem wprowadzenia w temat. Teraz polecą hurtem zdjęcia. Masa schła nocą na zewnątrz. Pogoda wczoraj była upalna, obawiałam się, by temperatura nazbyt nie przyspieszyła procesu utwardzania, stąd pomysł na naturalną, wilgoć z podlewania działki. Co z tego będzie ostatecznie, się okaże. Wszystko zależy od wytrzymałości samej masy. Wiadomo, że jako guzik, nie będzie mogła uczestniczyć w procesie prania. Ale, że to będą raczej ozdobne, pojedyncze guziki, to zawsze można je przed praniem odwiązać, prawda ? ;-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...