Pages

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makrama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makrama. Pokaż wszystkie posty

18 kwietnia 2021

Się Porobiło - cz. 161 Pomieszane

 Czas na kolejne okno. Doplątałam dwa, a właściwie trzy kolejne kwietniki.Jeden jest fajny, ale kompletnie tutaj nie pasuje. Długi wyszedł, a nie chciałam już go rozplątywać, więc odpoczywa. 

Potrzebuję haczyki, by móc ładnie wieszać te swoje plątaninki. Przeryłam cały portal aukcyjny i albo kupię paczkę 100 sztuk, albo muszę się 'udać' do Chin, bo część ofert na mniejszą ilość sztuk, jest rodem właśnie z tamtejszego portalu. Jest też szansa, że pootwierają się sklepy i akurat będą takie, jakich potrzebuję. Ale to jest mało prawdopodobne.

Niebezpiecznie ciągnie mnie do makramy. Niebezpiecznie, dlatego, że o ile mogę plątać do woli, to co później z tym robić ? Mieszkanie ma ograniczone możliwości pochłonięcia tego, a robić do szuflady też nie powinnam, bo zbędnego miejsca w szufladach nie posiadam.

Wczoraj było małe okienko pogodowe i czmychnęłam na działkę. Trochę spontanicznie, ale takie czasy. Zawsze obawiam się tego pierwszego wyjazdu, może nie tyle wyjazdu, co widoku po kilku miesiącach niebytu. Ten, jakby tu powiedzieć, ... etap przejścia między zaschniętą jesienią, a budzącą się wiosną, jest okropny. Niby coś powoli się zieleni, ale jesień i zima nie pozwala na wiele. Trawnik fajny, po zeszłorocznej regeneracji, nadaje się do natychmiastowego koszenia, ale... pilniejsze było przecież wyczesanie liści, patyków, czy innych zeszłorocznych 'suszek', które nie dość, że brzydkie, to jeszcze takie dołujące. Chciałby się zrobić wszystko, a przecież pogoda taka dość zmienna (z deszczem za placami), na dodatek przyjechałam w konkretnym celu - wsadzić do ziemi już mocno rosnące róże i hortensję. W porównaniu z różami, które na działce, te są bardzo już ulistnione.


I tutaj, dla własnej pamięci i późniejszej orientacji. Białą róża, to pnąca Climbing Iceberg - tutaj są dwa słowa o niej, dalej to Casanova - tu, dalej różowa to Criterion - tu i wrzosowa Lila Wunder - tu. Do kompletu, jednak zdecydowanie w innym miejscu dojechała hortensja bukietowa - White Lady. Wcześniej urzekły mnie hortensje zwykłe, ale ich cecha - kwitnienie na drugorocznych pędach, czyli w moim przypadku (osłanianie jesienne, ale i pilnowanie wiosną temperatur), mało prawdopodobne. Rosną sobie u mnie dwie, może zakwitną kiedyś ? Zobaczymy, jak się sprawdzi ta białą dama. W ogóle wszystko wygląda obiecująco, jednak, jak to w sieciówkach, z jakością może być różnie. Rośliny są w bardzo dobrej kondycji, ale jest pytanie, czy będą to faktycznie te odmiany, które zostały opisane.

Pozostały do wkopania piątkowe zakupy z Biedronki. Ale tu już następnym razem, jak pogoda pozwoli.

 

Tymczasem kilka zwiastunów wiosny, które przeszły wnikliwą kontrolę Joszka.

Z dobrych wieści - przywitałam się z moim ropuchem. Ma się dobrze, ale fakt, że siedział sobie na obrzeżu oczka sprawił, że niestety, nie zostały tam przycięte suche trawy.


 Niestety, jakieś straty są zawsze. W tym roku dość bolesne. Zniknęły ryby. Były zabezpieczone siatką wkoło, koty więc raczej ich nie zlikwidowały. Jednak podejrzenie kieruję na kuny. Sąsiad, który przebywał do grudnia opowiadał, że buszują. A ja przecież już miałam w samochodzie latem spiżarnią pod klapą silnika, w samochodzie. Ehhh....









11 kwietnia 2021

Się Porobiło - cz. 160 Mów mi 'boho'

Będąc dziecięciem 'robiłam' makramę. Moda wówczas była, plątałam głównie kwietniki, z czego się dało. Głównie to były oczywiście sznurki, np. taki lepszy tzw sznurek konopny, albo taki biały sznureczek, jakby woskowany, sprzedawany w zgrabnie zwiniętych porcjach. Teraz, znowu moda powraca, tyle tylko, że obecnie się raczej mówi o wyrobach 'w stylu boho'. Zawsze to tak nowocześniej i nikt nie używa nazwy techniki, dlaczego ? Bo stare i takie... niefajne ?

Więc chcąc nie chcąc, jeśli boho i makrama jest na topie, to niechcący i ja się tam znajdę, bo po prostu zaistniała potrzeba uporządkowania kwiatów domowych, a mam ich trochę. I nie będę ukrywać - że szukając inspiracji na dekoracje 'firanka=zasłona' w oknie, przy okazji, zwróciło moja uwagę, zamieszczanie wiszących kwiatów w oknie, często zamiast wszelkich dekoracji tkaninowych. Ponieważ, niestety, mieszkam w blokowisku i pomimo, że na noc zasłaniam rolety, to jednak zupełnie gołych okien, szyb bym nie chciała mieć. Kwiatów aż tak eksponować na południowej, mocno słonecznej szybie też nie powinnam, więc drogą kompromisu... i oczywiście patrząc praktycznie, powoli zaczynam realizować swoją wizję.

Tu od razu, dla własnej pamięci, wpisuję nazwę dokupionej rośliny, wiszącej poniżej - Juncus liebeslocken, czyli sit rozpierzchły.



W sumie, jedno prezentuje się obecnie tak:

 

Prawdę mówiąc, pierwsze odświeżanie głowy, czyli przypominanie sobie podstawowych węzełków miało miejsce na cieńszym nieco sznurku. Powstał wąziutki kwietnik na małe osłonki

Co do sznurka, to kupiłam z portalu aukcyjnego, na próbę, 3 grubości. Jest bawełniany, skręcony, ale nie tak mocno, w kolorze naturalnym i bez dodatkowego 'obłaskawienia' włókien, czyli nie jest śliski. Robi się przyjemnie, sznurek się nie plącze, a to chyba najważniejsze. Nie mam wyczucia praktycznego, ile należy odciąć sznurka, na konkretnej długości kwietnik, dlatego zdarza się, że sznurki zostają w konkretnych długościach. I właśnie z takich pozostałości jest ta podkładka na ostatnim zdjęciu.


Ot taka forma 'coś z niczego', tzn nie dosłownie, albo raczej 'zero waste'. Oczywiście technika i sposób wykonania znalezione w necie.

Przede mną jeszcze kilka pomysłów do realizacji. Nie wiem, czy odważę się na jakąś większą formę dekoracji. Przyznam, że kusi bardzo. ;-) Na razie jednak ciągle mi w głowie siedzą firanki. ;-)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...