Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 października 2020

planowanie kuchni

Lato już odeszło w niepamięć, zostały tylko zdjęcia, które przypominają o beztrosce...

Jeśli zdrowie pozwoli niebawem  kupimy meble kuchenne! Koniec trzymania garnków na podłodze i gotowania na kuchence turystycznej!!!! Cóż to będzie za luksus, hahaha! Dziś jedziemy na konsultację projektu




poniedziałek, 30 czerwca 2014

Jakiś czas temu rozmawiając z sąsiadem o tym, jakie to dziwne rzeczy wykopujemy na placu, zapytał nas czy wykopaliśmy już podkowę. O dziwo - nie. Ale tego samego dnia, Paweł wbił rydel w ziemię... i trafił na podkowę. Zrobiliśmy to, co podpowiedział sąsiad - powiesiliśmy ją nad wejściem do domu. Niby nie jestem przesądna, ale takie dobre znaki podtrzymują na duchu, kiedy człowiek pada ze zmęczenia a pracy nie ubywa.



Ropucha szara musiała zostać eksmitowana z chaszczy, żeby nie dostać się pod nóż kosiarki...



mięta :)

sałata...

Kiedy Paweł dzielnie walczył z trawą, ja zadbałam o nasz kącik grilowy... Stare garnki i betonowe coś, które wykopaliśmy z ziemi, pomalowałam Śnieżką kauczukową. Pozostaje mi uszyć poduchy, które wypełnię sianem i siedziska będą gotowe. Paweł już zaczął pracę nad grillem :)





piątek, 13 czerwca 2014

Tynki już prawie ściągnięte. Większość belek jest w dobrym stanie, kilka - próchno. Nie jest źle :)


poniedziałek, 2 czerwca 2014

kolejny kąt wysprzątany

Prace w domu stanęły w martwym punkcie. Przed wymianą drugiego okna okazało się, że kilka belek jest spróchniałych. Musimy pomyśleć jak to naprawić. Na razie trochę nas to przerosło.
Póki co czyścimy podwórko i szykujemy kącik grilowo-wypoczynkowy. Jak zwykle wyrównywanie terenu skończyło się ryciem w ziemi na pół metra w głąb.

stan jaki zastaliśmy...

pokrzywy wyrwane... początek wykopywania śnieci...

teren wyrównany...

trawka zasiana...

Ciąg dalszy nastąpi :)

wtorek, 6 maja 2014

remontowo

Remont ruszył z kopyta. Piece wyburzone, wychodek prawie wykończony stanął już w docelowym miejscu, kolejne worki ze szkłem i złomem trafiły na wysypisko, okna zamówione... ufff... SIĘDZIEJE...
PS. poznaliśmy kolejnych sąsiadów. Bardzo sympatyczni.





poniedziałek, 31 marca 2014

budujemy WC

Nie ma powodów do śmiechu, sprawa jest poważna. Nie zaczniemy remontu chałupki bez wybudowania świątyni dumania...








wysokość przód - 2,10 m, wysokość tył - 1,80 m, szerokość - 0,80 m, głębokość - 1,10 m


i ja odnalazłam swoje powołanie...


ciąg dalszy nastąpi...

poniedziałek, 24 marca 2014

słońce, wiosna i rydel

Pierwszy weekend na wsi tego roku poświęciliśmy na podstawowe zakupy do naszej hacjendy. Może to głupie, cieszy mnie nawet zakup rydla i taczki. Wniosek z biegania po targu jest jeden - rzeczy są tańsze i lepsze jakościowo niż ich odpowiedniki w dużych sieciach budowlanych... I do tego polskiej produkcji!
Poza tym kupiliśmy w tartaku  deski i w najbliższym czasie zabierzemy się za budowę wychodka :P



Poza tym towarzystwa dotrzymywała nam Ślepotka...




No i gotowanie w plenerze... Ach, witaj Wiosno!!!


poniedziałek, 17 marca 2014

    Zaczynamy z Pawłem odliczać dni do rozpoczęcia prac remontowych na wiosce. Na razie przeraża nas to, ale jednocześnie ekscytuje. W końcu własna chatka na wsi to było to czego chcieliśmy. Och, nie zamierzam tłumaczyć się z marzeń, choć od niektórych już usłyszeliśmy, że "to dziadostwo", "studnia bez dna", "a po co wam to"... Plan jest taki: w ciągu kilku lat tworzymy tam swoje gniazdko i miejsce do pracy i wynosimy się z miasta. Tego chcieliśmy i do tego konsekwentnie dążymy. I jest SUPER. Koniec, kropka.
     Jeszcze o jednym chciałam napomknąć... Dobrze, ze notariusz kazał nam zrobić zdjęcia budynków na wypadek spotkania z urzędem skarbowym (pewnie cena wyglądała podejrzanie nisko). Tuż po nowym roku dostaliśmy wezwanie do US w celu złożenia wyjaśnień dotyczących zakupu nieruchomości. Nieźle nas to zestresowało, szczególnie, że US wymagał od nas złożenia jakiegoś dokumentu w ciągu 7 dni. Wszystko było by fajnie, gdyby nie to, że na ten dokument czeka się ok. 14 dni... Paweł na szczęście dzwoniąc do starostwa trafił na fantastyczną młodą osobę, która w ekspresowym tempie przygotowała papiery, zeskanowała i przesłała mailem. Byliśmy w szoku, że takie rzeczy są możliwe w polskim urzędzie. Takie osoby przywracają wiarę w ludzi. Papiery wraz ze zdjęciami na czas trafiły do skarbówki i na razie to tyle. Więcej się nie odezwali :)