Zostałam fanką serialu Stranger things już w trakcie oglądania pierwszego odcinka. Szczególnie zauroczyła mnie atmosfera prowincjonalnego miasteczka gdzieś w USA z lat 80tych, a wszechobecny niepokój i tajemnicze zdarzenia nie pozwoliły mi robić dłuższych przerw pomiędzy poszczególnymi odcinkami. Fabuła oparta jest na historii zaginięcia chłopca z nierozłącznej paczki dwunastolatków. Tutaj zostaje wpleciony wątek fantastyczny, bo nie da się wyjaśnić zaginięcia Willa, jeśli nie uwierzy się w zjawiska paranormalne. Chociaż bohaterowie noszą znamiona nieśmiertelności i wychodzą cało z każdej opresji, nie przeszkadza to w czerpaniu przyjemności z oglądania. Nie bez znaczenia pozostaje również świetna, pełna starych przebojów ścieżka dźwiękowa. Jeśli nie mieliście jeszcze przyjemności oglądać Stranger Things, z całego serca polecam ten serial!