Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 lipca 2021

Muzyką do serca, czyli "Wszystkie piosenki o miłości" Jane Sanderson (326)

Lato to idealny czas, żeby sięgnąć po jakąś lżejszą książkę, która pozwoli się odprężyć na ogrodowym leżaku. Właśnie takim letnim wyborem była dla mnie powieść Wszystkie piosenki o miłości Jane Sanderson. Skusił mnie opis, obiecujące zagraniczne opinie i nawiązanie do muzyki.

Daniel i Alison byli kiedyś w sobie szaleńczo zakochani, dziś dzieli ich ocean. Jedno zostało w rodzinnym Edynburgu, a drugie ułożyło sobie życie w Adelaide w Australii. Chociaż minęło już trzydzieści lat, kiedy mężczyzna trafia w mediach społecznościowych na profil swojej pierwszej miłości, postanawia odnowić z nią kontakt. 

sobota, 8 kwietnia 2017

Pozaczytelnicze rozkosze, czyli czego słuchałam w lutym i marcu 2017


Cześć! Czas najwyższy w końcu podsumować to, czego słuchałam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Dziś chciałabym skończyć Ukrytą łowczynię Danielle L. Jensen, już teraz mogę Wam zdradzić, że bardzo mi się podoba! Więcej o całej trylogii napiszę w maju, bo dopiero wtedy uda mi się upolować ostatni tom. Jestem taka podekscytowana, bo jutro zaczynam Paxa! Wracając do muzyki... Na początku będzie popowo, bo spisując dane ze sprawozdań finansowych słuchałam ostatnio dużo lekkiego radia, im dalej, tym mocniejsze brzmienia.

wtorek, 31 stycznia 2017

Pozaczytelnicze rozkosze, czyli czego słuchałam w grudniu i styczniu


Korzystając z chwili wytchnienia między egzaminami (w sumie jutro kolejny, ale potrzebuję odpoczynku od ciągłej nauki), podzielę się z Wami moimi ulubionymi kawałkami z dwóch ostatnich miesięcy. Słuchałam ich głównie chodząc na uczelnię i ćwicząc na siłowni. Tu pytanie do Was. Chcielibyście przeczytać post, w którym opisuję moje pierwsze odczucia, zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością sieciowej siłowni w dużym mieście? 

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Pozaczytelnicze rozkosze, czyli czego słuchałam w listopadzie


W listopadzie nagle zrobiło się zimno, dlatego nie miałam nawet możliwości, żeby wyszaleć się na rowerze :( Zauważyliście, że mając słuchawki w uszach, nie przewieje ich? Kolejny powód żeby słuchać muzyki chodząc/jeżdżąc po tym zimnie :D Mam w tym roku ochotę na taką prawdziwą, pełną śniegu zimę. Marzą mi się metrowe zaspy, mróz i słoneczko <3 A Wam?

wtorek, 1 listopada 2016

Pozaczytelnicze rozkosze, czyli czego słuchałam w październiku 2016


Po niezbyt obfitującym w muzykę lecie, przyszedł czas na październik, w którym poznałam bardzo dużo nowości. Trudno było mi wybrać kilka najlepszych. U was też to, co dzieje się za oknem sprawia, że jedyne na co mam ochotę to zakopanie się pod kocykiem z gorącą herbatą i książką? Jesień w tym roku wyjątkowo sprzyja czytelnikom.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Pozaczytelnicze rozkosze w rytmie praktyk (lipiec 2016)

Pora na muzyczne podsumowanie lipca, czyli kolejną odsłonę Pozaczytelniczych Rozkoszy, których lipcowym hasłem są praktyki! Słuchałam bardziej popularnej muzyki, ponieważ w biurze, w którym miałam przyjemność przenosić segregatory pełne dokumentów, podbijać pieczątki, układać papiery, cały czas było włączone radio. Trochę się nasłuchałam. Ale wiecie co, nie zaparzyłam ani jednej kawy. Więc stereotypie parzących kawę praktykantek, precz!

czwartek, 14 lipca 2016

Pozaczytelnicze rozkosze, czyli czego słuchałam w maju i czerwcu 2016


Wiem, wiem, że już połowa miesiąca ale nie chciałam odkładać tego posta o kolejne kilka tygodni, a wcześniej nie za bardzo było go gdzie wcisnąć. Dlatego dziś, w taki deszczowy dzień, zapraszam Was na muzyczne podsumowanie maja i czerwca, które upłynęły mi pod znakiem egzaminów i zaliczeń.

środa, 4 maja 2016

Pozaczytelnicze rozkosze, czyli czego słuchałam w kwietniu 2016

Weekend majowy dla większości się skończył (dla mnie wciąż trwa XD) czyli czas na podsumowanie tego, przy czym wykręciłam kwietniowe 500 kilometrów na rowerze. Taki dobry wynik był możliwy, tylko dzięki sprzyjającej pogodzie, a teraz robi się jeszcze cieplej! Pomijając wczorajsze gradobicie...W porównaniu do marca słuchałam delikatniejszej muzyki. Równowaga musi być.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Pozaczytelnicze rozkosze, czyli czego słuchałam w marcu

Jakiś czas temu w pasku bocznym pojawiła się ankieta, dotycząca postów poświęconych muzyce. Większością głosów (9 do 1) zdecydowaliście, że chętnie posłuchalibyście kilku kawałków, które zachwyciły mnie w ciągu minionego miesiąca.
Jestem typem człowieka, który jeśli idzie samotnie ulicą, to z pewnością ma w uszach słuchawki. Jadąc rowerem dla bezpieczeństwa wkładam tylko jedną - żeby mniej więcej słyszeć, co się obok mnie dzieje. A że dziennie przemierzam wiele kilometrów - czy to na pieszo, czy pedałując, słucham dużo muzyki, używając mojego nieśmiertelnego, bardzo poręcznego staruszka. Mogę chwalić się, że mam iPoda. Przecież nie muszę wspominać, że ma jakieś 8 lat, 1 Gb pamięci i jego cena rynkowa waha się pewnie gdzieś w granicach złotówki. Ale wracając do głównego tematu tego wpisu...