Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DMC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DMC. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 marca 2022

SAL z zakładkami - finał

Udało się! Skończyłam! Dwie piękne zakładki, na podstawie wzorów firmy Coricamo, wyszywane haftem krzyżykowym, 2 nitki muliną wielokolorową i cieniowaną DMC, na Aidzie 14" ze srebrną nitką.
Klub Twórczych Mam i Coricamo - bardzo dziękuję za wspaniałą zabawę :)

Tak oto prezentuje się pełny wzór, ale to nie koniec ;)
 Ponieważ.... Po wyszyciu krzyżyków musiałam zmienić okulary, żeby dojrzeć nitkę, którą zszywałam te zakładki:
Potem troszkę nitek usunąć i oto mamy:
Stronę różową:
Stronę zieloną:
 
Oraz zakładkę złożoną na pół:
A tutaj makro pokazujące zszycie, nici Tytan 80 Ariadny, szycie 2 nitkami dla wzmocnienia:

Uf, jeden projekt z głowy i jest szansa, że w kwietniu wrócę wreszcie do SALu Kakao!!!

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Nowy haft na Nowy Rok

To kolejna zabawa, na którą się skusiłam :P Podpinam pod zabawę Ani zabawę ozdóbki choinkowe, wykonywane w ramach Choinki 2019
Nie jestem w stanie powiedzieć, ile uda mi się prac zrobić, mam zestawy wzorków z różnych gazetek, natomiast nie wiem, czy wszystkie uda mi się wyszyć, poza tym nie zawsze wszystkie wzorki w ramach zestawu mi się podobają.
Wzorków dużo ;) 
Na pierwszy ogień idą pierniczki z "Igłą Malowane":
i przy okazji słynna nowa mulina DMC Etoile ;)
W sam raz na błyszczącą gwiazdkę ;)

niedziela, 18 marca 2018

Hafciarski alfabet - D

D i dwa najczęstsze skojarzenia dla krzyżykomaniaków na "d" ;) I "d" jak długo będzie ;)


DMC
Jedna z najbardziej znanych marek muliny na świecie :) Oczywiście, robią nie tylko mulinę. Również włóczki, kordonki, wzory i zestawy do haftu krzyżykowego, na szydełka, akcesoria typu igły, tamborki, nożyczki, pisaki, itd.
Francuska firma z tradycjami. Tyle, że od jakiegoś czasu nie jest już francuska. Pakiet kontrolny przejęli Brytyjczycy. Na szczęście póki co wszystko zostało po staremu, czyli produkcja we Francji, mulina rządzi ;) ceny wysokie :P
Jestem wielką fanką muliny DMC i poza zestawami Dimensions używam praktycznie tylko jej, inne marki lub stare zapasy przeznaczając na projekty niekrzyżykowe lub nieduże, gdzie mogę się pobawić w samodzielny dobór kolorów. Mają bardzo bogatą paletę kolorystyczną, dużo mulin różnokolorowych oraz kilka rodzajów mulin niebawełnianych, dających zupełnie inne efekty (np. lniana, satynowa, metalizowana). Praktycznie wszystkie wzory, które można kupić w Internecie, niezależnie od narodowości projektanta są rozpisane na mulinę DMC oraz inne, lubiane przez projektanta. I to niezależnie, czy mówimy o amerykańskich dużych wzorach HEAD czy rosyjskich projektantkach  od słodkich króliczków.
Z zestawów DMC mam wyszytego rysia oraz kolorowego ptaszka. Zdaje się, że była jeszcze jakaś kartka, czy dwie, ale nie pamiętam dokładnie, które to wzory.
 
Tutaj dla przypomnienia Japonka - kimono, włosy i toczek to mulina satynowa, szpilki metalizowana DMC:


Dimensions Crafts czyli dimek, dimki
Dimensions Crafts to kolejna marka znana miłośnikom haftu krzyżykowego. Firma ze Stanów, oprócz krzyżyków mają również projekty do filcowania, haftu płaskiego i kilku innych technik (co jakiś czas eksperymentują z czymś nowym). Znani z tego, że oferują wyłącznie zestawy do haftu krzyżykowego, a nie same wzory. Sami również przygotowują mulinę do tych zestawów - a ponieważ mulina do każdego wzoru jest przygotowywana osobno, zdarzają się różnice (i to nieraz bardzo wyraźne) w odcieniach koloru o konkretnym numerze. Czyli jeśli mamy np. resztkę koloru 1234 z zestawu A, niekoniecznie będzie on tak samo wyglądać, jak kolor 1234 z zestawu B ;)
Mają kilka serii, najbardziej znane to Gold Collection oraz Gold Collection Petites - czyli małe wzorki.
Zrobiłam kilka dimków dużych i małych, kilka mam w pudle i bardzo je lubię. Wzory są dopracowane, mulina świetnie dobrana kolorystycznie. Używają różnych ściegów, przy czym podstawą są krzyżyki i półkrzyżyki (dla lepszych efektów wyszywanie różnymi ilościami nici, łączonymi kolorami (czyli wyszywamy jednocześnie np. nitką żółtą i zieloną - jednocześnie, czyli te 2 nitki mamy nawleczone na igłę). W zależności od wzory pojawiają się wzory ozdobnie, koraliki i wstążeczki lub złota nitka.
Są piękne (chociaż od jakiegoś czasu coraz trudniej mi znaleźć w ich ofercie coś, co by mnie naprawdę zachwyciło), ale dość drogie jak dla polskiego miłośnika krzyżyków.
Kolejna sprawa - są wzory, które są dostępne latami. A potem znikają. Więc jeżeli coś się wam podoba, to lepiej kupić w ciągu 2-3 lat od momentu pojawienia się, bo potem zostanie polowanie na e-bayu za jakieś gigantyczne sumy.
Moje kolibry i liście są od kilku lat niedostępne i praktycznie nie do zdobycia.
Dimensions miało zasadę, że jest firmą amerykańską od A do Z - czyli wszystko, od projektu po pakowanie zestawu odbywa się w Stanach. Niestety kilka lat temu zostali przejęci przez wielką firmę, gdzie stali się jedną z rękodzielniczych marek w portfolio, a produkcję nici przeniesiono do Azji. Wiele osób, które wyszywało dużo dimków twierdzi, że jest różnica jakości, zdecydowanie na niekorzyść obecnego właściciela.
W Polsce ich oficjalnym przedstawicielem jest/było Needle & Art - dlaczego jest/było? Ponieważ ostatnio Needle również zmieniło właściciela (aczkolwiek strona/sklep póki co jeszcze zostały zatrzymane), o czym informowano np. na fanpage'u na Facebooku. Właścicielem obecnym jest Home & Craft - w każdym razie wszystko na to wskazuje,  bo po moich ostatnich zakupach na Needle&Art paragon wystawiło właśnie H&C ;)
Czy dla nowego właściciela jest sens utrzymywać drugi sklep internetowy zajmujący się sprzedażą zestawów do haftu tych samych firm? Nie wiem. Może kwestia marki, aczkolwiek w ostatnich latach N&A zebrało sporo głosów krytycznych. Nie zdziwię się, jeśli jednak z czasem N&A pomalutku odejdzie w zapomnienie. Ostatecznie, to był sklep, nie producent.
A tutaj kilka dimków:
 
Kotki i statek to właśnie seria Petites, mają rozmiar 13 x 18 cm
 
 
 


Drukowana kanwa
O, już widzę te komentarze "a w życiu, to badziewie, beznadziejne" itd ;)
To prawda, że większość z nas kojarzy drukowane kanwy z tym, co można znaleźć w większości stacjonarnych pasmanterii - wielkie płachty niezbyt gęstej, sztywnej kanwy z obrazkiem mniej lub bardziej plamiastym, za to pięknie pixelozowanym po wyszyciu ;) To prawda, większość z dostępnych kanw drukowanych nie jest specjalnie ładna.
Ale - są proste do wyszywania, kiedy ktoś się uczy haftu krzyżykowego. Mają duże krzyżyki, więc nadają się dla osób, które mają problemy ze wzrokiem. I to chyba tyle z zalet. Oczywiście, jest Internet, zakupy w sieci, Aliexpress... Ale nie każdy musi mieć dostęp do Sieci i umieć się po niej poruszać. To tyle w ramach nie tyle usprawiedliwienia, co złagodzenia. Że fuj.
Pewnie piszę to dlatego, że ja bardzo późno zaczęłam przygodę z krzyżykami, bo dopiero na studiach i nie miał mnie kto uczyć. Internet z kolei dopiero wtedy raczkował, jeszcze były modemy telefoniczne i ludzie podniecali się faktem, że są serwisy typu Onet, chat-roomy (chociaż ja wolałam IRCa) i fora internetowe ;) a gdzie tam jakieś sklepy z niciami ;) W każdym razie moje pierwsze zabawy z krzyżykami (i pół) to były właśnie kanwy drukowane. Potem dopiero (po wykupieniu modemu nietelefonicznego ;PP ) poszperałam po Internecie i znalazłam nowy, wspaniały świat zestawów do haftu krzyżykowego.
A w temacie estetyki - to też są kanwy drukowane, a ośmielę się twierdzić, że wyglądają całkiem nieźle.


Domowe wzory i nie tylko
Haft krzyżykowy można wykorzystać nie tylko do wyszywania obrazków, to też sposób na piękne akcesoria domowe - obecnie można nie tylko serwetki i obrusy, ale też poduszki, ręczniki, są nawet wyszywane zegary (obrazek z cyframi, osobno montowany mechanizm). Torby, poszewki, biżuteria.... Wszystko, co dawno kiedyś porządna gospodyni ozdabiała ku chwale swego domu ;)
Do kategorii "domowych" wliczam również obrazki, których tematyka jest związana z domem - wszelkie kuchenne wzory, widoczki pokojów, stroje, maszyny do szycia, motta itd. Chwilowo z tego zakresu mam tylko serwetkę świąteczną '] Ale mam nadzieję, że kiedyś popełnię coś kuchennego, np. coś z kawą :D


Dziecięce wzory i nie tylko
Sytuacja podobna jak wyżej - wszystko dla dziecka na czym da się wyszyć, w tym specjalne kocyki kołderki, śliniaki, maskotki.
Ukochane przez sporą liczbę hafciarek wzory metryczek z okazji urodzin/chrztu/komunii. Zylion wzorów obrazków mniej i bardziej słodkich.
Z dziecięcych obrazków popełniłam aż 2 i pół - z czego półtora to smoki, którymi od dłuższego czasu was męczę, a jeden to pierwsza i jedyna metryczka, jaką zrobiłam. Dla znajomej (notabene, o ile pamiętam, to Dimensions albo Janlynn):

Już pomalutku do końca, zostało ostatnie hasło ;)

Darmowe wzory
Oczywiście, mam na myśli te legalne, a nie ściągane ksera z chomika czy rosyjskich forów internetowych. Sporo projektantów ma darmowe wzorki na swoich stronach, część z nich co jakiś czas dorzuca coś nowego. Część udostępnia niektóre na Facebooku, są strony, gdzie można znaleźć różnego typu małe wzorki projektowane przez różne osoby, albo samemu nawet coś dorzucić. Generalnie, można znaleźć całkiem sporo różnych, legalnych, darmowych wzorów.
Kilka namiarów ode mnie:
cyberstitchers
DMC UK
HEAD
Coricamo
Artecy Cross Stitch
Teresa Wentzler

Mirabilia
Cross stitch collectibles

Lavender & Lace Angels
Haftix
Ellen Maurer Stroh
Tor Rhuann

sobota, 21 maja 2016

Prezent na Dzień Matki

Tak z wieści około hafciarskich - czuję się lepiej. Jak dobrze pójdzie, to powinnam mieć spokój przez około 3-4 miesiące, nie licząc takich wypadków jak wczoraj, kiedy odezwał się znowu mój pseudomigrenowy ból głowy :/

Ale do rzeczy:
Lubię chodzić po stacjonarnych pasmanteriach. Czasem udaje upolować się ciekawe rzeczy - zazwyczaj akcesoria, przecenioną mulinę DMC, z rzadka zestawy/wzory (przynajmniej w Krakowie nie ma porządniej pasmanterii, która miałaby niezły wybór zestawów) - te ostatnie głównie z gatunku kartek lub małych ozdóbek świątecznych (kojarzycie zapewne takie bożonarodzeniowe ozdóbki w pseudozłotych lub kolorowych drewnianych ramkach).
Jakiś czas temu udało mi się upolować ładną karteczkę z makami - od razu wiedziałam, że będzie dla mojej mamy, która uwielbia te kwiaty.
Zestaw DMC / Orchidea i prezentuje się tak (pewnie część z was będzie ją kojarzyć):


Dość późno (na początku tygodnia) przypomniałam sobie o tej kartce i zainspirowana przez Zimną i jej wyzwanie z wróżką, postanowiłam urządzić sobie podobne, tylko że na mniejszą skalę ;)
Chcę zdążyć z tą kartką na przyszłą sobotę, bo właśnie wtedy będziemy jechać do Krakowa na kilka dni.
Nie mam zbyt dobrego tempa, ale uznałam, że jeśli będę wyszywać chociaż pół godzinki dziennie, to zawsze będzie to jednak parę krzyżyków więcej.
Nie publikuję też zdjęć codziennie, tylko co jakiś czas będę zdawać relację z kilku dni - teraz wiem, że muszę bardziej postarać się ze zdjęciami - chociaż teoretycznie oswoiłam aparat w komórce, robi znajdzie mniej wyraźne zdjęcia tych hafcików niż np. zdjęcia na spacerach Oo
Mam nadzieję, że jednak nie przeszkodzi wam to w obejrzeniu i zorientowaniu się w postępach ;))

A teraz wrażenia:
wydaje mi się, że to kanwa 16" lub 18", wyszywanie 2 nitkami muliny. Jest to mały kawałeczek kanwy, więc niestety muszę szyć w rękach - mam tylko nadzieję, że wyjdzie w miarę równo, a nie porozciągane :(
Używane są: krzyżyki, "ściśnięte" krzyżyki (jak w Heritage Crafts - np. Spitfire, który wyszyłam dla taty) w pionie jak i w poziomie, 3/4 krzyżyki i ćwiećkrzyżyki ;) I to wszystko na wzorku który ma ok. 7x7 cm ;))

I fotki:
Dzień 1
Dzień 2
Dzień 3
Dzień 4
Dzień 5

Mam nadzieję, że jednak przez weekend uda mi się zrobić trochę więcej :)

sobota, 25 października 2014

V Zjazd Zakręconych w Ustroniu

czyli organizacyjna porażka ;)

V zjazd czyli teoretycznie jubileuszowy.. Wcześniejsze organizowała Asia, która w tym roku zorganizowała super imprezę w Krasnymstawie, a Ustroń przekazała w całości do organizacji Coricamo (które jest głównym organizatorem i sponsorem od pierwszego zjazdu w Wiśle).
I tu dla was przestroga - jeżeli wy lub wasza firma organizujecie jakieś cykliczne imprezy, gdzie większość roboty robi osoba/zespół/firma X to nie rezygnujcie z ich usług przy organizacji jubileuszowych!!! Dajcie podwyżkę, błagajcie, ale nie róbcie tego błędu.
No dobra ja wiem, że 5 to nie 10, no ale 5 też się bardziej świętuje niż np. 7.

A teraz do rzeczy - kawa w dłoń albowiem długo będzie (coś ostatnio długie posty mi wychodzą ;))

PRZED ZJAZDEM:
Czeski film. Wiosną nikt nie wie, czy zjazd będzie, gdzie będzie i kiedy będzie. Naród się rzucił i zarezerwował Tulipana i Magnolię zanim data była znana. W efekcie, jak ustalono datę, to zabrakło miejsc w hotelach, w których odbywają się warsztaty. No cóż.
Co ciekawe, w tym roku Zjazd trwał dłużej, bo od czwartku do niedzieli. Teoretycznie, żeby mogły przyjechać zarówno osoby, które nie mogą w weekend, jak i ci, co nie mogą w tygodniu. W praktyce oczywiście wyszło, że niektóre warsztaty są tylko danego dnia. Więc jeśli jedziesz na weekend, to sobie nie zrobisz kilku fajnych rzeczy, które są tylko w czwartek.
Coricamo stworzyło specjalny serwis jakoby dedykowany na zjazdy. Nieczytelny, nieprzyjazny użytkownikom, w dodatku z problemami na serwerach - czyli np. mnie i kilka innych osób traktowało jak spamerów, więc nie mieliśmy dostępu do serwisu (na którym podobno "wszystko" się działo) przez kilka tygodni. Ot, takie tam fanaberie providerów... Zdarza się.
Ale to, że serwis źle przygotowany, że przy przejściach między zakładkami za każdym niemal razem wywala komunikaty, że jakoby aktywność na stronie nie zakończona (programistyczny błąd - trzeba było włazić w okno komentarzy i kasować spację, bo zamiast dać 0 znaków dali domyślny 1, a przy 1 już system traktuje jako komentarz, no, nie ważne, generalnie to błąd informatyka), że trzeba było sobie pierdyliard rzeczy zahaczyć, odhaczyć, że ludzie nie wiedzieli czy pisać na głównej stronie, czy tylko pod warsztatami, to już kurcze trudno darować.
Prócz tego oczywiście na Facebooku utworzono wydarzenie. W efekcie zrobił się komunikacyjny burdel, bo część rzeczy była tylko na stronie, część tylko na fejsie, generalnie trzeba było sprawdzać oba i sobie robić kompilację informacji.
Po raz pierwszy w tym roku prócz zapisów na warsztaty również się za nie płaciło od razu (wcześniej płaciło się instruktorowi na zajęciach). No i zaczęło się: nie wszyscy są obeznani z zakupami przez sieć, więc jaki rodzaj płatności, jaka wysyłka? odbiór osobisty? pisać coś w uwagach? ale o co chodzi?
No ale kto chciał to się jakoś zapisał ;)
Później wyszła kwestia rzeczy potrzebnych na warsztaty (typu nożyczki, igły, itd. czyli co ze sobą zabrać). Otóż tym razem trzeba było pisać do każdego prowadzącego warsztaty na stronie, z nadzieją, że nie jest to np. 80-letnia mistrzyni danej techniki, która o Internecie wie, że to coś w komputerze jej syna czy wnuka. Jak się domyślacie, na odpowiedzi trzeba było poczekać. Szczególnie, jeśli prowadzący umieścił je na tylko na fejsie.
Wreszcie, po wielu komentarzach użytkowników zamieszczanych gdzie tylko się dało, organizator stworzył listę potrzebnych rzeczy. Którą umieścił na swojej stronie. Na szczęście z serwisu zrobiono baner z linkiem ze strony głównej, no ale nie znajdziecie tego np. w zakładce "warsztaty" (co wydawałoby się logicznie, czyż nie?). Podobnie rzecz się miała z listą warsztatów i rozpiską sali. 
Przed Zjazdem pojawiła się informacja, że należy zabrać ze sobą maila potwierdzającego zakup. I znowu ludki nieobeznane, a jaki mail, a gdzie, a po, a na co.
Ja się tylko zastanawiałam, jak przy takiej ilości ludzi będą wiedzieli, na które warsztaty się zapisałam, skoro w mailu mam "WARSZ-37-02 - Sobota 9-12 - 25.00 PLN - Ilość: 1" no ale ok, pewnie mają każdy warsztat opisany ;)

Praktycznie do końca nie byłam pewna, czy pojadę. Ale udało się, w czwartek się spakowałam obczaiłam wcześniej połączenia, kochani rodzice kupili wcześniej bilet Krk-Ustroń, więc wszystko grało.
Do Ustronia przyjechałam w piątek koło 16, a wyjeżdżałam w niedzielę o 9, więc tak naprawdę to jeden dzień tylko ;/ chlip. 

PODRÓŻ, NOCLEGI, UROCZYSTE OTWARCIE:
To już mój 4 zjazd. Byłam na pierwszym w Wiśle, rok później nie pojechałam, bo urodziła się Młoda, ale byłam już na następnych. Zjazdy to jedyny moment, kiedy jeżdżę do Ustronia (chociaż ciągle sobie obiecuję, że pojadę tam z rodziną) i to naprawdę zdumiewające, jak dobrze człowiek pamięta trasę mimo jeżdżenia raz do roku.
Noclegi miałyśmy załatwione w pensjonacie "Źródełko", którego chwaliły mieszkające tam uczestniczki wcześniejszych zjazdów. I faktycznie, w porównaniu z postpeerelowskimi molochami, jakimi są Tulipan i Magnolia warunki bardzo dobre. Wygodnie, czysto, w łazience jest ciepła woda, w pokoju tv z cyfrówką (a nie 5 kanałów z czego działają dwa jak wiatru nie ma), jest ciepło, okna się otwierają, jest WiFi. Jedzenie bardzo smaczne, śniadania w formie szwedzkiego stołu, do wyboru 3 rodzaje herbat ekspresowych, kawa mielona, rozpuszczalna, a w niedzielę do śniadania jeszcze sernik i szarlotka. Nie ma problemu z wypożyczeniem elektrycznego czajnika do pokoju. Nie ma problemu z zamówieniem sobie do pokoju extra jedzenia późnym wieczorem (oczywiście, o ile konkretne danie jest dostępne, ale z rzeczami typu pierogi nie ma problemu).
Zauważyliście, w jaki sposób to opisałam? To dobrze, bo wszystkie te przygody, że czegoś nie było, nie działało spotkało mnie bądź znajome w Tulipanie i Magnolii.
I jeszcze taki drobiażdżek - "Źródełko" prowadzą rodzice Piotra Żyły :> Więc jest szafa z pucharami, narty, kombinezon, zdjęcia Piotra, całej kadry z autografami itd. A na pamiątkę dostałyśmy właśnie pocztówkę ze zdjęciem Piotra z jego autografem :D Prawdziwym autografem. Nie takim nadrukowanym :]
Sam pensjonat kawałeczek od hoteli, ale jak się zna drogę, to jest to całkiem przyjemny, ok. 20 min spacerek.
A jak się nie zna to.... drukuje sobie mapę z google mapsa i na wszelki wypadek dopytuje się taksówkarza o drogę. Chociaż oczywiście wskazówki w stylu "skręci pani w prawo, potem dojdzie do takiego u, skręci i jak będzie takie okrągłe, taki niby plac to to będzie hotel" mogą być nieco.. hmm.. zagadkowe. Do dziś zastanawiam się o jakie "u" mu chodziło.
Tak czy owak.
W piątek lało. Akurat jak przyjechałam do Ustronia, zrobiła się chwilowa dziura w deszczu, więc rozpakowałam się, wypiłam kawę i pokłusowałam do Tulipana, żeby dołączyć do znajomej. Udało mi się do niej dodzwonić, dowiedzieć, gdzie jest na warsztatach, więc umówiłyśmy się, że do niej dołączę za jakieś 10-15 minut (bo już w drodze byłam).
Widzę jakąś ścieżynkę w prawo, no ale wąska, nieoświetlona, no to chyba nie to. Idę dalej.
10 minut później...
Posesje, dróżki, krasnale ogrodowe, ładne liście, przemoczone buty.. O droga w prawo. Hmm.. i mnóstwo skrzynek pocztowych.. pewnie jakaś krótka dojazdowa do kilku posesji. Idę dalej.
10 minut później...
Posesje, ładne domki, ogrody, o ładny samochód, sarenki pasące się na polu.... O, tam widzę linię domów, na pewno są przy tej głównej drodze, do której idę.
5 minut później...
Skończył się asfalt. Sarny patrzą się na mnie jak na idiotkę. Droga dalej to rozjechane koleiny, znaczy dojazd do czyjegoś domu. Albo lezę po mokrej trawie (może lepiej ściągnę buty, i tak już mam mokre stopy), albo wracam do tej drogi ze skrzynkami. 
Sarny się na mnie gapią przeżuwając mokra trawę jak rasowe krowy.
Zawracam,
SZUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!
Lokalne oberwanie chmury. Zanim wyciągnęłam parasol, przestało padać. Moje stopy rozpoczęły naukę pływania w stylu delfin.
15 minut później...
No dobra, idziemy tą drogą i gdzie dojdziemy? JEST!!! Główna!!! No to teraz chyba znowu na prawo, Tulipan powinien być za zakrętem.
5 minut później...
Jestem za zakrętem, a gdzie Tulipan?! No nic, jestem na dobrej ulicy idę póki nie dojdę.
10 minut później...
Hahah, udało się, jestem na drodze wjazdowej do Tulipana... #$%&$#@!!!
Dobrze, że Stasia była na warsztatach, przynajmniej się nie nudziła czekając na mnie :D
Wygrzebałam z torebki maile poświadczające zakup warsztatów i potruchtałam do recepcji. Oni nic nie wiedzą. No dobra. Impreza się trochę duża zrobiła. Idę więc na stoisko Coricamo. Obok stolik z wyłożonymi chyba dla instruktorów listami uczestników, w kącie smutna pani organizator rozmawia przed komórkę. Zamachałam więc łapką, coby sobie moją obecność zakonotowała i czekam. I schnę.
Smutna pani skończyła rozmawiać, popatrzyła się na mnie i... nic. Hm. Może to nie ta? Na wszelki wypadek podchodzę więc do stoiska i mówię, że ja na zjazd, że chcę się dopytać itd. O, to jednak smutna pani ma się mną zająć. No to wracam, mówię, pytam się i teraz...
Czy myślicie, że jako uczestnik, dostałam tak jak w zeszłym roku jakiś darmowy zestaw/wzór do haftu? To źle myślicie.
Czy wydaje się wam, że przy czymś takim powinnam dostać identyfikator, jakąś karteczkę w rodzaju "Witamy na V Zjeździe Zakręconych! Warsztaty trwają od do, są tu i tu, dokładna lista w sieci/na drzwiach wejściowych/na 2 stronie kartki"? Macie rację, WYDAJE WAM SIĘ.
Sądzicie, że przy tego typu okazjach powinny być jakieś gadżety w rodzaju przypinek (tak jak rok temu)? Taak, też tak sądziłam.
Dowiedziałam się, że generalnie nic organizator ode mnie nie chce, ja nie powinnam chcieć od niego, a karteczkę poświadczająca zakup mam pokazać instruktorowi. Skąd pani, która ma listę imienną będzie wiedzieć, że jej warsztaty mają kod "WARSZ-37-02" - nie wiem, widocznie wiedzieć będzie.

Powlokłam się więc do Stasi na warsztaty - akurat była na warsztatach z "Osikowej Doliny" więc załapałam się extra na sypanie brokatu :D
Później poszłyśmy obejrzeć stoiska i czekałyśmy na rozpoczęcie "uroczystego otwarcia". Jako że w sumie nie licząc bobinek nie potrzebowałam niczego, to na mnie stoiska zrobiły średnie wrażenie.
Było jak zwykle Coricamo, ale jakoś.. mało rzeczy na stoisku mieli, szczególnie mało zestawów do haftu (może ludzie wykupili?), było Hobby Studio z plikami katalogów, dużym wyborem rzeczy do scrapu, była Ariadna pokazująca głównie rzeczy wykonane przy użyciu ich nici i sprzedająca kordonki. W Magnolii była Haft Pasja, gdzie wreszcie udało mi się dorwać bobinki i obejrzałam sobie dokładnie chusteczniki z kanwy plastikowej, zestawy do latch hook i mozaiki. Plus było stoiska chyba z Robin's patchwork (w każdym razie jakieś patchworki ;)), jakaś firma z decoupagem i DMC, które od dłuższego czasu żyje niemal wyłącznie tym swoim zpagetti. Z krzyżyków to te extra drogie wypasione muliny DMC typu color variations i kilka książek po zbójeckich cenach. No i jeszcze jakieś stoisko z filcem, wystawko-stoisko zabawek szydełkowych i to już tyle.
**edit - zapomniałam o jeszcze jednym - kolejny rok swoje przepiękne i kosztowne torebki pokazywały Ukrainki - m.in. Halyna Matviyiv. Piękne wykorzystanie haftu krzyżykowego w torebkach.
Wystawa prac była w jadalni w Tulipanie, kilka prac też przy stoiskach w holu, plus cuda z koralików w gablotce. W połowie pustej.
Wystawa w jadalni częściowo na naszych oczach się organizowała. Szczerze mówiąc, podziwiam osoby, które zdecydowały się zaprezentować prace, przy podejściu organizatora "bierzcie co chcecie, będzie miejsce to się wystawicie, a my nie bierzemy za to odpowiedzialności".
Czekając na "słowo prezesa" nastąpiły miłe spotkania ze znajomymi, nawiązywało się nowe znajomości itd. Bardzo dużo osób rozpoznałam z poprzednich zjazdów (mimo, że ich nie znam). Co ciekawe, np. nie wiem, jak kobitka się nazywa, ani skąd jest, ale wiem, że w zeszłym roku remontowała kuchnię, lubi koraliki, a nie przepada za frywolitką :D Ot, takie śmieszne rzeczy nieraz utkwią w pamięci...
Po jakimś czasie na mniej więcej środek połówki sali ;) wyszła smutna pani, która wypowiedziała kilka zdań. Z całości przemówienia najbardziej utkwiły mi w pamięci posykiwania i krzyki publiczności "głośniej!! nic nie słychać!!", jako że pani była bez mikrofonu i natura nie obdarzyła jej donośnym głosem.
Później miały być tańce ludowe wykonaniu zespołu młodzieży, ale ja padłam zwyczajnie więc namówiłam Stasię na wcześniejsze urwanie się i odpalenie pidżama party ;)
Stasia przyjechała do Ustronia dzień wcześniej, więc drogę znała. Po uśmianiu się z moich przygód, wyprowadziła nas w zupełnie inną stronę - okazuje się, że szybciej dojdzie się do Tulipana przez Magnolię (czyli jakby idąc od góry do niego, a nie obchodząc górę jak ja to zrobiłam).
W dobrym towarzystwie czas szybko mija, doświadczenie swoją szosą, a i tak źle skręciłyśmy w jednym miejscu :D ("ale jak to tu jest szpital?!") Ale przynajmniej w dwie osoby to się pośmiać można było ;)
Późnym wieczorem dołączyła do nas Grażynka, której na całe szczęście udało się przyjechać :) Z przygodami również ;) M.in. jak już człowiek bierze taksówkę, to liczy na to, że kierowca wie gdzie jechać :D Urządziłyśmy sobie miły babski wieczorek, ja zrobiłam kilka krzyżyków na dmcowskim ptaszku (raz na pół roku by wypadało) i poszłyśmy spać z nadzieją, że w sobotę zgodnie z prognozą nie będzie padać.

Podsumowując - Ustroń nas nieco złośliwie i przekornie powitał w tym roku ;))

SOBOTA - WARSZTATY, SPOTKANIA:
Zapisałam się tylko na 2 warsztaty w sobotę, przewidując, że w najgorszym wypadku chociaż na sobotę przyjadę.
O 9 miałam kurs ręcznej aplikacji. Na dzień dobry dowiedzieliśmy się, że zmieniła się osoba prowadząca. No bywa. Potem padło pytanie, co miałyśmy zabrać na warsztaty, bo w zależności od strony/osoby wersje były różne. Eee.. tylko nożyczki? Na szczęście prowadząca założyła, że możemy nie mieć nic, więc wszystko było przygotowane. Włącznie z jej prywatnym zapasem igieł do aplikacji.
Okazuje się, że są specjalne igły do takich rzeczy Oo przy których normalne igły wydają się wielkie i toporne. Mają tylko 2 wady - są dość delikatne i mają superminiaturowe oczko. Takie, co to się wydaje mniejsze od nitki. Więc nawlekanie jest STRASZNE, bo w to ucho to nawet żaden nawlekacz nie wejdzie.
Szyłyśmy jabłuszko z bawełnianych kawałków do patchworków. Jako metodę pokazano nam jak to robić z użyciem "freezer paper" - to taki specjalny papier z klejem z jednej strony. Przyprasowywuje się go do danego kawałka aplikacji, a jak już aplikację ma się prawie całą przyszytą, delikatnie odkleja (wystarczy wsadzić np. nożyczki czy coś płaskiego z tępym końcem między papier a tkaninę i super odchodzi) i wyciąga, a aplikację doszywa do końca.
Jako że nie dość, że złamałam jedną igłę, to jeszcze musiałam pruć spory kawałek, nie skończyłam jabłuszka na warsztatach, ale udało mi się je skończyć w Ustroniu. Oto efekt, z którego jestem baardzo dumna, bo pierwszy raz w życiu przyszywałam aplikację :) Planuję ją wykorzystać do przyozdobienia jakiegoś pudełka bądź okładki notesu.
Przy okazji nauczyłam się super prostego sposobu robienia supełka :)
 
Warsztaty prowadziła pani Małgorzata Stec-Adamus, która robi również patchworki i prowadzi warsztaty szycia. Wiem, że planuje uruchomić warsztaty szycia patchworków w Oświęcimiu, więc jeśli ktoś z okolic jest chętny, to na priv mogę podesłać namiary do niej, bo jest świetnym nauczycielem i naprawdę potrafi przekazać wiedzę :)
A po warsztatach spotkanie i pamiątkowa fotka osób biorących udział w zabawie "Niteczki w karteczki" :) Ja to ta w niebieskim sweterku z apaszką ;P

Potem obejrzeliśmy występ zespołu ludowego (tego, który występował dzień wcześniej) - zaprezentowali piękne stroje i tańce z kilku okolicznych rejonów. Młodzież bardzo się starała, aczkolwiek było widać, że niektóre tańce świeżo wyuczone i czasem się krok pomylił. Ale bardzo pozytywnie, naprawdę, miło się patrzy na takie rzeczy :)
Potem znajoma porwała nas na obiad, a po powrocie cierpłam na focie grupowej - nie ma to jak kucanie przez x czasu plus beztrosko pakująca mi się na nogi kobieta - no bo po co ona ma kucać, jak sobie może na mojej nodze siąść. Ot, ludzka bezczelność ;) (fota mała bo pożyczona od jednego z uczestników)
A potem grzecznie potupałam do Magnolii na warsztaty z latch hook.
Z latch hookiem spotkałam się w Krasnymstawie, gdzie moja znajoma z pokoju uczestniczyła w warsztatach. Oni akurat mieli nieduży obrazek z bratkami. Technika wydała mi się kusząco łatwa i odprężająca, więc doszłam do wniosku, że na następnym zjeździe trzeba będzie się skusić. A mały obrazek zamiast na ścianę trafi do Młodej, przyda się na dywan dla lalek ;)
A tu niespodzianka: bratków nie będzie. Każdy uczestnik dostał spore pudło.
A w środku.... zestaw do zrobienia poduszki!!! Wow. Takie pudełko zawiera pociętą już mulinę, szydełko, schemat graficzny i wzornik nici. Przepraszam za brak fotki, ale jak ktoś sobie w linki latch hookowe z tego postu poklikał to już wie jak to wygląda. Nauczyłam się więc jak przewlekać wełnę specjalnym szydełkiem i przystąpiłam do pracy. Przy okazji dowiedziałam się ciekawostek, jak to instruktorki prawie że się biły o stoliki i krzesła (bo dostały na rozpiskach, że siedzą przy tym samym numerze stolika..), jak to prowadząca dostała imienną listę osób, z których ani jedna nie stawiła się na warsztaty, za to przychodzili inni ludzie i twierdzili, że właśnie na latch hook byli zapisani... a nie sposób było zweryfikować, czy aby na pewno byli na to zapisani...
Nie zdążyłam za dużo zrobić, jednak poduszka trochę duża :P dlatego też pokażę wam efekty warsztatów i jednego dnia tkania po powrocie:
No i wpadłam. Jest to tak dla mnie relaksujące, że muszę się zmuszać do krzyżyków, bo najchętniej bym te dywany tkała :D Co jest o tyle interesujące, że nie przepadam za dywanami typu shaggy. Zakupiłam sobie jeszcze do domu dywanik z biedronkami, oficjalnie dla Młodej, nieoficjalnie zastanawiam się, czy jej go oddać ;P
Po warsztatach zmęczone popełzłyśmy do pensjonatu (tym razem udało się nie zabłądzić ;)), gdzie oddałyśmy się urokom oglądania zakupów, kończenia prac rozpoczętych na warsztatach itd. Ja zaczęłam nowego HEADa (ale o tym w następnym poście), obejrzałyśmy sobie Jamesa Bonda ;) Spakowałyśmy się, i.... już była niedziela i czas wracać :/

Po powrocie zastałam miłą niespodziankę. Jakiś czas temu odwiedziłam blog http://janeczkowo.blogspot.com/ gdzie urzekły mnie frywolitkowe śniezynki, co dałam wyraz w komentarzu. To była moja pierwsza wizyta na tym blogu, ot, zwyczajnie łaziłam po linkach, które są na waszych blogach ;) i tak od strony do strony, trafiam nieraz w ciekawe miejsce. Okazało się, że mój komentarz złapał licznik i otrzymałam nagrodę :) Takie oto śliczności na mnie czekały (czekoladę nagryzłam zanim dostałam aparat do ręki ;P ):
A we wtorek przyfrunął do nas taki oto ekspresik:
Była to nagroda ze zdrapki (pewnie kojarzycie, niedawna akcja Biedronki) - muszę przyznać, że chociaż dość głośny to całkiem przyzwoicie się sprawuje i po ustawieniu pod nasze gusta parzy kawę, którą da się wypić ;) W sumie zakupu ekspresu na kapsułki nie planowaliśmy, ale jako nagroda to czemu nie. Kapsułki z Biedronki nie są zbyt drogie, a poza tym pijamy przede wszystkim kawę rozpuszczalną, więc raczej nie zbankrutujemy od używania ekspresu Italico. Na zdjęciu bardzo czerwony wyszedł, tak naprawdę ma bardziej bordowy kolor.

A wracając do Zjazdu.. Przestraszyłam was? Powiało grozą i macie wrażenie, że szkoda czasu i pieniędzy na takie coś? Cóż.
Mam nadzieję, że w przyszłym roku organizacja będzie lepsza. Zresztą Coricamo ma jakieś dziwne fazy, że co 2 zjazd jest lepszy niż wcześniejszy ;)
Tak, organizacyjnie popełniono mnóstwo błędów, które mogą być wybaczone przy organizacji pierwszej czy drugiej imprezy, a nie piątej.
Ale z drugiej strony, impreza robi się coraz popularniejsza i coraz większa, po za tym, po raz pierwszy organizatorzy zostali sami z tym wszystkim bez Asi, która ogarniała wszystko i gasiła pożary wodą, a nie benzyną.
Na Zjazdy jeżdżę po to, aby spróbować różnych ciekawych rzeczy, nieraz kompletnie egzotycznych, których inaczej musiałabym się nauczyć z youtuba czy tutoriali. A jednak to zupełnie co innego, niż nauka pod okiem profesjonalisty, który w dodatku udzieli wskazówek również po godzinach oficjalnych zajęć.
I dla ludzi. Którzy kochają rękodzieło jak ja. Którzy rozumieją moje problemy w rodzaju czy HEADA robić na płótnie czy na 25". Którzy pokażą mi jakieś nowe ciekawe sztuczki. Pokażą swoje prace. Zarażą swoją pasją do innych technik.
I dlatego warto przebrnąć przez nawet niezoganizowaną organizację, dopilnować tylko terminów zapisów, załatwić sobie na własną rękę noclegi i pojechać. Bo takiego klimatu nie ma na żadnej innej imprezie.

środa, 23 kwietnia 2014

Co dziś wyszywamy i czytamy

Tak na początek przepraszam za opóźnienia. Przypałętało się do nas jakieś paskudztwo, w związku z czym Młoda i ja wylądowałyśmy na antybiotykach i zajmowałyśmy się głównie spaniem :/
Niestety paskudztwo mocne, bo chociaż antybiotyki się skończyły, to jej dalej się z nosa leje (i kaszle), a ja kaszlę jak umierający gruźlik (i z nosa mi się leje). Pierwszy raz w życiu miałam też taki kaszel, że prawie że oglądałam zawartość swojego żołądka :(

No ale do rzeczy.
Po pierwsze - Dni Kraftu w Krakowie. Totalna porażka. Wystawka prac DMC jak zwykle ok, ale samych stoisk było AŻ 3, z czego tylko jedno poświęcone haftowi. Muliny nie mieli. Pisaków zmywalnych nie mieli. Mieli trochę zestawów. Jako że wcześniej zapoznałam się z katalogiem DMC online, dostałam w prezencie 3 prześliczne zestawy ptaszków, które już wcześniej mi się spodobały (na takie imprezy dobrze mieć sponsora, w tym wypadku byli to moi rodzice :P ).

Jak wiecie mam obsesję ;) na punkcie tych nowych kolorów DMC, więc jak zwykle postanowiłam pognębić panią i pytam się, czy coś wiadomo. Oczywiście nie wiadomo. A poza tym skąd ja wiem o nowych kolorach. Z forów, blogów, pasmanterii angielskich...  "To po co chodzi pani po angielskich stronach, przecież wiadomo, że Anglia to Anglia, a Polska to Polska." Taak, UE nic nie znaczy (żeby nie było, zdaję sobie sprawę, że producent może mieć widzimisię, że jakaś część asortymentu idzie tylko do wybranych krajów, ale powiedzieć klientce "to po co pani na angielskie strony wchodzi"???? A kultura to gdzie? Chyba w muzeum.. )
Spoko.
Wezwana na pomoc pani właścicielka z "Na dodatek" niby cośtam o kolorach wiedziała, ale jak się okazuje mówiłyśmy o zupełnie różnych rzeczach (ja o tych packach, ona o DMC Variations), a szczegółów nawet nie przytoczę, bo czuję odrazę do pokątnego handlu pod stołem.
Spoko.

2 stoisko było z włóczkami, 3 niby z decoupagem i jakimiś drobiazgami typu brokaty, koraliki, ale jak chciałam coś kupić dla znajomej, to tylko lakiery i papiery były. Spytałam o farby i usłyszałam, że jak chcę farby to mam sobie pojechać do sklepu xyz pół miasta od M1.
Spoko.
No. I to tyle.
A potem odebrałam smoka od ramiarza :)
CUDNY JEST. Mogę z czystym sumieniem polecić oprawianie w krakowskim M1.
 

Nie wiem, czy dobrze widać - rama złota (taka jakby stara), podwójne pass-partou - białe oraz ciemnoczerwone (ja na monitorze widzę jasną czerwień, ale naprawdę to ma odcień zbliżony do ciemnoczerwonego w grzywie, skrzydłach i ogonie). Szkło zwykłe. Cena 60 zł.

Na otarcie łez po pseudokraftowej imprezie, spotkałam się ze znajomymi, które do M1 specjalnie z dość daleka, zdaje się, że Rzeszów i dalej. O ich rozczarowaniu nawet nie wspomnę.

Po powrocie do domu zajrzałam sobie do netu, żeby sprawdzić, czy moje ptaszkowe nowości są gdzieś dostępne. Były. W "Na Dodatek". Za 39,99 zł. Czyli przepłaciłam po 10 zł na każdym zestawie. I tu mi się trochę przykro zrobiło - ja wiem, że to nowość, ale tak bezczelnie zarabiać? Zazwyczaj na takich imprezach chodzi o reklamę, promocję, są rabaty, specjalne promocje, wyprzedają zalegający w magazynach towar (jak ktoś był na ostatnim Zjeździe w Ustroniu to wie - Needle&Art miało sporo zestawów w promocyjnych cenach, hobby studio oferowało darmową przesyłkę jak się zamówiło w czasie Zjazdu coś). A tutaj? Ani towaru, ani rabatu, ani towarzystwa, ani dobrego podejścia do klientów..

A ptaszka jednego zaczęłam wyszywać w Krakowie i póki co udało mi się tyle zrobić:
Powiem wam, że po wyszywaniu na płótnie, luganie 25" i lindzie 27" na zwykłej Aidzie 14" dziwnie się wyszywa :D Szalenie sztywna się wydaje - zresztą jeszcze widać ślady po tamborku... chyba będę musiała 2 raz uprasować, zanim się za niego znowu zabiorę.

A co czytamy? A czytamy sobie 2 książki widoczne na zdjęciu:
Dalmatyńczyków przedstawiać chyba nie trzeba ;) Za to druga książka to całkiem przyjemny romans, dziejący się w 2. połowie XIX wieku w Japonii. Sachi zostaje konkubiną ostatniego (jak się później okazało) szoguna. Wyrwana z rodzinnej wioski musi radzić sobie w pałacu pełnym setek kobiet. W kilka lat później Japonią wstrząsają wielkie zmiany, pojawiają się obcokrajowcy, kraj targa wojna domowa, Sachi zmuszona do ucieczki z pałacu znowu musi radzić sobie w innych warunkach.. a przy okazji zakochuje się w roninie, co dodatkowo wszystko komplikuje.
Bardzo miło i lekko się czyta, można dowiedzieć się sporo rzeczy o Japonii, a poza tym to bardzo ładny romans :)

Resztę wyszywanek pokażę w następnych postach, tym czytelnikom, którzy dotarli do tego miejsca dziękuję za czas i radzę - bądźcie czujni, candy zaczyna się pojawiać na horyzoncie ;)

piątek, 21 lutego 2014

Dni Kraftu DMC 2014

Ha! DMC łaskawie w tym roku organizuje Dni Kraftu (kraft - jakże polskie określenie...).
Odbędą się one w kwietniu:
5-6 w Warszawie,
8-9 w Krakowie,
12-13 w Gdańsku.

Jak zwykle nowe katalogi, jakże promowane przez nich Myboshi (jakby nie można było sobie zrobić normalnie czapki na drutach tylko w odjechanych kolorach), te dziwne zpagetti (czy jak je tam zwał), nowych mulin pewnie dalej nie będzie (wiem, jestem złośliwa).
Dodatkowo ma być Needle&Art (hahah, dimki, kurcze, znowu coś kupię, mówię wam...), Heritage z decoupagem (a szkoda, piękne mają wzory do haftu krzyżykowego) i kilka innych nic mi nie mówiących ;P
Prócz tego pokazy szydełka i frywolitki.

Szczegóły tutaj.

Ja się wybieram do Krakowa, ktoś chętny na kawkę przy okazji zwiedzania? ;)

czwartek, 18 października 2012

Torba - prototyp oraz spoiler-show ;)

Mam torbę DMC. Jest duża, ma mnóstwo kieszonek, przegródek i dwie wady. Po pierwsze - trudno ją nieść na ramieniu, po drugie - jest duża.
Kiedy wychodziłam z córą na spacer i ta często zasypiała, miałam chwilę na wyszywanie. No i był problem - robótka niezbyt duża, torby extra nie ma sensu brać (nigdy nie wiem, czy Weronika uśnie czy nie), a do plecaka robótkę co najwyżej mogę w reklamówkę zawinąć - co z kolei nie jest wygodne, jak chce się mieć robótkę, nożyczki, motki muliny itd. w jednym miejscu.
Porozmawiałam zatem z koleżanką, która zajmuje się szyciem (polecam nietypowe zabawki :) ) czyli Pracownię Wiewiur i wymyśliłyśmy coś w rodzaju małej torebki-saszetki.
Torba prototypowa, szyta z każdego chyba materiału, jaki znajoma znalazła w domu :D moim zadaniem jest jej przetestowanie (m.in. na Zjeździe Zakręconych, który już jutro!!), a potem się zobaczy co dalej.
A dalej ma być (jeśli się torba spodoba), ewentualna niemalże produkcja ;)
Teraz uwaga - SPOILER ;)
Zamierzam otworzyć własną pasmanterię internetową, gdzie m.in. będą tego typu akcesoria. Oczywiście zestawy, wzory (mam na oku kilku projektantów jeszcze chyba w Polsce nie znanych), nici, itepe, itede.... Fakt, rynek ciężki. I to nie dlatego, że będę konkurować z Coricamo czy Needle&Art, tylko że moim głównym rywalem będzie chomikuj.pl
Cóż... podejmuję się karkołomnego zadania przekonania polskich hafciarek, że w polskim sklepie można kupić fajne rzeczy do haftu nie kosztujące fortunę.
Póki co moje zadanie bojowe to po Zjeździe ruszyć w poszukiwaniu funduszy - także trzymajcie kciuki :)

A oto torba:

20x24 cm, 2 komory - jedna na akcesoria, druga na robótkę, 1 płaska kieszeń schowana również pod klapką na schematy.
Torba po rozłożeniu komory na akcesoria.
Część komory na akcesoria - nożyczki, pisaki, igły, itp.
Część komory przeznaczona na nici - mi się zmieściło 11 bobinek i drugie tyle motków :)
Widok z góry - czerwony suwak to komora na akcesoria, otwarty zielony - komora na robótkę (już pełna).
Kieszeń na schematy - niestety trochę za mała i kartki trzeba składać na 4 części.
Pełna torba z paskiem od mojej torebki.

Wreszcie wszystko mam w jednym miejscu :D Przetestuję na Zjeździe, jeżeli jeszcze portfel mi się tam zmieści, to nie będę musiała biegać z plecakiem :)

A dla tych, którzy dotrwali do końca - oto moje roboczo (szkło i pełna oprawa dopiero za jakiś czas będzie) oprawione prace na zjazdową wystawę (mój wspaniały mąż sporo się napracował).
Garfieldy nie będą wystawiane (kwestia limitu prac), ale będę je miała ze sobą. Jak się już chwalić, to do końca ;)


 Po powrocie prócz relacji ze Zjazdy każda z tych prac doczeka się własnego posta (nie licząc kolibrów, które już zostały opisane).

Etykiety

2013 (1) 3d (2) 4 pory roku (1) aida (1) Aida 14 (1) Aida 14" (2) Aida ze srebrną nitką (3) akcesoria (3) akcesoria do haftu (1) Alan Wake (1) amulet (1) Anchor (1) angielskie gazetki do haftu (1) Ariadna (5) Ariadnia (1) Artecy (1) Australia (1) autorskie wzory (1) backstitch (1) Beacon at Daybreak (1) beading (3) Beadsmith (1) Belfast 32" (5) biedronki (2) biżuteria (3) Biżuteria pod choinkę (1) biżuteria z osikowych wiórków (3) biżuteria z żywicy (1) Boże Narodzenie (4) bór na czerwonem (1) bransoletki z muliny (1) breloczek do kluczy (1) breloczki (1) Cadfael (1) candy (4) candy u Agnieszki (1) candy u meri (5) candy u Violi (1) Celestial Dragon (1) chiński smok (2) chiński wachlarz (1) chińskie widoczki (10) Choinka 2019 (15) Choinka 2020 (5) choinka 2022 (14) chomikuj (1) choroba (1) chusta (1) Clover (5) Cocotier (1) Coricamo (19) córa (3) Cross Stitch Collection (1) Cross stitch crazy (1) Cross Stitch Gold (1) Cross Stitcher (2) Curl up with a good book (14) Curl with a good book (2) czajniczki (6) czas (1) Czas Honoru (1) czwarty królik tygodnia (4) Dallas '63 (1) Dedoles (1) dimek (18) Dimensions (35) Dimensions Craft (9) Dimensions Gold Collection Petites (7) dimki (2) DIY (1) DMC (9) DMC Coloris (3) DMC Etoile (10) Dni Kraftu (2) Dolina Chochołowska (1) drewniane zawieszki (2) drobiażdżek (1) drobiażdżki (1) druga strona (1) Durene Jones (1) dywanik (1) dzwonki (4) epasmanteria (1) epic stitching (1) etoile (12) etsy.com (3) facebook (1) Festiwal Twórczo Zakręconych (2) filc (1) firma (1) flizelina (1) forum (1) fraktale (1) francuskie węzełki (4) frezje (1) frywolitka (4) frywolitka igłowa (2) Garden Irises (16) Garfield (1) gazetki (3) geek (1) gejsza (1) giveaway (1) gobelin (1) Gold Collection (2) golden kite (1) grupa (1) grypa (1) hafciarki (1) Hafciarski alfabet (24) hafciarskie gadżety (4) haft (1) haft gobelinowy (1) haft kaszubski (1) haft koralikowy (7) haft koralikowy na sklejce (3) haft krzyżykowy (58) haft krzyżykowy na sklejce (2) haft matematyczny (3) Haft Pasja (3) haft płaski (10) haft wstążeczkowy (2) haft złoty (1) Haftix (2) Halloween (3) hardanger (2) HEAD (25) head promocja (1) Heritage Crafts (3) HobbyStudio (3) Igłą Malowane (1) igły (1) III Nowotarska Noc Sów (1) III Ogólnopolski Zjazd Twórczo Zakręconych (4) imieniny (2) irysy (12) IV Ogólnopolski Zjazd Twórczo Zakręconych (1) Jane Greenoff (1) janlynn (2) Japoneczka (1) Jeanette Crew Designs (1) jesień (4) Joan Elliot (1) Johanna Basford (1) John James (1) kafle hiszpańskie (3) kalendarz (2) kanwa drukowana (6) kanwa plastikowa (58) kanwa ze złotą nitką (1) kartka (2) kartka na ślub (1) kartka z motylem (2) kartki (3) katalog dmc (1) Klub Twórczych Mam (3) koala (1) Koci SAL (3) Kokardka.pl (5) kokonki (1) kolczyki (1) koliber (13) kolibry (3) kolorowanki dla dorosłych (2) Kołysanka (8) konkursy (1) kontury (1) koraliki (14) koronka teneryfowa (1) kostki (14) koteczek (2) kotek Weroniki (1) Koty na Płoty (1) Kraków (2) Krasnystaw (2) kredki (1) Kreinik (4) krokusy (1) kroniki braciszka Cadfaela (1) królik (8) króliki (1) Krystyna Duchniak (1) krzyżyki (1) książki (3) Księżyc (1) kumihimo (2) kurs haftu (3) latarenka (1) latarnia morska (16) latch hook (7) Legend of Zelda (1) Lego (2) len (4) Linda 27" (2) liście (1) ludowe (1) Lugana 25 (1) Lugana 25" (1) Lullaby (7) lupa DMC (1) łańcuszek (1) maczek (2) Madeira (1) Magiczna Kartka (1) magnesy (4) maki (1) makrama (3) małe wzory (1) Manggha (1) mąż (1) Merejka (1) meri (3) metryczka (1) Mikołaj (1) Mikołaj z "Przyjaciółki" (12) mikromakrama (1) mirabilia (2) młoda (1) moda na robótki (1) moje hafciarskie przyzwyczajenia (1) Moon Dreamer (1) mozaika (2) MP Studio (1) mulina (3) mulina Anchor (1) mulina Ariadna (1) mulina chińska (1) mulina cieniowana (4) mulina cieniowana DMC (4) mulina Coloris DMC (2) mulina DMC (3) mulina DMC kram z robótkami (1) mulina lniana (1) mulina metalizowana DMC (1) mulina satynowa DMC (1) mulina wielokolorowa (6) muszle (7) Muzeum Narodowe w Krakowie (1) na sprzedaż (2) na szczęście (1) NeedleArt (4) needleminder (2) Nene Thomas (9) New Stitches (1) nici (1) niebieski klematis (5) niebieski kot (2) nietoperz (3) ninja (1) niteczki w karteczki (10) Niteczki w karteczki 2019 (9) Niteczki w karteczki 2020 (2) noc sów (1) nowe (1) nowe pismo hafciarskie (1) Nowy haft na Nowy Rok (11) Nowy Rok (1) obrazek świąteczny (5) oczko z ogonem (10) ogłoszenia (2) ogródek (1) opalizująca Aida (1) Orchidea (3) organizacja muliny (3) organizacyjnie (1) organizer (4) organizery (2) osikowa dolina (3) osikowe wiórki (3) ozdoby choinkowe (47) ozdoby świąteczne (15) PAKO (2) papierowa wiklina (1) papużki (1) Park Dolny (1) Park Wschodni (1) parkowanie (2) parzenica (1) patchwork (1) pen pals (1) Permin of Copenhagen (2) Piaskowy Wilk (1) piwonie (1) plecy (1) podmalowane tło (1) podsumowanie (1) poduszka (4) pomoce w wyszywaniu (1) pomocne w wyszywaniu (1) ponczo (1) ponczo na szydełku (1) porządki (1) post z ogonem (10) powroty (1) półkrzyżyki (5) Pracownia Wiewiur (2) prawa autorskie (3) prezent (5) prezenty (4) promocje (2) Prym (2) przeceny (1) przeprowadzka (2) Przyjaciółka (3) ptaszki DMC (20) ptaszki zimowe (1) ptaszki-grubaski (4) pudrowe róże (7) q-snaps (3) R&R frames (1) rama do haftu (2) ramka (1) ramka do haftu (2) Randal Spangler (16) recenzja (1) regionalny czwartek (2) remont (1) replika obrazu (1) retro koci kalendarz (6) retro koci SAL 2013 (5) Riolis (1) robótki na paluszkach (1) rocznica (1) Rok Smoka (2) rosyjskie zestawy do haftu krzyżykowego (3) Royal Paris (6) Royal Stone (1) róża wiatrów (1) róże dla teściowej (6) różne (2) RR (6) RTO (15) SAL (3) SAL 2013 (5) SAL bombkowy (16) SAL Kakao (17) SAL kakaowy (5) SAL u Iskierki (10) SAL z ciachem (1) SAL z Coricamo (5) serce (1) serducho (1) serwetka świąteczna (1) serwetka z dzwonkami (12) Sew&So (2) sklep (1) sklepy (1) smalls SAL (2) Smoczy Rok (2) smok (8) smok i księżniczka (8) smok i księżniczka 2 (8) Sobieski pod Wiedniem (1) SODA (5) SODA Stitch (8) sorter (5) sowa (2) sowy (1) Spitfire (10) stare gry komputerowe (1) stateczek (2) Stephen King (1) stębnówka (1) Stitchy Dragon (12) strony (1) Super Mario Bros (1) Sven (1) Szczawnica (1) szkoła haftu (6) Szkoła haftu Krystyny Duchniak (8) sztuka chińska (1) szydełko (4) ścieg kładziony (1) Ściegi (2) ślubne (3) śniezynki (1) świąteczna kartka (2) Tajemniczy SAL (2) tajniak (4) takie tam (1) tamborek (4) techniki hafciarskie (2) Tell me a story (7) temari (1) teneryfka (1) Teresa Wentzler (18) The world of cross stitching (1) tkaniny (1) torba hafciarska (1) trzymadełka (1) Tulip (1) TUSAL (3) TUSAL 2013 (7) tutoriale (3) Twórcze Inspiracje (2) twórczo zakręceni (1) Ty Wilson (2) tygrys (1) Tygrysek (3) UFO SAL (4) UFOK (11) ufoki (8) ufokowy rok (17) ufokowy rok 2 (12) ufokowy rok 3 (12) urlop (2) urodziny (1) Ustroń (10) Ustroń 2017 (1) V Zjazd Zakręconych w Ustroniu (1) warsztaty (3) warsztaty twórczo zakręcone (3) ważne decyzje (1) Wielkanoc (1) Wintergatan (1) wiosenne candy u Kasi (1) wiosna (5) WIP (1) wishlist (1) wisiorek (1) witraż (1) włochata mulina (1) Wonderful Walk (1) Wrocław (1) wspólne dzierganie i czytanie (3) wycieczka rodzinna (2) wygrana w candy (1) wygrana w konkursie (1) wyjazd (1) wymianka (2) wymianka zakładkowa (2) wyprzedaż (5) wystawa (1) wyszywana bitwa pod Grunwaldem (1) wyszywanki córy (1) wzory do haftu (1) wzory regionalne (1) wzory własne (2) wzór (1) zabawa u Eli (1) zabawy papierem (1) zakładka (11) zakładka z cytrynami (5) zakładka ze smokiem (12) zakładki (8) zakupy (7) zawieszka na choinkę (11) zdjęcia (1) zestaw do haftu (18) zestaw do haftu koralikowego (4) zimowy ptasiorek (2) Zjazd w Ustroniu (1) Zjazd Zakręconych (7) Złota Igła (3) Złota Igła 2017 (2) Złote Runo (17) zmiany (2) zniżki (1) Zweigart (3) żurawie (5) życzenia (1) żywica (1)