Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia indyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia indyjska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 maja 2015

Młoda kapusta i cebula. Gorczyca, kozieradka i kurkuma. Po indyjsku.


Młoda kapusta po indyjsku to był Wasz faworyt w małym głosowaniu na fejsbuku. Słowo się rzekło, czytelnicy zdecydowali i to właśnie indyjskie klimaty dziś będą się panoszyć na blogu. Kto jest ciekawy przepisu niech czyta dalej, kto jest ciekawy smaku niech koniecznie zrobi.

 

czwartek, 4 września 2014

Okrągła cukinia i kurczak. Basmati i nerkowce. W indyjskim klimacie.


W weekend pojechaliśmy z Połówkiem na Halę Mirowską. Nie wiem co takiego ma w sobie to miejsce, ale widok tych wszystkich kolorowych warzyw i owoców powoduje u mnie uśmiech od ucha do ucha. Podobnie reagują dzieci w sklepie z cukierkami.

Nie obyło się bez wizyty na stoisku u kultowego już Hippisa (u niego kupiłam kolendrę i cukinię). Nie mogłam też będąc w tej samej alejce nie zajrzeć na moje ulubione stoisko z przyprawami (tu zgarnęłam jasną gorczycę). Na koniec po świeże zioła udałam się w inną część HM i do domu wraz ze mną wróciły dwa dorodne pęczki tymianku i jeden szałwii. Przy okazji dowiedziałam się, że dostępne u nich czereśnie kosztują 120 zł za kilogram(!) Sprowadzane z samego USA, więc sami rozumiecie ;)

Czy zdarzyło się Wam kiedyś tak absurdalne ceny widzieć? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń.

***

Mimo tych wszystkich pokus, które zewsząd na mnie czyhały, wróciłam do domu inaczej niż zwykle. Tylko z tym co faktycznie było mi potrzebne. Dynie, które tak pyszniły się na prawie każdym stanowisku (w tym roku panuje moda na układanie ich w wieże od największej do najmniejszej) nie zdołały mnie tym razem zbałamucić. Następnym razem! 

Z halomirowskich zdobyczy plus tego co znalazłam w mojej spiżarce przyrządziłam dla nas pyszny obiad. Proste składniki, a jak pysznie!


Okrągłe cukinie faszerowane ryżem basmati, kurczakiem i nerkowcami

przepis własny
(na 2 porcje)

Składniki:
2 średniej wielkości okrągłe cukinie
1/2 szklanki ryżu basmati
1 mała cebula
1 łyżeczka oliwy
150g piersi z kurczaka
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka garam masala
1 duża garść nerkowców (użyłam solonych)
szczypta soli
garść liści kolendry

plus do dekoracji
liście kolendry

Przygotowanie:
Cukiniom odetnijcie czubek (na ok. 6-7 cm od góry) wydrążcie przy pomocy łyżeczki (nie wyrzucajcie miąższu).
Ryż zalejcie jedną szklanką wody z dodatkiem garam masala. Doprowadźcie do wrzenia, zmniejszcie ogień do średniego. Na wierzchu garnka ułóżcie bambusowy koszyczek, na nim ułóżcie wydrążone cukinie (wydrążoną częścią do dołu). Gotujcie przez ok. 15 minut, aż cukinia będzie miękka a ryż ugotowany. Osączcie i odłóżcie na bok.

Wydrążony miąższ i cebulę bardzo drobno posiekajcie. Kurczaka pokrójcie w małą kostkę ok. 1-2cm. Nerkowce grubo przesiekajcie.

Na patelni rozgrzejcie oliwę, dodajcie posiekany miąższ i cebulę, zeszklijcie. Dodajcie przyprawy i kurczaka, dokładnie wymieszajcie. Smażcie, przez kilka minut co jakiś czas mieszając. Na koniec dodajcie orzechy i ugotowany ryż, ponownie wymieszajcie. Smażcie jeszcze przez ok. 5 minut, by smaki się dokładnie wymieszały. Na sam koniec doprawcie do smaku solą, wrzućcie liście kolendry i wymieszajcie.

Przygotowany farsz nakładajcie do uparowanej cukinii. Udekorujcie świeżymi listkami kolendry i przykryte "cukiniową czapką". Podawajcie od razu. Smacznego!

środa, 20 sierpnia 2014

Śliwki i sól morska. Gorczyca, kozieradka i asafetyda. Indyjski sos.

 

Kuchnia indyjska i śliwki. Śliwki i kuchni indyjska. Nijak bym te słowa ze sobą zestawiała, tak smak tego przepisu był dla mnie nie do wyobrażenia. Gdy tylko w kuchni pojawił się duży zapas śliwek, postanowiłam go czym prędzej przetestować. Efekt... OMG!

Po lekkiej modyfikacji oryginalnego przepisu otrzymałam ponad litr uniwersalnego sosu śliwkowego z indyjskim pazurem. Przetestowałam go już z mieloną wieprzowiną i piersią kurczaka. W obu przypadkach sos sprawdził się wyśmienicie. Szczerze Wam polecam, zwłaszcza, że sos prawie że robi się sam.

 

Indyjski sos śliwkowy (do mięsa)

inspiracja pochodzi ze strony lovefoodeat.com
(na 1100ml)

Składniki:
1,5kg śliwek węgierek
12 łyżek soli morskiej (gruboziarnistej)
3 czubate łyżeczki ostrej papryki
2 łyżki ziaren czarnej gorczycy
1 łyżka ziaren żółtej gorczycy
3 łyżeczki ziaren kozieradki
1 czubata łyżeczka asafetydy

Przygotowanie:
Śliwki umyjcie, przekrójcie na pół, usuńcie pestki i każdą połówkę pokrójcie na ćwiartkę. Pokrojone owoce wrzućcie do dużego garnka, zasypcie solą i dokładnie wymieszajcie. Odstawcie na co najmniej 12 godzin w chłodne miejsce (np. do lodówki).

Na suchej patelni uprażcie gorczycę i kozieradkę. Zdejmijcie z ognia, gdy przyprawy się zrumienią i zaczną wydzielać mocny aromat. Odstawcie na bok do ostygnięcia. Przełóżcie do blendera, dodajcie ostrą paprykę i asafetydę, dokładnie zmiksujcie.

Wyciągnijcie śliwki zasypane solą. Wstawcie na średni ogień i doprowadźcie do wrzenia, a następnie zmniejszcie ogień. Dodajcie przygotowaną mieszankę przypraw, dokładnie wymieszajcie. Gotujcie przez kilkanaście minut, tylko by owoce przeszły aromatem przypraw. 

Przygotowany gorący sos przełóżcie do wyparzonych słoików, szczelnie zakręćcie. Przechowujcie w lodówce do 2 tygodni lub zapasteryzujcie. Smacznego!

sobota, 19 października 2013

Górka cielęca i tandoori masala. Pieczona dynia i kmin. Z piekarnika.


Kiedyś ze znajomymi wybraliśmy się indyjskiej restauracji. Podekscytowana, że na miejscu jest piec tandoori (tak przynajmniej zapewniała kelnerka) postanowiłam spróbować kurczaka pieczonego w rzeczonym piecu. Gdy dostałam zamówione danie byłam lekko zdziwiona, ponieważ mój kurczak miał kolor delikatnie mówiąc odbiegający od moich wyobrażeń - był bowiem turkusowo zielony, a nie jak oczekiwałam czerwony. Na pytanie jakich przypraw użyto usłyszałam, że no... takich specjalnych do tandoori. Za to Połówek nie omieszkał skomentować: "Ot, chemia..." Zaraz potem zaczęły się żarty, że kurczak pewnie już znowu chodził :) Nie mogłam się powstrzymać przed spróbowaniem skoro ten nieszczęsny ptak na mój talerz trafił. W smaku było ok, ale nie przypominało w ogóle tego, co pod nazwą tandoori znam i kojarzę.

Potem po powrocie do domu poszperałam w Internecie, bo cóż to ja początkująca blogerka wiem. Mogę przecież czegoś nie znać, np. zielono turkusowej odmiany przyprawy tandoori. Niestety wszędzie mieszanka tandoori ma czerwony kolor. A Wy znacie turkusową odmianę tandoori? Bo ja nie ukrywam ciągle się zastanawiam czym ten kurczak został doprawiony.

Dzisiaj nie pokażę Wam kurczaka, za to górkę cielęcą (możecie mięso zastąpić chudymi kawałkami karkówki) w czerwonym tandoori. Obecnie moim standardowym dodatkiem do mięsa jest pieczona dynia. Tu z dodatkiem kminu cudownie uzupełnia całość. Jeśli dodacie do tego Wasz ulubiony sos do pieczonego mięsa, czy warzyw to macie gotowy obiad. Smacznego!


Kotlety cielęce (marynowane w tandoori masala) z pieczoną dynią

przepis własny
(na 4 porcje)

Składniki:
4 kotlety z górki cielęcej (około 500g; u mnie z kostką)
1 łyżka oleju
1 łyżeczka tandoori masala
1/4 łyżeczki czarnego pieprzu (świeżo zmielonego)
1/2 średniej wielkości dyni (około 500-600g)
2 łyżki oliwy
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1/2 łyżeczki soli

Przygotowanie:
W małej misce wymieszajcie łyżkę oleju z przyprawą tandoori i pieprzem. Dokładnie wysmarujcie kotlety przygotowaną marynatą i wstawcie do lodówki na godzinę, by mięso przeszło smakiem przyprawy.

Piekarnik rozgrzejcie do 175 stopni (górna i dolna grzałka).

Dynię pozbawcie pestek i pokrójcie w plastry o grubości kciuka. W misce wymieszajcie łyżkę oliwy z kminem i solą, dodajcie dynię i dokładnie wymieszajcie. Wyłóżcie do żaroodpornego naczynia. Pieczcie w rozgrzanym piekarniku przez 30-40 minut, aż będzie miękka.

W międzyczasie wyciągnijcie z lodówki kotlety. Rozgrzejcie mocno patelnię grillową i smażcie po ok. pół minuty na każdej ze stron (tylko by dostały tego charakterystycznego wzoru). 

Na 5-10 minut przed końcem pieczenia dyni, zmieńcie ustawienie piekarnika na opcję grill, na wierzch dyni ułóżcie podsmażone kotlety. Dopiekajcie, aż dynia będzie miękka.

Podawajcie od razu z Waszym ulubionym sosem do mięsa (u nas był jogurtowo-czosnkowy). Smacznego! 

środa, 27 marca 2013

Jagnięcina. Kardamon, kolendra i cynamon. Curry.


Lubicie kino bollywoodzkie? Ja swego czasu wsiąkłam na całego w ten klimat. Kolorowy, pełen pozytywnych (czasem nieprawdopodobnych) scen. Kto oglądał choć jeden z tych rozśpiewanych obrazów, wie o czym piszę :)

W tych filmach co jakiś czas pojawiał się ktoś o dość specyficznym akcencie, który wywoływał uśmiech na twarzy. To przedstawiciele Punjabu, właśnie. Bohaterowie z tego regionu są prostoduszni i od razu chwytają za serce. 

Z kuchnią jest podobnie. Niewielka ilość przypraw (jak na kuchnię indyjską) nie wyklucza bukietu smaku. To pundżabskiego curry mnie oczarowało, niczym bohater filmu. Czosnek i imibr doskonale się balansują, nie dominując potrawy. Na drugim planie gdzieś się tli chilli (następnym razem spróbuję dodać jej więcej). Goździki i cynamon zostawiają korzenny posmak. Główne skrzypce gra kolendra i lekko kwaskowaty sos. Do tego miękka jagnięcina... mmmm...


Curry z jagnięciną (Punjabi Lamb curry)

oryginalny przepis pochodzi z książki "India Cookbook" aut. P. Pant (s. 434)
(na 2 porcje)

Składniki:
1/2kg udźca jagnięcego
4 łyżki masła klarowanego
1 łyżka nasion kolendry
szczypta soli (do smaku)

marynata:
1 opakowanie jogurtu naturalnego (250g)
2 średniej wielkości cebule
2 łyżki świeżo startego imbiru
1 łyżeczka ostrej papryki
3 ząbki czosnku
5 nasion zielonego kardamonu
1 kawałek kory cynamonu (ok. 5cm)
2-3 goździki

Przygotowanie:
Cebulę obierzcie, przekrójcie na pół i pokrójcie na cienkie plasterki. Wydłubcie ziarenka kardamonu, utrzyjcie je w moździerzu. Czosnek obierzcie i przeciśnijcie przez praskę. W misce wymieszajcie dokładnie wszystkie składniki marynaty.

Mięso pokrójcie na kawałki wielkości kęsa. Włóżcie do marynaty, dokładnie wymieszajcie, by marynata całkowicie pokryła mięso. Zakryjcie szczelnie folią do żywności, wstawcie do lodówki na całą noc.

Następnego dnia wyciągnijcie mięso z lodówki, na około 10-15 minut przed smażeniem. Na rozgrzanej patelni rozpuśćcie masło. Gdy będzie mocno rozgrzane dodajcie całe nasiona kolendry, gdy zaczną wydzielać aromat, dodajcie mięso z całą marynatą. Gotujcie pod przykryciem na małym ogniu przez 30 minut. Następnie lekko zwiększcie ogień, zdejmijcie pokrywkę i duście przez kolejne 20 minut (aż woda z sosu odparuje). Doprawcie do smaku solą.

Podawajcie z ryżem basmati i listkami kolendry. Smacznego!

czwartek, 7 marca 2013

Buraki i pomidory. Kozieradka i asafoetida. Curry.


Gdy otwieram lodówkę, z przerażeniem zastanawiam się, co się stało. Jeszcze niedawno był w niej ład i porządek, a teraz jak w kobiecej torebce nie mogę znaleźć nic. Za jajkami serek wiejski, a za nim kawałek Szenekera. Hmmm... a kiedy to ja go kupiłam? Myślę i przypomnieć sobie nie mogę...

Nie ma co łamać sobie głowy, trzeba podjąć ekstremalne kroki. O zamrażalnik nawet nie pytajcie (ten się z trudnością domyka...). Ostatnio usłyszałam, że o tym co mamy w zamrażarce dowiadujemy się przy przeprowadzce :) Coś w tym jest, prawda? Bez zbędnego namysłu zaczynam akcję czyszczenia lodówkowo-zamrażalnikowych zapasów. Jeśli będę się trzymać planu to do urlopu powinno się udać. 

Na pierwszy rzut poszła otwarta puszka pomidorów i buraki. W sukurs przyszła kuchnia indyjska, która dzięki przyprawom potrafi stworzyć z prostych składników danie wspaniałe, pełne smaku.


Buraczane curry

przepis pochodzi z książki "India: The cookbook" aut. Pushpesh Pant
(na 2 porcje)

Składniki:
2 duże czerwone buraki (ok. 900g)
2 łyżki oleju arachidowego
1 łyżka nasion kozieradki
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka mielonej kolendry
4 goździki
2 szklanki wody
1 puszka krojonych pomidorów (400g)
szczypta asafoetidy

Przygotowanie:
Buraki obierzcie i pokrójcie w około 4cm kostkę. W dużym rondlu rozgrzejcie olej, dodajcie przyprawy, smażcie do momentu, aż zaczną wydzielać aromat. Dodajcie pokrojonego buraka, dokładnie wymieszajcie, by został pokryty przyprawami. Dolejcie wodę, doprowadźcie do wrzenia. Zmniejszcie ogień i gotujcie przez 15 minut. Po tym czasie dodajcie pomidory, gotujcie przez kolejne 10 minut (buraki powinny być miękkie z zewnątrz, ale jeszcze chrupiące wewnątrz). Smacznego!

sobota, 18 sierpnia 2012

Kalafior i pomidory. Kurkuma i mleczko kokosowe. Curry.


Dawno już nie brałam udziału w akcjach wspólnego gotowania. Przez te kilka miesięcy grupa rozrosła się do kilkunastu osób. Im nas więcej, tym weselej, prawda? We wspólnym gotowaniu biorą udział oprócz mnie biorą udział: Maggie (organizatorka akcji), Pluskotka , Mirabelka, Paszczak i Bartoldzik.

W takich akcjach podoba mi się indywidualne podejście biorących w niej udział kucharzy/kucharek. Nasza indywidualność "wychodzi" najbardziej, gdy korzystamy z tego samego przepisu. Niby to samo danie, ale każdy pokazuje je inaczej. Tak jak mu w duszy gra. 

Tym razem przepis jest dowolny, ma tylko motyw przewodni - indyjskie curry warzywne. Całkiem przypadkowo udało mi się "podsłuchać" pogaduszki Malwi i Maggie. Pogoda za oknem była nie najlepsza. Szybka wyprawa na pobliski bazarek i wracam z dorodnym kalafiorem i mięsistymi pomidorami. W kuchni indyjskiej uwielbiam tą mnogość przypraw, która wszystkiemu co ją otacza nadaje orientalny smak. 

Jeśli szukacie alternatywy dla kalafiora z wody z bułką tartą, to ten przepis jest idealny dla Was. Polecam gorąco, zwłaszcza gdy lato przestaje być latem, a staje się jesienią...


Curry z kalafiorem i mlekiem kokosowym

oryginalny przepis pochodzi z książki "Kuchnia indyjska. Najlepsze przepisy" (s.344)
(na 4 porcje)

Składniki:
1 kalafior (średniej wielkości)
2 średnie pomidory
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 zielona papryczka chilli
1 łyżeczka mielonej kurkumy
2 łyżki oleju słonecznikowego
1 łyżeczka curry
1/2 łyżeczki garam masali
400ml mleka kokosowego
1 kubek wody
1 łyżeczka brązowego cukru
1 łyżeczka przecieru z tamaryndowca
szczypta soli

Przygotowanie:
Kalafiora podzielcie na małe różyczki. Pomidory sparzcie wrzącą wodą, obierzcie ze skóry, usuńcie nasiona i pokrójcie na małe kawałki (około 1cm). 

Cebulę grubo pokrójcie, czosnek rozgniećcie nożem, a z chilli usuńcie nasiona. Wszystko wrzućcie do blendera, dodajcie kurkumę, curry i garam masala, dokładnie zmiksujcie. Powinniście otrzymać 4-5 łyżek pasty.

Na dużej patelni rozgrzejcie olej, dodajcie przygotowaną pastę i smażcie przez chwilę na małym ogniu, aby wydobyć aromat przypraw (uważajcie, żeby nie przypalić).

Różyczki kalafiora wrzucamy na patelnię i dokładnie (delikatnie) mieszamy, aby pokryły się przyprawami. Wlejcie mleko kokosowe i wodę, dodajcie przecier z tamaryndowca, cukier i szczyptę soli. Duście przez 5 minut. Potem dorzućcie pomidory i gotujcie jeszcze przez 2-3 minuty.

Podawajcie natychmiast, udekorowane liśćmi kolendry. Możecie podawać jako samodzielne danie lub z ryżem. Smacznego!


Przepis bierze udział w akcji Maggie Kuchnia indyjska.

Kuchnia indyjska

Miłego wieczoru!

wtorek, 12 kwietnia 2011

Pikantny chutney ananasowy


No i wyrwało mi się, a konkretniej wyrwał mi się post spod kontroli! A jakże... postanowił się nie posłuchać i opublikować się wcześniej... Ba! Gdyby tylko o to chodziło, ale użyty był w nim składnik, który dopiero dzisiaj Wam prezentuję. Domowej roboty chutney ananasowy. A miało być tak pięknie i po kolei... A miało być tak...

Ananasowy z odrobiną chilli... czyli pierwszy owocowy chutney, jaki zrobiłam :)  Do tego taki pyszny! Połowę wyjadłam łyżeczką prosto ze słoiczka... Druga połowa została przeznaczona częściowo do roladek z pieczoną szynką (zobaczcie ostatnie zdjęcie), a częściowo do orientalnego stir fry, który przedstawię Wam następnym razem.

Chutney to gęsty indyjski sos, który może być przygotowywany na bazie niemal każdego owocu lub warzywa. Co do zasady chutney to owoce, ocet winny, cukier, które gotuje się aż do zredukowania. Jeśli chodzi o smak to jego skala waha się od łagodnych do pikantnych, czasem nawet słodkich. Najczęściej podaje się go do pieczonych mięs, ryb oraz wędlin, chociaż znajdzie też zastosowanie w daniach wegetariańskich.*

* źródło: wikipedia


PIKANTNY CHUTNEY ANANASOWY

przepis pochodzi ze strony busycooks.about.com
(na 1 słoiczek 330ml)

Składniki:
1 czerwona cebula
1/2 dużego ananasa
5 łyżek miodu
4 łyżki białego octu winnego
1 limonka
2 łyżeczki curry
1/2 łyżeczki mielonego imbiru
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki płatków chilli

Przygotowanie:
Ananasa obrać, pokroić na małe kawałki. Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę. Limonkę sparzyć i wycisnąć z niej sok. Wszystkie składniki wymieszać w rondlu, zagotować często mieszając. Zmniejszyć ogień i gotować przez kolejne 20 minut, aż sos się zredukuje a ananas zmięknie. Ostudzić. 

Podawać do mięs lub jako składnik orientalnych sosów. 

Wg przepisu można przechowywać w lodówce do 4 dni, a zamrożony do 3 miesięcy. Smacznego!


***

Przepis bierze udział w akcji "Z widelcem po Azji" Ireny i Andrzeja:




Pozdrawiam ciepło!

środa, 6 kwietnia 2011

Madras curry z krewetkami i dorszem


Czy macie czasem uczucie, że świat kręci się niczym karuzela? A potem się okazuje, że dopiero się rozkręcał? Jego zwariowane tempo w ciągu dnia dodaje energii, ale gdy tylko zwalnia wypompowuje z sił doszczętnie... Wieczorem przytulając głowę do poduszki od razu zapadacie w sen...

I nie śni się nic, ze zmęczenia.

Wtedy najczęściej nie mam weny do eksperymentowania w kuchni, testowania nowych przepisów. Sięgam po sprawdzone przepisy, na przykład curry... jedno z szybszych znanych mi dań, idealne dla niezapowiedzianych gości. Tym bardziej, że składniki można wymieniać wedle swoich upodobań smakowych, ważne tylko by było pikantnie. Przynajmniej my tak lubimy.

Curry jednak to nie tylko mieszanka przypraw, ale cała rodzina potraw kuchni indyjskiej. W ostatnich dekadach curry zaadoptowało się w innych kuchniach azjatyckich (m.in. tajskiej). Samo słowo pochodzi od tamilskiego "kari" co oznacza "sos". Można użyć do jego przygotowania warzyw, mięsa, ryb lub owoców morza byle w pikantnym sosie.  Curry jako mieszanka przypraw to najczęściej kurkuma, imbir, pieprz czarny, kolendra, kmin, gorczyca czarna. W zależności od odmiany w mieszance curry można spotkać cynamon, czosnek, goździki czy kardamon.*

Ja dzisiaj sos wzmocniłam mieszanką madras curry, czyli mieszanką przypraw - kolendry, kurkumy, chilli, gorczycy czarnej, kminu, pieprzu, kozieradki, czosnku, soli i kopru włoskiego. Nie wiem tylko dlaczego moja mieszanka nie jest czerwona . Czy ktoś z Was może wie, czemu sprzedawane w Polsce madras curry jest żółte, a nie czerwone?

Przepis wypatrzyłam już dawno, zapisałam na kartce bez źródła, niestety. Ale jak tylko znajdę skąd czerpałam inspirację podzielę się jej źródłem z pewnością.

* źródło tu i tu


MADRAS CURRY Z KREWETKAMI I DORSZEM

(na 4 porcje)

Składniki:
20szt krewetek tygrysich (31/40; użyłam surowych)
500g filetów z dorsza (użyłam mrożonych)
200ml mleczka kokosowego
3 łyżeczki madras curry
2 zielone chilli
sól
listki kolendry do przybrania

Przygotowanie:
Krewetki obrać, dorsza pokroić w kawałki, a chilli pokroić na plasterki. Do rondla wlać mleczko kokosowe i dodać curry, zagotować, zmniejszyć ogień i gotować przez 5 minut (sos powinien zgęstnieć). Dodać krewetki, rybę i chilli, dusić przez kolejne 5 minut. Pod koniec gotowania doprawić solą do smaku. 

Podawać udekorowane listkami kolendry z ryżem basmati. Smacznego!

niedziela, 20 marca 2011

Ostre curry z kurczakiem od Gordona Ramsay'a


Upragniona książka, oglądana już tyle razy, wypatrzone przepisy, zaznaczone fiszkami z zamierzeniem przygotowania... Aż do wczoraj żaden z nich nie został zrealizowany. Na pierwszy ogień wybrałam ostre curry... Czemu? Po prostu miałam wszystkie składniki akurat pod ręką :)

Świeża kolendra, zielone chilli, kurczak i ta mnogość aromatycznych przypraw: kurkuma, kmin i imbir...  Nic tylko stać nad rondlem i wdychać... Prawdziwa aromaterapia, przynajmniej dla mnie!

Ostatnio nawet stwierdziłam (chyba na durszlakowych pogaduszkach), że zapach kminu może uzależniać...  A czy Wy macie taką przyprawę bez której nie wyobrażacie sobie dnia, tygodnia? Zapach której wywołuje uśmiech na Waszej twarzy?


OSTRE CURRY Z KURCZAKIEM od Gordona Ramsay'a

przepis pochodzi z książki "Kuchnie świata" Gordona Ramsay'a
(na 4 porcje)

Składniki:
2 duże piersi z kurczaka
2 łyżki stołowe oleju arachidowego
2 średnie cebule
2cm kawałek korzenia imbiru
2 ząbki czosnku
3 strąki zielonego chilli
2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka mielonej kurkumy
1 łyżeczka płatków chilli
6 suszonych liści curry
400g pomidorów krojonych (użyłam puszkowych)
300ml wody
1 łyżeczka garam masala
sól i pieprze

plus listki kolendry do dekoracji

Przygotowanie:
Piersi z kurczaka pokroić na kawałki wielkości kęsa. Cebulę drobno posiekać, imbir obrać i zetrzeć na tarce,  z chilli usunąć gniazda nasienne i pokroić w drobną kostkę.

W dużym rondlu rozgrzać olej, dodać pokrojoną cebulę, usmażyć (powinna się lekko zrumienić). Wmieszać starty imbir, posiekaną chilli oraz przeciśnięty przez praskę czosnek, smażyć przez kilka minut. Dodać przyprawy (kmin, kolendrę kurkumę, liście curry i płatki chilli), dokładnie wymieszać, smażyć przez chwilę, aż przyprawy zaczną wydzielać mocny aromat. Kuczaka doprawić solą i pieprzem, dodać do rondla. Smażyć przez 5 minut, aż się zrumieni. 

Dodać pomidory i wodę, zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem przez 30 minut, co jakiś czas mieszając. Po tym czasie dodać garam masala i gotować bez przykrycia przez 10 minut.

Podawać udekorowane listkami kolendry z ryżem basmati. Smacznego!


***

Przepis dodaję do akcji "Z widelcem po Azji" Ireny i Andrzeja:

Pozdrawiam serdecznie!

środa, 29 grudnia 2010

Curry z kurczakiem i tamaryndowcem


Skoro już otworzyłam pastę z tamaryndowca to nie mogę jej zamknąć :) Tak mi ten kwaśny dodatek do kurczaka smakuje. Nie mogę się opanować, po prostu nie mogę...


Zatem znowu połączenie kurczaka z pastą z tamaryndowca, tym razem zainspirowane kuchnią indyjską.

CURRY Z KURCZAKIEM I TAMARYNDOWCEM

inspiracja zaczerpnięta z Kuchni indyjskiej z serii Podróże kulinarne
(na 2 porcje)

Składniki:
2 filety z piersi kurczaka
1 łyżka pasty z tamaryndowca
250ml gorącej wody
1 średnia cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 zielona papryczka chilli
1 łodyga trawy cytrynowej
1 łyżka masła
3 goździki
1 laska kory cynamonowej
1 łyżeczka mielonej kurkumy
1 łyżeczka mielonej kolendry
szczypta mielonego kardamonu
1 łyżeczka mielonego chilli

Przygotowanie:
Pastę tamaryndowca rozpuścić w gorącej wodzie. Odstawić na 10 minut, co jakiś czas zamieszać. Posiekać cebulę, obrać czosnek, papryczki chilli i trawę cytrynową pokroić w plasterki. Wszystkie składniki włożyć do blendera, wlać 1 łyżkę rozpuszczonego tamaryndowca, zmiksować do gładkości. W dużym rondlu roztopić masło, dodać korę cynamonową (ja ją łamię na pół, potem służy mi do dekoracji) i goździki, lekko przesmażyć, żeby wydobyć aromat. Dodać zmiksowaną pastę, dokładnie wymieszać. Dodać przyprawy (kurkumę, kolendrę, kardamon i chilli), dokładnie wymieszać. Dodać pokrojonego w grubą kostkę kurczaka, smażyć przez ok. 4 minut, aż mięso zmieni kolor. Wlać pozostałą część rozpuszczonego tamaryndowca, dokładnie wymieszać i dusić przez 10 minut pod przykryciem. Po tym czasie zdjąć pokrywkę i gotować przez kolejne 10 minut. Podawać udekorowane laską cynamonu z sosu. Smacznego!


***

Przepis dodaję do akcji "Kurczak na 1000 sposobów".


Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 22 listopada 2010

Wieprzowina i mleczko kokosowe. Fasolka i kalafior. Tajsko-indyjskie klimaty.


Tym razem będzie niezwykle krótko. Jak to w poniedziałek dopiero kawa stawia mnie na nogi i pozwala na normalną pracę mózgu ;) Czy też tak macie, że bez kawy Wasz organizm nie chce rano funkcjonować?

Nie przedłużając, dzisiejsza propozycja to moja własna kompozycja smaków. Pikantna potrawka inspirowana kuchnią indyjską i tajską.


Wieprzowina w pikantnym curry

przepis własny
(na 4 porcje)

Składniki:
400g mięsa wieprzowego (użyłam gulaszowego)
250ml mleczka kokosowego
150g fasolki szparagowej
250g różyczek kalafiora
100g kiełków fasoli mung (z zalewy)
60g pędów bambusa (z zalewy)
1 łyżeczka curry
1 łyżeczka garam masala
1/2 łyżeczki ostrej papryki
1 łyżka oliwy
1 mała czerwona papryczka chilli
1 łyżka pasty sambal oelek

plus do dekoracji
szczypiorek

Przygotowanie:
Mięso podzielcie na mniejsze kawałki. Włóżcie do miski, wsypcie przyprawy (curry, garam masala i ostrą paprykę), wlejcie oliwę. Dokładnie wymieszajcie, odstawcie do lodówki na 20 minut. 

W tym czasie ugotujcie na parze fasolkę szparagową i kalafior (warzywa muszą być chrupkie, wystarczą jakieś 3 minuty). Kiełki i pędy bambusa osączcie z zalewy. Szczypiorek drobno posiekajcie. 

Po wyjęciu z lodówki mięso lekko przesmażcie, dodajcie pokrojoną w plasterki świeżą chilli. Smażcie, aż do wydzielenia się soków z mięsa. Wlejcie mleczko kokosowe, zagotujcie, zmniejszcie ogień i duście przez 15 minut. Dodajcie pastę sambal oelek, dokładnie wymieszajcie. 

Po kolejnych 10 minutach dodajcie kiełki i pędy bambusa, ponownie wymieszajcie. Duście jeszcze przez kolejne 5 minut. Zdejmijcie z gazu, dodajcie kalafior i fasolkę szparagową, dokładnie wymieszajcie. Podawajcie na ciepło udekorowane drobno pokrojonym szczypiorkiem. Smacznego!