Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 sierpnia 2026

🧶 Żniwa: owsiany Field Sweater

Tu gdzie mieszkam, lato przychodzi wcześniej, pierwsze czereśnie często dojrzewają już pod koniec maja, a kiedy zaczyna się sierpień, w ogródku już jest po malinach, porzeczkach, truskawkach i borówkach ale jeszcze przed winogronami i węgierkami. Owocowa posucha! Z kwiatami też kiepsko, upały skutecznie wymiotły wszelkie kwiecie. Sierpień, trzeci miesiąc bez deszczu, sucho. Moja klimatyczna rzeczywistość nijak ma się do sierpniowego zadania w zabawie u Anetty Nici, Nitki i Niteczki:

Sierpień to pełnia lata, bogactwo kolorów i smaków. To czas hortensji, róż i innych kwiatów... To czas owoców i warzyw... To czas lodów, chłodzących lemoniad i innych letnich przysmaków...



W moim sierpniowym ogródku jedynie pomidory i papryka, ale nie natchnęły mnie do żadnego niteczkowego projektu, prozaicznie się nimi po prostu zajadam.

Miałam włóczkę w takim pustynnym piaskowym kolorze. Dostałam ją dawno temu od Splocika (wygrana w konkursie), ale sweterek Lorelei zrobiony wówczas z tej włóczki zrobił się trochę przyciasny, więc sprułam go i zrobiłam letnią bluzeczkę w piaskowym kolorze, z kłosami zboża - jakiego? Nie wiem, nie znam się, raczej nie pszenica, może owies? Natomiast z pewnością gotowe do żęcia! Zatem żniwa, robótkowe!



Włóczkę wykorzystałam do końca, została mi próbka. Gdybym miała jej nieco więcej to bluzka byłaby nieco dłuższa, ale taka długość w sumie bardzo dobrze pasuje do letnich spódnic. Doszłam do wniosku, że ten kolor pasuje mi do tylu spódnic i spodni, że chyba muszę wybrać się na włóczkowe zakupy.

To moja druga wersja Field Sweater, wcześniej zrobiłam sweter z wełny z długim rękawem, teraz skorzystałam z wersji z krótkim rękawem (opis zawiera wersję z długim i krótkim rękawem). Wprowadziłam też kilka modyfikacji jak choćby kształtowanie talii, lewe oczko z boku udające szew, rząd oczek lewych tuż przed dolną plisą. Przyznam, że ta wersja podoba mi się o wiele bardziej i gdyby nie lenistwo, przerobiłabym wcześniejszy fioletowy z uwzględnieniem zmian zastosowanych w tej wersji. 

Bluzkę zgłaszam do zabawy u Anetty, ale też i u zabawy Małe Dekoracje 2026 u Splocika z racji ozdobnego karczku. No i przecież nie mogę sobie odmówić zgłoszenia pracy wykonanej z włóczki otrzymanej od organizatorki zabawy!



W maju Splocik zaproponowała:

1. Cytat: "Wszystko, co powoduje przyspieszenie krwi, jest prawdopodobnie warte zrobienia". -Hunter S. Thompson

2. Kolor - malinowy i chabrowy

3. Dowolna praca - dekoracja mała, duża lub element dekoracyjny ze wskazaniem jego przeznaczenia.

Tym razem podpisuję się pod numerem trzecim, dowolna praca: ozdobny karczek z włóczki z lekko połyskującą osnową. Chociaż jak tak się chwilę zastanowiłam, to Nr 1 też pasuje.



czwartek, 21 maja 2026

🧶 Maluka dla Marii

Bardzo chciałam się zrewanżować Marii za to, że zgodziła się być świadkiem bierzmowania Emilii - z całym "dobrodziejstwem". Ujęła mnie tym, że nawet się nie zawahała, że nie wyraziła niezadowolenia z racji konieczności ściągania tych wszystkich zaświadczeń z Meksyku, ot tak, całkiem po prostu pomogła mi kiedy tego potrzebowałam. Postanowiłam, że zrobię dla niej chustę Maluka w kolorze, który chyba lubi, bo dość często widuję ją w różnych odcieniach fuksji i fioletu i tego co pomiędzy.



Malukę już kiedyś dziergałam, nawet kilka egzemplarzy (jak ktoś ciekawy to może sobie zajrzeć tutaj) ale nigdy z moheru. Tym razem zmodyfikowałam też nieco wzór powtarzając ażurową drabinkę po obu stronach niby warkocza - to przeplecione to nie jest typowy warkocz, ale nie wiem jak się to nazywa i czy w ogóle ma jakąś nazwę. W oryginale ten ażurowy splot jest tylko po jednej stronie.




Chusta jest zrobiona z włóczki Jubilee Yarn Mohair Eliksir (50% akryl, 30% wełna, 20% moher) na drutach 4mm. Nie zapisałam sobie ile zużyłam włóczki a teraz już nie pamiętam. Jest leciutka, zwiewna, milutka, i w ogóle taka fajna, że przez chwilę zastanawiałam się czy i sobie takiej nie zrobić ale przecież mam już jedną Malukę




Nabrałam ochoty na coś z moheru, coś takiego lekkiego, może letnie wdzianko, kto wie...

Na trawniku, na płasko chusta nie wygląda powalająco, ale za to widać całokształt.



Moherową Malukę zgłaszam do dwóch zabaw. 

Z racji ozdobnego ażuru, do zabawy u Splocika  Małe Dekoracje 2026.



W maju Splocik zaproponowała:

1. Cytat: "Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, zawsze natomiast istnieje pomysł lepszy". - C. Samuel Micklus

2. Kolor - czerwień makowa i błękit nieba

3. Dowolna praca - dekoracja mała, duża lub element dekoracyjny ze wskazaniem jego przeznaczenia.

Tym razem moja praca wpisuje się w punk trzeci oraz w punkt pierwszy bo pomysł obdarowania Marii nie mógł być zły, ale pomysł by odwdzięczyć się jej własnoręcznie wydzierganą chustą był zdecydowanie lepszy.

Chustę zgłaszam także do majowej odsłony zabawy u Anetty, Nici, nitki i niteczki:




W maju motywem przewodnim są kwiaty - najlepiej majowe, nadal owady, ogrodowe sprzęty i wspaniałe żywe lub pastelowe kolory. Inspirujemy się otaczającą nas przyrodą - u mnie to pastelowy bzowy a do tego lekkość chusty niczym płatki kwiatów czereśni, śliwy czy jabłoni porwane wiatrem.

sobota, 11 kwietnia 2026

🧶 Field Sweater

Jeśli dostaję na urodziny włóczkę, to zawsze staram się coś z niej zrobić do następnych urodzin. Jeśli tej włóczki jest wystarczająco dużo na sweter, to zakładam go spotykając się z darczyńcą z okazji kolejnych urodziny. 

W zeszłym roku dostałam sporo włóczki, na trzy ubraniowe udziergi. Dwa poprzednie, z mieszanki lnu i bawełny, od dzieci, pokazywałam tutaj i tutaj. Natomiast nad trzecią medytowałam nie mogąc zdecydować się na wzór. W końcu doszłam do wniosku, że australijską wełnę w kolorze lila połączę z moherem. I tak zrobiłam, ale efekt był mocno niezadawalający. Nawet Emilia, która zazwyczaj jest mało krytyczną fanką moich wyrobów, kategorycznie stwierdziła, że nie.

Prucie, poszukiwanie innego wzoru. Zdecydowałam się na Field Sweater ale już bez dodatku moheru. 


Coś pokręciłam przy wybieraniu rozmiaru co okazało się w połowie korpusu - kolejne prucie! A do urodzin zostały dwa tygodnie!

Ale ponieważ już wiedziałam jak leci wzór, szło mi szybciej. A o dwa rozmiary mniejszy sweter ma też nieco mniej oczek. Skończyłam kilka dni przed spotkaniem z okazji urodzin. 



Sweterek spodobał się koleżance, od której dostałam rok temu tę włóczkę, pozostałym koleżankom też. W pracy też, bo to dość ładny wzór. Pewnie dlatego tak popularny - na Ravelry kilka tysięcy wydzierganych sztuk (3797 w chwili kiedy piszę).



Udało mi się go kilka razy założyć zanim zrobiło się ciepło. Włóczka dość mocno się mechaci, ale mam nadzieję, że tylko na początku a po praniu może przestanie. Przynajmniej mam taką nadzieję. Przyszły tydzień ma być chłodniejszy to będę miała okazję założyć kilka cieplejszych rzeczy.



Ponieważ w marcu było raczej ciepło, nie bardzo miałam okazję zrobić zdjęcia. W końcu założyłam go na wycieczkę z Emilią. Pal licho, że do leginsów i butów do wędrowania, ale stwierdziłam, że nie będę się przebierała na leśnym parkingu. 



Miało być chłodno, i było, ale dopiero nad oceanem. Tak zimno, że nie odważyłam się ściągnąć kurtki. Zanim dojechałyśmy nad ocean, zatrzymałyśmy się nad potokiem Alsea. Najpierw kilka zdjęć przy wodospadzie Alsea Falls, potem nad rzeczką, potem przy drugim wodospadzie Green Peak Falls. Wszędzie albo mocny cień, albo częściowy cień, albo zbyt mocne słońce. Zdjęcia samego swetra takie sobie, ale za to natura wokół jaka piękna!



Może gdybym przewidziała, że nad oceanem będzie za zimno na sesję fotograficzną to by mi bardziej zależało. Nad oceanem słońce też było zbyt ostre.



Sweter zgłaszam do kwietniowej odsłony zabawy u Anetty, Nici, nitki i niteczki:



Kolor tak trochę wiosenny, choć bardziej lawendowy, ale myślę, że pasuje do wiosennych pasteli.

Wydaje mi się, że ozdobny karczek kwalifikuje się też do zabawy u Splocika Małe Dekoracje 2026.



Ponieważ rzadko wykonuję ozdoby, mało mam okazji by zgłosić coś do tej zabawy, więc absolutnie nie mogę przepuścić takiej okazji! W kwietniu Splocik zaproponowała:

1. Cytat: "Cokolwiek możesz zrobić, o czymkolwiek możesz marzyć, po prostu zacznij to robić. Odwaga, to inteligentna moc sprawcza". - Johanes Wolfgang Goethe

2. Kolor - różowy i soczysty zielony

3. Dowolna praca - dekoracja mała, duża lub element dekoracyjny ze wskazaniem jego przeznaczenia.




Ozdobny karczek wpisuje się ładnie w punkt trzeci ale też i punkt pierwszy bo wzór swetra mi się spodobał i po prostu go sobie zrobiłam. Mimo, że sporo komentarzy mogło odstraszyć, że opis taki trudny do ogarnięcia, że nie radzą sobie z wykonaniem tych ziarenek, no sporo tego narzekania. A prawda jest taka, że wzór jest dość prosty i nawet jak się pomyli, to dość łatwo skorygować błędy.


niedziela, 22 lutego 2026

🧶 serce . . . miłość . . . ciepło . . . zima

Dawno, dawno temu, na przełomie lat 2008 i 2009, zrobiłam sobie zielony sweter, Cabled Crewneck. W pracę włożyłam sporo serca, z efektu byłam bardzo zadowolona, sweter darzyłam miłością wielką a służył mi przez kilka zimowych sezonów. Tak długo, jak prałam go ręcznie. 

Pewnego dnia zaufałam zapewnieniom instrukcji obsługi ówcześnie posiadanej pralki, postanowiłam nieco ułatwić sobie życie i sweter wyprałam korzystając z funkcji "pranie ręczne". I tak oto pozbyłam się jednego z ulubionych swetrów, który z tego cyklu "pranie ręczne" wyszedł w nowej, sfilcowanej formie i rozmiarze odpowiednim dla większej lalki.

Mimo upływu lat nie zapomniałam o tamtym swetrze i w końcu postanowiłam sobie zrobić remake.

Włóczkę kupiłam rok temu, ale u mnie z włóczką to jak w porządnej winnej piwniczce - musi swoje odleżeć zanim się za nią zabiorę. Ponieważ włóczka DROPS Nepal jest grubsza od tej zielonej sprzed lat, to i wynik nieco inny. 




Nie obeszło się bez kilku zmian w stosunku do opisu, między innymi rękawy zrobiłam zwykłym splotem pończoszniczym no i powtórzeń motywu jest mniej. 

Trochę nagimnastykowałam się intelektualnie nad płynnym przejściem wzoru w plisę dekoltu ale chyba udało mi się znaleźć dobre rozwiązanie.




Myślałam, że pół kilograma mi wystarczy ale się myliłam. Dokupiłam jeszcze jeden, 50-gramowy motek z nadzieją, że po niemal roku odcień z zupełnie innej partii nie będzie diametralnie odbiegał kolorystycznie. Kiedy przesyłka dotarła, a przyszło mi na nią czekać ponad dwa tygodnie, porównywałam w kiepskim świetle grudniowym, przy sztucznym oświetleniu i w pokoju, i w kuchni - przy świetle każdej posiadanej żarówki i wyszło mi na to, że nawet w okularach nie jestem w stanie dopatrzeć się różnicy. Cud!




Skończyłam sweter. Okazało się, że rękawy nieco przykrótkie. Przedłużyłam. Teraz są ok. Mogłyby być nieco dłuższe, tak chowające palce, ale musiałabym dokupić kolejny motek, więc już takie zostaną. 

Dziergało się przyjemnie i dość szybko bo na drutach 5 mm (ściągacze i plisy na drutach 4 mm).

Dość szybko trafiła się okazja na zdjęcia, podczas wyjazdu nad ocean na początku stycznia. Pogoda wprawdzie była beznadziejna, ale i tak tło lepsze niż styczniowy ogródek za domem. Poświęciłam się nawet i ustawiłam się do zdjęcia w deszczu ale za to z oceanem w tle.




Zdjęcia tym razem robił syn. Potem te zdjęcia "nabierały mocy" na twardym dysku aż do dzisiaj.

Mieliśmy kilka fal zimna, nie takiego jak w Polsce, bardziej odpowiednie dla naszego położenia geograficznego, i w te dni właśnie sweter sprawdza się fantastycznie. Jest mi w nim cieplutko i przytulnie. Jedyne zastrzeżenie jakie mam to że włóczka się dość mocno mechaci, mocnej niż inne włóczki. 

Sweter zgłaszam do zabawy u Anetty:



Sweter stworzony z sercem, na fali wspomnień "utraconej miłości", ciepły, zimowy - wydaje mi się, że taka interpretacja wpisuje się w lutowe wytyczne. 🧶

niedziela, 25 stycznia 2026

🧶 Szaliczek funkcjonalny

Zabawy blogowe motywują nie tylko mnie. Fajnie, że jest kilka osób w wirtualnym świecie skłonnych poświęcić czas na ich organizację bo funkcje administracyjne może i niewidoczne ale pochłaniają jednak masę czasu. Ogromne podziękowania dla tych Dobrych Dusz, które w przeszłości organizowały dla nas robótkowe zabawy oraz dla tych, które obecnie organizują takowe lub zabiorą się za to w przyszłości. Wasz wysiłek jest doceniany!

Tym wpisem inauguruję udział w nowej zabawie, Nici, Nitki i Niteczki u Anety.




W styczniu tworzymy misie, zimy, śniegi lub wstawiam dowolną niteczkową pracę. 

Zima w kontekście dziewiarskim kojarzy mi się z szalikami i czapkami. Szalików ci u mnie dostatek ale wszak od przybytku głowa nie boli a szalik opatulający szyję chroni przed bólem gardła. Mam w szufladzie chusty mniejsze i większe, szale do drapowanie, ozdobne, wielokolorowe, a także niewielkie szaliczki "funkcjonalne", których celem jest li i jedynie opatulenie szyi i zmieszczenie się pod zapiętą kurtką. Do tej kategorii należy szaliczek, który dzisiaj prezentuję i zgłaszam do zabawy.




Powstał z resztek pozostałych po wykonaniu tego swetra. Sweter zrobiony dwiema nitkami przerabianymi razem, w szaliku zastosowałam te same włóczki naprzemiennie, zmieniając nitkę co dwa rzędy.




Długość szaliczka zdeterminowała ilość jednej z włóczek, kiedy się skończyła, drugą nitką zamknęłam oczka. Po kilkakrotnym użyciu szaliczek się nieco wydłużył. Bardzo dobrze wygląda w połączeniu z tym swetrem, po którym zostały mi resztki - w szczególnie chłodne dni w pracy wypełnia mi przestrzeń pomiędzy szerokim szalowym golfem a szyją, chroniąc przed przeciągami. Taka mała ale za to bardzo praktyczna rzecz.

piątek, 28 listopada 2025

Diwaja

Dzisiaj pokażę wam kardigan, który skończyłam jeszcze w lipcu i choć jestem zachwycona tym jak mi wyszedł i bardzo go lubię, nie udawało mi się zrobić zdjęć, które choć w przybliżeniu oddałyby to jaki jest ładny. Dopiero niedawno, już w listopadzie, udało się Emilii zrobić kilka dobrych ujęć, rano, tuż przed wyjściem do pracy.


Włóczkę dostałam od Krzysia na urodziny. Obdarował mnie włóczką Bomull-Lin (53% bawełny i 47% lnu) w dwóch kolorach. Piaskowy kardigan prezentowałam w tym wpisie, dzisiaj granatowy udzierg.

Granatowa włóczka jest nieco cieńsza od piaskowej, pomimo identycznego składu, wagi motka i długości włóczki w motku. Zauważyłam to natychmiast ale doszłam do wniosku, że piaskowy kardigan zrobiłam zbyt ciasno i ładniej będzie wyglądało zrobione luźniejszym splotem. Teraz zastanawiam się czy by nie przerobić tego piaskowego bo zdecydowanie ta włóczka lepiej wygląda przerabiana nieco luźniej.




Tym razem postanowiłam nie improwizować i sięgnęłam po wzór Waltraud Dick Diwaja. Moja Diwaja jest jednokolorowa poza akcentem wykończenia. 

Nie mogłam się zdecydować czy wprowadzić ten element w piaskowym kolorze czy nie, ale w końcu stanęło, że tak. I chyba dobrze, podoba mi się. Dodatkowo pasuje do detalu na jednej z par butów - wygląda jak komplet bo buty są w takim samym kolorze z detalem wokół, wypisz wymaluj jak detal swetra. Buty nie załapały się na tę sesję ale można je sobie obejrzeć na pierwszym zdjęciu w tym wpisie. Taki niezamierzony efekt, który wszyscy natychmiast zauważają.



Kardigan nosi się rewelacyjnie! Bardzo odpowiada mi skład (len i bawełna) i myślę, że jeszcze kiedyś chciałabym coś wydziergać z tej włóczki.



Diwaję zgłaszam do zabawy Coś prostego u Renaty.



Wstawiam ogólny banerek bo w sumie nie wiem do jakiej kategorii zakwalifikować ten projekt.

Diwaję zgłaszam też do zabay u SplocikaRękodzieło i przysłowia albo ... 3. 





P
rzysłowie i w cytat, które Splocik zaproponowała na listopad:
  • Przysłowie: Gdy w listopadzie liść na szczytach drzew się trzyma, to w maju na nowe liście spadnie jeszcze zima.
  • Cytat: "Dobrze jest znaleźć sobie hobby, które tak człowieka wciąga, i sprawia, że z radością czeka na kolejny tydzień, zamiast ponuro liczyć dni". - Cecelia Ahern
Zdecydowanie Diwaja wpisuje się w cytat, ale to chyba żadna niespodzianka.



sobota, 4 października 2025

Eglant

Miałam zaszczyt przetestować opis wykonania szala Eglant zaprojektowanego przez Renatę Walczak.



Wymyślić coś takiego? Czapki z głów! Podziwiam twórczość Renaty - szal nie tylko wygląda pięknie, jest też bardzo ciekawie skonstruowany - technika mozaikowa i do tego lecimy po skosie. 

To mój pierwszy projekt tą techniką - mozaikową - i choć wygląda skomplikowanie, to dzięki bardzo dobremu opisowi dziergało się bezproblemowo.




Wzór jest przepiękny! Ponieważ ochłodziło się w końcu, zabrałam szal do pracy - zwraca uwagę, wiele osób wyraziło swój zachwyt - komplementy przekazuję projektantce!

Mój Eglant wydziergałam z Sonaty Aniluxu w kolorze Ecru (bawełna i wiskoza) oraz Baby Soft Bamboo Cotton (bawełna i wiskoza z bambusa) z Jubilee Yarn w bardzo ciemnym brązie. Ponieważ brązowa włóczka jest dużo cieńsza od Sonaty, przerabiałam potrójną nitką, choć wystarczyłoby podwójną. Doszłam do tego wniosku kiedy już za dużo przerobiłam i nie chciało mi się pruć i zaczynać od nowa. 



Szal waży 424 gramy, 198 gram jasnej Sonaty i 226 gram ciemnej Bamboo Cotton. 

Wzór powtórzyłam pięć razy. czyli o jeden raz mniej niż w opisie, ale i tak po praniu wydłużył się i ma 250 cm długości (30 cm szerokości). Ładnie się układa, jest taki trochę lejący, co dobrze się sprawdza w przypadku szala. Na razie drapuję go na ramionach, ale kiedy zrobi się naprawdę zimno, mogę otulić się nim - myślę, że dobrze będzie wyglądał z ciemną budrysówką.



Eglant zgłaszam do zabawy Coś prostego u Renaty.


Szal to jednak element garderoby jesienno-zimowo-wiosenny, więc pasuje.

Eglant zgłaszam też do zabay u SplocikaRękodzieło i przysłowia albo ... 3. 





Przysłowie i w cytat, które Splocik zaproponowała na październik:
  • przysłowie: Przyjaźń jest drogą, która znika w piasku, jeśli bez wytchnienia się jej nie odnawia.
  • cytat: "Tworzenie z prostego rzeczy skomplikowanych jest dość powszechne, natomiast tworzenie prostego z rzeczy skomplikowanych jest kreatywnością". - Charles Mingus 

Chyba cytat bardziej pasuje w tym przypadku, ale z drugiej stony ta droga w przysłowiu... 




sobota, 28 czerwca 2025

Piaskowy letni kardigan

Kiedy starsze dziecko zapytało co chcę na urodziny, nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć, zapytałam więc młodsze dziecko, które stwierdziło - to co najbardziej lubisz. 

- A co ja najbardziej lubię? 

- Książki i włóczki!

Znalazłam włóczkę Dropsa, która mi się spodobała ale nie mogłam się zdecydować który kolor, piaskowy czy granatowy, Posłałam linka synowi z prośbą by wybrał. Kiedy przeysłka dotarła. okazało się, że dostałam oba kolory.

Na pierwszy ogień poszła piaskowa, na letni sweterek:


Włóczka Bomull-Lin to 53% bawełny i 47% lnu, wspaniała mieszanka na letnie wyroby. Jedyne zastrzeżenie jakie mam to mogłaby być nieco cieńsza.


Kardigan robiłam bezszwowo. od góry, posiłkując się notatkami z uprzednio wykonanych swetrów, druty 3.75 mm.

Bardzo się polubiliśmy z nowym udziergiem - pasuje mi do wielu letnich ubrań i dobrze się nosi, mimo że nei układa się tak dobrze jak wełna.


Wyszło mi dziesięć 50-gramowych motków a że miałam dwanaście to zostały mi dwa. Wczoraj zaczęłam kardigan z granatowej i chyba wkomponuję tę piaskową.




Piaskowy letni kardigan chciałam zgłosić do dwóch zabaw, u Splocika i u Renaty, ale waham się. Jednym z warunków w obu zabawach są odwiedziny u innych uczestników i pozostawienie komentarza. Nie wywiązuję się już od jakiegoś czasu z powodu braku czasu i doszłam do wniosku, że to nie w porządku.

Czytających ten wpis zachęcam jednak do odwiedzin SplocikaRękodzieło i przysłowia albo... 3.



Przysłowie i w cytat, które Splocik zaproponowała w czerwcu:

  • przysłowie: Doświadczenie to miano, którym każdy określa swoje błędy.
  • cytat: "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr. Podróżuj, śnij, odkrywaj". - Mark Twain

Link do zabawy Coś prostego u Renaty.



niedziela, 4 maja 2025

Co w dziewiarskim serduchu gra...

Od dawna marzyłam, żeby zrobić coś z dropsowego Kid-Silka - włóczki mięciutkiej ale i niezbyt taniej. W końcu wymyśliłam, że jak nazbieram punkty na karcie kredytowej, to sobie za te punkty zafunduję włóczkę, o której od dawna marzyłam. Trochę potrwało zanim zgromadziłam potrzebną ilość, ale cierpliwość moja została nagrodzona.

Kid-Silk, 75% moheru i 25% jedwabiu Dropsa, połączyłam z mieszanką bawełny z bambusem (50%-50%) - Jubilee Yarn Minnesota. 

Zaczęłam dzień przed rozpoczęciem nowej pracy. 

Niemal trzy miesiące zajęło mi dzierganie na drutach 3mm ale zdążyłam zanim zima minęła. Skończyłam 8 lutego ale dopiero dzisiaj prezentuję publicznie. 


Zdążyłam pójść w nim kilka razy do pracy i zachwyty jakie zebrał były balsamem dla mojej duszy.


Sweterek jest puchaty, mięciutki, milutki w dotyku i cieplutki. Nie bardzo miałam pomysł na wykończenie przy szyi i improwizowałam - jestem zadowolona z tego jak wyszło, dobrze się układa i dobrze się nosi.


Przód i tył robiłam osobno, od dołu. Po zszyciu nabrałem oczka wzdłuż otworów na ręce i rękawy robiłam już na okrągło, z lewym oczkiem udającym szew. Główkę rękawa odrobinę wymodelowałam rzędami skróconymi.


Powiem nieskromnie, że jestem bardzo zadowolona, uwielbiam ten mój niebieski moherkowy sweterek i bardzo mi było żal jak się ociepliło i już było za ciepło, żeby w nim chodzić. Apetyt na Kid-Silka tylko sobie zaostrzyłam...

Sweter zgłaszam do zabawy u SplocikaRękodzieło i przysłowia albo... 3.



Myślę, że wpisuje się i w przysłowie i w cytat, które Splocik zaproponowała w maju:

  • przysłowie: Cierpliwość jest kluczem pocieszenia.
  • cytat: "Kreatywność jest wyjściem poza wyobraźnię, bo wymaga, żeby daną rzecz rzeczywiście wykonać, a nie tylko myśleć o niej". - Ken Robinson

Zgłaszam go też do zabawy Coś prostego u Renaty.


W maju prezentujemy to co nam w serduchach gra -  w moim dziewiarski serduchu zdecydowanie Kid-Silk!