Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owady. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 kwietnia 2019

Psiząb

"Przypomina psie zęby
cebulą kwiat cudowny
co wytchnieniem wiatru
płatki obraca ku niebu..."

Autor: Aleksandra Baltissen

Jeśli tylko nie widać cebulek, to kwiatki w niczym nie przypominają swej nazwy...



I jeszcze troszkę słonecznego koloru...





A dla równowagi...



I to już wszystko.... nocne przymrozki zrobiły swoje...
ale jej wystarczy to co jest... 




niedziela, 28 września 2014

Czyżby bilet powrotny?

"A u nas piękną mamy pogodę,
lato kupiło powrotny bilet.
Po tym, jak aura była deszczowa,
przytulę wszystkie słoneczne chwile..."

Autor: ania.kowalska

Nie wiem na jak długo lato kupiło powrotny bilet, ale taka ciepła, słoneczna niedziela jest bardzo przyjemna. Lubię wystawić "pysio" do słońca i chyba nie tylko ja, bo różom też to odpowiada, a i fruwającym nie wydaje się, że to jesień...











Nadal kwitną dalie, hibiskus i zawilce... czyżby jesień polubiła kolor biały ???




sobota, 14 lipca 2012

Deszczowy lipiec

"Kiedy lipiec daje deszcze, długie lato będzie jeszcze."

Bardzo liczę na to, że przysłowie się sprawdzi, bo tylu opadów co teraz dawno nie było. Prawdą jest, że podlewanie "kranówką" to nie to samo co woda prosto z nieba, ale kiedy jest jej za dużo to też niedobrze. Co prawda róże rozwijają nowe pąki, ale kwiaty szybko przekwitają, a szkoda, bo bardzo je lubię.


Wygląda na to, że moje tegoroczne "aksamitkowe szaleństwo" wyszło mi na dobre, w przeciwnym razie w ogrodzie zabrakłoby koloru, a tak mam kwiaty "nie do zdarcia."


Jak widać pszczółki też są zadowolone...


sobota, 14 kwietnia 2012

Owady i nie tylko

„To bzykanie coś oznacza. Takie bzyczące bzykanie nie bzyka bez powodu. Jeżeli słyszę bzykanie, to znaczy, że ktoś bzyka, a jedyny powód bzykania, jaki znam, to ten, że się jest pszczołą.”
Autor: A. A. Milne, "Kubuś Puchatek"

Jak na razie pogodynka się sprawdza. Do tej pory padał deszcz, a dzisiejszy dzień zgodnie z zapowiedziami był słoneczny. W cieniu troszkę chłodniej, ale w słońcu całkiem przyjemnie. W taką pogodę chce się posiedzieć na tarasie i powystawiać ciałko (oczywiście ubrane) do ciepełka. To też okazja do nadrobienia zaległości prasowych. I właśnie w ostatnich „Ogrodach” przeczytałam artykuł dr Andrzeja G. Kruszewicza zatytułowany Przepuścić żywemu. Z grubsza chodzi o to, że niektórzy właściciele ogrodów chcą mieć u siebie taki porządek, że w ich ogrodach panuje przysłowiowa grobowa cisza, bo tępienie chemią wszystkiego co nie tak rośnie albo się rusza, zniechęca wszystkie żywe stworzenia do odwiedzania takich ogrodów. Autor artykułu im odpuszcza i dlatego jego ogród tętni życiem. Pomyślałam wtedy – jak to dobrze, że w moim otoczeniu nie ma takich „czyścioszków”. Nie oznacza to jednak, że ogrody są zaniedbane. Chodzi o to, by znaleźć złoty środek, tzn. zwalczać, ale tylko szkodniki i to niekoniecznie chemią.
Dlatego siedząc na tarasie – oczywiście w towarzystwie mojej suni...


mogłam słuchać i bzykania...


i śpiewu moich współlokatorów.
Siada taki na gałęziach kilka metrów przede mną i śpiewa ile siły w małym gardziołku...


mam tylko nadzieję, że to było śpiewanie uprzyjemniające Pani Sikorkowej pracę – w dalszym ciągu buduje gniazdo – a nie dyrygowanie co i jak ma robić...


A na zakończenie dnia na niebie pojawiły się jeszcze i takie "ptaki"...