Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygarnięte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygarnięte. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 listopada 2022

Jesiennie z kotami

 No lubię jesień, zwłaszcza te słoneczną... A dziś wschód był akuratnie oszałamiający... Pomarańczowy... Tak się na niego zapatrzyłam, że w ogóle nie zauważyłam Tosi na stole... 😂


Pod stołem Teodor... W lutym minie 4lata jak do nas przyszedł.
Niestety w styczniu naszą rodzinkę opuścił Bury.. Zachorowal na chłoniaka 😓


A dwa tygodnie pozniej Rysiu nie obudził się z narkozy po usunieciu kolejnych zębów 😓.


Ach... Bardzo za nimi tęsknię....
Spokojnego tygodnia




wtorek, 23 stycznia 2018

Dzban



   Nie ciągnie mnie ostatnio do komputera,internetu,aparatu...
A co za tym idzie blog obrasta pajęczyną..
Czasem dom też..hihihi..Dziś akuratnie dzień na sprzątanie...postanowiłam tez odkurzyć bloga....
Ale powoli..najpierw nieśpiesznie zielona herbatka...
 
Piję jej ostatnio hektolitrami:) Pomaga schudnąć..wciąż jestem pulchnym pączusiem...ale od największej wagi ubyło mi 15kg..Wynik niby piękny...ale trwa to już dwa lata:( 
Mimo to jestem z siebie dumna...te z was, które walczą z oponkami mnie zrozumieją:)))
Za oknami zimno...brak mi ciepła...
Moim futrzakam chyba też...

Parapety i łóżko zajęte:))
Tosia zamieniła się w przepiękną, tłustą kuleczkę:)
 
A swoją drogą, dlaczego Tosia jak pulchna i grubiutka to piękna...a ja nie?:))))
Dom...jakby wciąż we śnie silnie zimowym czeka wraz ze mną na wiosnę..
Prawdę powiedziawszy wciąż włączam lampki,palę świece...aby się wewnętrznie doświetlić:)
Bez przerwy coś dłubię...
Jakiś czas temu...jeszcze w lipcu dostałam od mojego zaprzyjaźnionego złomiarza dzban..metalowy..bruuuuudny...ale po obmyciu z błota...


Na pierwszą warstwę dałam farbę kredową...miałam końcówkę od Agi
a potem ..to już wiadomo..moja emalia..transfer,przecierki..
 

ps.na kaloryferach widać porządki w trakcie...wyprane chodniki suszą się w najlepsze:)) 
No to co, koniec odkurzania bloga....czas dalej odkurzać cztery kąty. 
pozdrawiam...zaraz wiosna..prawda?

środa, 11 marca 2015

Wasza senność...

        Moim kotom pozwalam na wiele...ale nie mają prawa chodzić po szafkach kuchennych...ani włazić na stoły
Ale one mają to akuratnie w głębokim poszanowaniu:)
 
A w taką senną pogodę to faktycznie każde miejsce do drzemki dobre.... mi oczy dziś kleją się od południa... Mimo,że na zewnątrz właśnie wyjrzało słoneczko....
Mam wrażenie ,że zaraz zasnę... Dziś oblałabym egzamin z ostrości widzenia:)
zarówno na tablicy nr 1,którą już pokazywałam(dla Sylwii)
Ale i na tablicy nr 2-dla Lucynki
 
Nie pomogłaby też tablica nr3-dla Beatki-klik ,która się na nią naczekałaaaa


Mam jeszcze sporo szyldów do pokazania....prezentów,które dostałam...i wysłałam...ale ponieważ 3 tygodnie temu minęło już 4 lata jak tu istnieję w tym budyniowym światku....szykuję też w podziękowaniu za tyle miłych komentarzy -prawie 17tysięcy-mały cukiereczek-ale to następną razą:)) zapraszam:))



sobota, 9 sierpnia 2014

Koci raport

    Nasz ostatni domny-bezdomny Henio miał w czwartek zabieg kastracji...zniósł go dzielnie,że się tak wyrażę akuratnie..teraz pojechał z panciem na zastrzyk. Henio z dnia na dzień staje się takim słodziakiem,że aż trudno mi uwierzyć ,że jeszcze nie tak dawno był tak płochy:)
 Cały czas by tylko się dopraszał miziania i spał w pobliżu nas:)
Zaczął nas odwiedzać kolejny koci Pan-dziś też był-ale z niego to już prawdziwy strachol!!!!!!!! Nauczyłam go ,że w ustronnym miejscu ogrodu-jak przyjdzie -to dostanie jeść....ale potrafi wejść też do domu-gdy nas zobaczy to nie wyrabia na zakręcie:)) Rysiek jest duży...ale przy Panu Big wygląda na miniaturkę:) Jest śliczny-rudy-a łeb ma jak sagan:
  Bury od około dwóch tygodniu wyprowadził się od nas do sąsiadki za płotem.....możliwe,że to nad aktywny hormonalnie Henio doprowadził go do tej ostateczności...albo strach przed lekarzem....ponieważ znów mu się odnowiła alergia skórna.....Jednak zaczął nas ponownie odwiedzać...mogę go więc smarować,aby ranki mu się wysuszyły....wygląda jak ostatnia bida:(((
Co innego Rysio-to najbardziej pracowity kot z całej gromady!!!
Nikt tak jak on nie potrafi pomagać przy szyldach...
 Bez niego nie dałabym sobie rady!!
Prawdziwy fach w ręku-blacharz jak nic:)
 A szyldów ostatnio było kilka....
Jeszcze w maju robiłam dla Patrycji-klik i jej mamy. Dla mamy powstał domek w niebieskościach
i kilka szyldów ziołowych
Dla samej Patrycji też domek,ale w innych odcieniach
 
oraz nr na ogrodowy domek
i ziółka:
 W czerwcu Rysiek pomagał przy blachach dla mojej imenniczki-klik
 
Dla Joasi powstał szyld w niebieskościach:
 
Dla Bożenki:
i dla Moniki:
 
Dla szalonej Majki:))) wcześniej już pokazywany
i maleństwa na przyprawy:
 
A u Majeczki prezentują się tak:
uffffffffffffffff..napracował się ten mój blacharz koci:)))...a to jeszcze nie wszystko....
Następnym razem pokażę co przywędrowało do mnie od zdolnej Aneczki.
Aaaaaa...i całkiem zapomniałam się pochwalić jaką cudną Qrkę dostałam już jakiś czas temu od Ani Lelito:)))
 Zielona:)))))No i ma taki brzusio jak ja:)))Okrąglusi!!
Dziękuję wam dziewczynki!!!!!!!!!

czwartek, 12 czerwca 2014

Małpa...też na "M"

    Dopadła mnie...właściwie to nie mogę powiedzieć,że znienacka...o nie...cały rok pokazywała ,że zaczyna swe rządy,że teraz Ona będzie Panią na włościach..ale ja głupia się nie przygotowałam ,nie posłuchałam ostrzeżeń.Zbagatelizowałam ją i potraktowałam jak Persona non grata!!!
  Może to ją zmobilizowało do tak zdecydowanych i nagłych działań?
 Może swoją ignorancją sprowokowałam tę Wredotę do tak silnych uderzeń?
Ograbiła mnie z mojej witalności,chęci działania...baaaa nawet konstruktywnego myślenia!!  Posadziła mnie na sofie z najgorszymi myślami,brakiem własnej wartości...ale nie żeby nie dała w zamian nic!!!!! O nie szczodra jak najbardziej!! W trzy miesiące pozwoliła z pomocą farmaceutyków na pozostawienie w mych i tak nie małych gabarytach kolejnych 6kg. Pozwoliła mi na cudowną huśtawkę nastrojów-mężusiu wytrzymaj jeszcze ze mną!!! Miałam wrażenie ,że śmieje się do rozpuku gdy siedzę sobie w kątku i popłakuję.... niby taka zwyczajna,pospolita...a jednak...Menopauza-Małpa-żyję z Nią od kilku miesięcy...i już nie cierpię Cholery!!!...
Pierwsza dawka leków okazała się pomyłką.W poniedziałek kolejne leki-a ja coraz bardziej zastanawiam się czy nie zrezygnować z HTZ....ech życie:)
Jak widać szaleństwo truskawkowe trwa!!
A ja od wielu miesięcy jestem winna Adze swoją opinię o farbach kredowych:((
Szafka dawno zmieniła swój wygląd!!
 
Jak pracuje się farbami  kredowymi?
Dla mnie to był pierwszy raz:) wrażenia? 
Farba jest bardzo,bardzo wydajna!! O wiele bardziej niż akrylowa:)
Najbardziej obawiałam się jak uda mi się nanieść nadruk-ale okazało się ,że to bułka z masłem!!
Powierzchnia po wyschnięciu ma zupełnie inną fakturę niż przy farbach akrylowych...jest taka alabastrowa ,aksamitna.Ale jak dla mnie ma jeden minus......nie można jej pozostawić bez zabezpieczenia ...co często czyniłam przy akrylu.
Tu zastosowałam wosk,który Aga dołączyła do farb...potem spatynowałam brzegi woskiem ciemnym i kolejne warstwy wosku bezbarwnego...
 wiem jedno...przydałoby mi się przeszkolenie u mistrza:))Aga czyni cuda z tymi farbami....ja przy woskach trochę się gubiłam....ale jak to mówią...trening czyni mistrza
 
Dla przypomnienia szafka wyglądała tak:
Wykorzystałam kolor migdałowy,pozostał mi się mały słoiczek bieli...spróbuję coś przemalować...ale na koniec zastosować lakier...ciekawa jestem efektu końcowego:))
Agnieszko bardzo ci dziękuję za możliwość pracy tymi farbami no i dziękuję za cierpliwość i wyrozumiałość:))
No i zapomniałabym!!! Mamy nowego mieszkańca!!!! Niebieskookiego szaraka!!!
Przedstawiam Henia:
 Oczywiście w najbliższym czasie czeka go kastracja....obecnie leczymy oczko:)))
Henio jest cudny,gadatliwy i bardzo chętny do głasków...czasem jeszcze troszeczkę płochy:))))