Zaczęło się blisko trzy miesiące temu, kiedy to sąsiad powiedział mi że obserwuje co pięć lat ostrzejsza zimę. I rzeczywiście ta piąta zima przyszła jako ostrzejsza w porównaniu do poprzednich czterech. A włąściwie zapowiadała sie ostrzejsza a w tym czasie zostałem "przegłosowany" w sprawie decyzji że nasz osobisty ochroniarz po wiernej służbie od pięciu lat powinien uniknąć uciążliwości tej zimy i pójść na urlop na całą zimę. Ja początkowo zakładałem że zostanie cały czas na służbie za wyjątkiem najcięższych dni i nocy zimowych. Obawiałem sie że urlop na całą zime to przesada ale też obawiałem sie ze wziecie owego ochroniarza jest ryzykowne ze wzgledu na jego osobista klasę . Krótko mówiac obawiałem sie że sprawi na urlopie w wielkim mieście duże kłopoty. Wszak dotychczas nigdy nie był na urlopie a dodatkowo nigdy dotychczas nie był w dużym mieście :).
I co ? Gaszek jest na urlopie w dużym mieście juz ponad miesiąc. Czuje sie doskonale razem z nami . I nie sprawia najmniejszych problemów. Wszystkie moje obawy nie sprawdziły się. A co najważniejsze , czuje sie w wielkiej metropolii doskonale. Zdecydowaliśmy oczywiście o przedłużeniu jego urlopu i znacznie późniejszy od zakładanego jego powrot na służbę. On zaś zrezygnował z ekwiwalentu za niewykorzystany przez cztery poprzednie lata urlop :).