Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieszczady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieszczady. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 sierpnia 2017

Zwiedzanie Polski z Bolkiem i Lolkiem

 Nasze rodzinne wakacje już dawno za nami, ale lato nadal trwa,
dlatego postanowiliśmy jak Bolek i Lolek spakować nasze plecaki
i wyruszyć w poszukiwanie Smoka Wawelskiego...


Zaczęliśmy od północy, od Suwalszczyzny, gdzie razem z dziadkami zdeptaliśmy podlaskie ścieżki,
 zajrzeliśmy pod niejedną łódkę, żaglówkę, ale tam Smoka nie było ...

 
 
W górskie szlaki ze względu na duże oblężenie turystów najchętniej ruszamy jesienią czy wiosną,
dlatego Bieszczady czy Tatry muszą na nas poczekać jeszcze chwilkę :)

Ale południe to nie tylko góry, w Małopolsce zguby szukaliśmy w kilku miastach, miasteczkach,
zaglądnęliśmy w wiele okien, pukaliśmy do wielu drzwi ....

 
Był Kraków, był Szczyrzyc, były Wadowice...
Śladów zostawionych przez Smoka wiele, ale ostatecznie zawsze był krok przed nami ...
Bolek i Lolek dali nam w swojej książce jeszcze kilka podpowiedzi, gdzie Smok mógł się schować
i teraz nasza rodzinna lista miejsc wartych zwiedzenia jest jeszcze dłuższa.
Mnie zafascynował Zamek w Mosznej i niezłomny Kazimierz Dolny
(oj koniecznie chcę tam pojechać i zobaczyć to miejsce z bliska)
a Młodego przykuła Kaplica Czaszek w Czermnej  i Czartowe Pole...
  
 Ale nie wszystko naraz, nie mamy jak chłopaki latającego dywanu, koni 
i póki co zwiedzamy okolice (gdzie nawet za zakrętem czekać może na nas przygoda)
lub znów podróżujemy "palcem po mapie" dzięki Wydawnictwu Znak .
  
 

piątek, 28 października 2016

BiesCzady

 
 
"Nie płacz kiedy smutek zapuka w twoje progi
nie daj się kiedy los jest ci mniej łaskawy
Przecież dobrze wiesz że na końcu drogi
wciąż wierne jak pies czekają październikowe Bieszczady"
 ADAM ZIEMIANIN
 
Wszyscy wiedzą, że najpiękniejszą porą roku w Bieszczadach jest jesień...
(nawet jeśli niespodziewanie zastaniemy ją wtedy w śnieżnej szacie)
i dlatego nasz rodzinny wyjazd z w to pasmo górskie zaplanowaliśmy znowu na ten okres. 
Kilka dni wolnego i jedziemy poczuć nasz "dziki wschód”, 
który nadal poraża potęgą, kolorami, dzikością, urodą...
 
 Praca, obowiązki domowe, tysiące spraw do załatwienia, 
gonitwę dnia codziennego zostawiamy za sobą.  
Wyjątkowość tego regionu powoduje, że przybywając tu choćby na weekend
nie można nie odpocząć! Idealne lekarstwo na jesienną chandrę.
 
Plecaki, mapa, gorąca herbata w termosie i ruszamy na szlak. Wędrujemy.
I jeszcze te bieszczadzkie smaki po powrocie na dół 
... naleśnik gigant z jagodami, baraninówka czy szarlotka z lodami
i wieczory z dobrą książką przy lokalnym piwku :) 
 Pomimo tego, że po pewnym czasie trzeba było wrócić do codzienności, 
a hałas współczesnego świata w międzyczasie z pewnością nie ucichł, 
do domu wracamy z innym - bardziej pozytywnym nastawieniem...

sobota, 4 października 2014

Za drogowskazem

 "Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Nas też czasami nosi 
Po ich anielskich śladach
 One nam przyzwalają
I skrzydłem wskazują drogę
I wtedy w nas się zapala
Wieczny bieszczadzki ogień
 Anioły bieszczadzkie
Bieszczadzkie anioły
Dużo w was radości
I dobrej pogody"
STARE DOBRE MAŁŻEŃSTWO
 
Mówi się, że w Bieszczady jedzie się jeden raz 
Potem się już tylko wraca....