Urządzone neutralnie, dające się plastycznie zmieniać i dostosowywać do różnorodnych gustów i oczekiwań kupującego. Robię to po raz pierwszy i wrzucam Wam efekt moich poczynaj poddając go pod dyskusję, krytykę i Wasze uwagi.
Pokaże stan sprzed remontu oraz stan obecny.
Ważne tu dla mnie było trzymanie się założonego budżetu oraz korzystanie z rozwiązań tanich i solidnych, dlatego dodam tu kilka informacji o rodzaju użytych materiałów.
Na początek pokaże rzut zastany i zmiany na jakie zdecydowałam się w układzie ścian. Pomimo ograniczonego budżetu uznałam je jednak za konieczne w celu uzyskania dwóch celów :
- poczucia większej przestrzeni i doświetlenia przy wejściu do mieszkania,
- uzyskania jak najbardziej uniwersalnego i "ustawnego" rozkładu funkcjonalnego.
Nie byłam do tego przekonana, bo może warto było zostawić coś na kształt drugiego pokoiku ?
Jestem ciekawa jak Wy byście woleli jako potencjalni kupujący ?
Kolejne decyzje dotyczyły podłogi i zdecydowałam się na materiał, który mogę zastosować zarówno w przedpokoju jak i kuchni, łazience i pokoju dziennym. Dzięki temu uniknęłam dzielenia podłogi i ujednoliciłam przestrzeń. Ostatecznie położyłam na podłogach płytki drewnopodobne (z tych bardziej ekonomicznych) i tez nie jestem przekonana czy kupujący nie wolą raczej tradycyjnych desek.
Kuchnia jest neutralna, prosta, beżowo-biała z lubianymi cegiełkami na ścianie. Nie mogłam się jednak powstrzymać i cegiełki wybrałam czarne. Nie był to najbardziej uniwersalny i neutralny wybór, ale uznałam, że całość w beżo-bielo-szarościach będzie mdła.
W łazience nie miałam wielu możliwości. Łazienka ma 2,7m2 i musiałam zmieścić tam wszystko. Z pralką uciekłam do kuchni, ale i tak został nietypowy w rozmiarze prysznic, wc i umywalka.
Kolory oczywiście beżowo-kremowe, a podłoga taka jak w całym mieszkaniu.
Kabina ma 70x80cm, a umywalka 53x37cm. Płytki na ścianach położone są w kabinie prysznicowej, przy WC i koło umywalki. Ściana na wprost wejścia jest bez płytek. Na niej można powiesić płytkie szafki, lustro lub obrazki.
No cóż, są.
W większości zostały na widoku.
Mieszkanie mieści się w kamienicy z lat 50-tych i uznałam, że żeliwne grzejniki dodają mu uroku, a niezabudowane rurki pozostawiają trochę przestrzeni i nie zabierają cudownej, trzymetrowej wysokości tej kawalerce. Część najbardziej nachalnych rur i liczników zasłoniłam zasłonkami. Czy uważacie, że te elementy powinny być jednak zabudowane? Ciekawa jestem Waszego zdania.
Poniżej przedpokój. Zasłonka z IKEA zasłania licznik gazowy i wnękę z półkami :
Pawlacze zlikwidowałam. Zasłona IKEA po prawej zasłania licznik elektryczny i rury wentylacyjne i gazowe, które wcześniej schowane były w pawlaczu. Za zasłonką jest dość miejsca na półki lub wieszaki albo schowanie odkurzacza czy mopa :
i widok w stronę szafy w przedpokoju, która nie dochodzi do sufitu i nad nią zamontowane jest światło :
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii co Wam się podoba a co Was drażni w tym mieszkaniu. Każda uwaga będzie dla mnie cenną wskazówką. Z góry Wam dziękuję :)