Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkursy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkursy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2014

Konkurs: Kot rabina - rozwiązanie

Do zdobycia był egzemplarz komiksu "Kot rabina" ufundowany przez Wydawnictwo Komiksowe. Wystarczyło odpowiedzieć na pytanie "Dlaczego chcę mieć ten komiks?"
Odpowiedzi nadeszło kilkanaście - większość możecie przeczytać poniżej. Zwycięzca mógł być tylko jeden. Jako, że konkurs miał charakter spontaniczny, jedną jego zasadę musiałem ustalić w trakcie zabawy. Jest to zasada mówiąca: koledzy redakcji Ziniola bądź jej byli współpracownicy nie wygrywają, nawet jeśli nadesłane przez nich odpowiedzi są celne i błyskotliwe.

A zanim wyniki - Wasze odpowiedzi:
Damian Szwaba: Dlaczego chcę mieć ten komiks? Bardzo spodobały mi się dwie wydane części innego wydawnictwa. Chętnie przeczytałbym całość, a zaoszczędzone pieniądze wydałbym na inne komiksy Wydawnictwa Komiksowego, dokładniej Wieże Bois-Maury, których jeszcze nie zakupiłem oszczędzając na komiks "Kot Rabina", który planuję zakupić w styczniu z pozycją Ethel i Ernest. Wiadomo, wszystkiego nie można mieć. Może nie o taką odpowiedź chodziło ale mam nadzieję, że wezmę udział w zabawie. 
Łukasz Molenda: Ponieważ ogromna część mojego otoczenia prezentuje poglądy mocno antysemickie. Myślę, że ten komiks świetnie wspomógłby mnie w dyskusji z nimi. 

Maciek Szatko: Dlaczego chcę mieć ten komiks? Bo od zawsze lubiłem koty, zwłaszcza gadające. "Siedem życzeń" do dzisiaj pozostaje do tego stopnia moim ulubionym serialem z lat dzieciństwa, że mimo wszystkich możliwych przeciwieństw dotarłem nawet na warszawski, niedawny koncert znanego z jego pierwszego odcinka i tytułowego utworu zespołu Banda i Wanda! Mozolnie szukałem i kupowałem oba wydane przez Andrzeja Rabendę tomy "Kota rabina", modląc się bezkutecznie o następne. Optymizm związany z poznaniem końca historii zalotów kota do córki rabina ustąpił miejsca pesymizmowi, że to się nigdy nie stanie, który z kolei przerodził się w euforię pod wpływem wiadomości, że wreszcie kompletną historię wyda Wydawnictwo Komiksowe. Teraz wreszcie jest możliwym dowiedzieć się co jeszcze mówi kot.  
 

Łukasz Kowalczuk:
Jakby ktoś chciał oryginał tej planszy, to jest na sprzedaż. Za kasę zarobioną kasę zobowiązuję się kupić komiksy od jakiegoś polskiego wydawcy.
 
Maciej Tyszkowski (alias Oaza Komiksu): Chciałbym wygrać komiks Joana Sfara pt.: "Kot Rabina" ponieważ:
Po primo: nie dane mi było ani posiadać ani przeczytać tego wspaniałego dzieła,
Po drugie primo: przeczytałem wszystkie pozostałe pozycje Joana które ukazały się w Polsce,
Po trzecie primo: oglądałem film na Canal+ ale to nie to samo :)
Po czwarte primo: fajnie było by wygrać prawdziwą nagrodę a nie tam wiecznie te szóstki w Totolotku ;)
 

Agnieszka Kolano: Będzie szczerze. Chcę go mieć, bo lubię komiksy, lubię zapoznawać się z nowymi pozycjami z tego gatunku, powoli (bo drogie, a piracić nie chcę) wypracowuję sobie gust komiksowy i cieszę się, gdy coś nowego wpada w moje łapki. Autora wcale nie znam, więc sugerowaną podpowiedzią nie mogę się posłużyć, ale dzięki za linka, obejrzałam sobie, co tam napisano na temat kota i pokazano plansze. Kota sobie też obejrzałam, o rany, jakiż on brzydki. Ale jak już pysk otworzy, to przestaję zauważać jego brzydotę, wsłuchuję się, co też on gada. Zadziwiające, nawet przestaje mi przeszkadzać ta przeokropna, mało czytelna czcionka! A rabin - złoto, nie człowiek (przynajmniej na tych dwóch planszach, które obejrzałam).  :)
 
Leszek Wicherek: Bo mam kota na punkcie Sfara.
 

Dorota: Dlaczego chcę mieć ten komiks? Bo go czytałam! Wiele lat temu, będąc za granicą, wypożyczyłam z biblioteki i przeczytałam cztery z pięciu tomów "Kota rabina" (piątego nie mieli, strasznie mnie ciekawi, co w nim jest). Potem przeczytałam jeszcze Klezmerów i coś o zminiaturyzowanym muszkieterze, który pukał różne atrakcyjne kobiety, ale opowieść o kocie najbardziej mi się podobała. Po powrocie chciałam go kupić, ale był już niedostępny. Myślałam, że na fali filmu wyjdzie jakaś reedycja, ale tak się nie stało. I w końcu się pojawił:)
A czemu taki fajny ten komiks? Bo jest bajkowy, dzieje się w świecie, którego już od dawna nie ma, opowiada rzeczy, które się nie mogły zdarzyć, a jednocześnie - jak każda dobra historia - opowiada coś mądrego o rzeczywistości. Sfar lubi ludzi i wiele im wybacza, ale jednocześnie jest wnikliwym obserwatorem i ma dar do ironii. Chętnie powędrowałabym razem z kotem po algierskich dachach i zapomniała na chwilę o zimie ;)
 

Radosław z Opola: Chciałbym mieć ten komiks, ponieważ zgłębiam tajniki kabały i jej historii a kilka rzadkich publikacji zdobi moją półkę, jak chociażby Palma Dewory. Kabała jest mistycyzmem żydowskim wyrastającym z religii judaistycznej i jak się zdaje istnieje kilka odniesień do niej w Sfarowym bande dessinee. A już z pewnością interesujące mnie kwestie pojawiają się w "Małym świecie Golema". Każdy z nas był kiedyś golemem (hebr.-płodem, tłumacząc dosłownie), lecz w tym komiksie golem pojawia się w oczywisty sposób na modłę kabalistyczną.
A wracając do kota rabina. Jest on po prostu gojem, chcącym poznać Święte Pisma, w oczywisty sposób również kabalistyczne. Kot rabina to każdy goj- ironiczny, wątpiący i niecierpliwy, jak współczesny człowiek Zachodu zadowalający się powierzchowną wiedzą w tych kwestiach, a jednak mający czasem aspirację przejść konwersję na judaizm. Kot rabina to goj, który chce posiąść wiedzę. Znam tylko pierwszą część tego cudownego komiksu, ale coś myślę, że kot rabina pod wpływem zdobytych nauk zamieni się w młodzieńca, który poślubi Malkę (o ile dobrze przypominam sobie imię dziewczyny), córkę rabina i wezmą ślub w tradycji żydowskiej. W ten sposób stanie się pełnoprawnym Żydem.
A wszystkiemu towarzyszy kreska Joana Sfara, zachowująca niewątpliwie oryginalność, ale w oczywisty sposób przywołująca na myśl wybitne malarstwo artystów żydowskiego pochodzenia takich jak Marc Chagall czy Jankiel Adler. Myślę, że posiadanie tego komiksu wzbogaci mnie o wiedzę na temat tego, co społeczności żydowskie sądzą na temat interesowania się przez ludzi, którzy wyrośli z innej tradycji, poznawaniem Tory, Talmudu, czy chociażby jak w moim przypadku kabały. Myślę, że po przeczytaniu tego komiksu Bramy Halachy zostaną dla każdego czytelnika otwarte.
 

Damian: Dlaczego chcę mieć ten komiks? To proste: Ten komiks jest genialny i mieć go po prostu trzeba. A, że w zeszłym tygodniu straciłem pracę i w tym roku już raczej nic nie znajdę to lepiej wygranie jest świetną opcją. No i fajnie coś wygrać.

Marcin P.: Czytałem dwa tomy "Kota rabina", te wydane przez Post. Do następnych nie udało mi się dotrzeć. Dystans czasowy między publikacjami skutecznie mnie zniechęcił. Informacja Wydawnictwa Komiksowego o wydaniu integralnego komiksu zbierającego wszystkie tomy, zelektryzowała mnie. Przypomniałem sobie dlaczego czytałem "Kota rabina" wtedy i dlaczego chciałbym go pochłonąć teraz. Bo kot prawił mądrości które mnie cieszyły i wprawiały w zadumę. Powodowały, że lepiej się czułem, pewniej chodziło mi się po ulicach i zawsze w zanadrzu miałem jakieś hasełka którym mogłem zaimponować kolegom lub zrobić wrażenie na dziewczynach. Nie pamiętam niestety jakie to były hasełka, tylko że były dobre i efektywne. Czytałem tylko dwa tomy i to dawno temu. Chcę sobie te powiedzonka przypomnieć. To dla mnie ważne. Nie tylko by zaimponować dziewczynie i kolegom, ale też po to by mieć materiał do dyskusji na tematy okołożydowskie często poruszane przy polskim stole. Chcę się też dowiedzieć czy kot wyrwał wreszcie córkę rabina (jeśli pamięć mnie nie myli) i poznać dalsze losy wszystkich bohaterów ulubionej niegdyś serii. Nie wiem czy lektura dwóch tomów przekreśla mój udział w konkursie. Jeśli tak, to trudno, za kilka miesięcy powinienem nazbierać kasę i na pewno kupię sobie ten komiks.  

Wybór był ciężki, zwycięzca zmieniał się z dnia na dzień (stąd tak zwlekałem z podaniem wyników), chętnie oddałbym "Kota rabina" w ręce wszystkich, którzy wzięli udział w konkursie, ale - jako, że zwycięzca może być tylko jeden - zostaje nim - uwaga! - Marcin P. 

Gratulacje! Zwycięzco, sprawdź mejla!

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Konkurs: Kot rabina

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Komiksowego mamy dla czytelników Ziniola konkurs, w którym wygrać można zbiorcze wydanie "Kota rabina" Joanna Sfara. Co należy zrobić? Dwie czynności.
Po pierwsze, należy na adres mejlowy Ziniola (ziniolzine@gmail.com) wysłać odpowiedź na pytanie: "Dlaczego chcę mieć ten komiks?" (w wypowiedzi na ten temat można na przykład odnieść się do poprzednich dzieł autora, opublikowanych w Polsce). Po drugie, należy polubić facebookowy profil Ziniola (jeśli do tej pory jeszcze się tego nie zrobiło).
Odpowiedzi można przesyłać do niedzieli, 22 grudnia. Zwycięży jedna osoba, a wyboru tejże osoby dokona jednoosobowe jury w postaci redaktora prowadzącego.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Szybki konkurs komiksowy - wyniki

"Dlaczego chciałbyś/ chciałabyś ten komiks mieć?" - pytaliśmy kilka godzin temu o "Przybysza" Shauna Tana, mając do oddania jeden egzemplarz komiksu. Odpowiedzi napłynęło tak dużo, że jednoosobowe jury miało dość duży problem z wytypowaniem zwycięzcy konkursu. Tak naprawdę i 10 sztuk rzeczonego komiksu by nie starczyło. W związku z tym, poza zwycięzcą głównym, dwie osoby otrzymają nagrody - niespodzianki. Ale do rzeczy:
Zwyciężczynią konkursu jest Monika Izdebska, której odpowiedź na zadane pytanie brzmiała następująco:
Chcę ten komiks. Nie śpię po nocach, śniąc o nim. "Przybysz" jest na mych powiekach, gdy je otwieram. Myśl o nim rozprasza mnie w pracy. Zbieram forsę od miesięcy, ale zawsze znajdują się jakieś inne, pilniejsze potrzeby (bez ekstrawagancji - woda, chleb, czasem ciuch). A kiedy już uzbieram, moje dziecię spogląda na mnie wzrokiem błagalnym i uzbieraną forsę z ciężkim sercem oddaję mu na "Wielką Kolekcję Komiksów Marvela". Rozmieniam marzenia o "Przybyszu" na drobne. Na supebohaterów. Czuję się jakbym była w błędnym kole. Konkurs w "Ziniolu" jest jedynym wyjściem z tej sytuacji, jedynym ratunkiem dla kobiety, żony i matki u kresu sił.
Pierwsza niespodzianka trafia do: Kamili Magdaleny
Komiksy mojego dzieciństwa typu "Kajko i Kokosz" czy "Tytus, Romek i A'Tomek" nie robiły takiego wrażenia jak to, co tworzy Tan. Za to ilustracje Stasysa Eidrigeviciusa czy Antoniego Boratyńskiego a i owszem. Potem miałam dużą przerwę w kontakcie z obrazem w książkach. Wróciłam do niego kiedy ponad 3 lata temu urodziła się moja córka. To dla niej tworzę kolekcję zarówno starszych rzeczy jak "Alicja w krainie Czarów" z ilustracjami Duana Kállaya, jak i nowszych z ilustracjami Joanny Concejo czy Iwony Chmielewskiej. Ponieważ córce trudno jest usiedzieć i zrozumieć dłuższe teksty, to na obrazie opieramy się przede wszystkim, przy wspólnym przeglądaniu i opowiadaniu sobie różnych historii. I dbam o to, by to, co jej pokazuje było różnorodne. A ona zaskakuje mnie tym z jaką łatwością i otwartością wchodzi w te wszystkie światy. Nie będę oczywiście ukrywała, że cieszenie oczu takimi obrazami sprawia ogromną przyjemność i mnie, więc dodam tylko, że w środę skończyłam 35 lat, prezentów
jakoś nie było i chętnie przygarnęłabym "Opowieści" pod nasz dach :)
Drugą niespodziankę otrzymuje Michał Misztal.
Mógłbym się rozpisać, jak bardzo chciałbym dostać ten komiks, bo pewnie naprawdę jest taki świetny, jak wszyscy mówią i piszą, a do tej pory zawsze się z nim rozmijałem, albo miałem pieniądze, ale polski nakład był wyczerpany, a zagranicznego wydania nie było w empiku, albo, tak jak teraz, komiks jest w sklepach, tylko że akurat nie mam pieniędzy. ale...
wczoraj robiliśmy u mnie imprezę. wszyscy zachowywali się w miarę dobrze, poza jednym kumplem, który wpadł już mocno pijany i niezbyt kontaktował. siadł na sofie i zapalił śmiesznego papierosa. po wypaleniu go zrobił się blady i poszedł spać do pokoju obok. przez kilka następnych godzin piliśmy, głośno rozmawialiśmy, w pokoju leciała muzyka, generalnie zwierzyniec, ale mimo hałasu i tak docierało do nas głównie jego chrapanie. potem kumpel wstał i stwierdził, że idzie bawić się do centrum bielska. nie wyglądał na zdolnego do zabawy, ale poszedł. po kolejnych dwóch godzinach, kiedy już spałem, zadzwonił, że zostawił u  mnie torbę i przyjdzie piechotą z centrum za jakąś godzinę. po godzinie znów mnie obudził, tym razem dzwoniąc na domofon, wpadł po torbę, wypił butelkę wody mineralnej, pół kartonu soku i odmówił propozycji noclegu. poszedł do domu piechotą, mając przed sobą całkiem sporo kilometrów. znowu zasnąłem.
dziesiąta rano. dzwonek do drzwi. nie otwieram. kolejny dzwonek. wstaję, patrzę przez wziernik: sąsiadka. chyba, bo jeszcze nie zdążyłem poznać większości sąsiadów, ale skądś ją kojarzę. pomyślałem, że gdyby przeszkadzała jej głośna impreza, przecież przyszłaby z pretensjami w jej trakcie, więc o co chodzi? wracam do łóżka, jednak sąsiadka nadal dzwoni. otwieram. opieprza mnie za to, że koło 23:00 ktoś wylał na jej parapet "colę albo kawę" i że jak tak można, co to jest, jak mi nie wstyd, ona to musi sprzątać w niedzielę rano, ma się to już nie powtórzyć. mówię jej, że nie wiem, o co chodzi, nic nie widziałem i dlatego nie zareagowałem, nie wiem, kto to, ale oczywiście przepraszam. sąsiadka nadal jest wściekła, w końcu jednak wraca do siebie.
po chwili wracam do pokoju, w którym spał kumpel i widzę wymioty na swoim parapecie. brązowa, zaschnięta breja z kawałkami jedzenia. pojęcia nie mam, jak można było pomylić to z kawą albo colą, ale dobrze dla mnie. patrzę dalej: firanki też są obrzygane. no pięknie. piękny początek znajomości z sąsiadką i piękny poranek. w innym pokoju, poza standardowym sprzątaniem po czapie, czeka mnie jeszcze mycie ściany, na której pojawiły się dziwne zacieki.
czyli jest mniej więcej tak: niedziela, po 17:00, nadal mam kaca, nic nie posprzątane, obrzygany parapet i firanki, zacieki na ścianie, armagedon przy stole, na stole i pod stołem. i sąsiadka, która ledwo mnie poznała i już pewnie mnie nienawidzi. dlatego na konkursowe pytanie "dlaczego chciałbyś/chciałabyś ten komiks mieć?" odpowiadam: bo gdybym po tej 18:00 przeczytał, że wygrałem, dzisiejszy dzień mimo wszystko nie byłby taki do końca beznadziejny. uratowalibyście mój dzień. coś bym wygrał, chyba pierwszy raz w życiu, a wtedy pranie firanek i pozbywanie się wymiotów z parapetu byłoby trochę przyjemniejsze.
Wszystkim, którzy nadesłali swoje odpowiedzi - dziękuję. Ze zwycięzcami (gratulacje!) skontaktujemy się drogą mejlową w celu dopełnienia formalności!

środa, 21 grudnia 2011

The Ziniol's TOP 5 2011. Wybór czytelników

W tym roku tradycyjne głosowanie wewnątrz redakcji Ziniola postanowiliśmy urozmaicić typowaniem Czytelników. Głosujemy na najlepszy komiks wydany w Polsce w 2011 roku. Każdy czytelnik może zagłosować na 5 pozycji a następnie - w drodze losowania - zdobyć atrakcyjne zestawy nagród.
Wyszliśmy z założenia, że jakkolwiek nasze wewnętrzne głosowanie jest bardzo istotne, tak prawdziwie prestiżowa jest opinia czytelników. Jest ona miodem na serce twórcy i możliwym dopalaczem w pracach nad kolejnym albumem. Możecie zatem głosować na jakikolwiek ze wszystkich komiksów, wydanych w Polsce na przestrzeni minionych 12 miesięcy. Polskich lub zagranicznych autorów. Zinów, magazynów, albumów, zeszytów, czy też konkretnych krótkich form.
Wasze typy, wraz z krótkimi uzasadnieniami każdego z wyborów, prosimy wysyłać na adres: ziniolzine@gmail.com do 31 grudnia 2011 roku. Wyniki, wraz z typowaniem wewnątrzredakcyjnym, poznacie w ciągu dwóch kolejnych dni. Wtedy też rozlosowane zostaną 3 zestawy nagród, w skład których wejdą następujące smakołyki (i może coś jeszcze!):
Antologia The Very Best OFF The Ziniols: Greatest Hits 1998-2005 vol.1 (dzięki uprzejmości wyd. Ważka),
Lublin w powieści graficznej (dwa zeszyty) oraz Spotkanie z poetą (dzięki uprzejmości Ośrodka Brama Grodzka/Teatr NN),
Lucky Luke, tom 3/ Liga Niezwykłych Dżentelmenów. Stulecie 1969 (opcjonalnie) (dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont Polska), 

Pomocna dłoń (komiks wydany przez Urząd Publikacji Unii Europejskiej)
ziniolowy badzik (dzięki uprzejmości dziewczyn z Sexy Armpit)
oraz ekskluzywne, oryginalne rastry-wejściówki na Ziniol Release Party, którym wykonane zostały billboardy w akcji Polska dla wszystkich (dzięki uprzejmości Macieja Pałki).

Wybierajcie komiks roku! Zapraszamy do głosowania!

sobota, 9 lipca 2011

Butenko pinxit - wyniki konkursu

Na początek poprawne odpowiedzi na pytania konkursowe dotyczące wystawy "Butenko pinxit"... 
1. Podaj trzech autorów zdjęć do cyklu czarno-białych komiksów o Kwapiszonie.
Jerzy Troszczyński, Zbigniew Doliński, Jan Marian Czarnecki 
2. Kto użyczył głosu do animacji pt. "Gucio i Cezar"?
Mieczysław Czechowicz i Bronisław Pawlik 
3. Jakie miasta zwiedził Kwapiszon podczas swojej ucieczki na łamach komiksu. Wymień trzy.  
Warszawa, Gdańsk, Sopot, Toruń, Frombork, Kraków, Wieliczka, Poznań, Białystok, Biała Podlaska, Białobrzegi. 
A teraz zwycięzcy, którzy najszybciej podesłali swoje odpowiedzi:
1. Michał Śledziński
2. Piotr Nowacki
3. Olga Wróbel
Wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie dziękujemy!

wtorek, 21 czerwca 2011

Asteriks - rozwiązanie konkursu

10 czerwca zakończył się konkurs, w którym do wygrania były cztery albumy z przygodami Asteriksa. Aby je zdobyć wystarczyło poprawnie odpowiedzieć na następujące pytanie: 
Ile albumów z serii o Asteriksie zostało opublikowanych, ile filmów animowanych na ich podstawie powstało, ile razy aktorzy odgrywali role bohaterów w filmach fabularnych i kiedy powstał ostatni z nich? 
Poprawna odpowiedź brzmi:
Opublikowano 34 komiksy (plus "Jak Obeliks wpadł do kociołka druida, kiedy był mały" i "W hołdzie Albertowi Uderzo: Asteriks i przyjaciele"), na podstawie których powstało 7 filmów animowanych (ósmy - "Dwanaście prac Asteriksa" nie był oparty na komiksie). Aktorzy w filmach fabularnych odgrywali role bohaterów trzykrotnie, ostatni raz w 2008 roku. 
Większość z Was poradziła sobie bezbłędnie z odpowiedzią; niektórym pomogła wskazówka o podchwytliwości pytania. Zwycięzcą konkursu zostaje: 
Anna Chwat
Gratulujemy! Nagrodę wyślemy pocztą.

wtorek, 31 maja 2011

"Asteriks" - Gościnny, Uderzo (konkurs)

Autor: Dominik Szcześniak
Przygody Gala Asteriksa to kanon komiksu humorystycznego. Podobnie jak "Tintin" czy "Lucky Luke" konsekwentnie wydawany jest przez Egmont ku uciesze tych najmłodszych, ale i starszych czytelników. Obecnie na rynku pojawiło się trzecie wydanie komiksu. Na pierwszy ogień edytor przygotował cztery albumy: "Złoty sierp", "Asteriks Gladiator", "Asteriks u Brytów" oraz "Asteriks i Goci".
"Asteriks" to klasyka. O tym komiksie powiedziano i napisano już tak wiele, że jakiekolwiek recenzje niespecjalnie mają sens. To marka, znana na całym świecie, obecna w każdym możliwym areale popkultury. Komiks zbudowany na silnych, charakterystycznych postaciach. Nie tylko tytułowy mały wojownik gra tu pierwsze skrzypce - miejsce na okładce regularnie dzieli z nim wielki jak menhir Obeliks, a na kartach albumów z jego przygodami towarzyszy mu barwna eskadra z osady nieugiętych Galów. Stałe miejsce w repertuarze chwytów scenopisarskich Rene Gościnnego zajmują również regularnie dostający łupnia Rzymianie czy równie brutalnie traktowani piraci.
Humor w "Asteriksie" jest wielopoziomowy, adresowany do małych i dużych, dzieci i dorosłych. Fabuła potrafiąca swą wdzięcznością zaciekawić i wciągnąć brzdąca, dla jego mamy czy taty będzie okazją do wyłapania akcentów, możliwych do rozszyfrowania jedynie przez dorosłą osobę. Gościnny i Uderzo nadają na uniwersalnych falach. Często nadużywane stwierdzenie "każdy znajdzie tu coś dla siebie" bardzo trafnie oddaje charakter tego komiksu.
W związku z kolejnym już wydaniem przygód Asteriksa, wspólnie z wydawnictwem Egmont przygotowaliśmy konkurs, w którym do wygrania są cztery wspomniane albumy. Aby je zdobyć wystarczy do 10 czerwca na adres mejlowy redakcji "Ziniola" nadesłać odpowiedź na następujące, czteroczłonowe pytanie:
Ile albumów z serii o Asteriksie zostało opublikowanych, ile filmów animowanych na ich podstawie powstało, ile razy aktorzy odgrywali role bohaterów w filmach fabularnych i kiedy powstał ostatni z nich?
"Złoty sierp", "Asterix Gladiator", "Asterix u Brytów" oraz "Asterix i Goci". Scenariusz: Rene Gościnny. Rysunek: Albert Uderzo. Tłumaczenie: Radosław Kilian. Wydawca: Egmont 2011

poniedziałek, 1 listopada 2010

"Zdobądź Mroczną wieżę II" - rozwiązanie konkursu

W niedzielę o północy dobiegł końca konkurs zorganizowany wspólnie z wydawnictwem Albatros, w którym można było zdobyć drugi tom "Mrocznej wieży" według Stephena Kinga. Dziękujemy za gigantyczny odzew i wszystkie nadesłane na konkurs odpowiedzi. 
Poprawną odpowiedzią na pytanie Ile tomów liczy sobie cykl powieści fantasy "Mroczna wieża" Stephena Kinga? jest: Siedem
Komiksy zgarniają następujące osoby:
Jan Sławiński
Joanna Mączka
Michał Marchwiak
Justyna Kopcińska
Paweł Patrycki 
Tych, którzy jeszcze tego nie zrobili proszę o podesłanie adresu, na jaki ma zostać wysłana nagroda.
Gratulujemy! 

niedziela, 24 października 2010

Konkurs! Drugi tom "Mrocznej wieży" do zgarnięcia!

Wspólnie z wydawnictwem Albatros zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do zdobycia jest pięć egzemplarzy albumu "Mroczna wieża: Długa droga do domu"".
 Wystarczy poprawnie odpowiedzieć na następujące pytanie:
Ile tomów liczy sobie cykl powieści fantasy "Mroczna wieża" Stephena Kinga?
...a następnie odpowiedź wysłać na adres redakcji (ziniol@timof.pl). Konkurs trwa do najbliższej niedzieli (31 października). Zwycięzców wytypuje nasza maszyna losująca. 
Powodzenia!

poniedziałek, 11 października 2010

Zdobądź "Mroczną wieżę" - rozwiązanie konkursu

W niedzielę o północy dobiegł końca konkurs zorganizowany wspólnie z wydawnictwem Albatros, w którym można było zdobyć "Mroczną wieżę" według Stephena Kinga. Dziękujemy za żywy odzew i wszystkie nadesłane na konkurs odpowiedzi - dla większości z was nie stanowiły one żadnego problemu. A brzmiały następująco:
1. O kim Stephen King powiedział, że jest Skarbnicą opowieści? O Neilu Gaimanie
2. Jaki tytuł nosi najnowszy komiks z Vertigo, którego współscenarzystą jest Stephen King? "American Vampire"
3. Czy Stephen King gościł na łamach "Ziniola"? Nie
Oto pięcioro szczęśliwców, do których niebawem polecą komiksy:
1. Robert Greniuk, Hrubieszów,
2. Agnieszka Kucharska, Łowicz,
3. Marcin Jakubowicz, Kościan
4. Szymon Kaźmierczak, Bydgoszcz
5. Maciej Kozłowski, Lublin

Gratulujemy!

czwartek, 7 października 2010

Konkurs! Zdobądź "Mroczną wieżę"

Wspólnie z wydawnictwem Albatros zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do zdobycia jest pięć egzemplarzy albumu "Mroczna wieża: Narodziny rewolwerowca". 
Zasady są proste: za chwilę przeczytacie trzy pytania - wszystkie dotyczące konszachtów Stephena Kinga ze sztuką komiksu. Wystarczy poprawnie na nie odpowiedzieć, a następnie odpowiedzi wysłać na adres redakcji (ziniol@timof.pl). Konkurs trwa do najbliższej niedzieli (10 października). Nie liczy się szybkość, lecz jakość. Zwycięzców wytypuje nasza maszyna losująca. A oto pytania:
O kim Stephen King powiedział, że jest Skarbnicą opowieści?
Jaki tytuł nosi najnowszy komiks z Vertigo, którego współscenarzystą jest Stephen King?
Czy Stephen King gościł na łamach "Ziniola"?
Powodzenia!

sobota, 18 września 2010

Konkurs!

Autor: Dominik Szcześniak

"Grecki numer" już się drukuje, a konkurs na blogu Macieja Pałki (w którym można wygrać egzemplarz ósmego numeru pisma) dobiega końca. Spontaniczna akcja Macieja i Łukasza Chmielewskiego uświadomiła mi, że dawno już konkursów nie było na naszej stronie, wobec czego wszystkim czytelnikom wyczekującym na premierę "dziewiątki" dajemy możliwość zdobycia archiwalnych numerów "Ziniola". Do zgarnięcia dwa zestawy zawierające po dwa losowo wybrane numery magazynu. Aby je "mieć na zawsze" wystarczy odpowiedzieć na jedno pytanie:

Czy jest sens, by "Ziniol" ukazywał się jeszcze w formie papierowej?

Pytania o sens rzadko kiedy doczekują się odpowiedzi, więc konkurs jest nie lada wyzwaniem. Odpowiedzi - te proste i te rozbudowane; równoważniki zdań i wypracowania - możecie słać na adres mejlowy magazynu, bądź zostawiać w komentarzach. Nadmienię (to ważne), iż odpowiedzi te wpłyną na losy komiksu w Polsce! Do dzieła więc, czytelnicy komiksów! Dwoje z Was wygra!

Na odpowiedzi czekamy do końca września. Kolejność zgłoszeń nie jest decydująca. Decydujące są natomiast odpowiedzi, które przekonają redakcję.

środa, 10 lutego 2010

Nowe logo "Ziniola"

Autor: Dominik Szcześniak

Bez zbędnych ceregieli chciałbym ogłosić zwycięzcę k
onkursu na nowe logo "Ziniola". Głosem członków redakcji magazynu - Jakuba Jankowskiego, Pawła Timofiejuka i Dominika Szcześniaka - została nim grupa Bitter Lix, a ich propozycja (na poglądowym rysunku Jakuba Rebelki; proszę nie brać go za okładkę najnowszego numeru) wygląda następująco:


Jak rekomendowali autorzy i jak zresztą odczuliśmy sa
mi, jest to bardzo zgrabne połączenie tradycji z nowoczesnością. Oby służyło "Ziniolowi" przez długie lata. Grupie Bitter Lix gratulujemy i dziękujemy. Słowa podziękowania kierujemy również w stronę innych, którzy nadesłali swoje propozycje na konkurs. Część nadesłanych prac (autorów, którzy zgodzili się na ich publikację) możecie zobaczyć poniżej. Za tło ich projektów służą okładki starszych numerów magazynu.

projekt Dennisa Wojdy, na grafice autorstwa Otoczaka, która była okładką "Ziniola" numer 7:

wersja Szymona Kaźmierczaka na rysunku Nicolasa Mahlera z "Ziniola" nr 2:

znane już logo Otoczaka na jego własnej alternatywnej okładce do "Z#7":

pierwsza wersja winiety Jarka Obważanka (podkład graficzny: Olaf z okładki "Ziniola" 6):

i Jarek Obważanek (z rysunkiem Olafa) po raz drugi:

sobota, 30 stycznia 2010

Logo "Ziniola" wczoraj i dziś

Autor: Dominik Szcześniak

Kończy się styczeń, kończy się również konkurs na nowe szaty "Ziniola" - napłynęło do nas nieco propozycji, ale jeszcze do niedzielnej nocy czekamy na więcej. Jeśli do kogoś zapuka pomysł na logotyp nawet za pięć dwunasta - niech daje znać. Wyniki, po obowiązkowo burzliwych naradach w gronie redaktorskim, ogłoszę na początku lutego. Wtedy również zaprezentuję wszystkie projekty, które stanęły w szranki. A w przededniu tej wiekopomnej chwili, zapraszam na przejażdżkę po dotychczasowych winietach "Ziniola".

Zaczynaliśmy od czegoś takiego. Prosty design, zresztą wykonany przez niedoświadczonego niżej (wyżej) podpisanego. Projekt ten towarzyszył "Ziniolowi", kiedy ten był "Ziniem", czyli do numeru 24 epoki ksero włącznie. A od nr 25 mogliśmy się pochwalić czymś takim:

Jak więc widać, niedaleko padło jabłko od jabłoni. Prawdopodobny zamysł usprawniający logo i dostosowujący je do nowych czasów, polegał na ukazaniu, że "Zinio", brzmiący dość dziecinnie, staje się dorosłym "Ziniolem", brzmiącym z kolei nieco bucowato. Czarne "L" dodane do poprzedniego projektu, stosowane było wymiennie z kolejnym, aż do momentu, gdy ten wyparł go już na zawsze. Był to projekt Dennisa Wojdy, który wyglądał następująco:

Dennis kompletnie zaprojektował kilka okładek, a jego logo sprawdziło się na tyle, że aż do numeru 40 towarzyszyło zinowi w przeróżnych mutacjach. Historia mówi, że po numerze 40 nastąpiła trzyletnia dziura w egzystencji "Ziniola", po czym zin powrócił w formie magazynu i ze znanym wszystkim...

... autorstwa Pawła Pyzika, który nawiązując do przeszłości magazynu, stworzył całkiem nową jakość.


Do powyższych projektów, jak również do trójcy projektantów, już wkrótce dołączy kolejny. Przypominam: do jutrzejszej nocy może to być każdy, kto nadeśle swój pomysł na ziniol@timof.pl
Czekamy!

wtorek, 29 grudnia 2009

Nowe szaty "Ziniola" - konkurs na logo

Autor: Dominik Szcześniak


Rok 2009 dobiega końca. Zanim zaczniemy celebrować to zdarzenie szeregiem podsumowań, pozwolę sobie szepnąć słówko na temat tego, co z "Ziniolem" będzie się działo w przyszłym roku. Otóż, planujemy gruntowną reorganizację magazynu i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem nie będzie już kwartalnika kultury komiksowej o dużej objętości, za duże pieniądze i w niewielkim nakładzie. Będzie za to dwumiesięcznik, dostępny w szerokiej dystrybucji, za niewielką kasę.

Na spotkanie nowego chcemy udać się w równie nowej, świeżej szacie graficznej. W związku z tym ogłaszam konkurs na logo "Ziniola" oraz na design okładki. Jeśli ktoś chce spróbować - proszę o przesyłanie propozycji do końca stycznia na adres redakcji. Jeśli ktoś miałby jakieś sugestie odnośnie samej nowej idei magazynu lub jeśli komuś po prostu zależy na pchnięciu do przodu naszego grajdołka - również zachęcam do podsyłania przemyśleń na ten temat.


Padło już słowo "konkurs", paść więc musi i "nagroda". Nie jest tajemnicą, że wszystko w komiksie polskim robi się wolontarystycznie, wobec czego zwycięzcy możemy zagwarantować egzemplarz każdego kolejnego numeru "Ziniola", obleczonego w jego logotyp.

Kończąc, winien jeszcze jestem wyjaśnienie - w pierwszym akapicie napisałem co będzie, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nie wspominając o tym, co będzie, jeśli nie pójdzie (a przecież i taka opcja jest prawdopodobna). Otóż, jeśli nic nie pójdzie zgodnie z planem, "Ziniol" pozostanie kwartalnikiem o zmniejszonej objętości, ale i zmniejszonej cenie.

niedziela, 19 lipca 2009

Konkurs okolicznościowy

Autor: Dominik Szcześniak

Apel z piątego wstępniaka zaowocował wpisem na blogu repka, którego ten fragment:


"Wywiad z Horschemeierem. To jeden z tych przypadków wywiadów, kiedy wywiadujący przytłacza wywiadywanego nadmierną wywiadowczością wywiadu. W tej rozmowie wygląda to momentami nieco kuriozalnie, gdy strasznie poważne pytania, nasycone w 110% intelektualizmem i analizą dzieł nieznanych 99% czytelników, sąsiadują z pytaniami o to, czy cywilizacja jest
"do dupy". Które pytania padły z klawiatury Adama Gawędy, a które wyszły od Pawła Timofiejuka, pozostanie tematem na konkurs esemesowy."

zainspirował mnie do oficjalnego ogłoszenia konkursu. Pytanie konkursowe brzmi dokładnie tak, jak je ujął repek. Kto o co pytał? Nagrody będą komiksowe, interesujące i cenne. Odpowiedzi proszę serwować w komentarzach do niniejszego wpisu. Nie będzie to niestety konkurs esemesowy.


Zaznacza się, iż:
1. uczestnikami konkursu mogą być tylko i wyłącznie czytelnicy wywiadu z Paulem Hornschemeierem, zamieszczonym w piątym numerze "Ziniola",
2. konkurs otwarty jest dla wszystkich ww. czytelników, a nie jedynie tych, którzy znają Adama Gawędę i Pawła Timofiejuka. Zarówno dla jednych, jak i dla drugich będzie to taki sam strzał, tak więc walka powinna być wyrównana.

niedziela, 19 października 2008

Aktywizacja czytelników. Konkurs.

Autor: Dominik Szcześniak

Opowieści o pisaniu listów przez czytelników, wkładaniu tych listów w koperty i wrzucaniu ich do skrzynki pocztowej po to, by parę dni później mogły dotrzeć do redakcji ulubionego czasopisma, można już włożyć między bajki. Co więcej, znalazłoby się między tymi bajkami miejsce również dla opowieści o pisaniu maili do magazynu, który się czyt
uje. Zarówno ta pierwsza, jak i druga forma komunikacji między czytelnikami a redakcją miały swoje zalety. Zapewne ma je również trzecia, polegająca na umieszczaniu wrażen z lektury na swoim blogu, jednak w jej przypadku zalety bardzo często zostają przysłonięte przez tzw. lans, uprawiany przez bloggera.

Do redakcji "Ziniola" nie trafiają już listy w formie papierowej. Szkoda, bo to najsympatyczniejsza mimo wszystko forma kontaktu. Choć przyznać trzeba, że w dobie powszechnego dostępu do internetu nic dziwnego, że czytelnicy wolą szanowac swój czas i komunikować się z redakcją pocztą elektroniczną.

Do redakcji "Ziniola" maile trafiają jednak w ilościach szczątkowych. Szkoda, bo jest to najprostsza forma komunikacji z redakcją. Z łatwością można zapytać o plany magazynu na najbliższe numery, jak również poprosić o rozwianie wątpliwości związanych z decyzjami redakcji, które czytelnikowi wydają się niezrozumiałe.

Do redakcji "Ziniola" trafiają za to dość często informacje o blogowych postach dotyczących magazynu. Sporo ich było. Jedni pisali o magazynie w ciepłych słowach, drudzy dość szorstko traktowali serwowany przez nas materiał. Jeszcze inni rozsądnie ważyli słowa, chwaląc tam, gdzie według ich uznania pochwalić wypadało, a ganiąc w momentach, które wymagały ostrej krytyki. Niestety, jako bardzo zapracowana redakcja nie zawsze możemy na bieżąco reagować na takie opinie i zazwyczaj o ich istnieniu dowiadujemy się na długo po ich publikacji w sieci. Dlatego też chcemy zaktywizować czytelników do wysyłania nam swoich opinii na temat magazynu na adres mejlowy redakcji. Najciekawsze z nich nagrodzimy następującymi komiksami:



Są to pozycje ufundowane przez wydawnictwo Egmont Polska.

Uruchomiony przez nas blog (o tym jeszcze nie pisaliśmy) w założeniu również ma mieć charakter platformy komunikacyjnej między redakcją a czytelnikami. Zapraszam do nadsyłania wszelkich sugestii odnośnie magazynu, propozycji zmian, ulepszeń. Bierzemy pod uwagę każdą opinię i mamy świadomość tego, że spostrzegawczy czytelnik wychwyci znacznie więcej niż przepracowany redaktor.

A na koniec kilka linków, tematycznie związanych z "Ziniolem" nr 2:
*Dziennikarz Andrzej Kłopotowski o tym, że przyjemnie jest wziąć do rąk po latach przerwy solidny magazyn komiksowy.
*Scenarzysta Bartosz Sztybor o kulisach powstawania komiksu "Spróbuj to sobie wyobrazić" z drugiego numeru "Ziniola"
*Czytelnik lukaszb o najgorszym jego zdaniem artykule z "Ziniola" 2.