Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 października 2018

Ryjówka Przeznaczenia (4): Zguba Zębiełków – Samojlik

Czwarta odsłona sagi o ryjówce jest jakby poważniejsza. Co prawda na scenie występuje większość znanych nam postaci – Sorek, Fiodor, Dobrzyk, Śmiłka, Żywia, Korina, Labhallan, Kosmacz, Odylec, Mordreda, leśniczy, ludź wraz z babką i inni, pojawiają się też nowi – Karkosław, Przymiłek i plemię zębiełków, norniki oraz wielu innych, ale wszyscy oni stają przed bardzo realnie odrysowanym problemem przetrwania nadchodzącej zimy. Z tego też powodu obserwujemy zaciętą rywalizację zwierzątek, które wiedzione instynktem, posuną się do wszystkiego, aby to właśnie sobie zagwarantować potrzebne do przeżycia zapasy. Tym razem mniej jest legend i bajania Sorka i Fiodora, co łagodziły wymiar realnych problemów w poprzednich tomach, a więcej prawdziwej leśnej krzątaniny, która umilknie pod białą kołderką. No, a może przynajmniej przycichnie na czas jakiś.

Drugą kwestią, która spowija kadry tego odcinka sagi, jest „mordercza mgła”. Pod taką nazwą mieszkańcy Doliny Ryjówek i całego lasu znają smog. Nie jest to dla nich problem teoretyczny, a namacalny, ale też Tomasz Samojlik nie czyni z niego głównego zagrożenia dla leśnego życia (jak np. wcześniej jesiennego wypalania traw w Powrocie Rzęsorka), spychając ten wątek w zasadzie na drugi plan. Ale na tym drugim planie, dotyczącym obecnych w ryjówkowym lesie (lub na jego skraju) ludzi, jest równie ciekawie i pouczająco.

Zima w Zgubie Zębiełków zaskakuje, mimo gorączkowych przygotowań, ryjówki, jak ma  to w zwyczaju wobec naszych drogowców. A czy zaskakuje nas Tomasz Samojlik? I tak, i nie. Autor zmienił troszeczkę schemat opowieści: tym razem wyzwaniem jest pora roku, zima, jej nieuniknione nadejście z nieodwołalnymi konsekwencjami dla żywych stworzeń. Z zapowiadającego się na nudną pogadankę pomysłu Autor tworzy niezwykłą przygodę z ciekawymi wątkami pobocznymi (poznajemy prawdziwą historię Koriny). Więcej uwagi poświęcono też ludzkim mieszkańcom tego świata, którzy, jak się okazuje, też się czegoś uczą z czasem. Więcej też (na oko, bo nie liczyłem) absurdalnych żarcików (np. taniec i piosenka zmniejszania ryjówek). Więcej zaskoczeń, kiedy Dobrzyk i Labhallan pokazują jak humorem, a nie pięściami, pokonać przeciwnika, albo kiedy Żywia, Śmiłka i Korina ruszają z odsieczą w stylu „girl power”.

Samojlik nadal uczy, nadal bawi, nadal zaskakuje.
(Jakub Jankowski)
"Ryjówka Przeznaczenia (4): Zguba Zębiełków". Autor: Tomasz Samojlik. Wydawca: kultura gniewu, 2018

poniedziałek, 8 października 2018

Kraken - Pagani/ Cannucciari

Kraken to owiany legendą stwór morski, który pochłonął życie niejednego marynarza. W nazwanym od jego imienia komiksie, ta bezwzględna bestia staje się uosobieniem ludzkich lęków, pragnień i potrzeb.

Emiliano Pagani i Bruno Cannucciari wykorzystują krakeński mit do ukazania pradawnej prawdy, że zło czai się w ludzkich umysłach i że każda epoka ma swoje własne, szyte na miarę potwory.

Ten ukazany przez nich jest bestią nękającą współczesność. A ściślej mówiąc – małą rybacką wioskę, którą swego czasu dotknęła straszna tragedia – wielu mężczyzn na wielu kutrach w morskie odmęty wciągnął czający się w nich potwór. Ocalał tylko jeden mały chłopiec, który teraz pragnie zemsty na Krakenie i wie, jak jej dokonać. Ale czy wygra z lokalną społecznością, która działa według własnych zasad i obwinia go o morską katastrofę? A może z pomocą przyjdzie mu prezenter telewizyjny o aparycji Indiany Jonesa?

Nie jest to zbyt oryginalna historia, ale spełnia swoją rolę całkiem nieźle. Kraken to porządnie narysowany traktat o tym, że czasy się zmieniają, a potwory dostosowują.
"Kraken" Scenariusz: Emiliano Pagani. Rysunki: Bruno Cannucciari. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: timof comics, 2018

Dozorca: Nie wszystko złoto - Sztybor/ Shavrin

Pierwszy (?) tom Dozorcy, zatytułowany Nie wszystko złoto wart jest uwagi chociażby przez wzgląd na fakt, że scenariusz do niego napisał znany i ceniony w Polsce Bartosz Sztybor. Pierwotnie wydany za granicą, Dozorca trafił również do Polski. W naszych okolicznościach przyrody powinien spodobać się przede wszystkim fanom Osiedla Swoboda, którzy jednocześnie lubią szczyptę horroru.

Sztybor stawia tu na krwiste dialogi, trochę niepotrzebnie zanieczyszczone angielskimi wstawkami, oraz na pierwszoosobową narrację. Tak naprawdę jest to historia o trzech ziomkach spod bloku, którzy w miejskiej dżungli muszą stawić czoła drapieżcy. Nie żaden tęgi kulturysta ani doświadczony policjant. Trzech gości. Których na co dzień mijamy w drodze do sklepu. Po bułki. I walczą ze średniowiecznym stworem, nie tracąc przy tym drygu do luzackich dialogów. Dość istotna sprawa – pomaga im dozorczyni, widoczna zresztą na okładce.

Takich historii było wiele. I wiele będzie. Ta opowiedziana jest sprawnie, ale bez odkrywczych momentów, a narysowana bardzo ekspresyjnie, ale momentami na granicy czytelności. To taka niezobowiązująca rozrywka, jakich człowiek czasem potrzebuje, by odetchnąć od zaangażowanych dzieł. 
"Dozorca: Nie wszystko złoto". Scenariusz: Bartosz Sztybor. Rysunki: Ivan Shavrin. Wydawca: Non Stop Comics, 2018.

sobota, 6 października 2018

Złoty wiek (1) - Moreil/ Pedrosa

Na rynku ukazał się komiks, który po otwarciu na którejkolwiek stronie prawdopodobnie spowoduje, że zamilkniecie na wiele minut, że otworzycie szeroko buzię, a jeszcze szerzej oczy. Tak hipnotyzujące i zniewalające plansze i kadry znajdują się w pierwszej części Złotego wieku, nowego komiksu Cyrila Pedrosy, który zapewne przyzwyczaił już swoich czytelników do tego, że nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki i zawsze wyciska z siebie coś nowego. 
Tym razem wziął się za epos rycerski, odświeżył go, nadał blasku i bardzo przeinterpretował. Oto umiera król, a mająca go zastąpić księżniczka pada ofiarą spisku. W towarzystwie wiernych rycerzy ucieka, lecz przeznaczenie ją dopada i wraz z przyjaciółmi snuje plany powrotu na tron. A w tle skrzy wątek społeczny. Najpierw nakreślony scenami z udziałem trzech wieśniaków, którzy narzekają, że zaharowują się po to, by zafajdani hrabiowie i markizowie zarastali tłuszczem, a następnie uwydatniony rewolucją inspirowaną tytułową księgą. Fragment rękopisu Złotego wieku głosi bowiem, że nikt nie powinien szukać szczęśliwości kosztem krzywdy swego bliźniego. 
Ten posępny komiks daje nadzieję na lepsze jutro. Mnóstwo w nim efektownie rysowanych i znakomicie kolorowanych scen. Samo otwarcie albumu, złożone z siedmiu łączących się ze sobą plansz, robi ogromne wrażenie. A później jest tylko lepiej. Złoty wiek to ponad 200 stron przepięknych obrazów i obrazków oraz całkiem porywająca historia. 
"Złoty wiek". Scenariusz: Roxanne Moreil, Cyril Pedrosa. Rysunek: Cyril Pedrosa. Tłumaczenie: Wojciech Birek, wydawca: timof comics, 2018

Pewnego lata - Jillian Tamaki/ Mariko Tamaki

Pewnego lata to z pozoru historia jakich napisano wiele o wakacyjnej przyjaźni dwóch dziewczyn. Długie miesiące spędzają z dala od siebie, ale w okresie wolnym od nauki zawsze spotykają się w nadmorskiej miejscowości. Łażą po plaży, robią głupoty, bawią się i pływają. Ale pewnego lata nadchodzi kres dziecięcej niewinności i dziewczęta muszą zmierzyć się z bałaganem, obecnym w życiu dorosłych.

A bałagan staje się też ich udziałem. Ten komiks to opowieść o przemianie z naiwnego dzieciaka w żywego obserwatora rzeczywistości. O kiełkowaniu własnych poglądów i czerpaniu wniosków z rzeczy i wydarzeń dziejących się dokoła. Jest to też komiks o próbie przepracowania pewnych dorosłych traum i próbie ich zrozumienia. 

Autorki albumu – kuzynki Jillian Tamaki i Mariko Tamaki – niezwykle sprawnie operują tekstem i obrazem. Świetnie skonstruowanymi scenami niemymi, skupiającymi się na detalach, wywołują napięcie porównywalne z pierwszym seansem Koszmaru z ulicy Wiązów. Narracją i kreską przywołują na myśl i mangę i francuskich klasyków. Nic dziwnego, że za Pewnego lata zostały nagrodzone prestiżową nagrodą Eisnera.

Ten komiks zostanie z Wami na dłużej, a widokówki z niego mogą się śnić po nocach. 
"Pewnego lata". Scenariusz: Mariko Tamaki. Rysunki: Jillian Tamaki. Tłumaczenie: Łukasz Buchalski. Wydawca: kultura gniewu, 2018

piątek, 5 października 2018

Weź się w garść - Krztoń

Z albumowym debiutem Anny Krztoń, której krótkie, zinowe publikacje uwielbiam, mam problem. Podczas, gdy krótkometrażówki kupowały mnie bezwarunkowo, niemal 250-stronicowa cegła nieco mnie uśpiła.

Niewątpliwie jest to niezwykle osobisty komiks, traktujący o przyjaźni, depresji, codziennym życiu. Na pewno pamiętnikarski, autobiograficzny, być może też stanowiący rozliczenie autorki z pewnego życiowego etapu lub ten etap znacząco akcentujący. Ze świetną okładką i znakomitymi rysunkami. Z tytułem nakazującym bądź sugerującym (jakich nie lubię), ale mającym odzwierciedlenie w fabule.

Weź się w garść to według mnie komiks za bardzo rozwleczony. Ma kilka znakomitych scen, ale też sporo przegadanych momentów. Album Anny Krztoń opowiada o nastolatkach i ich pasjach, o tym jakie lektury czy wydarzenia je połączyły i jakie problemy pojawiły się na ich drogach. Ma bardzo mocno zaakcentowaną ścieżkę dźwiękową konkretnego pokolenia. Młodego pokolenia, które nie jest już moim pokoleniem. Ale, jak wspominałem, to ja mam problem z tym komiksem, zatem być może nie jestem jego czytelnikiem docelowym.

Jestem przekonany, że znajdą się rzesze ludzi, dla których Weź się w garść będzie znakomitą, być może przełomową lekturą. I choć rozbiłem się o pokoleniową ścianę, uważam, że Anna Krztoń wykonała swoją pracę idealnie. Wlała w ten debiut całe serce i powiedziała nim dokładnie to, co chciała powiedzieć. 

"Weź się w garść". Autorka: Anna Krztoń. Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe, 2018

czwartek, 4 października 2018

Hip Hop Genealogia - Piskor

Hip Hop Genealogia to porządnie zrealizowany komiks o muzyce, omawiający lata 1970-1981 w historii hip hopu. Autorem tego dzieła jest Ed Piskor, rocznik 1982; młody komiksiarz, który zapragnął zaserwować swoim fanom trochę oldschoolu.

Hip hop to miłość Piskora. Komiks również. I rzeczywiście, czuć, że w ten album wlał całe serducho. Sięgnął do korzeni, wybrał do tego formę dokumentu naszpikowanego anegdotami i narysował to wszystko klasyczną kreską.

Dla wielbicieli hip hopu jest to towar najwyższej potrzeby. Ale nie tylko dla wielbicieli. Bo przecież każdy temat można przedstawić w interesujący i umiejętny sposób. A umiejętności Piskorowi odmówić nie można. Elegancka klasyczna kreska idealnie koresponduje z encyklopedyczną treścią. Przy czym ta treść, mimo natłoku nazwisk, tytułów i pojęć, nie jest upchnięta na siłę. I każdorazowo zyskuje odpowiednie przedstawienie graficzne.

Nie będę wymieniał twórców, sportretowanych przez Piskora w albumie, ale ufam mu na tyle, że mogę powiedzieć, że pewnie znaleźli się tam wszyscy ci, którzy w wymienionych ramach czasowych odcisnęli swoje piętno na historii hip hopu. Pierwszy tom Genealogii to wycieczka przez domówki południowego Bronxu, parki, kluby i studia nagraniowe, gdzie rodziła się nowa muzyka. Kawał historii zrealizowany w niebanalny sposób. Bardzo, bardzo, bardzo warto się z tym materiałem zapoznać.
"Hip Hop Genealogia". Scenariusz i rysunki: Ed Piskor. Tłumaczenie: Piotr Czarnota, Marceli Szpak. Wydawca: timof comics, 2018

Potrzebny tytuł dla komiksu - Anna Krztoń

Rysowanie codziennych stripów komiksowych  to nie taka prosta sprawa. Ale za to ucząca, mobilizująca, podtrzymująca zainteresowanie tematem. Anna Krztoń natrzaskała kilkadziesiąt jednoplanszówek, wybrała z nich 23 i ubrała w zina zatytułowanego Potrzebny tytuł dla komiksu
Taka nazwa to zazwyczaj ostatnia deska ratunku dla twórcy. W tym przypadku sprawdziła się całkiem nieźle. Jest tu wizyta i w Londynie i w Rembertowie. Są krótkie formy o charakterze humorystycznym i rozczulającym. Jest szybka kreska i świetne smaczki na wewnętrznych stronach okładek. Elegancki zestaw, który trudno byłoby objąć jakimś nieabsurdalnym i niewyświechtanym tytułem. 
Prace zamieszczone w zinie powstały w przeciągu trzech miesięcy i były dla autorki nie tylko dobrym ćwiczeniem, ale i gwarancją premierowego materiału na jej październikową wystawę na osiedlu Jazdów w Warszawie. 
Bardzo lubię twórczość Anny Krztoń, ale do tego zina podchodziłem bez jakichkolwiek oczekiwań. A dostałem naprawdę porządną produkcję. Robioną na spontanie i autentyczną. Smaczną przystawkę przed daniem głównym – albumowym debiutem Anny, zatytułowanym Weź się w garść.
"Potrzebny tytuł dla komiksu". Autorka: Anna Krztoń. www.anna.krzton.com

środa, 3 października 2018

Murderabilia - Ortiz

Murderabilia Alvaro Ortiza to komiks społeczno-makabryczny, ocierający się o horror, ale zadomowiony w szarej, spokojnej rzeczywistości. 
Autor wprowadza nas w pewien wycinek świata zamieszkałego przez ludzi, zbierających fanty po mordercach, tytułowe murderabilia. Przedmioty, które na pierwszy rzut oka wyglądają normalnie, skrywają w swojej strukturze mroczne tajemnice, a budynki, będące świadkami przerażających zbrodni, stają się miejscem zamieszkania zafascynowanych mordercami fanów. 
Ortiz nie przekracza granicy dobrego smaku, choć wątki fabularne sugerują, że jednak mógłby. Wplatając w fabułę naszpikowane emocjami relacje międzyludzkie, sprawnie wyważa składniki, czego efektem jest zaskakująco świetny album o uprzedzeniach i pozorach. I o kotach, w których drzemie diabełek. 
Kwestią dyskusyjną pozostaje dla mnie zakończenie albumu, które uznaję za być może nieco zbyt przerysowane. Wrażenia z lektury są jednak jak najbardziej pozytywne – to świetnie napisany i pieczołowicie zilustrowany album, opowiedziany z perspektywy początkującego pisarza, obsesyjnie pragnącego z przytupem rozpocząć swoją karierę. Kawał solidnego komiksu.
"Murderabilia". Autor: Alvaro Ortiz. Tłumaczenie: Jakub Jankowski. Wydawca: timof comics, 2018

Detektyw Śledź wyrolowany - Kaczmarczyk

O Detektywie Śledziu wyrolowanym niektórzy pewnie powiedzą, że pachnie nieświeżą rybą. Ja jednak uważam, że to powiew rozrywkowego undergroundu zrealizowanego wedle prawideł sztuki.

Niewielki formatowo komiks Anny Karoliny Kaczmarczyk jest opowieścią w stylu noir osadzoną w morskich głębinach i wyposażoną w humor oparty na rybim słowotwórstwie. Czyli: lokal, w którym bawią się bohaterowie zowie się Ryba Piła, a płotki donoszą, że główny czarny charakter ma na imię Meduzi i go nieco porybało.

Efektownie wystylizowana okładka i spontaniczne, czarno-białe rysunki wewnątrz publikacji składają się na bardzo fajną całość. Dużo tu nawiązań, od których autorka uciec nie mogła. I sporo ładnie opakowanego śmiechu.

Detektyw Śledź to najlepszy komiks Anny Karoliny Kaczmarczyk jaki czytałem. 

"Detektyw Śledź wyrolowany". Autorka: Anna Karolina Kaczmarczyk.Kontakt: annaisdrawing@gmail.com

wtorek, 2 października 2018

Mort Cinder - Oesterheld/ Breccia

Mort Cinder wyprzedził swe czasy o lata świetlne. Stworzony w latach 60. ubiegłego wieku komiks jest tak wizjonerski i nowatorski, że fani komiksu dawno temu powinni postawić pomnik jego twórcom (Matt Fraction stwierdził, że w 1962 roku musiał sprawiać wrażenie, jakby spadł z cholernego tatku kosmicznego. Racja). Przechodząc od planszy do planszy można dziś wyłapywać współczesne nawiązania do Morta i wspominać kadry czy plansze twórców dla których Alberto Breccia, rysownik komiksu, był bogiem. 
Nietuzinkowe połączenie horroru i komiksu przygodowego to także  popis Hectora Germana Oesterhelda, argentyńskiego dziennikarza i scenarzysty. Majstersztyk, opowiadający o losach Ezry Winstona, antykwariusza, który wskutek splotu przedziwnych zdarzeń trafia na grób wciąż odradzającego się Morta Cindera, trzyma w napięciu i co rusz zaskakuje formą. 
Ekspresyjne czarno białe rysunki, cudowne panowanie nad szarościami i efektowne kontrasty to znak firmowy Alberto Brecci. W dopracowanym edytorsko albumie zwracają uwagę niesamowite kompozycje oraz format, przechodzący z pionowego w poziomy. 
Mort Cinder to komiks z kategorii nareszcie wydanych po polsku. Na premierę czekaliśmy długo, ale jakość tego dzieła wynagradza każdą sekundę oczekiwania. Lektura obowiązkowa!
"Mort Cinder". Scenariusz: Hector German Oeterheld. Tłumaczenie: Patrycja Zarawska, Iwona Michałowka-Gabrych. Wydawca: Non Stop Comics, 2018

poniedziałek, 1 października 2018

Human Target#15 - Milligan/ Chiang

Mistrz kamuflażu, człowiek o wielu osobowościach, ludzki kameleon. Christopher Chance w swoim kolejnym zadaniu na łamach historii The Second Coming wodzony jest na pokuszenie. Wnikając w struktury sekty religijnej i wcielając się w jej guru - młodego hochsztaplera, zaczyna uzależniać się zarówno od bezkrytycznej uległości swoich nowych poddanych, jak i... czynienia cudów. 
Milligan skupia się na zatracaniu własnej tożsamości oraz na wielu odcieniach "prawdy", podbarwiając te zagadnienia zawsze interesującym posmakiem fanatyzmu. Dynamicznie rysowana przez Cliffa Chianga i umiejscowiona gdzieś na amerykańskim zadupiu opowieść eksploruje często wykorzystywane przez brytyjskiego scenarzystę tematy w sposób inny, niż w jego dotychczasowych pracach. Nie ma tu fanatycznej groteski rodem z The Minx czy szalonej ekspresji z Enigmy. Jest za to spokojna opowieść o udawanym mesjaszu, gangsterach i życiu w przebraniu. 
Jest też piękna okładka Johna Watkissa.
Human Target to seria z gatunku sensacyjno-przygodowych, zrealizowana w niebanalny sposób i dostarczająca interesujących wrażeń. To jedna z lżejszych (co wcale nie znaczy, że złych - wręcz przeciwnie) fabuł Milligana oraz idealny materiał dla polskich wydawców, którzy działają w segmencie tego rodzaju opowieści. 
Polski wydawco, może byś to wydał?
"Human Target" #15. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Cliff Chiang. Kolor: Lee Loughridge. Wydawca: DC Vertigo, grudzień 2004

niedziela, 30 września 2018

Nevada #1 - Gerber/ Winslade

Dawno temu Steve Gerber, twórca postaci Kaczora Howarda, w jednym z numerów swojej flagowej serii zamieścił krótką formę tekstową zatytułowaną Obligatory Fight Scene, na łamach której przedstawił walkę tancerki rewiowej z Vegas i strusia z zabójczym, abażurowym kloszem od lampy(!?). Następnie kilka razy do roku dostawał od fanów prośby, by wskrzesić tych ekscentrycznych bohaterów i zrobić z nimi coś większego. Puszczał te prośby mimo uszu, aż wreszcie któregoś dnia o to samo poprosił go Neil Gaiman. W dodatku publicznie.
No i proszę, w swoim debiutanckim utworze dla Vertigo postanowił wrócić do tematu. Jest tancerka rewiowa. Jest struś. Nie ma abażura, ale jest coś jeszcze bardziej dziwnego i morderczego.
I czyta się to nieźle. Nie wiadomo jeszcze o co chodzi, ale płynie się przez historię opisaną w Nevadzie bardzo elegancko. Mamy tu trupa na dzień dobry, dochodzenie, skrywającego się w mroku stalkera, seksowną tancerkę, no i strusia, prawdopodobnie w życiowej roli. Nie przeszkadzają pstrokate kolory i niespecjalnie urzekająca kreska Winslade'a. Dobre czytadło!
"Nevada" #1. Scenariusz: Steve Gerber. Rysunki Phil Winslade. Kolor: Nathan Eyring. Wydawca: DC Vertigo, maj 1998

sobota, 29 września 2018

The Trenchcoat Brigade #3 - Ney Rieber/Ridgway

Wątek ukraiński z poprzedniego numeru zwiastował dobro, a zakończenie dawało nadzieję na całkiem fajną vertigowską historię z przymrużeniem oka. Niestety, już początek trzeciego zeszytu mówi "do widzenia" fajnym, lekkim rozwiązaniom i funduje czytelnikom błahą opowieść o smutnych X-Menach w prochowcach, którzy stękają nad swoimi metafizycznymi problemami spoza granic naszego świata zamiast napić się wódki z Piotrem Konstantinem i zobaczyć co się stanie.
Świetna w tym zeszycie jest jedynie reklama komiksu Batman: Nosferatu z rysunkami Teda McKeevera. Nawet Glenn Fabry narysował swoją okładkę w taki sposób, jakby miał już dość tej bajeczki. The Trenchcoat Brigade #3 to przedostatni odcinek miniserii. Tak kiepski i zachowawczy, że nie mam ochoty sięgać po finał. Nie polecam. Śmiertelna dawka bzdurnej kosmologii.
"The Trenchcoat Brigade" #3. Scenariusz: John Ney Rieber. Rysunki: John Ridgway. Kolor: Alex Sinclair. Wydawca: DC Vertigo, maj 1999

piątek, 28 września 2018

Shadows Fall #1 - Ney Rieber/ Van Fleet

Zdjęciowe, ale momentami zgrabnie zakomponowane na planszy rysunki, jednolita, mroczna kolorystyka, nieco grafomańskich tekstów i kilka zgrabnych dialogów - Shadows Fall aż do przesady "siedzi" we wczesnej, kwasowo-tajemniczo-metafizycznej otoczce Vertigo. 
Siedemnaście lat temu Warren Gale dokonał wyboru, który kosztował go duszę. Od tej pory jego życie stało się wygodne, przewidywalne i bezpieczne. Tymczasem jego dusza wiele osób doprowadziła do samobójstwa. Na przykład bohaterkę tego odcinka, królową bezdomnych, chorą na schizofrenię kobietę imieniem Renee.
Mrok i Światłość. Szarpane narracje. Patos. Poszukiwanie sensu życia. Twarze ze zdjęć. Kontekst. Metafora. Przegadanie. Grafomania. 
Tylko tylna i wewnętrzna strona tylnej okładki zawierają reklamy. W samym komiksie nie ma ich wcale. Po raz pierwszy nie jestem pewien czy to dobrze.
"Shadows Fall" #1. Scenariusz; John Ney Rieber. Rysunki: John Van Fleet. Wydawca: DC Vertigo, listopad 1994

czwartek, 27 września 2018

Operation: Bollock #1 - Ennis/ Ezquerra

Jest wrzesień 1944 roku. Trwa wojna. Drużyna Kapitana Darcy'ego staje przed nie lada zadaniem: bo oto powróciło lewe jądro fuhrera. Jądro, którego nigdy nie miał, a które teraz naładowane jest okultystycznymi mocami i zagraża całemu światu.
"High adventure meets low comedy" - takim sloganem Vertigo reklamuje tę trzyczęściową miniserię. 
Jestem tak bardzo na nie, że nie mam pojęcia jak o tym szerzej napisać.
Nie. Po prostu nie. 
Tego nie ma.
(tytuł kolejnego odcinka to Raiders of the Lost Ball - proszę sprawdzać na własną odpowiedzialność)
"Adventures in the Rifle Brigade" #1. Scenariusz: Garth Ennis. Rysunki: Carlos Ezquerra. Kolor: Kevin Somers. Wydawca: DC Vertigo, październik 2001

środa, 26 września 2018

Shade, the Changing Man #70 - Milligan/ Case

Shade, the Changing Man to prawdziwa odyseja przez szaleństwo, zarówno Milligana, jak i pojawiających się na kartach serii postaci. Choć brytyjski scenarzysta radzi sobie doskonale z krótszymi opowieściami, The Changing Man udowadnia, że potrafi urzec czytelnika również czymś o wiele bardziej rozległym.

Shade to pokaz milliganowskich umiejętności na wielu polach, bo cała seria zmienia się znacznie na przestrzeni kolejnych epizodów. Ba, sam główny bohater nie jest przez cały czas taki sam – i nie mam tu na myśli tylko ewolucji jego charakteru.

Na przeczytanie całości przygód Shade’a trzeba poświęcić trochę więcej czasu niż na większość innych komiksów, jakie wyszły spod pióra Milligana, jednak z pewnością nie będzie to czas stracony. Wspominałem już o kwasowości Vertigo lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia i The Changing Man jest tego kolejnym przykładem, nieważne, czy w kadrach pojawia się American Scream, John F. Kennedy, mitologiczna Pandora czy sam diabeł. Dobrych pomysłów jak zwykle nie zabrakło, a 70 odcinków pozwoliło Milliganowi jeszcze bardziej niż zazwyczaj rozbudować niejednokrotnie skomplikowane relacje pomiędzy bohaterami komiksu. Niech za przykład trudnej znajomości posłuży fakt, że na początku komiksu przybywający z planety Meta Shade wiąże swój los z pewną kobietą, nie dość, że wbrew jej woli, to jeszcze przejmując (fakt, że niespecjalnie) kontrolę nad ciałem człowieka, który zamordował jej rodziców i ma zostać poddany karze śmierci.

A do tego wszystkiego Chris Bachalo.

Nie potrafię wyrazić, jak bardzo uwielbiam ten komiks...
(Michał Misztal)
"Shade, the Changing Man" #1-70. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: świetni rysownicy. Wydawca: DC Vertigo

wtorek, 25 września 2018

The Trenchcoat Brigade #2 - Ney Rieber/ Ridgway

Nie byłem zbyt życzliwy dla pierwszego numeru The Trenchcoat Brigade. Okładka drugiego, na której Piotr Konstantin (tak, jeden z tych) znów tuli się do flaszki wódki nie zapowiadała szału, ale muszę przyznać, że jest lepiej. Czyta się dobrze. Zawieszenie akcji jest odpowiednie. A z prochowców wciąż się żartuje. Może nie najlepiej, ale jednak żartuje. Żarty są bardzo spoko w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z tak dużą dawką patosu i pompy.
Największą siłą tego zeszytu jest opowieść rozgrywająca się dawno temu na Ukrainie i wykorzystująca twist czasowy pojawiający się chociażby we Władcy gór z kochanej i szanowanej serii pod tytułem Thorgal. Gdyby cały odcinek był utrzymany w tym klimacie, byłoby fantastycznie. Niestety, są jeszcze wykwintni magowie, posługujący się skomplikowanymi równoważnikami zdań i próbujący wydostać się z intelektualnego limbo. Motyw magii w komiksach Vertigo jeszcze nigdy nie był tak denny.
Największa siła tego komiksu jest jego słabością. Phantom Stranger, Doctor Occult, Mister E i John Constantine zebrani w drużynę nie mają nic do powiedzenia, są bezsensownie udręczeni i żenująco mroczni. Z kolei opowieść uzupełniająca może dawać satysfakcję. 
Brygada gości w prochowcach to tacy vertigowscy X-Meni. Nie jestem na tak, ale z chorej ciekawości czytam dalej.
"The Trenchcoat Brigade" #2. Scenariusz: John Ney Rieber. Rysunki: John Ridgway. Kolor: Alex Sinclair. Wydawca: DC Vertigo, kwiecień 1999

poniedziałek, 24 września 2018

The Minx #1 - Milligan/ Phillips

Peter Milligan potrafi zmieścić sporo treści na stosunkowo niewielkiej liczbie stron - świetnie pokazuje to The Minx, mieszcząc w samym pierwszym zeszycie tyle komiksowego „mięsa”, że udałoby się nim obdzielić kilka podobnych miniserii. Poza tym komiks ten doskonale oddaje główną cechę komiksów Vertigo z lat dziewięćdziesiątych, a mianowicie kwasowość. Kwasowość wyjątkową, której nie da się pomylić z czymkolwiek innym.

Co znajdziemy w The Minx? Tajemniczego, przerażającego potwora nazywającego siebie Sexdeath… albo mesjaszem. Annę, która właśnie ma przeżyć swój pierwszy raz z mężczyzną, z którym jest w związku, tyle że Anna bardzo boi się seksu. Małpę. Małpę, która została kiedyś wysłana w kosmos, a teraz powraca i wygląda na to, że ma do przekazania ważne rzeczy, zaś adresatem jej wiadomości ma być cała ludzkość. Śmierć babci Anny. Matkę Anny, która nagle stwierdza, że ojcem jej córki jest tak naprawdę ktoś, kogo Anna w ogóle nie zna. Szczyptę polityki. Oraz oczywiście tytułową Minx, która mieszka… mieszka… wspominałem już o tożsamości?

A to dopiero pierwszy zeszyt.

The Minx to cudowna, chora miniseria. Wspaniały komiks. Świetnie skonstruowana, zilustrowana przez Seana Phillipsa historia. Fakt, że momentami może trochę niedorzeczna… nieważne. Kwasowość. Mięso. Niepokojąca treść. Rewelacja.
(Michał Misztal) 
"The Minx" #1. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Kevin Somers. Wydawca: DC Vertigo, październik 1998

niedziela, 23 września 2018

The Fountain - Aronofsky/ Williams

Który filmowiec nie pisał jeszcze komiksów? Ręka do góry, coś się dla Was znajdzie! Darren Aronofsky?! Serio? No dobra, dawaj, co tam masz, chłopie.

Ten komiks mógł był nie powstać, gdyby Hollywood nie skasował Aronofsky’emu pracy nad The Fountain. Skasował, więc Darren podobno powiedział „I knew it was a hard film to make and I said at least if Hollywood fucks me over, I'll make a comic book out of it”. No wydymali go, więc zrobił z Kentem Williamsem malowaną wersję filmu w postaci komiksu. A my czytamy. A potem Darren podobno i tak film, ze zmienionym scenarem zrobił.

No więc jest ten koleś, i ten koleś (pozornie?) przez czas podróżuje, szuka ukochanej. I najpierw z Majami ma do czynienia. Potem jest w kosmosie, a potem w czymś na kształt naszych czasów. I około połowy komiksu wątki zaczynają się kleić. Jest też książka, którą umierająca na nowotwór żona głównego bohatera napisała i nie dokończyła. Bohater czyta, a hiszpański rycerz szuka drzewa wiecznego życia. Po drodze będzie jeszcze kilka wątków i trochę majaczenia.

Wydaje mi się, że romans kina i komiksu, reżyserów filmowych z rysownikami komiksowymi, historii kinowych adaptowanych na komiksowe i vice versa, jest jednak na minus dla komiksu. Albo film jest spłaszczoną wersją komiksu (jak bardzo trzeba się starać, żeby V jak Vendetta, czy Strażnicy stali się celuloidową [tudzież cyfrową chyba nawet bardziej] kupą?), albo komiks kulawą komercyjną adaptacją filmu pod tym samym tytułem. Nie wiem, nie znam na tę zagadkę odpowiedzi, Sfinks mnie może poszastać. Odpowiedzi nie udzieli też lektura komiksu The Fountain. Już dawno nie robi na nie wrażenia komiks malowany, bo w komiksach dużo bardziej cenię storytelling, niż wyabstrahowaną z sekwencyjnego opowiadania samą grafikę. Ten komiks mógł był nie powstać…
(Kuba Jankowski)
"The Fountain". Scenariusz: Darren Aronofsky. Rysunki: Kent Williams. Wydawca: DC Vertigo, styczeń 2006