Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gidle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gidle. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 marca 2012

XVII-WIECZNY KOMIKS, cz. 2

Obiecany wcześniej dalszy ciąg religijno-obyczajowych historii z XVII-wiecznej prowincji.











W KOZACKIEJ POTRZEBIE

8 marca, Międzynarodowy Dzień Kobiet, goździki i rajstopy spod lady... ale ja nie o tym:-)

„Skarb wielki…” przy bliższym poznaniu, okazuje się być naprawdę skarbem wielkim, albo raczej skarbnicą rzeczy wszelakich, a interesujących. Trudno tę książkę czytać regularnie, otwieram to tu, to tam, i co krok natrafiam na różne ciekawostki. Teraz obiecane dwa fragmenty odnoszące się do walk z Kozakami, drugi chyba ciekawszy.


Roku 1649. Dnia 27 Marca, ja Brat Stanisław Dobrosołowski zeznawam w osobie stawając, iż w niebezpieczeństwie będąc od Kozaków, za Patronkę votów moich wziąłem Najświętszą Maryą Pannę, która słynie wielkimi Cudami w Obrazie Gidelskim, wolny zostałem od tego ześcia z tego Świata, gdyż na ten czas byłem w Konwencie Leśniowskim. Zaczym dziękując za tak wielkie dobrodziejstwo Panu Bogu i Najświętszej Maryi Pannie dzięki oddaję Zakonny S. Franciszka Brat, ten który wzwyż pomieniony.Zaczym dziękując za tak wielkie dobrodziejstwo Panu Bogu i Najświętszej Maryi Pannie dzięki oddaję Zakonny S. Franciszka Brat, ten który wzwyż pomieniony.

Roku 1657. Dnia 7 Maja, J.M.P. Zmiąski Podgorzanin z Wojska Kwarcianego Porucznik zasłużony Rzeczypospolitej w roku wzwyż mianowanym 1657, dnia 7 maja, będąc w Gidlach przed Obrazem Najświętszej Maryi Panny Cudownym, przed Kapłanami w Klasztorze na ten czas będącymi zeznał pod sumieniem, iż będąc w różnych utrapieniach, i w więzieniach, przeczytawszy Książeczkę o Cudach Obrazu Cudownego Gidelskiego, której się w Opiekę oddając doznał znacznie pociechy od Pana Boga pierwszej w roku 1651. Gdy z ciężkiego więzienia i od śmierci był uwolniony, gdy był do sądu w kajdanach prowadzony w domu przy zgromadzeniu wielu, kajdana rozpadłszy się nogę jego uwolniła. Drugiej pociechy doznał kiedy łożną chorobą wszystko wojsko zarażone będąc, i on sam ciężką chorobą zdjęty za przyczyną Najświętszej Maryi Panny do którego się Gidelskiego Obrazu udawał i poruczał, zdrowym został. Trzeciej pociechy doznał gdy pod Batowem w potrzebie (na ten czas gdy J.M.P. Kalinowski Hetman polny zginął) w bok prawy od Kozaków postrzelony (Któremu tak Doktorowie, jako i Cerulicy życia długiego nie tuszyli) polecając się Pannie Najświętszej od Gidel, nad rozumienie ludzkie zdrów został. Za co Panu Bogu dziękując Najświętszą Pannę osobą swoją nawiedził, i wotum wypełniwszy zeznał pod przysięgą z Czeladnikiem swoim. Spowiedź świętą uczyniwszy, Najświętszy Sakrament wziąwszy, przy obecności świadków Wielebnego Ojca Benedykta Łotwińskiego Supprzeora Gidelskiego, Ojca Rajmunda, Ojca Augustyna Dąbskiego i Brata Karola.

Pod Batowem = oczywiście pod Batohem.

wtorek, 6 marca 2012

JESZCZE O GIDLACH

Zanim puszczę obiecany dalszy ciąg obrazków z sanktuarium w Gidlach, taki mały aneksik. Trochę mnie zainteresowały niektóre historie, zwłaszcza te w kontekście historii wojen, na przykład ta:


Pisałem poprzednio, że braciszek w zakonnym sklepie nie zna żadnych publikacji na temat tych historii. W Gidlach byłem dwa lata temu, i na szczęście w tak zwanym międzyczasie coś się jednak ruszyło. W ubiegłym roku bracia Dominikanie wydali reprint XVIII-wiecznego dzieła "Skarb Wielki...", opisującego wiele z tych cudów. Książkę można nabyć w muzeum w Radomsku - polecam, ciekawa rzecz jeśli chodzi o dawną polską obyczajowość i religijność. I tam znalazłem taki oto fragment:


Jeśli się komuś nie chce czytać, przepisałem to w wersji bardziej polskawej (tu i dalej wszystkie teksty kursywą):

Podczas ekspedycji Szwedzkiej do ziemi Pruskiej, gdy Szwedzi pustoszyli tamte włości i majętności, wpadli też w Majętność nazwaną Ostrowice, która była sławnej pamięci nieboszczyka Jegomości Pana Jana Oleskiego Podkomorzego Koronnego. Że tam nic nie zastali, bo JeyMość Pani Podkomorzyna za radą i przestrogą dobrych przyjaciół, do inszych Majętności ustąpiła, i tam się była wyniosła, dwoje tylko czeladzi zastali Wawrzyńca Bachowskiego, i Grzegorza Chayduka: tych pojmali, i nie po Chrześcijańsku, ale po pogańsku z niemi się obeszli. Bo związanych do Obozu swojego przyprowadzili, a tam zaprowadzonych kajdanami mocno okować kazali, byli tam pod pilna strażą, ciemiężeni rozmaitemi pracami. A iż Gidle Majętność była JeyMości Pani Podkomorzyny namienionej, ten Pacholik pomieniony radził drugiemu towarzyszowi swojemu, aby wzywali przyczyny Przenajświętszey PANNY (która jest sławna w Obrazie swoim Gidelskim) Prosząc Pana BOGA aby ich wybawić raczył i tak uczynili. Dziwna rzecz i godna uważenia, iż z owego Obozu tak dobrze i potężnie okopanego, strażą pilną i czujną opatrzonego wyszli obadwa, na nogach okowy mając, aż do jednej wioski, gdzie je odkować rzemieślnikowi dali, i tak je nieśli aż do Gidel ku czci i ku chwale Pana Boga.

To jeszcze nie wszystko jeśli chodzi o wydarzenia związane z wojnami.

Roku 1658 dnia 22 czerwca Adam, wójt z Czekanowa, Powiatu Radomskiego, zeznał pod przysięgą przy obecności świadków Wielebnego Ojca Ignacego Spowiednika, Promotora Różańca Świętego Ojca Zakrystiana i Ojca Dominika, iż będąc od Szwedów męczony, na ostatek szpadą wiele razy kłuty, nic mu nie szkodziło, ale się szpada zginała, ciała jego nic nie naruszywszy. Na ten czas się udawał do Obrazu Gidelskiego Najświętszej Panny i onę szczerym sercem pozdrawiając, o ratunek prosił. Otrzymał zdrowie przez Jej przyczynę i uwolniony został. Który stawił się na to miejsce i Panu Bogu i Najświętszej Pannie podziękowawszy odszedł.

Inna rzecz, że już wcześniej pana Adam miał za co dziękować: Roku 1649 dnia 3 czerwca zeznał pod przysięgą, iż chorując przez niedziel piętnaście już ledwie co mówił, żadnej nadziei o zdrowiu jego nie było, ofiarowali go do Najświętszej Marii Panny Obrazu Gidelskiego, zaraz prędko ozdrowiał, stawił się na to miejsce Panu Bogu podziękować, i Najświętszej Marii pannie za to dobrodziejstwo spowiedź świętą uczynił i Komunię świętą przyjął.

Nie tylko ze Szwedami nam wałczyć przychodziło:

Roku 1660 dnia 1 sierpnia Jegomość Pan Felicjan Grzybowski z Ziemi Połockiej wzięty będąc od Moskwy i w głowę zraniony, był u nich w więzieniu przez niedziel czternaście, który skoro się ofiarował do Obrazu Gidelskiego Najświętszej Panny, którą widział przez sen, cudownym sposobem uwolniony jest z więzienia Moskiewskiego i na to miejsce przyjechawszy, za doznaną łaskę Najświętszej Pannie podziękował.

Dokładnego opisu zdarzenia, zobrazowanego na poniższej ilustracji, nie odnalazłem:


Ale być może krewnego pana Boryszewskiego spotkała inna przygoda: Roku Pańskiego 1619. Jegomość Pan Piotr Boryszowski, służąc na Cesarskiej zachorował bardzo gorączką z perociami, i już nie było nadziei żadnej o jego zdrowiu, zaczym jako dobry katolik przywoławszy kapłana spowiedź odprawił, i sakramenta w taką drogę przyjął, i przystojnie sposobem chrześcijańskim na śmierć się gotował, Panu Bogu i Przenajświętszej pannie samego siebie w opiekę oddając, aż mu się Najświętsza Panna pokazała na kształt tej, która jest w Gidlach, i zdało mu się, jakoby Ojcowie Dominikanie przy nim stali odpędzając od niego Duchów złych. Zaraz mu się też poczęło znacznie poprawować i prędko przeszedł do pierwszego zdrowia, czego wdzięczen będąc miejsce toż nawiedził i tam Panu Bogu za dobrodziejstwo i Przenajświętszej Pannie podziękował.
Nie wiem, czym są owe perocie (występują w kilku miejscach, więc nie ma mowy o pomyłce w odczytaniu). Służba Cesarska mogła oznaczać, że imć pan Boryszowski był sławnej pamięci lisowczykiem.

Na dziś starczy. O wojnach z Kozakami napiszę w kolejnym odcinku.

wtorek, 28 lutego 2012

XVII-WIECZNY KOMIKS


Ta wycieczka (a właściwie pielgrzymka) do dwóch sanktuariów: w Leśniowie i Gidlach wyszła już właściwie poza ziemie zagłębiowskie, ale niech mi będzie wolno o niej tutaj wspomnieć. O ile w Leśniowie, niemal w sercu Jury, byłem kilkakrotnie, to do Gidel wybrałem się tylko raz. Oczywiście słyszałem o dominikańskiej specjalności „kąpiołce”, ale jak dotąd nie dane mi było jej spróbować.


Gidle na początku XX wieku - w tle widoczna bazylika.

O samych Gidlach i o historii tamtejszego sanktuarium można poczytać w sieci, więc nie będę się rozpisywał, choć historia ciekawa, sięgająca początków XVI wieku.


Oprócz bazyliki w Gidlach znajduje się także stary, drewniany kościół - tak widział go Napoleon Orda.

W jednej z bocznych kaplic dominikańskiej bazyliki znajduje się maleńka, wielkości dłoni figurka Madonny z Dzieciątkiem – trzeba się dobrze przyjrzeć aby ją dostrzec wewnątrz pozłacanego tabernakulum. Co jakiś czas – chyba raz do roku – figurka kąpana jest w winie, które dzięki temu nabywa cudowne, lecznicze właściwości. Nabyłem flakonik (bo raczej nie flaszeczkę) i czeka teraz na gorsze czasy.




Kiedy tak siedziałem w kaplicy moją uwagę bardziej niż owa figurka zwróciły niewielkie (wchodziło może ze 6 na metr kwadratowy) obrazy pochodzące z XVII wieku, pokazujące uzdrowienia jakie dokonały się za sprawą Matki Boskiej Gidelskiej.

Zdjęcia nie bardzo mi wyszły (dlatego te powyższe pochodzą z przepastnych zasobów internetu), a braciszek w zakonnym sklepie nie bardzo wiedział czy jest na ich temat jakakolwiek publikacja. Udało mi się kupić tylko jakiś kalendarz z reprodukcjami i pocztówkę z antepedium. W wikipedii są może ze trzy reprodukcje tych obrazków, a jest ich pewnie ponad setka, postanowiłem więc – łamiąc pewnie czyjeś prawa autorskie, ale niech mi będzie wybaczone, wszak czynię to ad majorem Dei gloriam – umieścić ich skany tutaj, bo są fantastyczne. Mnie w każdym razie urzekły – autentyczna, XVII-wieczna sztuka ludowa, chciałoby się rzec: prymitywna.

Pierwszy obrazek dla zaglądającego tu czasem Kadrinaziego (z pozdrowieniami), ale i reszta – myślę – ciekawa.














Na razie tyle. W kolejnym poście dorzucę resztę.