Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Syberka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Syberka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 marca 2013

POSZLI CHŁOPCY W BÓJ

... jeśli bez broni, to nie chodzi oczywiście o Tych, z dzisiejszego Święta, ale tych sprzed lat stu pięćdziesięciu. Było już kilka ciekawych wydarzeń upamiętniających tamte dni, sporo jeszcze przed nami, cała wiosna, od Myszkowa po Kraków.

Ta wystawa to kolejny dowód na to, jak cudownie odkrywcze mogą być rzeczy i obrazy, które pozornie znamy. Bo któż nigdy nie widział Grottgera? Niezależnie od ustroju, w jakim przyszło mu spędzać młode lata. Musiałby nigdy nie otworzyć żadnego podręcznika, nie był na żadnej wystawie, choćby z nudów żując gumę.

Kucie kos, z cyklu POLONIA

Jednak czymś innym jest zobaczyć w książce, atlasie, telewizji, a czymś zupełnie innym w oryginale. To raz, a dwa, ze chyba jeszcze nigdy nie oglądałem tego w całości: POLONIA, LITUANIA, WOJNA - ponad trzydzieści pięknych obrazów.

Odjazd na wojnę, z cyklu WOJNA

Właśnie - obrazów? Wszak heliograwiura to technika drukarska, bardzo droga w swoim czasie, ale dująca cudowne efekty na niewielkiej liczbie egzemplarzy. Takie właśnie mamy przed sobą.

Jaka jest recepta, ażeby dotrzeć do Grottgera? Koniecznym jest zobaczyć, poczytać, a potem jeszcze raz zobaczyć. Nie raz, kilka razy.

Hej Syberczanie - cykl LITUANIA może być szczególnie dla was ciekawy. Oto karton pierwszy i ostatni:

 Puszcza (Bór) z cyklu LITUANIA

Widzenie w katordze, z cyklu LITUANIA 

Wszystkie fotografie: Marek Wesołowski

czwartek, 7 lutego 2013

WADADA SYBERKA

Właśnie mam w ręku - jeszcze pachnącą drukarnią - książkę SYBERKA DAWNEJ I DZIŚ, wydaną z okazji 55 rocznicy lokalizacji ogólnej budowy osiedla, zwanego początkowo osiedlem PPR. (O Syberce na tym blogu można znaleźć TUTAJ a także w książce NA TROPACH LEGENDY). Spory kawałek życia, jakieś dziesięć lat, spędziłem na tym osiedlu. Najpierw tydzień pod namiotem, na skwerku vis a vis stacji benzynowej BP, ale jeszcze na długo przedtem, zanim ona tam stanęła. Potem już "normalnie", w bloku, nawet dwóch. Pewnie gdybym nadal pracował w Będzinie miałbym jakiś wkład w powstanie książki, no ale mam tam godnych następców.


Tak się składa, że pracując w Muzeum w Będzinie miałem przyjemność pracować z wybitnym bronio- i munduroznawcą, a jednocześnie jednym z projektantów Syberki, inż. Zbigniewem Fuińskim. Nie doczekał wydania tego albumu, niestety. Ale pamiętam kilka jego opowieści. Na przykład takie:

Początek lat 60. Pracują jednocześnie dwie ekipy projektantów - jedna projektuje drogę (późniejsza "jedynka", "gierkówka"), druga osiedle. W pewnym momencie ktoś zaskoczył, że oba projekty nachodzą na siebie. Żadna ekipa nie chciała ustąpić - w końcu wiązało się to z nową pracą i pewnie jakimiś opóźnieniami. Sprawa dotarła do znanego na Śląsku i Zagłębiu generała Jerzego Ziętka - pewnie w czasie, kiedy już był przewodniczącym Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej (ach, ta peerelowska nomenklatura), więc całe zdarzenie musiałoby mieć miejsce koło roku 1964. Ziętek wysłuchał obu stron, chwilę pomyslał, po czym zapytał:
- A którzy z Panów wcześniej zaczęli prace?
- My - odpowiedział ktoś z ekipy odpowiedzialnej za osiedle.
- To w takim razie proszę przesunąć drogę.

W ten sposób droga (dzisiaj nr 86) patrząc od północy, już za wiaduktem-skrzyżowaniem z ul. Wolności, odbija nieco w prawo, żeby ominąć Syberkę. Dobrze to widać na każdej mapie.

Pomarańczową linią zaznaczyłem planowany przebieg drogi, między innymi przez teren dzisiejszej SP nr 13.
Druga historyjka dotyczy dwóch bloków, stojących między ulicą Zwycięstwa a przychodnią lekarską. Obydwa powstawały według tego samego projektu - a trzeba pamiętać, że Syberka to istny poligon doświadczalny ówczesnych architektów, popatrzcie ileż tam przeróżnych projektów zrealizowano. Powstawały, ale różnią się, i to dość istotnie - pierwszy z nich, ten przy przystanku, ma 3 klatki schodowe, ten drug - cztery. Otóż już podczas budowy tego pierwszego bloku od strony północnej natrafiano na jakąś dużą dziurę w ziemi (może dawne wyrobiska?) i ostatnia klatka się zawaliła.

Był czas, kiedy codziennie przechodziłem koło tego miejsca idąc do pracy.

Na koniec jeszcze jedno wspomnienie, tym razem już moje. CD Kramcik jako panna młoda mieszkała na Skalskiego, więc ja, zgodnie ze staropolskim zwyczajem udałem się tam po nią w dniu naszego ślubu. A że zwyczaj ten w naszym wykonaniu był tyleż staropolski, co rastamański, towarzyszyła nam wówczas niezwykła orkiestra - chłopaki z G'RASSTA - WADADA. Leniwe, kwietniowe, słoneczne popoludnie - a po osiedlu niesie się głos bębnów.

G'RASSTA - WADADA na parkingu przed blokiem. Od lewej Paweł, Dominik, DR Czita.

Później bębny słychać było jeszcze w kościele. Trzeba było widzieć miny ludzi - mam ich na video - którzy szli na popołudniową mszę (to była niedziela). W miejscu, gdzie dziś jest wejście do Sanktuarium Polskiej Golgoty Wschodu mogli zobaczyć taki obrazek.

środa, 5 września 2012

SYBERKA

Tubylcy wiedzą o co chodzi - jest takie wzgórze i osiedle na nim w Będzinie, które nazywa się Syberka. W tamtejszej parafii (gdziem sam był przez lat 10 parafianinem) jest obecnie m.in. Sanktuarium Golgoty Wschodu, nawiązujące do wywózek polskich zesłańców na Sybir, że niby stąd miała się wziąć nazwa wzgórza. Historia ta jest tyleż ciekawa, co nieco naciągana. Pisałem już o tym - artykuł "Legenda Syberki" w lokalnej prasie a potem w zbiorze "Na tropach legendy..." (zob. w zakładce MOJE KSIĄŻKI u góry strony). Tego typu legendy mają to do siebie, że powstają, później trwają i odgrywają swoją społeczną rolę. Niech więc tak będzie.

Ale znalazłem taką oto ciekawostkę. Na dość starej mapie, bo wydanej w roku 1666 w Paryżu (autorstwa Nicolasa Sansona) tuż obok Będzina (i Siewierza) pojawia się nazwa... Siberie. Ciekawa jest już sama lokalizacja tej nazwy na mapie. Siewierz (na mapie: Sziewor) usytuowany jest na południowy wschód od Będzina, co dla map z tego okresu wcale nie jest wyjątkiem. Miasto to symbolizuje sygnaturka taka sama jak innych miast, ale wpisana w krąg drzew z jakimś masztem? z flagą? pośrodku. I właśnie przy tym tajemniczym kręgu pojawia się nazwa Siberie.


Puki co nie mam pomysłu, jak to zinterpretować. Nie jestem językoznawcą więc nie podejmuję się stwierdzić, czy te dwie nazwy (Sziewor i Siberie) mają jakiś wspólny źródłosłów (wiadomo przecież, że litery W i B często występują zamiennie, podobnie jak G i H na przykład).  Nazwa Siewierz ma etymologiczny związek z północą (sewer, ros. Север) a Syberia? Znalazłem np. coś takiego: "Tunguskie słowo sibur oznacza błoto, bagno, trzęsawisko, mongolskie sziber lub sziwir określa zarośla nad rzekami, buriackie sibjer oznacza groźnego psa, a sabr, sibr lub subr szarego wilka." Hm, zarośla nad rzeką, Mongołowie... Mongołowie pod Będzinem byli, choćby w XIII wieku, ale to chyba za daleko idąca analogia :-)

Jedno tylko wydaje się być pewne - nazwa jest znacznie starsza niż nasi zesłańcy w głąb imperium carów.