DOM Z PAPIERU



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z.Domino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z.Domino. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2013

Ekspert z bezpieki uczy nas historii

Prawie 70 lat po wojnie, a dopiero teraz powstał pierwszy film o deportacji Polaków na Syberię. Z jednej strony wyczekiwany, bo żyjący jeszcze Sybiracy chcieliby, by pamiętać o ich cierpieniach, z drugiej strony wiedza o twórcach tego filmu nakazuje bojkot obrazu. Powstał on na podstawie powieści człowieka z "bogatą" przeszłością. Ktoś może powiedzieć, że nie liczy się twórca, tylko jego dzieło. Akurat w przypadku autora "Syberiady polskiej" jest inaczej, bo stworzona przez niego literatura bardzo mocno spleciona jest z życiem. I o tym dzisiaj, bo nie jestem prokuratorem, tylko czytelnikiem.

Zbigniew Domino stał się bohaterem wielu artykułów. Obok zdjęcie z lokalnych "Super Nowości" (22-24 lutego 2013), które odsłaniają nieco kulisy biografii. Znamy etap syberyjski, ale co było potem? Ojciec przeszedł z "kościuszkowcami" szlak bojowy, potem gospodarzył na ziemiach zachodnich. Zbigniew w 1948 roku wstąpił do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który za cel miał siłowe zaprowadzanie komunizmu w Polsce. Gdy więzienia pękały w szwach, bo wyłapywano kolejnych bandytów i zaplute karły, trzeba było na gwałt szkolić nowych prokuratorów, żeby podołali lawinie sfingowanych procesów. I tak po kilku miesiącach nasz Domino został oficerem śledczym, później prokuratorem zdobywającym uznanie przełożonych: "Politycznie uświadomiony bardzo dobrze - szczery zwolennik Polski Ludowej, Związku Radzieckiego i państw demokracji ludowej. Do reakcji odnosi się z nienawiścią." Jak wielka była ta nienawiść, mówią kolejne fakty z życia, np. ferowanie wyroków śmierci dla oskarżonych czy udział w egzekucji oficerów lotnictwa w więzieniu przy Rakowieckiej. Chętnie bym przeczytała wspomnienia z tego okresu - jak się czuł, o czym myślał, gdy padły strzały mordujące lotników z Dywizjonu 304... A co było potem? - po wiernej służbie w Ludowym Wojsku Polskim? Zaczął się dyplomatyczny rozdział w życiu, czyli praca w ambasadzie moskiewskiej, w KC PZPR, podróże (od 1978 roku miał paszport do wszystkich krajów świata). Tak przy okazji - mój tata nie mógł nigdy z kraju wyjechać, bo paszportu mu konsekwentnie odmawiano jako karanemu.

Czas na twórczość sączącą sowiecką propagandę.
Pszenicznowłosa - zbiór opowiadań Dominy, z których uczymy się historii, czyli jak zwalczano lewicowy ruch oporu, utrwalano władzę ludową, walczono z reakcyjnym podziemiem. Czytałam wczoraj caluśki dzień z wypiekami! Bo literacko to bardzo dobre teksty! A ostatni - cóż za nowatorska forma! Jako polonistka jestem zachwycona. Jako człowiek, a ściślej "córka bandyty" - już nie. Bo bandytami są tu Łupaszko i inni. Ale po kolei.
Początek niczym u Reymonta, po bożemu: W imię Ojca, i Syna... Czytamy o Jasiu Szufliku, co to partyzantkę w komorze zakładał. We czterech na krzyż przysięgali, a zaczęli od zmajstrowania radia i rozrzucania ulotek. Judaszem stał się prawdopodobnie ojciec głównego bohatera. Zgodnie z powojenną formułą głównymi wrogami są nie naziści, ale z krwi i kości Niemcy. Padają tu słowa, po których cały nakład powinien być wykupiony przez znane siły sprzymierzonych: ach, wy świńskie ryje, inaczej wyglądaliście, kiedyście we wrześniu do naszej wsi, do Polski wkraczali. Dobrze zapamiętałem te wasze butne miny, te wypasione mordy, te czołgi, które trudno było policzyć. O inwazji 17 września słowa nie ma. Ale o braciach z okopów owszem, i to bardzo dużo, gdy zapachniała wiosna na berlińskim gruzowisku. Czołg staje, Rosjanie zeskakują, biegną im na spotkanie nasi żołnierze, ściskają się wszyscy, całują, czapki lecą do góry, harmoszka rżnie jak opętana, żołnierze prują z automatów.[...] Pożyjemy jeszcze na tym świecie, bracie Polaku, pożyjemy!

"Noc na kwaterze" - opowiada o szlachetnym Florku, który głodny i zmarznięty idzie tropem bandy "Krętego". Trudno go dopaść. Regularnemu oddziałowi KBW krwawy watażka boi się stawić czoło i umyka niczym przepłoszony biriuk. [...] Od czasu do czasu krwawym wypadem "Kręty" daje o sobie znać. Tu posterunek MO podpali, tam sklep wiejski ograbi, gdzie indziej kogoś zamorduje. Żołnierze mają rozkaz dopaść bandytów za wszelką cenę.

O bandytach jest też tytułowa "Pszenicznowłosa". Bohater wyczerpany pracą w terenie (alter ego autora? - mówi o tęsknocie za rodzinnym rzeszowskim krajobrazem; charakter pracy): Ciągła włóczęga po terenie, wielogodzinne przesłuchania w zatęchłych, ciemnych i zadymionych pokojach urzędu bezpieczeństwa, szarpiące nerwy utarczki z ludźmi, którym zarzucano przestępstwa różnych odcieni i maści [...] wyczerpywały nawet mój młody, zdrowy organizm. Idzie w wolnej chwili nad rzekę, bo woda dawała mu zawsze ogromne poczucie swobody, odprężenia, odkąd nad kielnarowskim Strugiem nauczył się pływać. Tam zobaczył dziewczynę. Połączyły ich chwile, zapamiętane szybkie pocałunki... Po roku wraca do miasteczka, by wystąpić jako oskarżyciel przed sądem wojskowym. Oskarżony ten nosił dziwny pseudonim "Tran" i po rozbiciu bandy osławionego Łupaszki grasował na własną rękę.  "Tran" wraz z kompanami miał na swoim koncie kilka krwawych morderstw, szereg rabunków i podpaleń. Tak był znienawidzony przez miejscową ludność, że milicjanci z konwoju musieli go bronić przed wzburzonym tłumem.[...] Z całym spokojem sumienia zażądałem dla "Trana" kary śmierci i taki też wyrok zapadł.  Co wspólnego miała Pszenicznowłosa z "Tranem", warto doczytać.

Będzie też spowiedź "nawróconego" akowca, który dzięki politrukowi zrozumiał, kto jest prawdziwym wrogiem: ...gdy rozpolitykowani pankowie  nawołują byłych żołnierzy AK do dezercji, do dotrzymania danej przysięgi - niszczą nasz naród. I poszedł nasz bohater w okopy, gdzie prowadził porucznik Chomienko.

Ogólna myśl po lekturze opowiadań? Nieodparcie nasuwa się skojarzenie z filmem Wajdy - "Popiół i diament". Sfrustrowani akowcy są nieświadomi politycznej manipulacji, a szlachetny, starszy pan - pepeerowiec walczy o dobry los chłopów i robotników, bo dość już ma polskiego narodowego szaleństwa. "Pszenicznowłosa" wpisuje się w ten nurt.

Gdybym dziś była prokuratorem..., ale nie jestem. Ja tylko czytam.

Cytaty pochodzą z książki: Pszenicznowłosa, Zbigniew Domino, Książka i Wiedza, Warszawa 1976

Linki do artykułów związanych z tematem:

http://goo.gl/k6x72


http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-tomasza-szymborskiego/47346-stalinowski-prokurator-chwalonym-literatem-wzorcem-i-idolem-polskiego-rezysera