Lakier Kobo to mój najświeższy nabytek w kolekcji. Kupiny pod wpływem impulsu (oraz panującej w Naturze promocji) wraz z bazą z tej samej serii.
Zgarnęłam z półki bazę i nagle zapragnęłam jakiegoś koloru (sporo się u Was naczytałam zachwytów na temat całej serii). Wybór padł na nr 6, czyli Las Vegas, który na sklepowej półce miał w sobie więcej różu. Na paznokciach wpada bardziej w czerwień.
| W sztucznym świetle ujawnia swoją różową stronę |
Dostępność: Drogerie Natura
Pędzelek: Długi, cienki, prosto ścięty
Konsystencja: Typowa
Krycie: Jedna warstwa daje całkiem przyzwoity efekt, ale jak dla mnie 2 warstwy będą w sam raz.
Na poniższych zdjęciach jedna warstwa lakieru + top. Całość prezentuje się nie najgorzej (mimo rys na lakierze, które uwidoczniły się na zdjęciach), choć następnym razem kiedy po niego sięgnę zdecydowanie nałożę 2 warstwy.