Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamówienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamówienia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Dobra.

Już nie liczę, która to moja próba powrotu. Nie liczę i nie obiecuję niczego, bo ze mną to nic nie wiadomo...
I już nie chodzi o to, że brak czasu, bo brak czasu - brakiem czasu, ale lenistwo to już swoją drogą. I nie chodzi nawet o dłubanie, bo na tym obszarze jestem ostatnio aż nad wyraz płodna, ale o to, że jak dłubnę, to mam problem, żeby pstryknąć temu zdjęcie, o wrzuceniu na bloga nawet nie wspominając (toż to tyyyyle z tym roboty...! Ech, Owcowilku, Owcowilku, leniu śmierdzący! ;))
Ale dobra, lecimy z tym koksem:

Małpa, jaka jest, każdy widzi ;). Troszkę dziwne nóżki ma, ale myślę, że nadrabia krawatem ;D.


Za oknem piękne słońce. Aż się nie chce wierzyć, że to już prawie połowa grudnia... Święta tuż tuż, ja z magisterką w szczerym polu, a śniegu jak nie było, tak nie ma...

piątek, 25 lutego 2011

Wróciłam na dobre :)

Odpoczęłam, ogarnęłam się, wracam :)).
Na początek "element" prezentu urodzinowego dla pewnego studenta:
(bóbr, a właściwie "Bober" ;) nie kaktus, pić musi ;))



Flaszka mocowana
                         identycznie, jak pandowa trójczyna.


Z banderolą, żeby nie było, że metanol ;D

Profil lewy

Ogon

Bóbr w siadzie, lekko przechylony (procenty już działają)

Razem z "przyjaciółką";)

Drogi Jubilacie, przyjmij tę oto butelkę na znak mojej solidarności z Tobą w szczęściu (na imprezach) i nieszczęściu (podczas sesji), w zdrowiu (wieczorami) i chorobie (wczesnym, ciężkim rankiem ;D) i niechaj magisterka lekką Ci będzie. (życzenia przykładowe ;D)

I jeszcze zbliżenie na pyszczek, bo nie mogłam się pohamować ;D


Wszystkim, którzy dobrnęli do końca, gratuluję (i dziękuję :)), bo zdjęć zatrzęsienie, ale znowu miałam problem z wyborem, i tak wyszło ;)
Dziękuję za Wasze komentarze, zwłaszcza pod ostatnim postem, były moim "olejem napędowym" :)))

A teraz robię najazd na Wasze blogi... ;D





poniedziałek, 7 lutego 2011

Myszy się zalęgły,

ponad tydzień temu. Teraz by się nie zalęgły, bo koty się pojawiły pod łóżkami w naszej akademikowej norce. Unicestwiłam, ale pewnie nie na długo ;). W każdym razie, zrobiłam, to pokazuję:


Prawie identyczne już kiedyś wyczesałam ;). Prawie, jak wiadomo, robi dużą różnicę, zresztą nigdy dwie hendmejdowe rzeczy nie będą identyczne (wystarczy spojrzeć na te myszy właśnie ;)) i wcale nad tym nie ubolewam ;).
Zbliżenie na pyszczki:
;)

A jutro będzie o lodówce i innych przyjemnościach  ;)

wtorek, 25 stycznia 2011

Nie samym filcem

człowiek żyje ;), Owca też nie tylko filcowa ;).
Dzisiaj prezentacja tej drugiej natury ;). Coś, co w sumie nie wymaga wiele pracy, więc jest wręcz idealne, gdy czasu brak, a ręce się trzęsą i rwą do działania (normalnie ostatnio łażę jak narkoman na głodzie. Rękoczynoholik ;D).
Co prawda, nie są to najświeższe wytwory (bo najświeższe wytwory potrzebują zdjęć, a aparat na pustych akumulatorkach nie pocyka... Tak to jest, jak się zdaje, że naładowane na full i nie weźmie ładowarki - no bo po co? 3 tygodnie spędzę w akademiku, ale po co, nie? No po co? :D:D. I po trzech pstryknięciach baterie zaliczają zgon... ;D)
Ale dobra, już nie ględzę, zdjęcia:
Wisior namber łan:
Szkło weneckie zawieszone na łańcuszku w kolorze starej miedzi (znowu zapomniałam zmierzyć długość...), z najzwyczajniejszym przekładanym zapięciem.

Wisior namber tu:
Też szkło weneckie, tym razem serduchowe, zawieszone na posrebrzanym łańcuszku, ogólnie 2 razy dłuższym, niż ten przy poprzednim wisiorze, za to zapięcie ważkowe (też przekładane).
I w komplecie:
Robione na zamówienie :). I chyba się podobały :):):).

****
Sesja jest jak ryba, wpływa na wszystko, ale trzeciego dnia śmierdzi.
Jestem po 3 egzaminie. Półmetek. Jeden do przodu, z drugiego nie mam jeszcze wyniku, trzeci... Ech, zobaczymy.
Dzisiaj książek nie tykam! ;)

piątek, 7 stycznia 2011

Yyyy...

komuś się chyba z lekka przytyło... ;)
Wypasionie (a właściwie spasione) do granic możliwości ;) myszy w-uszne. 

Tutaj bardziej widać ich krągłości.

 Takie trochę "chomiczkowe" ;)

To był skrót telegraficzny międzynotatkowy. 
Odgrzewane, a jak! Ale jeszcze strawne ;)



poniedziałek, 3 stycznia 2011

Zaległości straszne mam,

ale to w sumie nawet dobrze, bo egzaminy mi się zaczynają 10. (tak, tego miesiąca :/) i do końca stycznia nic "świeżego" się raczej nie pojawi... Ale rozmrożone i odgrzane też można strawić ;).
Dlatego też przedstawiam (dużo zdjęć) Wesołą Kompanię:
Szaruseeeek, wystąp!

Brąziaaaak, wystąp!

Cegiełkaaaa, wystąp!

Oranżyyyyyk, wystąp!

W szereeeeguuuu zbiórka!
(nożyczki służą za punkt podparcia. Proszę nie zwracać na nie uwagi. A w ogóle, to ich tam wcale nie ma ;))

Odmaszerować!
I poszli.
A już niedługo zawita tutaj kurs na filcowego misiaka. Myślałam, że dzisiaj się wyrobię z jego opracowaniem... A tu lipa :( - jutro wracam do Torunia i muszę jeszcze dłubnąć dwie inne rzeczy oraz zrobić to, czego nie lubię  bardzo: spakować walizę :/

Dziękuję za Wasze słowa :))

sobota, 18 grudnia 2010

Co by tutaj dzisiaj...

a, tak! Dzisiaj, z racji, że już baaardzo dawno nie było (jak na moje możliwości ;D), miś. Miś na zamówienie, ok. 8 cm wysokości w siadzie ;), z nieruchomymi łapkami, pierwszy egzemplarz z metką :))(która wcale nie jest taka hop-i-siup, co widzę dopiero teraz, jak mam porównanie z innym papierem transferowym. Dzisiejsze metki wyszły dużo lepiej od poprzednich, a lepszy papier jest tańszy od gorszego o 5,80! Dacie wiarę?). A oto i on (i znowu nie mogłam wybrać zdjęć...):

W negliżu ;D

W szaliku:

I chyba miśki staną się moim "znakiem rozpoznawczym", jeśli chodzi o działalność. Mniej (bo produkuję je głównie na życzenie) lub bardziej z wyboru (bo są "wdzięczne" do dłubania i jakoś tak lubię te zwierzątka... ;))

A tutaj LINK DO CANDY. Przed chwilą zostało uzupełnione ;)




piątek, 3 grudnia 2010

Zrobiło się :)

Dostałam wiadomość, że mogę już pokazać, co powstało z kości na owcowym "stole sekcyjnym" ;)

Tu zupełnie roznegliżowany (poznajecie tę ścianę, prawda? ;D),
a tutaj:
już w szaliku :)
I jeszcze kilka:


I moje ulubione:



Sorry za ilość zdjęć, ale nie mogłam się opanować. No kurczę, co ja zrobię, że jestem z niego zadowolona? (niech żyje skromność! ;D)

wtorek, 30 listopada 2010

Koralowo,

bynajmniej nie w kwestii koloru ;).
Bo kolory bordowo-fioletoworóżowo-żółte. 
Dłuuugaśne korale, namokrokulane ;). Chyba nawet dłuższe od tych moich jesiennych. Chyba, bo moje zostały w domu i nie mam porównania.
(to tak w ramach dalszego nadrabiania zaległości ;))
I zoom:
Zapięcie na życzenie, identyczne jak w tych moich ;)

niedziela, 28 listopada 2010

Zaległości

mam ogromne!
Dlatego może zacznę od pracy najdawniejszej z tych niepokazanych, która w piątek dotarła do Nowej Właścicielki:
Skala porównawcza ;D. Ma około 11 cm,
a tutaj już w pełnym rynsztunku, na tle malowniczej ściany akademikowej ;)

piątek, 26 listopada 2010

Gryzoniowo

... czyli pozostajemy w temacie ;). Tym razem fioletowo-ecru (wyglądający na zdjęciach na niezłą żółć, ale znacie moje umiejętności fotograficzne ;). Doszłam do wniosku, że przestanę już tłumaczyć, dlaczego te zdjęcia nie wyszły i, żeby poprawić swoją samoocenę, od tej pory zwalam wszystko na aparat. W końcu on się nie obroni ;D)
Lewa, znaczy prawa, jak się z przodu patrzy, lekko zezująca lewym, znaczy prawym, okiem :D.
Tutaj lepiej widać mordki, a prawa, znaczy lewa, już tak nie zezuje :D:D
Jeszcze jedno (no nie mogłam się opanować ;). Siedzę teraz i kwiczę na całego. Nie wiem, dlaczego. Po prostu mnie niemiłosiernie śmieszą), ukazujące na drugim (albo i trzecim planie) ogonki, które, zgodnie z zamówieniem, są kręcone (z tego miejsca pragnę serdecznie podziękować twórcom mojej pianki do włosów oraz merynosowi, z którego czesanka była użyta do ogonów, za to, że jego runo tak dobrze współpracuje z tą pianką ;D).

środa, 24 listopada 2010

Myszy, myszy, która słyszy?

Takie dwie. Zielono-ecru. Długości nie zmierzyłam, oczywiście ;). Tutaj jeszcze przed dodaniem bigli.
A tutaj już po:


Dobra, idę dłubać dalej :)

Zmiana klimatu

Co wspólnego ma Owca z kamieniarstwem?
...
...
...
Filcowe nagrobki! :D
Na zamówienie. Każdy rozmiar ;).
Te mają po ok. 4 cm (chyba. Zapomniałam zmierzyć ;D) i służą do dyndania w uszach :).
Zdjęcia koszmarne jak zwykle; te robione w akademiku (znowu), więc i tak by cudów nie było ;).
I naprawdę, lepiej ich nie powiększać.

Przypominam jeszcze o moim candy :)

środa, 17 listopada 2010

Listopadowa

odmiana truskawek. Powstały w owczym laboratorium, na specjalne zamówienie ;)
(Zdjęcia, że aż żal patrzeć, ale robione na szybko, przy kiepskim świetle, w akademikowym pokoju, w dodatku powycinane z szerokiej palety cieni rzucanych przez rękę, lampkę, aparat... Więc chyba lepiej ich nie powiększać ;))

A, bo te truskawki to kolczyki, oczywiście ;)


wtorek, 2 listopada 2010

Miśkowo

Na zamówienie. Miały powstać dwa. Miały być identyczne, tylko żeby były inne ;).
I powstały

Prawie identyczne. Jak wiadomo, "prawie" robi dużą różnicę ;D, którą najlepiej widać tu:
Poza wzrostem miśki odróżnia również umaszczenie (czego, z kolei, nie widać wcale) - wyższy jest kasztanowy z elementami brązowoszarymi, a niższy - brązowoszary z elementami kasztanowymi. Oba są za to wyposażone w łańcuszek brelokowy i zapakowane w torebki z szarego papieru (szary papier jest u mnie na topie)
:)